niedziela, 9 maja 2010

Pojednanie z komunizmem?

Rozpad Związku Sowieckiego to największa
katastrofa geopolityczna XX wieku.

Włodzimierz Putin

Pojednanie. To słowo robi furorę w pewnych kręgach. Jest odmieniane przez wszystkie przypadki w mediach. Co rusz słyszymy o nowych inicjatywach, mających na celu pogłębianie go. Pojednanie polsko – rosyjskie.
Ale właściwie o jakie pojednanie chodzi? Jakie krzywdy mielibyśmy zapomnieć Rosjanom? Przecież od lat 20. XX wieku mamy do czynienia nie z Rosją tylko ze Związkiem Sowieckim – ojczyzną światowego proletariatu. Gigantycznym państwowym aparatem terroru skierowanym przeciwko własnym obywatelom oraz ośrodkiem terroryzmu wymierzonego przeciwko reszcie świata.
Co zatem miałoby być przedmiotem obecnego polsko – rosyjskiego pojednania? Jakie konkretne winy mielibyśmy przebaczyć Kremlowi? Rozbiory Rzeczypospolitej? Rzeź Pragi dokonaną z rozkazu Suworowa? Konfiskaty majątków uczestników powstania listopadowego? Wielką emigrację popowstaniową? Terror kozacki na ulicach Warszawy? Bo te właśnie wydarzenia stanowią m. in. o rosyjskiej winie. To są właściwe rosyjskie zbrodnie popełnione na Polsce. Wszystko co wydarzyło się po 1917 r. idzie na konto bolszewików (również narodowości rosyjskiej, ale nie tylko).

Władimir Putin realizuje z żelazną konsekwencją politykę reaktywacji ZSRS i bloku wschodniego. I choć dzieje się to pod płaszczykiem Mateczki Rossiji to przecież gołym okiem widać, że te wszystkie wielkoruskie gesty to pic na wodę i fotomontaż. Kolejna odsłona w bolszewickim teatrze. Etap na którym trzeba pokazać ludowi nacjonalistyczne hasła, portrety carskich generałów zdobywców Azji i Europy, cerkiewnych przebierańców, dilerów opium dla ludu, zabezpieczających „odcinek” duchowy ogłupionego do reszty społeczeństwa. To samo robił przecież Wujek Stalin kiedy został napadnięty „wiarołomnie” przez swego pupila Adolfa Hitlera w 1941 r. Musiał wówczas ratować swoją skórę przed ewentualnym społecznym wybuchem. Wtedy też wykopano nacjonalistyczno – religijny zestaw haseł aby pokazać ludowi i światu, że jesteśmy dawną, dobrą Rosją. „To wszystko się tak cyklicznie powtarza…”.

Jak zatem jednać się z (post)bolszewikami, którzy wcale nie żałują swych zbrodni, a wręcz przeciwnie – chcą dalej bezkarnie je popełniać? Politkowska, Litwinienko, setki tysięcy Czeczeńców to tylko wybrane przykłady z ostatnich lat (nie wliczając w to „katastrofy” smoleńskiej). Ukazujące, że współczesna Rosja nadal stosuje te same metody jak wtedy gdy po Europie szalała słynna grupa Jaszy. Świat zachodni przymyka na to oczy, widząc w Rosji tylko handlowego kontrahenta. Sztab niemiecki po 1917 r. dawał Leninowi pieniądze na jego wywrotową działalność w Rosji a wódz proletariatu cześć z tych funduszy od razu przekazywał swym niemieckim towarzyszom aby rozwijali rewolucję w Niemczech. Ta krótkowzroczna polityka funkcjonowała do ostatnich dni ZSRS. Fetowany na Zachodzie Michaił Gorbaczow otrzymywał wsparcie finansowe dla sypiącej się gospodarki sowieckiej, które przeznaczał m in. na wspieranie „ruchów narodowowyzwoleńczych” w różnych zakątkach globu. Świat zachodni, handlując z sowietami, finansował pośrednio terrorystów, których celem było zniszczenie zachodniej cywilizacji. Tak kończy się polityka zagraniczna prowadzona przez „sklepikarzy”.
Jak zatem ma wyglądać pojednanie z terrorystycznym aparatem państwowym byłego ZSRS? Bo przecież to on wyrządził gigantyczne szkody Polakom. O pojednaniu z Rosjanami trudno mówić w momencie gdy oni sami mają problemy z rozliczeniem komunizmu. Zresztą po co sięgać po Rosjan. Czy my nie mamy problemów z rozliczeniem epoki PRL?

To oczywiście pytanie retoryczne. Losy książek Sławomira Cenckiewicza, Pawła Zyzaka, problemy sądowe Krzysztofa Wyszkowskiego itp. pokazują nam, że zanim zaczniemy myśleć o pojednaniu polsko – rosyjskim musimy uporządkować najpierw sprawy z naszego podwórka. A co na naszym podwórku? Recydywa PRL pełną gębą.

Jednym z głównych filarów systemu komunistycznego była walka z prawdą. Myślenie niezgodne z wytycznymi biura politycznego kompartii było już traktowane jako działalność antykomunistyczna. Dlatego walka z pamięcią była dla bolszewików wszystkich krajów najważniejsza. Być może nawet ważniejsza od samej zbrodni – jak fizyczna likwidacja wrogów. Od zbrodni katyńskiej, czyli wymordowania polskiej elity ważniejsze stało się dla sowieckich planistów zapanowanie po wsze czasy kłamstwa katyńskiego. Zmuszenie polskiego narodu do wyznawania wiary w jedynie słuszną wersję tej zbrodni. Dlatego z taką zajadłością prześladowano tych, którzy znali prawdę o katyńskim ludobójstwie i nie zamierzali milczeć. Podobnie sprawa ma się z dużo późniejszymi wydarzeniami jak masakra na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Tu również od samej zbrodni, czyli brutalnego spacyfikowania mieszkańców północnych miast, ważniejsze było wymuszenie na polskim społeczeństwie właściwej interpretacji tej komunistycznej zbrodni. Dlatego walczono z pamięcią o ofiarach, które zginęły na ulicach. Nie pozwalano rodzinom nawet na normalne pogrzeby swych bliskich, tylko na szybkie, nocne zakopywania ciał bez księdza i uroczystej mszy. To haniebne potraktowanie ofiar i ich rodzin potęguje winę komunistycznych aparatczyków PRL. Można zabić wroga. Ale odmówić mu prawa do ostatniej drogi, odmówić rodzinie prawa do pamięci o nim to zbrodnia potworniejsza od samych grudniowych strzałów! A przecież historia komunistycznych zbrodni na całym świecie obfituje w takie właśnie scenariusze. Zabić a potem pohańbić! Zniszczyć pamięć! Napluć w twarz najbliższym!

Niestety walka z pamięcią ma się u nas dobrze u progu kolejnego dziesięciolecia nowego wieku. Zaangażowanie aparatu władzy, w tym samego premiera Tuska w likwidację niezależności IPN, w zastraszanie Krzysztofa Wyszkowskiego i innych, którzy ośmielają się myśleć inaczej o najnowszej historii Polski niż wytyczne biura politycznego i mówić o tym głośno, pokazuje, że nie wyszliśmy z komunizmu. Tkwimy w nim nadal obiema nogami i zapadamy się coraz głębiej. W takiej sytuacji o żadnym pojednaniu wewnątrzpolskim nie może być mowy a co dopiero o jednaniu się z (post)sowiecką Rosją. Zwłaszcza, że obok kłamstwa katyńskiego rosyjscy stratedzy serwują nam kłamstwo smoleńskie. Robią to ręka w rękę ze swymi polskimi kolegami z obozu władzy. To jedyne pojednanie polsko – rosyjskie jakie ma obecnie miejsce. Pojednanie polsko – rosyjskich kłamców.

0 komentarze:

Prześlij komentarz