<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854</id><updated>2011-11-11T15:02:57.717-08:00</updated><title type='text'>Blog Powiernika</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>70</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-2605216596217548188</id><published>2011-11-11T15:01:00.000-08:00</published><updated>2011-11-11T15:02:57.727-08:00</updated><title type='text'>Marsz Niepodległości, czyli ustawka i bicie piany</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Nieodżałowanej pamięci Stanisław Ignacy Witkiewicz „Witkacy” gdyby żył dzisiaj, musiałby chyba ograniczyć swoją twórczość artystyczną tylko do malowania. Albowiem w pisaniu dramatów nie prześcignąłby swych konkurentów z formacji „nieznanych sprawców”, którzy wespół ze swoją agenturą ulokowaną w partiach, stowarzyszeniach i mediach nurtów i odcieni wszelakich, gromadą pożytecznych idiotów oraz tłumem wodzonych na manowce patriotów, co rusz wystawiają nam na „narodowej scenie” emocjonujące sztuki. Groteska i absurd królują dziś nie na kartach pożółkłych rękopisów Mistrza, ale na ekranach telewizorów. Jednym z takich dramatów odgrywanych na „żywej scenie” jest „nowy, świecki i tradycyjny” Marsz Niepodległości w Warszawie. Z punktu widzenia zarządzających polską masą upadłościową generałów z formacji „nieznanych sprawców”, gdyby owego marszu nie było, należałoby go wymyślić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     11 listopada czuję się trochę jak ateista zmuszany do świętowania Bożego Narodzenia, albo Zmartwychwstania Pańskiego. Otóż mam świętować coś, co w moim przekonaniu, nie istnieje. Czego nie ma. Co zostało zamordowane dawno temu i do dziś spoczywa w jakieś opuszczonej i zapomnianej mogile. Tymczasem „ludzie, co mnie mijają” sugerują mi wywieszenie flagi w oknie, wzięcie do ręki patyczka z bielą i czerwienią i radosne, z „bananem na gębie”, machanie nim przed równie radosnymi uczestnikami parad wszelakich. Oczywiście jako „niepodległościowy ateista” nie biorę udziału w tych „imprezach”, albowiem mógłbym nie przetrwać takiego gwałtu na własnej tożsamości polityczno – duchowo – intelektualnej. Wiem, że się czepiam i wydziwiam. Ze mi się w du… znaczy się w głowie poprzewracało. W końcu powinienem się cieszyć, że obecne neosowieckie zniewolenie ma tak łagodne i przyjazne oblicze. Że nikt (przynajmniej na razie) nie wykręca mi rąk do tyłu, nie wiąże mi ich drutem i nie strzela w potylicę, albo usuwa paznokcie przy pomocy tępego scyzoryka. Jedyne co muszę „znosić” to świętowanie fałszywych świąt i oglądanie rozradowanych mord medialnych funkcjonariuszy, zwanych dla niepoznaki celebrytami. Ale cóż, tak mam i koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Oglądając relacje z warszawskiego marszu zaczynam rozumieć dlaczego Mistrz Witkacy „odebrał siebie światu” przez otwarcie swoich żył. Chciał chyba być pewnym, aby nawet po śmierci, oglądając z zaświatów to co odbywać  się będzie w Polsce (a raczej w tym co z Niej pozostanie) nie zalała go własna krew. Kto jest bowiem wrogiem niepodległości naszego kraju? Niewątpliwie na pierwszym miejscu należy postawić naszego wschodniego sąsiada, zwanego nadal dla niepoznaki Rosją, a będącego w istocie państwowopodobnym tworem zarządzanym przez neosowieckich renegatów. A kto współorganizuje ów marsz niepodległości? Między innymi środowiska takie jak ONR czy monarchiści od prof. Adama Wielomskiego, którzy w tzw. Rosji upatrują sojusznika i przyjaciela. Gdzie udają się uczestnicy marszu? Pod pomnik Romana Dmowskiego, który w Rosji bolszewickiej lat 30. nie widział zagrożenia dla państwa polskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Niepodległości nie należy dziś świętować, ale jeśli już to o nią znowu walczyć. Dlatego dziwi mnie Krzysztof Bosak, niegdyś prominentny działacz Ligi Polskich Rodzin, który odcina się od „chuligańskich” rozruchów podczas „niepodległościowej” imprezy. To właśnie ci „chuligani” powinni być popierani przez miłośników niepodległości za to, że są gotowi do czynu. Do walki o wyznawane ideały. Powinni, gdyby nie szkopuł, że są m.in. z ONR – u, czyli, pisząc w skrócie, sojusznikami tzw. Rosji. Inny były prominentny działacz kilku „partii prawicowych”, Artur Zawisza, podkreśla, że w marszu, oprócz wyżej wymienionych „chuliganów”, szli „publicyści, politycy, pisarze” i inni przewodnicy duchowi narodu. Czyli gromada, żeby nie powiedzieć zbieranina ludzi, którzy jako intelektualiści (może za wyjątkiem polityków), a więc ludzie używający rozumu w celu analizowania otaczającej nas rzeczywistości,  powinni tłumaczyć owemu narodowi, że Polska obecnie niepodległa nie jest i że o tę niepodległość warto by znowu powalczyć. Tymczasem leśne dziadki wolą iść pod wyżej wymieniony pomnik i ubić trochę piany, żeby „prawicowy” interes mógł kręcić się dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Z kolei historia zatacza koło i powraca jako farsa. W 1905 r. narodowi demokraci oskarżali bojowców Polskiej Partii Socjalistycznej, o to, że są zwykłymi bandytami, bowiem atakują na ulicach rosyjskich żandarmów, strzelają do zwykłych stójkowych, którzy stają się niewinnymi ofiarami rewolucji. Tymczasem dziś to właśnie m.in. narodowcy (a przynajmniej udający narodowców) obrzucają koktajlami Mołotowa zwykłych policjantów, narodowości polskiej zresztą, którzy stają się niewinnymi ofiarami ich „świętowania”. Cała „impreza” ma charakter politycznej ustawki między tzw. prawicą a lewicą, która ma dostarczyć medialnym funkcjonariuszom porcji tematów zastępczych, wałkowanych następnie przez kolejne tygodnie, a pełniącemu obowiązki premiera pretekstu do kolejnej akcji przeciwko wolności słowa i zgromadzeń. Nie trzeba przecież mieć intuicji Witkacego, aby po doświadczeniach zeszłorocznego marszu nie domyśleć się, że „kolorowe” bojówki od Palikota i Wyborczej będą wszczynać burdy na ulicach. Gdyby organizatorom „imprezy” naprawdę chodziło o niepodległość, a nie o polityczne bicie piany, to nie „odcinaliby się” od aktu spalenia przez „chuliganów” wozu transmisyjnego neosowieckiej medialnej gadzinówki, ale sami uczestniczyli w spaleniu jej głównej siedziby. A przy okazji paru innych gmachów, w których rezydują agenci i pożyteczni idioci „obcych mocarstw”, wrogich naszej niepodległości. Na pewno wśród atakowanych gmachów powinna znaleźć się ambasada naszego wschodniego „przyjaciela i sojusznika”. Ale do takiego czynu niezdolni będą zarówno „konserwatyści – monarchiści”, jak i publicyści, pisarze i politycy, którzy w rzeczywistości neopeerelu potrafią się dobrze ustawić, podobnie jak ich duchowi ojcowie przed 1989 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Pozostaje zatem tylko żal tych, którzy wodzeni na manowce quasipatriotycznej retoryki wypalają się w zbędnej aktywności zamiast zbierać siły do rzeczywistej i skutecznej walki o wskrzeszenie Niepodległej Polski, zamordowanej w 1939 r. przez działających „wspólnie i w porozumieniu” sowietów i Niemców.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-2605216596217548188?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/2605216596217548188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/11/marsz-niepodlegosci-czyli-ustawka-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/2605216596217548188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/2605216596217548188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/11/marsz-niepodlegosci-czyli-ustawka-i.html' title='Marsz Niepodległości, czyli ustawka i bicie piany'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-808387467214795037</id><published>2011-11-08T12:15:00.000-08:00</published><updated>2011-11-08T12:17:08.937-08:00</updated><title type='text'>„Pomóż nam Obi – Wan  Ziobro! Jesteś naszą jedyną nadzieją…”</title><content type='html'>&lt;strong&gt;O co chodzi „ziobrystom”? Co jest siłą napędową ich działania? Czy ich cel to podjęcie skuteczniejszej, niż czynił to PiS, walki z neokomunistycznym układem czy też najzwyklejszy owczy pęd do karier, awansów i medali? Czy chcą rzeczywistej władzy nad Polską czy tylko jej zewnętrznych znamion, jakie oferować im mogą generałowie z formacji „nieznanych sprawców”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Strategia Jarosława Kaczyńskiego, którą przyjął od wyborów prezydenckich w 2010 r.,a która w skrócie polega na tym, aby nie wygrywać wyborów i nie zdobywać władzy (zarówno tej rzeczywistej jak i jej zewnętrznych znamion) i czekać w opozycji na sprzyjające warunki międzynarodowe, wydaje się słuszna. Zakładając, że taki jest jej cel. W końcu doświadczenie lat 2005 – 2007 pokazuje wyraźnie, że generałowie od „nieznanych sprawców” mają się dobrze i potrafią wywrócić każdą łódź, która nie wypłynęła z ich portu. Zajeździć na śmierć każdego konia, który nie jest z ich stajni. Po co zatem pchać się im bezmyślnie w łapy, skoro skończyć się to może smoleńską mgłą? Dlatego ostatnie kampanie wyborcze prowadzili tacy miałcy i nijacy politykierzy jak Poncyliusz czy Poręba. Ludzie o charyzmie… nie, nie będę tak obcesowy jak Nigel Farage i nie napiszę o urzędnikach bankowych. Ludzie o charyzmie, co najwyżej średnio zdolnego agenta ubezpieczeniowego. A zatem powierzenie losów kampanii wyborczej takim „strategom”, a odstawienie politycznego bulteriera, jakim niewątpliwie jest Jacek Kurski, zaowocować musiało przegraną. Ale „z Tobą przegrać to jak wygrać”, jak mawiał prezes Ochódzki. Czekamy na z góry upatrzonych pozycjach na lepszą koniunkturę – zdaje się mówić nam Jarosław Kaczyński, wspominając coś jeszcze o Budapeszcie w Warszawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem Zbigniew Ziobro i przyjaciele wyskakują z krytyką prezesa PiS i domagają się zwycięstwa wyborczego oraz stołków w administracji neopeerelu. Kto jak kto, ale Ziobro –bohater walki z układem powinien doskonale wiedzieć, że to wojna na noże, w której nie bierze się jeńców. Czy zatem ma rzeczywistą wolę zdobycia realnej władzy nad polską masą upadłościową i pogonienia neobolszewików tam gdzie ich miejsce czy tylko żal mu ministerialnego stołka w rządzie udającym prawdziwy rząd wolnej Polski? Jaki ma prawdziwy plan, który mógłby wyrwać Polskę i Polaków z okowów neobolszewickiego zniewolenia, którego pozbawiony jest Kaczyński?&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-808387467214795037?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/808387467214795037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/11/pomoz-nam-obi-wan-ziobro-jestes-nasza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/808387467214795037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/808387467214795037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/11/pomoz-nam-obi-wan-ziobro-jestes-nasza.html' title='„Pomóż nam Obi – Wan  Ziobro! Jesteś naszą jedyną nadzieją…”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-2127139996350396272</id><published>2011-10-12T14:41:00.000-07:00</published><updated>2011-10-12T14:57:26.346-07:00</updated><title type='text'>Przywrócić głowę korpusowi</title><content type='html'>&lt;strong&gt;„Samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce&lt;br /&gt;posyłał w teren wnuczęta Aurory &lt;br /&gt;chłopców o twarzach ziemniaczanych &lt;br /&gt;bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach”&lt;br /&gt;Zbigniew Herbert&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Niewątpliwie, ruch Solidarności w PRL nie był nigdy dążącym do obalenia komunizmu, lecz do ulepszenia go. Poprawienia, zarówno warunków ekonomicznych, jak i społecznych. – Więcej chleba i wolności! Był w tym konsekwentny. Zgodził się na dominującą rolę partii komunistycznej, byle w jej polsko–katolickim wydaniu".&lt;br /&gt;Józef Mackiewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Zjawiska społeczne są NIE-OD-WRA-CAL-NE".&lt;br /&gt;Stanisław Ignacy Witkiewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Polacy przełkną każde gówno, byle ładnie opakowane”&lt;br /&gt;Klaudiusz Wesołek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Czy powinno się mieć pretensje do zsowietyzowanego społeczeństwa, za to, że jest właśnie zsowietyzowane? Że wegetuje w stanie śmierci duchowej? I w związku z tym reaguje i dokonuje wyborów takich, jak chcą tego sowieccy programiści nastrojów mas?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Instytucjonalna sowietyzacja naszego narodu zaczęła się oczywiście od 1944 r. Jej pierwsza faza była brutalna. Polegała na wytropieniu, zmuszeniu do upokarzającej współpracy z okupantem lub fizycznej eliminacji wszystkich ludzi pozostających wiernymi instytucjom, władzom i duchowi Wolnej Polski, zamordowanej przez działających wspólnie i w porozumieniu Niemców i Sowietów. Przy czym pierwszeństwo w tym mordzie rytualnym należy się Sowietom właśnie, mimo, że to Niemcy owego „pięknego lata” napadli nas chronologicznie wcześniej. Nie napadli by nas jednak, gdyby nie towarzysz Stalin i jego plany podpalenia Europy w celu eksportu rewolucji na Zachód. Co najważniejsze – to właśnie towarzysz Stalin „wywindował” hitlerowskie „bydlę na piedestał”, czyli kanclerski stołek w Niemczech. Zakazując niemieckim komunistom wchodzenia w sojusz z socjaldemokratami, którzy byli dla Kremla gorsi od narodowych socjalistów Hitlera, umożliwił tym ostatnim przejęcie władzy w parlamencie. Podżegacz wojenny – Hitler był ciekawszym osobnikiem dla Sowietów niż, słaba, pacyfistycznie nastawiona, skapcaniała socjaldemokracja, która nawet rewolucji porządnie zrobić nie potrafi. A właściwie nie chce. Tymczasem rewolucja była celem. A zatem Stalin wywindował Hitlera, a ten rozpoczął dzieło zniszczenia w naszej ojczyźnie. Po latach niemieckiej okupacji, mordowania elit, wywłaszczania narodu, rabunkowej gospodarki, na ziemie centralnej i zachodniej Polski wkroczyli sowieci, którzy mieli już ułatwione zadanie w dziele sowietyzacji. Zmęczone społeczeństwo stawiało właściwie niewielki opór. Gdyby nie postawa takich jednostek jak słynny Łupaszko, można by mówić wręcz o spektakularnej klęsce przed nowym okupantem. Tak niewielu ocaliło honor Wolnej Polski w morzu obojętności…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     I niestety honoru tego nie ratowała też hierarchia kościelna, która dosyć łatwo uległa pokusie współpracy z sowieckim okupantem w nadziei, że będzie łagodnie wyrywał paznokcie i bezboleśnie strzelał w potylicę. 14 kwietnia 1950 r. hierarchia kościelna z prymasem Wyszyńskim na czele, podpisała, jako pierwsza (!) w bloku komunistycznym porozumienie z komunistami. Było to w czasie, gdy w lasach dogorywała jeszcze niepodległościowa partyzantka, gdy prawdziwi bohaterowie ginęli w ubecko – enkawudowskich łapankach, a jeden z największych bohaterów nowożytnych dziejów Polski – rotmistrz Pilecki stał się ofiarą sowieckiego pokazowego „mordu sądowego”. Większość nazywa postawę polskich biskupów z owych lat „realizmem politycznym”. Ja pozostaję przy innym słowie. Tym na „z”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno zatem winić całe społeczeństwo, skoro jego ojcowie, głowy powołane na swe urzędy, aby go prowadzić błądziły w ocenie rzeczywistości w jakiej przyszło im działać. A że błądziły, o tym świadczy m.in. wypowiedź prymasa Wyszyńskiego: „Kościół zawsze stał na stanowisku rzeczywistości i realizmu; rozmawiał z każdym państwem, które chciało z nim rozmawiać. Rozmawia, więc w Polsce i z państwem komunistycznym. To nie koniunktura na miesiąc czy rok. To zasada”. W zdaniu tym zawarty jest jeden podstawowy błąd myślowy, błąd który zagnieździł się w umysłach elit jeszcze w latach II RP. Błąd na który zwracali wielokrotnie uwagę: Marian Zdziechowski, Leon Kozłowski czy najostrzej Józef Mackiewicz. „Państwo komunistyczne”, nie jest normalnym państwem, z którym można rozmawiać tak jak rozmawia się z państwem demokratycznym czy monarchią. Jest tworem mafijnym, gangsterskim, na którego czele stoi szajka przestępców, których celem jest sowietyzacja podbitego społeczeństwa, stworzenie „człowieka nowego typu”, którego wykorzysta się następnie do eksportu rewolucji proletariackiej dalej. Ta mafia u władzy nie respektuje żadnych zasad. Każde porozumienie zawiera tylko taktycznie, aby wyrzucić je do kosza, gdy tylko przyjdzie nowy etap dziejowy. Ta mafia nie zna honoru i innych przestarzałych, „burżuazyjnych” wymysłów. Sam prymas Wyszyński przekonał się o tym bardzo szybko, gdy komuniści porzucili porozumienie, a jego samego w 1953 r. internowali. Mimo tego nauka poszła w las. W 1956 r. prymas Wyszyński wypuszczony przez komunistów bierze udział w kolejnej sowieckiej szopce – staje po stronie „polskiego października” i nowego sekretarza Władysława Gomułki, nakłania Polaków do pójścia na wybory i głosowania „bez skreśleń”. Tak narodziła się swego rodzaju świecko – kościelna tradycja „świętowania demokracji”, reaktywowana później przez komunistów i hierarchów w 1989 r. gdy rodziła się „chwalebna i sławetna” transformacja ustrojowa. I tak trwa do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     A zatem czy można mieć pretensje do ciała, któremu odrąbano głowę, że dygocze jak galareta w śmiertelnych konwulsjach, stając się już tylko korpusem? Truizmem jest stwierdzenie, że pozbawienie narodu elit, tchórzostwo tych, którzy pozostali, ale wybierają „realizm polityczny” oraz regularne ogłupianie go przez „elity” zastępcze, które świadomie i  z premedytacją kłamią i manipulują, powoduje że można z nim zrobić co się chce. Że, cytując wspomnianego wyżej Klaudiusza Wesołka, można mu ładnie zapakować ekskrementy i kazać przełknąć, a on to zrobi, jednocześnie wychwalając swoją władzę pod niebiosa i opluwając rytualnie jej wrogów podczas „seansów nienawiści”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Nie jesteśmy zupełnie pozbawieni elit, ludzi, którzy swoją postawą zaświadczają o przywiązaniu do idei wolności narodu. Taka osobą była niewątpliwie Anna Walentynowicz. Takimi osobami są np. jej koledzy z Wolnych Związków Zawodowych: Andrzej Gwiazda czy Krzysztof Wyszkowski. Niestety nawet tak szlachetne postaci ulegały lub ulegają myśleniu życzeniowemu w stosunku do panującego systemu neosowieckiego. Może ta konstatacja nie obejmuje Andrzeja Gwiazdy, który pozostaje na całkowitym marginesie życia publicznego, ale już Krzysztof Wyszkowski ulegał takim omamom w okresie rodzenia się „sławetnej itd.” transformacji ustrojowej, gdy zaangażował się (podobnie jak bracia Kaczyńscy) w „wywindowanie” innego… ten tego… osobnika na wysoki urząd w PRL – bis, a mianowicie Lecha Wałęsy, znanego w pewnych kręgach jako… itd. Całe Wolne Związki Zawodowe powstałe po 1976 r. w PRL nr 1 były częścią sowieckiej manipulacji. W 1976 r. właśnie podpisano w Helsinkach Akt Końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w wyniku którego strona sowiecka miała tolerować na swoim terenie istnienie „opozycji demokratycznej” w zamian za nieustającą pomoc Zachodu w utrzymywaniu sowieckich porządków w tej części Europy. Grono szlachetnych ludzi, wierzących w swoje ideały, stało się elementem sowieckiej strategii przygotowania gruntu pod operację zatytułowaną „upadek komunizmu”. Ktoś po prostu musiał to uwiarygodnić przed światem, a śmietankę spijali później takie… ten tego… osobniki jak Lech Wałęsa właśnie. Krzysztof Wyszkowski zorientowawszy się po 1989 r. „o co toczy się gra” i nagłaśniający to publicznie został zmarginalizowany i pozostaje na marginesie do dziś. Ale ten sam Krzysztof Wyszkowski nie uległby żadnym „transformacyjnym” omamom, gdyby do serca i co ważniejsze rozumu, podobnie jak inni szlachetni bojownicy o demokrację, wziął sobie słowa Józefa Mackiewicza, który w żadne „transformacje” komunizmu, ani pokojowe oddawania „raz zdobytej władzy” nigdy nie uwierzył. Niestety, nad czym ubolewam od pewnego czasu, pisarstwo Mackiewicza oraz innych antykomunistycznych pisarzy jest w Polsce, nawet jeśli pobieżnie znane to nie przyswojone. Stąd kolejne błędy tzw. prawicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Perfidia sowieckich zarządców polską masą upadłościową nie skończyła się oczywiście po operacji roku 1989. Trwa w najlepsze do dziś. Jej efektem jest nie tylko ostatni znakomity wynik Ruchu Palikota, ale także sprawa smoleńskiej tragedii. W systemie sowieckim zarządza się nastrojami społecznymi poprzez kryzys. Oraz znaną już starożytnym zasadę „dziel i rządź”. Podzielenie społeczeństwa, skłócenie go, napuszczanie jednych grup na drugie jest normą. Było wykorzystywane jeszcze przez carów. A sowieci doprowadzili tę metodę do perfekcji. Po raz kolejny ta cześć społeczeństwa, która myśli patriotycznie i niepodległościowo wpuszczona została w kanał czegoś, co złośliwie można by nazwać przemysłem smoleńskim. No może słowo przemysł jest tu zbyt poważne. Raczej manufakturę smoleńską. Oczywiste jest, że katastrofa samolotu z prezydencką delegacją budzi wątpliwości i można domniemywać, że mieliśmy do czynienia z zamachem. Oczywiste jest, że należy zbadać wszelkie okoliczności i ukarać winnych czy to zamachu czy karygodnego zaniedbania, w przypadku gdyby zamach jednak nie miał miejsca. Ale że wszystkie ewentualne ślady zamachu, wszelkie dowody zostały już dawno zamiecione pod sowiecki dywan, prawdy nie poznamy chyba nigdy, podobnie jak prawdy o zamachu w Gibraltarze z 1943 r. I to właśnie jest najlepszym elementem rozgrywania polskiego społeczeństwa przez sowieckich zarządców. Ten chaos informacyjny pozwala na stałe ingerowanie w nastroje społeczne. Wykreowanie nowych, szczerze, mniej lub bardziej, patriotycznie nastawionych środowisk, które w przyszłości mogą stać się zarzewiem nowych partii, gdyby siła PiS –u jednak uległa osłabieniu. Nawet gdyby katastrofy pod Smoleńskiem nie było, z punktu widzenia sowietów i ich interesów, należałoby ją wymyślić. Patriotów, bowiem, nie znających Mackiewicza nie brakuje, tak jak nie brakowało ich za tzw. pierwszej Solidarności…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Józef Piłsudski szykując się do walki o niepodległość nie liczył na całe ówczesne społeczeństwo. Wiedział, że większości nie da się przekonać. Że będzie tkwić w starych formach rozbiorowego zniewolenia. Do walki szykował się z niewielką grupą swoich wychowanków, pierwsza kadrową, która miała stać się zarzewiem nowego społeczeństwa. Jego elitą. Głową. Ich czyn – walka zbrojna, miał dać początek nowemu. W walce miały ukształtować się nowe charaktery. I my dziś również potrzebujemy nowej kompanii kadrowej, która mając świadomość konieczności walki, walki nawet zbrojnej, stanie się zaczynem nowej elity. Która nie rozpocznie swej drogi od przebierania nogami do zajmowania posad w neosowieckich instytucjach. Która gotowa będzie na ofiarę. Odrzuci kuszenie, już nie „samogonnych Mefistów”, ale eleganckich, dobrze ubranych i jeżdżących najlepszymi samochodami nowoczesnych komisarzy politycznych. Która obudzi zniewolonego idealnie ducha i przywróci drgającemu nerwowo korpusowi głowę. I „powróci do słowa”, które pozostawili nam antykomuniści w rodzaju Mackiewicza. &lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-2127139996350396272?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/2127139996350396272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/10/przywrocic-gowe-korpusowi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/2127139996350396272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/2127139996350396272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/10/przywrocic-gowe-korpusowi.html' title='Przywrócić głowę korpusowi'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-203291312352925441</id><published>2011-10-10T13:26:00.000-07:00</published><updated>2011-10-10T13:34:35.620-07:00</updated><title type='text'>Zwycięstwo demokratycznej prowokacji</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Czyli garść truizmów w wykonaniu dezertera z demokratycznego frontu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Prawda jest bolesna, ale głupio byłoby nie spojrzeć jej w oczy”&lt;br /&gt;Józef Mackiewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Reakcjonista nie pisze, aby kogokolwiek przekonać. Po prostu przekazuje swym przyszłym wspólnikom akta świętego sporu”&lt;br /&gt;Nicolas Gomez Davila&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W zamian w tej ziemi nam mogiła…”&lt;br /&gt;Jacek Kaczmarski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Leminggrad obchodził kolejne „święto demokracji”. Demokracja, jak zwykle, zwyciężyła. Interesy sowieckie w naszej tranzytowej republice buraczanej zabezpieczone zostały na kolejne cztery lata. Ale oprócz „starych neobolszewików” w postaci Platformy, zielonych czerwonych ze spółdzielni o skrócie PSL czy sprawdzonych towarzyszy z byłego PZPR, do Gadalni RP wejdzie też Ruch Poparcia Dewiacji Wszelakich Janusza Palikota. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     A zatem towarzysze generałowie z formacji „nieznanych sprawców” poza zabezpieczeniem interesów czekistów z Kremla na naszym terytorium, postanowili na serio pobawić się nastrojami wśród tubylczej ludności i wypróbować jak w naszych warunkach przyjmie się zorganizowana politycznie formacja dewiantów. Eksperyment udał się wybornie! Nasze (nazwijmy je roboczo „naszym”) społeczeństwo jest gotowe na wybieranie sobie zboczeńców, chamów i degeneratów jako swoich przedstawicieli do izby ustawodawczej, czyli przypomnijmy maturzystom: organu (nomen omen), który ma (przynajmniej teoretycznie, bo jak jest naprawdę o tym niżej) stanowić prawo w naszym (nazwijmy je tak roboczo) kraju. Celowo piszę „kraj”, albowiem o naszym „państwie” możemy pisać i mówić w odniesieniu do lat 1918 – 1939. Po tym czasie polskiego państwa nie było. Nie licząc oczywiście państwa podziemnego w latach okupacji oraz funkcjonujących po II wojnie instytucji na uchodźstwie do momentu niefortunnego przekazania insygniów władzy przez ostatniego legalnego prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego, wybranemu „demokratycznie” na ten urząd w tworzącym się PRL - bis Lechowi Wałęsie, znanemu w pewnych kręgach jako TW”Bolek”. Wkroczyliśmy więc w nowy etap naszej chwalebnej i sławetnej (oraz oczywiście pokojowej) „transformacji ustrojowej”, kiedy to o jakości tubylczego prawa stanowić będzie nowa awangarda rewolucji – sodomici.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Oczywiście to nie Gadalnia ustanawia prawa, ona je tylko zatwierdza, gdyż strategiczne decyzje podejmowane są z tylnego siedzenia przez kolektywne kierownictwo (zgodnie ze wskazaniami Lenina) generałów z formacji „nieznanych sprawców”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jak zatem wygląda obecna sytuacja naszego nieszczęśliwego kraju? Nie mamy własnego państwa. W roku 1989 podczas wspólnej konsumpcji wódki i zagrychy w ośrodku MSW w Magdalence komunistyczne służby wespół z wyselekcjonowaną jeszcze w czasach stanu wojennego opozycją przepoczwarzyli PRL w nowy państwowopodobny twór, który dla uwiarygodnienia eksperymentu przed  światem nazwano III RP. Przystąpiono do tworzenia partii politycznych, które miałyby nadać owemu neosowiekiemu golemowi ducha. Po ostatnich wyborach skład parlamentu przedstawia się podobnie jak poprzednio. Interesów sowieckich pilnują PO, PSL, SLD oraz nowy eksperyment generałów – Ruch Poparcia Dewiacji. Być może dla jego wyborczego sukcesu oczyszczono przedpole poprzez likwidację innego sowieckiego tworu – Andrzeja Leppera, który jak to stwierdzili pamiętni eksperci z filmu Barei „Brunet wieczorową porą”, podobnie jak formuła klasycznego westernu „przeżył samego siebie” i stał się zawadą dla formuły nowej. Być może również dlatego Państwowa Komisja Wyborcza nie zarejestrowała komitetu wyborczego Janusza Korwin – Mikkego. Jeden wariat do robienia szumu w sejmie na obecnym etapie dziejowym wystarczy. Pozostaje PiS jako koncesjonowana opozycja, która robi za listek figowy, aby w świat poszła wiadomość, że w tubylczym kraju przestrzega się reguł demokracji i zapewnia byt inaczej myślącym dinozaurom, które dość opornie wymierają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     W chwili przypływu optymizmu pocieszam się myślą, że wyniki wyborów mogły zostać sfałszowane i to nie polskie (polskojęzyczne) społeczeństwo „wywindowało to bydlę na piedestał” (że zacytuję innego klasyka – Żorża Ponimirskiego) tylko wspomniani generałowie. Jednakże optymizm szybko mija i wracam do pesymistycznego  pionu, który mówi mi, że polskojęzyczne społeczeństwo jest już na tyle gotowe, aby samodzielnie, bez ingerencji „szatanów” oddać cześć Złotemu Peniso… o pardon! – Złotemu Cielcowi. Po prostu proces schamienia i prymitywizacji tubylców zaszedł tak głęboko (jak pomyślę o niektórych kandydatach Ruchu Dewiacji to dreszcz mnie ogarnia jak głęboko?), że generałowie z formacji „nieznanych sprawców” mogą wypuścić swoją nową, wypudrowaną  lalkę na miasto bez obaw. O postępie w schamieniu mogliśmy się przekonać rok temu na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, kiedy to rządzący naszym nieszczęśliwym krajem z tylnego siedzenia bezpieczniacy zorganizowali inscenizację fragmentu „Nie boskiej komedii” Krasińskiego i napuścili na modlących się pod krzyżem smoleńskim ludzi, hordę pijanej dziczy, która zakłócała modlitwy. Wtedy to rozpoznawano bojem na ile można sobie z tubylcami pozwolić oraz umiejętnie eksperymentowano nastrojami społecznymi, szykując się zapewne do realizacji nowego „prodżektu” politycznego, czyli owego Ruchu Poparcia Dewiacji Wszelakich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Kolejne wybory nie umożliwiły nam (czyli myślącej niepodległościowo  mniejszości dinozaurów) zatem procesu wybijania się na suwerenność. Pytanie oczywiście czy wygrana PiS – w takiej walce, a raczej, bezpieczniackiej ustawce wyborczej, przydałaby sukcesu. Na pytanie takie odpowiedział już dawno, dawno temu, w bardzo odległej galaktyce, enfant terrible polskiej (nazwijmy ją tak roboczo) prawicy – cytowany już wyżej, Józef Mackiewicz pisząc: „Tak jak rzeczy polityczne stoją dziś - nie istnieje, praktycznie „polska droga” do wyzwolenia, do niepodległości. W odróżnieniu od istniejącej „polskiej drogi do socjalizmu”. Proklamowana już przez Lenina w założeniach Narodowego NEPu, istniała właściwie od początku rewolucji teoretycznie, a od r. 1945 praktycznie. Z małymi taktycznymi odchyleniami trwa do dnia dzisiejszego[…] Natomiast „własna droga do wyzwolenia” spod komunistycznego panowania istnieć nie może, gdyż pojedynczy naród bloku komunistycznego nie jest w stanie wyzwolić się spod komunizmu o własnych siłach. A nawet samo mechaniczne oderwanie od bezpośredniej władzy czerwonej Moskwy, czy wysiłki w tym kierunku, wcale nie gwarantują wyzwolenia z ustroju komunistycznego. Jak tego klasycznym przykładem jest samodzielność komunistycznej Jugosławii czy Albanii, lub próby Rumunii, gdzie ucisk człowieka pozostaje ten sam albo większy niż w Rosji; wreszcie Chin, gdzie zniewolenie człowieka jest największe. Istnieć może tylko „wspólna droga” do wyzwolenia poprzez wspólne zniszczenie komunizmu światowego. Pod tym mianem rozumiem fenomen, który zapanował od 1917 r. w Rosji, a dziś opanowuje już blisko pół kuli ziemskiej. Nie własny nacjonalizm zatem, lecz internacjonalizm; nie poszczególne „narodówki”, tylko antykomunistyczna międzynarodówka byłaby - moim zdaniem - jedynie w stanie obalić komunistyczną międzynarodówkę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Przytaczam ten cytat po raz kolejny, albowiem dobrych cytatów nigdy za dużo, a poza tym dorobek Mackiewicza w opisaniu bolszewickiej perfidii jest notorycznie przez polską (wciąż nazwa robocza) prawicową publicystykę, śmiem twierdzić, z premedytacją pomijany. Pomijany, bowiem jeśli przyjąć tezy Mackiewicza za słuszne, to wówczas wszelkie wybory w PRL – bis należy uznać za pic na wodę i fotomontaż. A tego zastępy przebierających nogami do posad w Gadalni RP by nie zniosły. Bo cóż, zatem pozostaje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ganianie z wiatrówką po lesie, jak powiedział pewien mój dobry znajomy. W domyśle – przygotowywanie się na walkę zbrojną z bolszewikami, która byłaby skuteczna w naszych warunkach geopolitycznych tylko w oparciu o pomoc z wolnego (już coraz mniej niestety) świata Zachodu. A i nawet taka partyzantka musiałaby szkolić się gdzieś w, dajmy na to, Arizonie, albo innym Teksasie, albowiem tu na miejscu od razu byłaby wyłapana przez neosowieckie służby, albo wręcz przez nie założona jak większość partii i stowarzyszeń. Tymczasem pisowski listek figowy (znaczy się obóz polityczny) nie jest w stanie nawet zapewnić bezpieczeństwa własnemu zapleczu, bo jak wytłumaczyć fakt powierzenia losu prezydenckiej delegacji, która pewnego kwietniowego dnia wyleciała z Okęcia do Smoleńska, neosowieckim, polsko i rosyjskojęzycznym, służbom bezpieczeństwa. Skoro nie zapewniono wtedy bezpieczeństwa tak ważnym i prominentnym osobom, zdając się na łaskę, a raczej niełaskę ubeków, to jak w takim razie teraz PiS chce skutecznie podjąć działania na rzecz odzyskania przez nasz kraj suwerenności państwowej? Zwłaszcza, jeśli, niczym barejowski towarzysz Winnicki „z góry akceptuje ustalenia waszego kolektywu”, czyli szanuje wynik wyborczy? I czy na drodze do suwerenności rzeczywiście jest nam potrzebny w Warszawie Budapeszt czy raczej „Świt Odyseji”?&lt;br /&gt;     &lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-203291312352925441?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/203291312352925441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/10/zwyciestwo-demokratycznej-prowokacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/203291312352925441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/203291312352925441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/10/zwyciestwo-demokratycznej-prowokacji.html' title='Zwycięstwo demokratycznej prowokacji'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1035014781822034719</id><published>2011-05-16T11:32:00.000-07:00</published><updated>2011-05-16T11:34:08.275-07:00</updated><title type='text'>Czy Polacy mogą wybić się na niepodległość? Tej jesieni?</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Tak jak rzeczy polityczne stoją dziś - nie istnieje, praktycznie „polska droga” do wyzwolenia, do niepodległości. W odróżnieniu od istniejącej „polskiej drogi do socjalizmu”. Proklamowana już przez Lenina w założeniach Narodowego NEPu, istniała właściwie od początku rewolucji teoretycznie, a od r. 1945 praktycznie. Z małymi taktycznymi odchyleniami trwa do dnia dzisiejszego[…] Natomiast „własna droga do wyzwolenia” spod komunistycznego panowania istnieć nie może, gdyż pojedynczy naród bloku komunistycznego nie jest w stanie wyzwolić się spod komunizmu o własnych siłach. A nawet samo mechaniczne oderwanie od bezpośredniej władzy czerwonej Moskwy, czy wysiłki w tym kierunku, wcale nie gwarantują wyzwolenia z ustroju komunistycznego. Jak tego klasycznym przykładem jest samodzielność komunistycznej Jugosławii czy Albanii, lub próby Rumunii, gdzie ucisk człowieka pozostaje ten sam albo większy niż w Rosji; wreszcie Chin, gdzie zniewolenie człowieka jest największe. Istnieć może tylko „wspólna droga” do wyzwolenia poprzez wspólne zniszczenie komunizmu światowego. Pod tym mianem rozumiem fenomen, który zapanował od 1917 r. w Rosji, a dziś opanowuje już blisko pół kuli ziemskiej. Nie własny nacjonalizm zatem, lecz internacjonalizm; nie poszczególne „narodówki”, tylko antykomunistyczna międzynarodówka byłaby - moim zdaniem - jedynie w stanie obalić komunistyczną międzynarodówkę”&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;   Tak w roku 1973 pisał na łamach „Wiadomości” największy polski, a może i światowy, antykomunista, Józef Mackiewicz. Poglądy na sprawy bolszewickie autora „Drogi donikąd” są niby znane ludziom nazywającym się w PRL – u nr 2  „prawicą”. Niby znane, jednakże jak przychodzi, co do czego, to odnoszę wrażenie, że spuścizna intelektualna Mackiewicza odstawiana jest do kąta i zakrywana grubym kocem, albo wkładana do skrzyni niczym pamiątki po przodkach i zakopywana głęboko w ogródku jak broń po przegranej kampanii wrześniowej 1939 r. Tymczasem oręż intelektualny niedocenianego pisarza w walce z komuną, która w całym tzw. byłym bloku wschodnim po roku 1989 ma się dobrze, jest dużego kalibru i nieskorzystanie z niego w tej wojnie jest gorsze niż zbrodnia – jest błędem. Błędem, za który wciąż będziemy płacić wysoką cenę. Tą ceną jest nasze zniewolenie. &lt;br /&gt;     Wielkimi krokami zbliżają się kolejne wybory parlamentarne. Dziennikarze, blogerzy, analitycy zawodowi i amatorzy zastanawiają się, który zestaw literek wygra i jakie literki alfabetu stworzą w przyszłości koalicję. No i oczywiście co z tego wyniknie dla ludności zamieszkującej tereny między Odrą a Bugiem.  Mnie zastanawia co innego. Czy wewnątrz jedynej partii, mającej realną możliwość odegrania jeszcze ważnej roli na tzw. polskiej scenie politycznej, jest zdeterminowana do zdobycia realnej władzy nad Polską, grupa gotowych na wszystko „szaleńców” Sprawy Polskiej? Czy sekta smoleńska w PiS – ie, bo to ją mam na myśli, jest rzeczywiście czymś w rodzaju Pierwszej Kadrowej, która rzuca „swój życia los na stos” i przygotowuje się do wymarszu z Oleandrów czy to tylko kolejna gra generałów z formacji „nieznanych sprawców”, która z kremlowskiego nadania i wespół z towarzyszami „radzieckimi” sprawuje rolę suwerena nad polska masą upadłościową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Kto jest suwerenem w państwie? Według Carla Schmitta, autora fundamentalnej „Teologii politycznej”, suwerenem jest ten, kto ma siłę przeprowadzić zamach stanu. W II RP taką siłę miał Józef Piłsudski i jego zaplecze. Kto w obecnej atrapie państwa polskiego jest zdolny  przeprowadzić zamach stanu? Niestety nie Jarosław Kaczyński. Nawet z Antonim Macierewiczem i Zbigniewem Zbiorą. W 2007 r. przegrali. W 2010 r. stracili przyczółek prezydencki – ostatni bastion władzy wykonawczej, odstrzelony przez sowietów we mgle smoleńskiej. Pozostały stołeczki w Gadalni Rzeczpospolitej Polskiej, czyli w sejmie. Instytucji potrzebnej partiom tylko po to, aby zapewnić miejsca pracy i immunitet swoim działaczom. Potrzebnej po to, aby łatwiej zaistnieć w „zaprzyjaźnionych”, mniej lub bardziej, telewizjach, dzięki którym można załapać się na następną kadencję. Zarówno w tej dużej Gadalni na Wiejskiej, jak i mniejszych gadalniach w studiach telewizyjnych, posłowie mogą bez reszty oddawać się ględzeniu o niczym, po to, aby elektorat zapamiętał ich twarze i mógł rozpoznać na plakatach podczas kampanii wyborczej na swoim osiedlu. I tak w kółko…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Z kolei taką siłę, jak obserwujemy od pamiętnej nocy czerwcowej w 1992 r., gdy obalano rząd Jana Olszewskiego, mają bolszewiccy generałowie z owej formacji „nieznanych sprawców” oraz ich agentura. Nie wszystkich znamy dobrze z imienia i nazwiska. Wiemy tylko o tych najsławniejszych, których niezawisłe sądy tzw. iii rp za cholerę nie mogą skazać za komunistyczne zbrodnie z lat 1944 – 1989. Oni tymczasem nie tylko są mocniejsi niż sądy czy wszelkie komisje weryfikacyjne, ale nawet dość często sięgają po oręż w walce z wrogami ludu pracującego. Od 1989 r. wszak krew jednostek niepokornych leje się strumieniem, mimo zaklęć różnych, jak mówi pan Grzegorz Braun, łajdaków w sutannach, że „transformacja ustrojowa” była bezkrwawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem gra toczy się o odzyskanie suwerenności przez Polskę. O odtworzenie naprawdę niepodległego państwa i pognanie sowieckiej agentury tam gdzie jej miejsce. Czy PiS podejmie walkę o te ideały, mimo tak sromotnych klęsk i nieszczęść, jakich doznał do tej pory? Czy tylko zapewni stołeczki w Gadalni dla kolejnych zastępów Poncyliuszy i Kluzik Rostkowskich? I pytanie fundamentalne – czy taka walka o suwerenność jest w ogóle dziś możliwa? Mackiewicz uważał, że od wewnątrz nie da się pokonać bolszewików. Pokonanie bolszewizmu może być możliwe tylko przez koalicję państw wolnych. Antybolszewicką międzynarodówkę. Czy coś takiego istnieje w obecnym świecie? Czy Jarosław Kaczyński i pozostali sekciarze smoleńscy mają zaplecze na zewnątrz sowieckiego bloku? Jeśli nie, to w interesie niepodległej Polski jest, aby nie wygrali jesienią tych wyborów. Po co ładować się w łapy „nieznanych sprawców”, po co fundować sobie trzeci Katyń? Dwa dotychczasowe nam wystarczą. Lepiej czekać w odwodzie do momentu pojawienia się na horyzoncie jakiegoś autentycznego antykomunistycznego Napoleona, który powoła do życia mackiewiczowską międzynarodówkę. Czekajmy na własną „Odyseję świtu”…&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1035014781822034719?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1035014781822034719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/05/czy-polacy-moga-wybic-sie-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1035014781822034719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1035014781822034719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/05/czy-polacy-moga-wybic-sie-na.html' title='Czy Polacy mogą wybić się na niepodległość? Tej jesieni?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4788165943816653162</id><published>2011-04-07T07:23:00.000-07:00</published><updated>2011-04-07T07:47:00.989-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (9)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Leminggrad przygotowuje się do kolejnego wiekopomnego wydarzenia, a mianowicie spisu powszechnego. Jak wiemy z historii, taki spis może wydać niezwykle ważne, z perspektywy ogólnoludzkiej, owoce. Wszak podczas jednego z takich spisów narodził się Zbawiciel. Można, zatem szydzić z tego totalitarnego czy też, jak kto woli socjalistycznego obyczaju, jakim jest okazjonalne skontrolowanie przez rządzących strzyżonego przez nich bydła, zwanego dla niepoznaki społeczeństwem, ale pamiętajmy, że było ono konieczne, aby Pismom i Prorokom stało się zadość. Nie utyskujmy, zatem tylko popatrzmy, czego nasz obecny spis może nas nauczyć, jakie korzyści możemy z niego wyciągnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     I oto jeszcze rachmistrze nie wyszli w teren, jeszcze nie posypały się pytania, a już zaktywizowali się śląscy autonomiści, wywołując kolejny w Leminggradzie temat zastępczy, dzięki któremu media mają, o co wypytywać zastępy swoich dyżurnych ekspertów oraz przywalać znienawidzonemu Kaczorowi, który po raz kolejny podszedł do tematu zbyt poważnie i zamiast skwitować problem śmiechem, zadął w jerychońskie trąby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem paradoksalnie śląscy autonomiści pokazują nam, miłośnikom odbudowy niepodległej i suwerennej Polski drogę działania. Skoro nasze państwo jest sowiecką atrapą, rządzoną przez marionetki, którymi sterują funkcjonariusze komunistycznych służb, zarządzani z Kremla, to najlepszym wyjściem z tej patowej sytuacji byłoby ogłoszenie przez wszystkich obywateli, tej państwowej protezy, autonomii. Czyż to nie genialne? Odgrodzić się od biurokracji, gąszczy sprzecznych przepisów, wyrwać swój los z rąk Gadalni RP, czyli tzw. sejmu i senatu, szeregu zbędnych instytucji itd., itp. Każdy, nie tylko Ślązak lub Kaszuba, mógłby wywiesić na drzwiach i bramach tabliczkę z napisem: „Mieszkanie – autonomia Jana Kowalskiego, wejście tylko za okazaniem zaproszenia/wizy/paszportu” itp. Dzięki temu powrócilibyśmy do jakże pięknej idei sarmackiej wyrażającej się w haśle: „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”. Nareszcie zrealizowalibyśmy niespełniony sen o społeczeństwie obywatelskim, o którym tyle mówili i pisali tacy wybitni myśliciele jak Tadeusz Mazowiecki czy Bronisław Geremek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Nie wiem czy aktywiści Ruchu Autonomii Śląska kierują się w swej działalności  takimi przesłankami. Być może zdają sobie sprawę z rzeczywistej sytuacji naszego nieszczęśliwego kraju i chcą pod płaszczykiem autonomii oddać się w opiekę Niuni Europejskiej, a co za tym idzie „zakamuflowanej opcji niemieckiej” – wszak wiemy, kto tam gra pierwsze skrzypce. Uciekają, zatem przed kryzysem, ZUSem i pułkownikiem Putinem pod skrzydła Adolfiny… znaczy się pardon! – Angeli. Ale nie domyślają się bidoki (tak chyba będzie biedaki po Śląsku?), że ta cała Niunia to „zakamuflowana opcja” neosowiecka? „Wspólny Europejski Dom”, o którym marzył tow. Gorbaczow w 1990 r.? A może rzeczywiście myślą, że autonomia ich uratuje przed zawieruchą, jaka może mieć miejsce w obliczu kryzysu finansów publicznych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Nie chce mi się bowiem wierzyć, że cały ten Ruch stworzony jest tylko po to, żeby walić w znienawidzonego Kaczora jak w bęben. No cóż, jakie są ukryte motywy, możemy się tylko domyślać. Jarosław Kaczyński moim zdaniem, nie powinien boczyć się, tylko zaapelować do śląskich autonomistów, aby zamiast odcinać się od reszty kraju, wsparli nurt niepodległościowy w walce o odzyskanie suwerenności państwowej. I obiecać, że w Odrodzonej Rzeczpospolitej tak jak w Rzeczpospolitej Obojga Narodów (w okresie „Złotego Wieku”) nie zabraknie wolności dla mniejszości narodowych. A resztę skwitować śmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4788165943816653162?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4788165943816653162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/04/wiesci-z-leminggradu-9.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4788165943816653162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4788165943816653162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/04/wiesci-z-leminggradu-9.html' title='Wieści z Leminggradu (9)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1291407231996062855</id><published>2011-04-03T05:28:00.001-07:00</published><updated>2011-04-03T05:40:24.123-07:00</updated><title type='text'>„Czarny czwartek”, czyli „Gdzie jest generał?”</title><content type='html'>Kino to najważniejsza ze sztuk&lt;br /&gt;W.I.Lenin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Wiele jest dat w naszej historii, które mógłbym uznać za czas swoich narodzin. 22 stycznia 1863 r., 1 i 17 września 1939 r., 1 sierpnia 1944. Ale w tym pochodzie tragicznych wydarzeń, 17 grudnia 1970 r. stanowi datę szczególną. Mimo, że jeszcze wtedy nie istniałem pozwalam sobie z całą odpowiedzialnością pisać i mówić o moim Grudniu. Tego dnia Gdynia została wydana na pastwę bandytów w niebieskich mundurach udających po 1944 r. służby porządkowe oraz ogłupionych przez propagandę żołnierzy służących w sowieckiej atrapie polskiego wojska. Miasto i jego mieszkańcy stali się dla nich zwierzyną łowną, a wszystko po to, aby grupa spiskowców namaszczonych przez kremlowskiego suwerena mogła odsunąć od władzy stetryczałego, zaściankowego Gomułkę oraz jego świtę i zastąpić ich „nowoczesną”, otwartą na świat, nowe technologie i dolary ekipę Edwarda Gierka. Aby operacja się powiodła trzeba było, jak to w systemie sowieckim pozabijać trochę ludzi. Udało się – trupy padły, dziadek Gomułka odszedł na emeryturę, sowieci zainstalowali sobie nowych namiestników. Nad całością operacji czuwał pewien generał, predestynowany przez towarzyszy „radzieckich” do roli komunistycznego anioła stróża nad polską masą jeszcze od lat 40. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;     Temat tzw. „wydarzeń grudniowych” czekał na swój film długo. I niestety jeszcze będzie musiał poczekać. Bowiem z filmu Antoniego Krauzego pt. „Czarny czwartek” o kulisach grudniowej zbrodni niestety nic się nie dowiemy. Film ten jest ważny, ale tylko z jednego powodu. Jest kolejną przesłanką wskazującą, że nadal tkwimy w systemie sowieckim, w którym od czasu do czasu władza zezwoli na skorzystanie z wentylu bezpieczeństwa, aby społeczeństwo (przynajmniej ta jego część spragniona prawdy) mogło się „wyszumieć”. Ale proces wyszumienia musi być pod kontrolą. Wolno zatem powiedzieć „A”, można półgębkiem wymamrotać „B”, ale od wypowiedzenia „C” – wara! Taki właśnie jest najnowszy film o Janku Wiśniewskim i innych ofiarach Towarzysza Generała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Zbrodnia grudniowa bardzo przypomina zbrodnię katyńską. W ogóle mechanizm zbrodni dokonywanych przez komunistów jest taki sam. Morduje się nie tylko prawdziwych lub wyimaginowanych wrogów ludu, ale także zabija się pamięć o nich. Pluje na ich godność i prześladuje całe rodziny ofiar. Zamordowany „wróg” nie ma prawa do uroczystego pogrzebu, własnego grobu, rodzinie odbiera się prawo do uczczenia jego pamięci. Tak było w Katyniu, tak też było w grudniu 1970 r. Ale system sowiecki charakteryzuje się jeszcze innymi ciekawymi elementami. Co jakiś czas zmienia się mądrość etapu, trzeba oszukać zachodnią tzw. burżuazyjną opinię publiczną a i własną też można przy okazji wywieźć po raz kolejny w pole. Wtedy urządza się szopkę, która ma pokazać, jaka to władza jest wspaniałomyślna. Taką szopkę urządzono w Katyniu, gdy spędzono tam żołnierzy rodzącego się LWP i w asyście dilera opium dla ludu urządzono uroczystości ku czci pomordowanych przez faszystów polskich oficerów. Takie szopki urządzono w czasie, tzw. karnawału Solidarności w 1980 r., gdy władza wspaniałomyślnie zezwoliła na odsłonięcie w Gdańsku pomnika Trzech Krzyży, pozwoliła Danielowi Olbrychskiemu na recytację patriotycznych wierszyków, a Andrzejowi Wajdzie na ekranizację „Człowieka z żelaza”, gdzie po raz pierwszy pokazano przystanek Gdynia Stocznia, na którym grudniowym porankiem polała się krew. Ale na tym mądrości etapu się kończą. Wentyl popracuje i zostaje na nowo zatkany, a społeczeństwo znowu się dusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     W systemie sowieckim trzeba cały czas lawirować. W okresie „zatykania trąby” siedzieć cichutko. Gdy nastaje odwilż, wtedy można wyjść z nory i zrobić coś konstruktywnego. Np. film o krwawych wydarzeniach. Ale cały czas trzeba się kontrolować. Dawniej robiła to z urzędu cenzura. Teraz, po 1989 r. jesteśmy tak dobrze wytresowani, że nie potrzebujemy urzędu, sami potrafimy się cenzurować. Ugryźć się w język, gdy za bardzo nam buszuje w jamie ustnej. Kopnąć w kostkę, gdy za bardzo fryga. Tak właśni postąpili twórcy „Czarnego czwartku”. Zaserwowali nam oficjalną, podręcznikową, telewizyjną wersję tzw. wydarzeń grudniowych. Oto władza urządza znękanemu społeczeństwu podwyżki cen na artykuły spożywcze, społeczeństwo się burzy, urządza manifestacje, po czym władza, trzęsąca portkami przed towarzyszami „radzieckimi” pacyfikuje krnąbrnych demonstrantów, wciskając milicji i wojsku kłamstwa o faszystowskiej kontrrewolucji na Wybrzeżu. Bezradne biuro polityczne z tow. Wiesławem coraz mniej panuje nad sytuacją, ale kto nad nią naprawdę panuje tego na filmie nie widzimy. Ani śladu generała Jaruzelskiego, ministra obrony narodowej, bez którego żaden wystrzał nie mógłby 17 grudnia w Gdyni paść. Nie dowiadujemy się, dlaczego społeczeństwo zbuntowało się przeciw władzy akurat na Wybrzeżu, a nie dajmy na to w Biłgoraju? Dlaczego na ulicę wyszli pracownicy przemysłu stoczniowego a nie np. listonosze? Ich podwyżki nie dotknęły? Film kończy się przejmującymi scenami pochówku głównego bohatera zamordowanego rankiem na Gdyni Stoczni i ta gra na emocjach ma nam, widzom, zastąpić poznanie prawdy o tym, kto i dlaczego zorganizował w 1970 r. tę masakrę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Dlaczego o tym wszystkim z filmu „Czarny czwartek” i innych, które kręcone będą w obecnych czasach się nie dowiemy? Odpowie nam porucznik MO Lech Ryś, „sprawujący społecznie dyskretną opiekę nad garstką urwisów”, czyli słynny Wujek Dobra Rada:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Przecież to dziecinnie proste. Jeśli chcesz aby twój film dotarł pod neosowieckie strzechy każdego polskiego domu, wzruszając do łez widzów i wzbudzając ich sympatię do Ciebie – Twórcy,  a jednocześnie mógł brylować na salonach tzw. III RP, zdobyć patronat prezydenta Bieruta… znaczy się pardon! – Komorowskiego, umożliwić Tobie – Twórcy, dalszą owocną, artystyczną pracę dla dobra wspólnego i Orła Białego na Twej klapie, nie wolno Ci pokazywać Prawdy. Jako wentyl, możesz uchylić jej rąbka i schluss! Gryź się w język! Kop w kostkę, wypij szklankę zimnej wody. Ochłoń! Prawda jest ciekawa tylko dla psycholi i oszołomów!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ofiary grudniowe czekają dalej na film o kulisach ich śmierci. Polska nadal czeka na Wolność i Niepodległość. Bez ich odzyskania, nie będziemy oglądać filmów, których twórcy dążą do poznania i ukazania nam Prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1291407231996062855?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1291407231996062855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/04/czarny-czwartek-czyli-gdzie-jest-genera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1291407231996062855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1291407231996062855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/04/czarny-czwartek-czyli-gdzie-jest-genera.html' title='„Czarny czwartek”, czyli „Gdzie jest generał?”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5486625747214976680</id><published>2011-03-27T04:01:00.000-07:00</published><updated>2011-03-27T05:52:32.693-07:00</updated><title type='text'>Odyseja Świtu  (1)  (Coś, jakby opowiadanie?)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Halo, halo! Tu Jedynka Polskie Radio! Nadajemy komunikat! A więc wojna!!! Zachodni imperializm postanowił zaatakować naszą umęczoną Ojczyznę! W dniu dzisiejszym wszystkie sprawy schodzą na plan dalszy! Wszyscy jesteśmy żołnierzami! Walka, aż do zwycięstwa!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czy jestem na wizji? Tak? Już mogę? Dobra! Katarzyna Pastorałka – Zajeziorna, witam państwa sprzed gmachu płonącej kancelarii premiera, w którą przed godziną trafiły dwa imperialistyczne pociski Tomahawk. Jak państwo widzą służby strażackie usiłują bezskutecznie zagasić pożar. Bezskutecznie, ponieważ jedyny czynny w stolicy wóz strażacki jest teraz przed Belwederem, który również płonie. Strażacy muszą niestety radzić sobie przestarzałą już metodą gaszenia pożarów przy pomocy wiader, masowo przynoszonych przez okolicznych mieszkańców. Przed kancelarią widać wyraźne oznaki paniki, wszyscy niepokoją się o los pana premiera i innych ministrów, którzy jak wiemy mieli dziś, wyjątkowo o 10 rano, obradować w sprawie nałożenia kolejnych podatków na rolników, taksówkarzy i obywateli, których nazwiska rozpoczynają się na literę K. Przed chwilą dowiedziałam się z dobrze poinformowanego źródła, że pan premier spóźnił się na posiedzenie rządu, wczorajszy mecz się trochę przeciągnął i uniknął tragicznego losu, jaki stał się udziałem członków jego rządu. Wiemy tylko tyle, że kilkoro ministrów przeżyło bombardowanie i zostało wywiezionych wszystkimi trzema jeżdżącymi karetkami do tajnego szpitala polowego dla VIP – ów. Ich stan jest jednak ciężki. Gdzie przebywa w tej chwili pan premier, niewiadomo. Będę państwa informować na bieżąco. Oddaje głos do studia… Przepraszam… Zapomniałam, że siedziba naszej stacji też padła ofiarą imperialistycznych bombardowań i tylko dzięki pomocy służb wojskowych możemy nadawać dziś program…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu Jedynka Polskie Radio! Jak stwierdził na specjalnej konferencji prasowej szef połączonych sztabów wojsk NATO, gen. Patton, potomek legendarnego generała z czasów II wojny światowej, operacja obalenia tyranii i przywrócenia porządku publicznego w Polsce przebiega zgodnie z planem. – W przypadku Polski nie musieliśmy wystrzeliwać w pierwszej fazie operacji aż 112 pocisków Tomahawk, jak było to kiedyś w Libii. Wystarczyło 25 precyzyjnie naprowadzonych na cele, aby skutecznie sparaliżować działanie tyrańskiego rządu i stającej za nim junty oficerów służb specjalnych wywodzących się jeszcze z czasów komunistycznych. Przypomnę, że pociski spadły w pierwszej kolejności na kancelarię premiera, siedzibę prezydenta, budynek sejmu i co ważne – ponieważ w samym gmachu sejmowym przebywa zasadniczo niewielu parlamentarzystów – hotel sejmowy, siedziby stacji telewizyjnych, publicznej, zaprzyjaźnionej i tej drugiej, siedzibę najważniejszego dziennika opiniotwórczego oraz boisko rządowe. Ten precyzyjny atak wystarczył, aby zdezorganizować przeciwnika i pozbawić go woli walki – podsumował gen. Patton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie o 6 rano amerykańscy Marines dokonali desantu na plaże Trójmiasta. Przywitały ich…kwiaty, chleb i sól przyniesione przez wysłanników prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu. Nie uchroniło to lokalnych włodarzy przed utratą realnej władzy w zarządzanych przez siebie miastach. Lokalne grupy dywersyjne, finansowane i przeszkolone przez amerykański wywiad opanowały urzędy miejskie. W Gdyni utworzony został Komitet Ocalenia Publicznego, sprawujący jak sam ogłosił w swej (wydrukowanej zapewne w Waszyngtonie) odezwie, pełnię władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej. Komitet ma sprawować tymczasową władzę na zajętych przez rebeliantów  oraz wojska NATO terenach do czasu pokonania legalnego rządu. Komitet powołał do życia Nadzwyczajną Komisję Prawdy, której celem jest utworzenie list osób odpowiedzialnych za zapaść gospodarczą i moralną Polski w ciągu ostatniego trzydziestolecia po tzw. transformacji ustrojowej. Ich sprawy mają być skierowane do rozpatrzenia i osądzenia przez nadzwyczajne sądy ludowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Halo! Słychać mnie? Dobrze! Wchodzę! Tu Katarzyna Pastorałka – Zajeziorna, jestem przed gmachem ambasady rosyjskiej. Jak dowiedzieliśmy się przed piętnastoma minutami, tu właśnie schronił się pan prezydent. A zatem pogłoski, że zginął w walącym się od ataku rakietowego Belwederze okazały się nieprawdziwe. Polacy mogą odetchnąć z ulgą, mamy jeszcze władzę, która nas obroni przed atakiem wrogów pokoju i demokracji. Nadal jednak nie wiemy gdzie przebywa premier…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu Jedynka Polskie Radio! Znany były poseł z Biłgoraja Janusz Walipies ogłosił powołanie Rządu Ocalenia Narodowego. – Nie może być takiej sytuacji, że premier i prezydent tchórzą, gdy kraj jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Ja i mój ruch poparcia nie będziemy czekać, aż imperialiści powyciągają nas z saka jak kasztany. W widłach Wisły i Sanu będziemy organizować obronę. Tomahawki i Patrioty nas nie przełamią. Rodacy! Do broni! Wiem, że jej brakuje, ale my Polacy potrafimy sobie radzić w trudnych warunkach jak mało, kto. Sami zrobimy sobie broń, jak w powstaniu warszawskim! Do dzieła! Przyjmuję pod swoją komendę wszystkich ochotników! Liczymy na wsparcie naszego wschodniego partnera i przyjaciela. Na pewno nie będzie milczał w nieskończoność!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna Pastorałka – Zajeziorna! Mijam właśnie zdenerwowanego wicemarszałka sejmu, a więc i jemu udało się przeżyć?!&lt;br /&gt;- Panie Marszałku! Dokąd pan tak pędzi?&lt;br /&gt;- Jak to gdzie? Do sejmu!&lt;br /&gt;- Przecież budynek sejmu został zniszczony, zostały zgliszcza.&lt;br /&gt;- A tak, rzeczywiście, nie mam dokąd iść…&lt;br /&gt;- Może wycofa się pan na południe i dołączy do Janusza Walipiesa?&lt;br /&gt;- Niech pani nie wymawia tego nazwiska przy mnie. To, co robi ten osobnik jest podłe i głupie. Żeby w takiej chwili opluwać premiera i prezydenta…&lt;br /&gt;- No właśnie a może pan wie gdzie oni teraz przebywają?&lt;br /&gt;- Nie wiem, nie wiem, nic już nie wiem… To katastrofa…A wszystkiemu winni, ci, podli!... Ta hołota!... Jeszcze im pokażemy!!!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cdn.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5486625747214976680?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5486625747214976680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/03/odyseja-switu-1-cos-jakby-opowiadanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5486625747214976680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5486625747214976680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/03/odyseja-switu-1-cos-jakby-opowiadanie.html' title='Odyseja Świtu  (1)  (Coś, jakby opowiadanie?)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-524507042704160765</id><published>2011-03-06T05:34:00.000-08:00</published><updated>2011-03-06T05:35:31.339-08:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (8)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;     Stary, sprawdzony, zaprawiony w bojach profesor Bartoszewski znów daje głos, ku uciesze lemingów. Ponieważ jest ałtorytetem przez duże „AŁ”, Leminggrad zachwyca się niemiłosiernie jego nowym bon motem, jak to Polacken byli gorsi od niemieckich żołnierzy. Widać, że profesor pozazdrościł światowej sławy, która rozpromienia innego ałtoryteta – Jana Tomasza Grossa, więc postanowił dorzucić swoje trzy grosze i stanąć w świetle jupiterów. Co to mamy być gorsi od emigrantów? Pokażmy, że potrafimy ich zdystansować w dziedzinie plucia na własny naród. Może popłyną znowu strumienie stypendiów, jakie dla Polaczków (ale tych gutt) przygotowali nasi strategiczni partnerzy zza Odry. Kto jak kto, ale profesor Bartoszewski potrafi z tych środków korzystać do tego stopnia, że mógłby nawet otworzyć specjalną uczelnię, kształcącą młodych, zdolnych lizusów do skutecznego pozyskiwania tychże eurosrebrników. Innym przedmiotem tam wykładanym przez naszego ałtoryteta, mogłaby być technologia efektywnej konsumpcji śniadań, lunchów i kolacji z zachodnimi partnerami z tamtejszego wydziału pojednania polsko – niemieckiego (czy jakoś tak). Uwaga generałowie z formacji „nieznanych sprawców”! Wykorzystajcie nasz skarb póki jeszcze może mówić i chodzić. Złoty interes!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Oczywiście żartuję. Profesora B. generałowie specjalnie wykorzystywać nie muszą. Wszak pracuje dla nich już od dawna. Jest doskonałym przykładem tego, że nie wszystkich działaczy podziemia niepodległościowego trzeba było zlikwidować fizycznie. Sowieci musieli zostawić kilku, żeby uwiarygodniać się przed Zachodem, czyli burżuazyjną tzw. opinią publiczną. Patrzcie, w naszym raju sowieckim nawet nasi wrogowie mogą wykładać na uczelniach, pisać artykuły do stołecznej prasy i wyjeżdżać z wykładami do krajów kapitalistycznych. Profesorowi, mimo że oskarżony był za tzw. stalinizmu o szpiegostwo i posiedział pięć lat w kazamatach, udało się zrobić w PRL inteligencką karierę. Ciekawe, że taka Inka, osiemnastoletnia sanitariuszka z oddziału Łupaszki, stanowiła takie zagrożenie dla międzynarodowego proletariatu, że została przez polskich sowietów rozstrzelana. A profesor, wybitny działacz podziemia, uczestnik powstania warszawskiego itd. itp. nie tylko groźny dla władzy nie był, więc rozstrzelania uniknął, ale jeszcze pozwolono mu pisać i wykładać na KUL –u. Ludzie z biografią profesora, jeśli przeżyli tzw. okres stalinowski to mogli sobie, co najwyżej powykładać szkło na blat jakiegoś zapyziałego baru w Pcimiu Dolnym i nalać w nie sobie bimbru. („Nie szukaj drogi znajdziesz ją w sercu, pełna jest knajpa byłych morderców”). A tu, proszę, kariera naukowa jak z bajki. O takich postaciach (i ich losie) jak rotmistrz Pilecki czy gen. Nil nie wspominam. Choć należy podkreślić jeden fakt, aby dobrze zrozumieć rolę, jaką w naszej neosowieckiej rzeczywistości pełni profesor Bartoszewski. Gen. Nil w ostatniej rozmowie z żoną powiedział jej wprost – ginę, bo odmówiłem w współpracy. Taki był los ludzi niepodległościowego podziemia, którzy po 1945 r. nie akceptowali sowietów. Ewentualnie los wyrzutków, popijających wódę w piwnicach i suterenach. O żadnej karierze naukowej, publicystyce i pisarstwie, wyjazdach do Izraela i RFN mowy być nie mogło! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem dyskusje o wyborach toczą się dalej. Jeden dzień czy dwa dni? Zastanawiam się, o co chodzi w tym wszystkim? Czy naszym generałom od „nieznanych sprawców” jeden dzień wyborczy nie wystarczy, aby sfałszować wyniki? Potrzebują naprawdę dwóch? Czyżby system komputerowy dostarczony przez wybitnych fachowców szwankował i rzeczywiście trzeba nocą podmieniać urny?  A może znają oni prawdziwe sondaże, z których wynika, że elektorat ma już gdzieś wybory i dlatego potrzeba więcej dni, aby zmusić ludzi do pójścia do urny, żeby Euroniunia była zadowolona? Proponuję zrobić w tej sprawie przed wyborami referendum. Fachowcy będą mogli sprawdzić swoje fałszerskie możliwości jeszcze przed właściwym jesiennym plebiscytem.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-524507042704160765?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/524507042704160765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/03/wiesci-z-leminggradu-8.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/524507042704160765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/524507042704160765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/03/wiesci-z-leminggradu-8.html' title='Wieści z Leminggradu (8)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4238950087843079396</id><published>2011-03-01T12:23:00.000-08:00</published><updated>2011-03-01T12:31:24.508-08:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (7)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;     Janusz „Blood &amp; Sperma” Palikot, znany komiwojażer świniny, wyrobów gumowych oraz konsument „małpek” zmienia asortyment. Nie daje się kryzysowi i w czasach, gdy jego polityczny przyjaciel (czy wręcz pupilek), zwany szumnie prezesem rady ministrów, załatwia Polakom podwyżki (VAT –u, energii itd.), zmienia branżę. Tym razem wchodzi w rynek dewocjonaliów. Aby interes wypalił w sukurs idą mu gadzinowe media, które jak zwykle zapewniają darmową reklamę. I tak lemingi mogły zobaczyć jak szef Ruchu Poparcia Siebie Samego (czy jakoś tak) rozwiesza na ścianie urzędu krzyże obu obrządków, gwiazdę Dawida i półksiężyc. „Po 10 kwietnia przeżyłem katharsis” zapewnia nas niedawny miłośnik bukkake. „Lat 20 duch w nim drzemał, aż go rzymski krzyż oświecił, kniaź Jarema, kniaź Jarema, straszny będzie dla swych dzieci!” – śpiewali swego czasu Kaczmarski, Gintrowski i Łapiński. Ale nasz bohater doznał innego objawienia. Po 10 kwietnia zauważył, że od tysiąca lat Polska jest pod jarzmem Kościoła. To ci dopiero iluminacja! Teraz tylko czekam jak pan Janusz w swej prywatno – publicznej walce z Galilejczykiem będzie się starał o angaż w jakimś zespole satanistycznym. Zdaje się, że zwalnia się miejsce w formacji Behemoth, której lider ostatnio choruje i być może… się nawróci (pomyśleliście, że napiszę – zejdzie? Wstręciuchy!). Wtedy jedynym ratunkiem dla zespołu byłby nowy image Palikota. Już widzę te sceniczne performensy: olbrzymi piec hutniczy na scenie, Palikot w pelerynie z trupim makijażem wrzuca do niego krzyże łacińskie, prawosławne, smoleńskie, gwiazdy Dawida, półksiężyce, pentagramy i przetapia je na jednego wielkiego… fallusa, któremu cześć oddają inne członki… znaczy się, pozostali członkowie Ruchu Poparcia (członkinie w tym czasie też mogłyby coś oddawać – możliwość inscenizacyjna jest w tej materii niewyczerpana).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Oczywiście truizmem jest stwierdzenie, że akcje Palikota to odwracanie uwagi od spraw ważnych. Ale ważnymi sprawami i tak lemingi się nie interesują, więc, po co zawracać im nimi głowę. „Jest krzyż, jest imprezka!”, zwłaszcza, że mistrzem ceremonii jest pan Janusz. W tym szaleństwie jest (jednak) metoda. Zapewne nikt w sowieckich mediach głównego nurtu, nie zwróci uwagi na to, że szefowi Ruchu udało się przypadkiem zrobić coś pożytecznego. Przypomniał nam mianowicie, tradycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów z czasów, gdy respektowała prawa innowierców i przyjmowała pod swoje skrzydła ludzi innych kultur i obrządków. Gdy miała swoich nadwornych Żydów, którzy (w przeciwieństwie do dzisiejszych) dawali Jej zastrzyk gotówki. Gdy wynajmowała sobie Tatarów, aby walczyli w Jej imieniu na polach bitew. Gdy chasydzkie pieśni, śpiewane ku czci Pana, rozbrzmiewały po polach i lasach. Takie właśnie refleksje naszły mnie, gdy spoglądałem na „instalację” Świńskiego Ryja. Jestem tylko ciekaw, kiedy do sądu pozwą go Żydzi, którzy nie lubią, gdy obok znaku Męki Pańskiej wiesza się gwiazdę Dawida. Jak pamiętamy swego czasu (za „panowania charyzmatycznego premiera Buzka”) rozpętano akcję przeciwko Krzyżowi na Żwirowisku. Sprawa nawet doszła do „pana papieża”, który, wizytując swą Ojczyznę, miał coś na to zaradzić. Jestem ciekaw, jaką decyzję podjąłby w ewentualnej sprawie Palikota, niezawisły sąd (pod postacią młodej sędziny z orłem w koronie na ponętnych piersiach rzecz jasna). Czy nakazałby zdjęcie ze ściany krzyży, czy też gwiazdy Dawida? To ci dopiero problem? Jak z „Antygony” – i  tak źle i tak niedobrze. A może Palikot specjalnie zrobił ten happening, żeby ze ścian polskich urzędów i szkół legalnie pozdejmować krzyże i zostawić na nich symbole żydowskie? Ale co w takim razie z półksiężycem? W czyje ręce w końcu chcą nas oddać Palikot i stojący za nim bezpieczniacy? Syjonistów, Talibów czy kremlowskich czekistów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Reaktywacja Palikota skłania mnie do jeszcze jednej refleksji. Swego czasu osobnik ten wydawał konserwatywne pismo OZON. To pokazuje nam, że nawet rynek niszowych pisemek prawicowych jest kontrolowany przez formację „nieznanych sprawców”. Kiedy jest zapotrzebowanie robią „prawicową kontrrewolucję”, kiedy zmienia się konieczność etapu przystępują do akcji „Bezbożnik”. A my dajemy się robić w ch… gumowego penisa!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4238950087843079396?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4238950087843079396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/03/wiesci-z-leminggradu-7.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4238950087843079396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4238950087843079396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/03/wiesci-z-leminggradu-7.html' title='Wieści z Leminggradu (7)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5136826953850481414</id><published>2011-02-27T06:35:00.000-08:00</published><updated>2011-02-27T06:43:05.296-08:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (6)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Elity Leminggradu dyskutują zawzięcie o tym czy jesienne wybory powinny trwać jeden dzień, dwa czy może cały tydzień. Ta ostatnia koncepcja byłaby całkiem interesująca. Żydzi mieli w przeszłości swoją wojnę sześciodniową a my mielibyśmy siedmiodniowe wybory. Chyba, że niedzielę uznano by w tej wersji za „dzień pański” i z tej racji lemingi mogłyby odpocząć i zamiast do urn spokojnie udać się na zakupy do hipermarketów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ja osobiście nie podzielam żadnego z wyżej wymienionych pomysłów. Wolałbym, aby wybory – ta pomagdalenkowa fasada demokracji na ziemiach polskich, zostały ostatecznie zniesione a prawdziwy suweren, który sprawuje władzę nad tubylcami i ich majątkiem (no nazwijmy roboczo to, co owe „strzyżone bydło” posiada majątkiem) wreszcie ujawnił swoje oblicze. Nawet gdyby okazało się, że rządzi nami pan ciemności w straszliwej postaci, który zionąc ogniem na lewo i (zwłaszcza) prawo bluźni przeciwko wszystkim świętościom. Może by przynajmniej paru lemingom otworzyły się oczy? Rozmarzyłem się, przepraszam, wracam do pionu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     A zatem uważam, że czas skończyć z akceptowaniem tej fasady, jaką jest tzw. państwo polskie i funkcjonujące w nim, ukryte przed oczami publiki neosowieckie procedury zastępujące nam coś, co w cywilizowanych krajach zwie się prawem. Na ziemiach polskich czegoś takiego nie ma. Są dowolnie ferowane przez rozmaitych przebierańców udających sędziów i prokuratorów wyroki, które służyć mają konserwacji systemu dla oligarchów i służb specjalnych. Niech nikogo nie zwiedzie orzeł w koronie na piersiach, choćby najbardziej ponętnych, jakiejś młodej sędziny. Tak się akurat składa, że orzeł z koroną ma na obecnym etapie dziejowym swój okres – więc dumnie tę koronę nosi. Ale jeśli konieczność etapu się zmieni, koronę się „temu misiu”… znaczy się „orłu”, odbierze i wszystko wróci do leninowskiej normy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Zbliżające się wybory uaktywniają bezpieczniaków różnego kalibru. Oto pan generał Petelicki zmontował ZEN – ka, czyli grupę inicjatywną (która to już z kolei w dziejach PRL –u?) „ludzi sukcesu”, którzy chcą aby i innym tubylcom coś z tego ich własnego, osiągniętego sukcesu skapło. Choćby jakiś okruszek z pańskiego stołu. Więc z troską jednoczą siły i tworzą nowy świnktank. Pan generał jest szczególnie oburzony, że w GROMIE, który kiedyś tworzył doszło do jakiś przekrętów na śmieszną sumę, bodajże 6 mln złotych (nie pamiętam dokładnie). Dlaczego uważam ten przekręt i ową rozkradzioną sumę za śmieszne? Ano, dlatego, że na początku „polskiej transformacji ustrojowej” (kocham te sowieckie nazwy, lubię się nimi masochistycznie napawać) śp. Michał Falzmann, kontroler Najwyższej Izby Kontroli (też oszałamiająca nazwa dla fasadowej instytucji) odkrył magaprzekręt na setki miliardów złotych, które zostały ukradzione Polakom. Chodzi oczywiście o aferę FOZZ. Jedyną reakcją „polskiego państwa”, któremu ów dzielny urzędnik uświadomił, że jest rżnięte we wszystkie możliwe otwory, było… pozbawienie go możliwości dalszej pracy poprzez zawieszenie w czynnościach. Nie pamiętam, aby jakiś generał, w tym Sławomir Petelicki, rozdzierał z tego powodu kiedykolwiek szaty. A tu w GROMIE ktoś wziął sobie 6 baniek na wódkę i papierosy i od razu taki rejwach? Może Paweł Kukiz (uczestnik ZEN – ka) napisze i wyśpiewa o tym jakąś piosenkę? Sprawa FOZZ – u dobitnie pokazuje, że nie mamy do czynienia z żadnym państwem polskim, tylko atrapą, protezą wymyśloną i zainstalowaną przez sowietów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Aktywny jest również inny człowiek sukcesu, twórca słynnego planu, dzięki któremu tubylcy pozbawieni zostali wielu swoich oszczędności, czyli sam Leszek Profesor Balcerowicz. On również okazuje troskę nad stanem finansów Polsce. Już wiele lat mija jak pozbawiono go możliwości aktywnego ich psucia, więc przebiera nogami żeby się włączyć i zdystansować na tym polu Jana Vincenta. Przy okazji dowala pisiorom za to, że nieodpowiedzialnie obniżali podatki. Pan profesor jak wiemy jest zwolennikiem ich obniżania przez podwyższanie. Podobnie jak w czasach rządów „charyzmatycznego premiera Buzka” odbiurokratyzowywał „polską” gospodarkę przez powołanie specjalnego zespołu ekspertów – biurokratów, aby nad tym czuwał. Teraz też ma wiele recept – m.in. zwiększenie godzin pracy dla nauczycieli przy jednoczesnym zmniejszeniu ich płacy. Najważniejsze to znaleźć kozła ofiarnego i naszczuć na niego stado lemingów. Stara sowiecka metoda dobrze znana byłemu aparatczykowi PZPR, jakim jest profesor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Na te wszystkie problemy nakłada się jeszcze emocjonujący serial w koprodukcji rosyjsko – polskiej pt. „Kto naprawdę ich zabił?”, traktujący o kulisach tzw. katastrofy smoleńskiej. Scenarzyści wymyślają kolejne pasjonujące wątki, które dystansują w tej materii inne seriale, nawet te wymyślane przez samą panią Łepkowską. Oto przed lotem gen. Błasik miał kłócić się z pilotem Tupolewa. Nie oglądam ostatnio sowieckich mediów w Polsce, więc nie wiem czy już wyemitowano w tefałenie czy innej gadzinówce czarno biały film przemysłowy, na którym dwa cienie postaci aktywnie gestykulują, co imitować ma kłótnię. Poczekam zresztą na dalszy ciąg, kiedy to bohaterscy filmowcy z Mosfilmu zmontują dźwięk dla tego filmiku i dowiemy się wreszcie od jakich ch..ów nawymyślali sobie przed startem polegli pod Smoleńskiem oficerowie („polskie pany”). Z kolei inny czołowy aktor polskiej sceny, a zarazem stoczniowy skoczek ze znaną sobie wrażliwością wyrecytował u pułkownikowej Olejnikowej swoją najnowszą kwestię napisaną świeżutko przez jakiegoś generała, wskazującą winnego katastrofy. A właściwie winnych. Bo jest ich dwóch. Były prezydent z „onym drugim przybłędą”, czyli swym bratem Jarosławem. Teraz trzeba odczekać na ustalenia, kto bardziej jest winny. Na ile procent wina za katastrofę spada na Lecha Kaczyńskiego a na ile na Jarosława. Może w te ustalenia włączą się niezależne sondażownie, które już preparują kolejne sondaże przedwyborcze. Dzięki temu wiemy jaki zestaw literek będzie od jesieni udawał, że rządzi tubylcami i ich (ehe, ehe) majątkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     W tych okolicznościach życzę PiSowi aby zajął drugie miejsce. Przy obecnych uwarunkowaniach geopolitycznych nic nie zapowiada aby Sekta Smoleńska uzyskała od jakiegoś Napoleona wsparcie w walce ze smoleńskimi zbrodniarzami. Więc po co pchać się w łapy umocnionych na wzór putinowski przez Donalda Tuska i Krzysztofa Bondaryka służb specjalnych? Żeby dać się wepchnąć w kolejną mgłę? Pozwólcie jeszcze pobawić się w politykę różnym tworzonym przez generałów ZEN – kom i „ludziom sukcesu”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5136826953850481414?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5136826953850481414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/02/wiesci-z-leminggradu-6.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5136826953850481414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5136826953850481414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2011/02/wiesci-z-leminggradu-6.html' title='Wieści z Leminggradu (6)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1537311153726386256</id><published>2010-12-06T05:10:00.000-08:00</published><updated>2010-12-06T05:12:05.513-08:00</updated><title type='text'>Kolejny kopniak w zęby, czyli Robin w Leminggradzie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; „Witaj nam, witaj Jasny Gaspodinie!” – okrzyk radości wyrwał się z ust elyt Leminggradu. Szpalerek choinek zdaje się kiwać na powitanie dostojnego gościa. Chlebem i solą witają, Namiestnik z małżonką i swą świtą, wysłannika Samca Alfa, który przybył osobiście dopilnować lokalnego interesu, aby móc zdać relację egzekutywie na Kremlu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Szto tam u was, Towarzysze, jak wybory samorządowe? Wsio haraszo?” – zapytuje zadowolony Miś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Haraszo, haraszo, demokracja jak zwykle zwyciężyła, zasadniczo, choć mogłoby być lepiej, Wasze Wieliczestwo. Dajmy na to w takim Sopocie wygrał nasz człowiek. Znany posiadacz nieruchomości otrzymywanych w zamian za pozytywne rozpatrywanie wniosków i wydawanie zezwoleń. Ale były problemy, reakcja podnosiła głowę, wsparły go jednak ałtorytety i haraszo! Specjalnie przyjechał do Sopotu np. nasz charyzmatyczny były premier, autor wiekopomnych reform, które posunęły naszą ojczyznę w postępie tak do przodu, że nawet przez moment mogliśmy i Was wyprzedzić. No i charyzmaty się przydały, choć przez moment obawialiśmy się, że profesor Buzek przesadzi i nasz kandydat niczym pierwsi apostołowie, zacznie mówić obcymi językami i rozpoznawać rzeczy ukryte. Szczególnie to ostatnie mogłoby go zbytnio rozochocić w odnajdywaniu ukrytych mieszkań lub innych lokali. No, ale na szczęście charyzmatów tyle było, żeby wygrać bez szaleństwa. Ale w takim Olsztynie to niestety można mówić o porażce. Nasza wunderwaffe, sex – machine, niestety padła pod naporem kołtuństwa i zabobonu”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nu ładna, wasze doświadczenia są dla nas cenne, proszę przekazać mi szczegółowe raporty” – skwitował Miś. „Widzicie, że Unia Jewropejska się jednak do czegoś przydaje. Wasz były premier a obecnie szef Parlamentu Europejskiego tego dowodem. Wspólny Europejski Dom, jak mawiał towarzysz Gorbaczow. Wszystko zostaje w rodzinie. A jak tam ta nowa prawica? Ta Polsza Najważniejsza, a?” – zapytał Miś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„No rozwijamy. To będzie idealna, wykastrowana prawica, Wasze Wieliczestwo. Taki PiS, bez Macierewicza i Zbiory. Rozumiecie? Mamy już nawet nowe autorytety wyhodowane, co to popierają ochoczo nową inicjatywę. Taki profesor od ekonomii, trochę go ostatnio pokazywaliśmy w tzw. prawicowych programach publicystycznych, wyrobiliśmy markę i zgłosił swoje poparcie dla Polski. Że niby PiS i PO nie zajmują się ważnymi sprawami a ci od tego Poncjusza tak – ha, ha, ha!!!” – zarechotali gospodarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nu ładna, haraszo! Macie tu ode mnie podarki – przywiozłem wam trochę, kilkakrotnie kserowanych, kserówek dotyczących niemieckiego ludobójstwa w Katyniu, które burżuazyjna, tzw. opinia publiczna przypisuje miłującemu pokój Związkowi Sowieckiemu. Macie, macie, bierzcie razem z tymi ekskluzywnymi segregatorami. Moi ludzie chcieli wam to podarować w pudełkach po adidasach, ale Towarzysz Pułkownik Putin powiedział, że nie wypada,  jadąc w goście, zabierać takie zakurzone badziewie” – zakończył kurtuazyjnie Miś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Niech nam żyje Jasny Gaspodin!” – zakrzyknęli równo gospodarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tyle wyciek z portalu Wikileaks. A teraz oddajmy głos pułkownikowi Ignacemu Matuszewskiemu: „Jeśli udawanie dobrych stosunków z Rosją jest nakazem, wypływającym z realnych konieczności toczącej się wojny — nakaz ten nie może być stosowany w równej mierze do wszystkich. Zależy to od pozycji danego narodu, od geograficznego położenia, od splotu warunków i doświadczeń, zdobytych w obcowaniu z Rosją. Stanowisko Polski jest wyjątkowe. Ma ona przez życie i historię usankcjonowane prawo do specjalnych względów w protokóle międzynarodowej dyplomacji. Polska nie może udawać. Polska udawać nie może, dlatego, że byłoby to dla niej  czymś więcej, niż kompromisem, czymś więcej niż pospolitym oportunizmem... Polska udawać nie może zwłaszcza teraz, ponieważ od dnia wybuchu wojny Rosja zaatakowała Polskę w sposób jawny i cyniczny. Stanowisko Rosji zaznaczyło się zdradą i zbrodnią. W pierwszym okresie wojny (1939 – 1941 – przyp. autora) sojuszu rosyjsko-niemieckiego — Rosja tak jak i Niemcy, i wespół z nimi, proklamowała wykreślenie Polski z pośród narodów świata, a w czasach rosyjskiego koleżeństwa broni z aliantami, Rosja zmuszona do uznania Polski, w sposób jawny zapowiada ponowny jej rozbiór i dąży wszystkimi środkami do dokonania tego rozbioru. Okupacja rosyjska na ziemiach polskich była niemniej koszmarna, niszcząca i bestialska, jak okupacja niemiecka. W tym stanie rzeczy propaganda dobrych stosunków z Rosją — wobec zajętej przez Rosję postawy — jest hańbą…”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że od wojny minęło tyle czasu słowa te są jakże aktualne, zwłaszcza w kontekście tzw. „katastrofy” smoleńskiej. Oddajmy głos Matuszewskiemu jeszcze na chwilę: „To, że przystojny dyplomata potrafi wdzięcznie uśmiechać się nawet po otrzymaniu kopnięcia w zęby — to dowodzi, że jest przystojnym dyplomatą. Nie dowodzi natomiast, że nie otrzymał kopnięcia w zęby”. Słowa te adresowane do angielskiego ministra spraw zagranicznych z czasów wojny – Edena, nie pasują jednak do obecnych polskich (a raczej polskojęzycznych) dyplomatów z Radosławem Sikorskim i Pełniącym Obowiązki Polskiego Prezydenta na czele. To nie oni dostali i dostają w zęby od kremlowskiej egzekutywy. Oni wykonują swą służbę z należytą powinnością i w gębę od czekistów dostawać nie muszą. W zęby dostajemy my! I to nam ałtorytety każą się uśmiechać. Najgorsze, że wielu z nas to robi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1537311153726386256?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1537311153726386256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/12/kolejny-kopniak-w-zeby-czyli-robin-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1537311153726386256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1537311153726386256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/12/kolejny-kopniak-w-zeby-czyli-robin-w.html' title='Kolejny kopniak w zęby, czyli Robin w Leminggradzie'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6555489551260593001</id><published>2010-11-27T11:50:00.001-08:00</published><updated>2010-11-27T11:56:09.524-08:00</updated><title type='text'>Nowoczesny endek w starych koleinach</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Dmowski musi nadejść” – ogłasza pan Rafał Ziemkiewicz w swym interesującym tekście pt. „Myśli nowoczesnego endeka” (http://pokazywarka.pl/x3pbrs/). Choć zgadzam się z niektórymi tezami stawianymi przez autora, to jednak odnoszę wrażenie, że to zafascynowanie Dmowskim i Marszem Niepodległości, w którym autor „Polactwa” wziął udział 11listopada, jest próbą zapewnienia sobie pozycji w posmoleńskiej rzeczywistości neopeerelu. Pójście do obozu POPP –a, czyli Pełniącego Obowiązki Polskiego Prezydenta, przypięcie sobie kotyliona i pogwarki z Towarzyszem Generałem o polityce realnej to przecież by uwłaczało panu Ziemkiewiczowi. Ale przypodobanie się pełnomocnikom pułkownika Putina z sowieckie…, tzn. pardon!, rosyjskiej ambasady poprzez deklarację, że „Dmowski musi nadejść” – to co innego. Fascynacja prorosyjskim liderem obozu narodowego może zapewnić red. Ziemkiewiczowi „jakie takie” resztki z namiestnikowskiego stołu, które spadną narodowcom za ich udział w kształtowaniu realnych stosunków ze wschodnim „partnerem”. Zwłaszcza gdy wizyta Dziadka Mroza zbliża się nieubłaganie. 6 grudnia bowiem wszystkie dzieci w POlszy dowiedzą się, że Św. Mikołaj nie istnieje, jest tylko burżuazyjnym wymysłem a prezenty dostarcza prezydent Miedwiediew. Oczywiście tylko tym grzecznym. A zatem warto się postarać i przypodobać dziadkowi lub jego tubylczej ekspozyturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Przy jednoczesnym wycofywaniu się Ameryki ze Starego Kontynentu i powrocie Rosji do racjonalnej, imperialnej polityki carów (na razie jako imperium regionalnego) wpycha to politykę międzynarodową w stare koleiny kongresu wiedeńskiego” – stwierdza „nowoczesny endek” Ziemkiewicz w swym tekście. Rosja „powraca do imperialnej polityki”. Świetnie Panie Redaktorze, ale kiedy miała się z niej wycofać? W latach 80. jak wiemy, albo przynajmniej powinniśmy wiedzieć, sowieci realizowali tylko politykę „wycofania się na z góry upatrzone pozycje” z myślą jak najszybszego powrotu do rzeczywistości pojałtańskiej. Trochę rzeczywiście to trwało, ale sytuacja bieżąca pokazuje, że wszystko jest „charaszo”. Udało się towarzyszom dużo, choćby w samej „POlszy”. Europa może jeszcze nie jest „Wspólnym Europejskim Domem” wg recepty Gorbaczowa”z okresu tzw. transformacji, ale bliska ideału. Europejskie elity polityczne pójdą za głosem Kremla nawet w ogień, zwłaszcza, że paliwa ze Wschodu im nie zabraknie. Nawet caryca Katarzyna nie mogła marzyć o tak świetnym pijarze jak czekiści z Kremla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tu dotykamy kolejnego zagadnienia, które, zdaje się, bagatelizuje miłośnik Dmowskiego z „Rzeczpospolitej”. Ziemkiewicz pisze o Rosji, „imperialnej polityce carów” i „koleinach kongresu wiedeńskiego”. A co z komuną?  Co z NKWD? Co z pułkownikiem Putinem? Czy ktoś gdzieś rozliczył i ukarał sądownie komunistów sowieckich za ich zbrodnie, że możemy mówić o Rosji jako carskim imperium a nie sowieckim, terrorystycznym aparacie państwowym? Koleiny kongresu wiedeńskiego czy brudna, krwawa polityka Kominternu, Panie Redaktorze? Czy możemy mówić o powrocie do rzeczywistości dziewiętnastowiecznej, do polityki uprawianej przez dżentelmenów w cylindrach, w czasach gdy kremlowscy siepacze zabijają w Londynie swego dawnego towarzysza, który ujawnił światu ich zbrodnie, przy zastosowaniu terroru jądrowego? Gdy metodą planowego ludobójstwa czyszczą sobie Kaukaz, aby uczynić z niego teren wytrzebiony z narodów, kultur i religii innych niż „kultura sowiecka”? Wydaje mi się, że to nie polityka międzynarodowa wkracza w „koleiny kongresu wiedeńskiego” tylko myślenie polityczne tkwi w starych błędach, nakazujących widzieć w bolszewikach partnerów do rozmów, którzy respektować będą zawierane umowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Dmowski musi nadejść” – konkluduje p. Ziemkiewicz. Nie kwestionuję zasług tego wybitnego męża stanu w dziele rozbudzenia świadomości narodowej u Polaków i skutecznej walki o niepodległą Polskę. Ale w pewnej istotnej, z punktu widzenia niepodległościowej polityki polskiej, sprawie Roman Dmowski niestety się mylił. Na początku lat trzydziestych stwierdził, że Rosja sowiecka jest krajem nastawionym pokojowo, zajętym swoimi wewnętrznymi sprawami i nie należy się jej obawiać. Pisał to w czasach, gdy Józef Stalin industrializował Kraj Rad i kolektywizował rolnictwo, przygotowując je do forsownego marszu w „wyzwoleńczym” pochodzie na Zachód. Wtedy Dmowski miał prawo się mylić, ale z perspektywy lat jego błędna analiza zagrożenia sowieckiego dla Europy jest nie do obronienia. Miłośnicy Dmowskiego jak to u doktrynerów bywa, nie dostrzegają tego błędu tylko na siłę trzymają się dogmatów stworzonych przez swego mistrza. Dziś dogmatu tego czepia się jak brzytwy pan Ziemkiewicz. I to w towarzystwie takich podejrzanych organizacji jak ONR czy Klub Zachowawczo – Monarchistyczny. O panu w muszce nie wspominam. Ten błąd jednak doprowadzi nas w najlepszym wypadku donikąd, na pewno nie do niepodległości.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6555489551260593001?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6555489551260593001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/nowoczesny-endek-w-starych-koleinach_27.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6555489551260593001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6555489551260593001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/nowoczesny-endek-w-starych-koleinach_27.html' title='Nowoczesny endek w starych koleinach'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1579562659621922040</id><published>2010-11-27T11:50:00.000-08:00</published><updated>2010-11-27T11:51:19.669-08:00</updated><title type='text'>Nowoczesny endek w starych koleinach</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Dmowski musi nadejść” – ogłasza pan Rafał Ziemkiewicz w swym interesującym tekście pt. „Myśli nowoczesnego endeka” (http://pokazywarka.pl/x3pbrs/). Choć zgadzam się z niektórymi tezami stawianymi przez autora, to jednak odnoszę wrażenie, że to zafascynowanie Dmowskim i Marszem Niepodległości, w którym autor „Polactwa” wziął udział 11listopada, jest próbą zapewnienia sobie pozycji w posmoleńskiej rzeczywistości neopeerelu. Pójście do obozu POPP –a, czyli Pełniącego Obowiązki Polskiego Prezydenta, przypięcie sobie kotyliona i pogwarki z Towarzyszem Prezydentem o polityce realnej to przecież by uwłaczało panu Ziemkiewiczowi. Ale przypodobanie się pełnomocnikom pułkownika Putina z sowieckie…, tzn. pardon!, rosyjskiej ambasady poprzez deklarację, że „Dmowski musi nadejść” – to co innego. Fascynacja prorosyjskim liderem obozu narodowego może zapewnić red. Ziemkiewiczowi „jakie takie” resztki z namiestnikowskiego stołu, które spadną narodowcom za ich udział w kształtowaniu realnych stosunków ze wschodnim „partnerem”. Zwłaszcza gdy wizyta Dziadka Mroza zbliża się nieubłaganie. 6 grudnia bowiem wszystkie dzieci w POlszy dowiedzą się, że Św. Mikołaj nie istnieje, jest tylko burżuazyjnym wymysłem a prezenty dostarcza prezydent Miedwiediew. Oczywiście tylko tym grzecznym. A zatem warto się postarać i przypodobać dziadkowi lub jego tubylczej ekspozyturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Przy jednoczesnym wycofywaniu się Ameryki ze Starego Kontynentu i powrocie Rosji do racjonalnej, imperialnej polityki carów (na razie jako imperium regionalnego) wpycha to politykę międzynarodową w stare koleiny kongresu wiedeńskiego” – stwierdza „nowoczesny endek” Ziemkiewicz w swym tekście. Rosja „powraca do imperialnej polityki”. Świetnie Panie Redaktorze, ale kiedy miała się z niej wycofać? W latach 80. jak wiemy, albo przynajmniej powinniśmy wiedzieć, sowieci realizowali tylko politykę „wycofania się na z góry upatrzone pozycje” z myślą jak najszybszego powrotu do rzeczywistości pojałtańskiej. Trochę rzeczywiście to trwało, ale sytuacja bieżąca pokazuje, że wszystko jest „charaszo”. Udało się towarzyszom dużo, choćby w samej „POlszy”. Europa może jeszcze nie jest „Wspólnym Europejskim Domem” wg recepty Gorbaczowa”z okresu tzw. transformacji, ale bliska ideału. Europejskie elity polityczne pójdą za głosem Kremla nawet w ogień, zwłaszcza, że paliwa ze Wschodu im nie zabraknie. Nawet caryca Katarzyna nie mogła marzyć o tak świetnym pijarze jak czekiści z Kremla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tu dotykamy kolejnego zagadnienia, które, zdaje się, bagatelizuje miłośnik Dmowskiego z „Rzeczpospolitej”. Ziemkiewicz pisze o Rosji, „imperialnej polityce carów” i „koleinach kongresu wiedeńskiego”. A co z komuną?  Co z NKWD? Co z pułkownikiem Putinem? Czy ktoś gdzieś rozliczył i ukarał sądownie komunistów sowieckich za ich zbrodnie, że możemy mówić o Rosji jako carskim imperium a nie sowieckim, terrorystycznym aparacie państwowym? Koleiny kongresu wiedeńskiego czy brudna, krwawa polityka Kominternu, Panie Redaktorze? Czy możemy mówić o powrocie do rzeczywistości dziewiętnastowiecznej, do polityki uprawianej przez dżentelmenów w cylindrach, w czasach gdy kremlowscy siepacze zabijają w Londynie swego dawnego towarzysza, który ujawnił światu ich zbrodnie, przy zastosowaniu terroru jądrowego? Gdy metodą planowego ludobójstwa czyszczą sobie Kaukaz, aby uczynić z niego teren wytrzebiony z narodów, kultur i religii innych niż „kultura sowiecka”? Wydaje mi się, że to nie polityka międzynarodowa wkracza w „koleiny kongresu wiedeńskiego” tylko myślenie polityczne tkwi w starych błędach, nakazujących widzieć w bolszewikach partnerów do rozmów, którzy respektować będą zawierane umowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Dmowski musi nadejść” – konkluduje p. Ziemkiewicz. Nie kwestionuję zasług tego wybitnego męża stanu w dziele rozbudzenia świadomości narodowej u Polaków i skutecznej walki o niepodległą Polskę. Ale w pewnej istotnej, z punktu widzenia niepodległościowej polityki polskiej, sprawie Roman Dmowski niestety się mylił. Na początku lat trzydziestych stwierdził, że Rosja sowiecka jest krajem nastawionym pokojowo, zajętym swoimi wewnętrznymi sprawami i nie należy się jej obawiać. Pisał to w czasach, gdy Józef Stalin industrializował Kraj Rad i kolektywizował rolnictwo, przygotowując je do forsownego marszu w „wyzwoleńczym” pochodzie na Zachód. Wtedy Dmowski miał prawo się mylić, ale z perspektywy lat jego błędna analiza zagrożenia sowieckiego dla Europy jest nie do obronienia. Miłośnicy Dmowskiego jak to u doktrynerów bywa, nie dostrzegają tego błędu tylko na siłę trzymają się dogmatów stworzonych przez swego mistrza. Dziś dogmatu tego czepia się jak brzytwy pan Ziemkiewicz. I to w towarzystwie takich podejrzanych organizacji jak ONR czy Klub Zachowawczo – Monarchistyczny. O panu w muszce nie wspominam. Ten błąd jednak doprowadzi nas w najlepszym wypadku donikąd, na pewno nie do niepodległości.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1579562659621922040?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1579562659621922040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/nowoczesny-endek-w-starych-koleinach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1579562659621922040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1579562659621922040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/nowoczesny-endek-w-starych-koleinach.html' title='Nowoczesny endek w starych koleinach'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1456218139086916513</id><published>2010-11-24T13:09:00.000-08:00</published><updated>2010-11-24T13:12:04.782-08:00</updated><title type='text'>Natolińczycy i Puławianie, czyli stare kotlety wciąż w menu.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; W niedzielę 21 listopada odeszła od nas Maria Fieldorf – Czarska, córka gen. Nila. Nie doczekała ukarania zbrodniarzy, odpowiedzialnych za mord na tym wielkim Bohaterze Polski Podziemnej. Nie doczekała też kolejnej hańby Rzeczypospolitej Magdalenkowej. Wizyty zbrodniarza komunistycznego na tzw. Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Tego już Jej oszczędzono. Nam niestety nie, choć pobyt Towarzysza Generała u POPP –a, obok prominentnych działaczy komuny jest logiczną konsekwencją wyniku czerwcowych wyborów prezydenckich. Zwycięstwo Komorowskiego to zwycięstwo Towarzystwa z Magdalenki, popijającego wódkę z Kiszczakiem nad postawem czerwonego sukna, z którego każdy rwał ile mu bezpieka pozwoliła. Właściwie to do owej rady mogliby jeszcze doszlusować posłowie zrzeszeni w nowym stowarzyszeniu o dźwięcznej nazwie „POlsza coś tam…” czy Marek Jurek, dzięki któremu Towarzysz Generał został w 1989 r. również Towarzyszem Prezydentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Redakcja „Najwyższego Czasu!” domaga się od Pełniącego Obowiązki Polskiego Prezydenta, aby kierował się honorem i ustąpił. Ze stanowiska ma się rozumieć. A to dlatego, że POPP zapowiedział był kiedyś burżuazyjnej tzw. opinii publicznej, że jeśli Romuald Szeremietiew zostanie sądownie oczyszczony z zarzutu korupcji, to on – znaczy się POPP, odejdzie z polityki i ustąpi ze stanowisk Ponieważ sąd właśnie Szeremietiewa uniewinnił, redakcja „NCz!” wzywa Komorowskiego do honorowego zachowania. Tzn. redaktorzy tak się z nami, czytelnikami, przekomarzają, wiedzą bowiem doskonale, że prawdziwy sowiec…, znaczy się pardon! – postępowy człowiek nie kieruje się w życiu publicznym (i prywatnym) takimi przestarzałymi elementami jak honor czy sumienie. Ani jedno, ani drugie wszak nie istnieje. Jest tylko wymysłem burżuazji, umożliwiającym jej wyzyskiwanie klas nieposiadających. A zatem czego Towarzysze chcecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Słowo honor ma zupełnie inne znaczenie dla ludzi Postępu. Jest zarezerwowane nie dla takich gnid jak jakiś tam niepodległościowo myślący Szeremietiew tylko dla ludzi bez skazy w rodzaju Towarzysza Generała. To jemu honory się należą. Poniatno!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Skoro już przy konserwatywnych liberałach (spod znaku „NCz!”) jesteśmy to należy odnotować, że środowisko to po raz kolejny udowadnia, że zmierza w stronę Natolina. Przypomnijmy młodszym czytelnikom, że mianem Natolina czy też frakcji natolińskiej, określano kiedyś towarzyszy partyjnych, którzy w pracy nad zwycięstwem socjalizmu udawali polskich nacjonalistów w odróżnieniu od frakcji puławskiej, która pozowała na liberałów, światowców. Sprawy trochę się komplikują i na obecnym etapie dziejowym liberałowie muszą udawać nacjonalistów i w ich towarzystwie chodzić na marsze. A może konserwatywni liberałowie wcale nie zmierzają w stronę Natolina, tylko stamtąd przychodzą? Skądkolwiek przychodzą, obawiam się ich nawet gdy przynoszą dary. „Timeo liberalos et dona ferentes”. Zwłaszcza, ze te dary coś za bardzo pachną mi sowiec…, znaczy się pardon! – rosyjską ambasadą. Odpowiedzcie sobie bowiem na pytanie Drodzy Czytelnicy – czy Janusz Korwin Mikke, członkowie Klubu Zachowawczo – Monarchistycznego czy wreszcie młodzi (a nawet starzy) ONR – owcy poszliby w jakimkolwiek marszu pod wyżej wymienioną ambasadę i skandowali hasła w rodzaju: „Smoleńsk – Pamiętamy”, albo „Zakończyć ludobójstwo w Czeczenii!”. Czyż nasz wschodni sąsiad nie zagraża naszej niepodległości? Gazeta Wyborcza i jej aktyw jest tylko narzędziem w dziele spętania naszej ojczyzny. Walczyć trzeba ze źródłem. Tymczasem oba środowiska (konserwatywno – liberalno – narodowe i gejowo – lewacko – postępowe) usiłują na nowo odgrzewać stare kotlety walk frakcyjnych znanych nam od 1956 r. Wywalmy te kotlety razem z kelnerami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Rozmyślając nad minionym dwudziestoleciem zauważam, że chyba jedynym środowiskiem politycznym, któremu udało się wypromować młodego lidera jest SLD. Grzegorz Napieralski jest jedynym partyjnym liderem, który nie musi składać oświadczenia lustracyjnego. To dobitnie pokazuje, że w 1989 r. żadnej rewolucji nie było. Kiedy w 1789 wybuchła takowa we Francji, jej efektem było to, że co rusz wymieniała elity rządzące ( z wyjątkiem Talleyranda). A gdy przyszedł Napoleon to do państwowych godności wyniósł drobnomieszczańsko – drobnowiejski legion dygnitarzy. A u nas? Od 20 lat te same gęby, z których zdecydowana większość albo piła wódkę z Kiszczakiem w Magdalence, albo błyszczała elokwencją przy okrągłym stole. A co gorsza cały czas tkwimy w okopach doktrynerstwa, które odwraca naszą uwagę od tego co najistotniejsze – sprawy niepodległości naszego państwa. A mówiąc konkretniej – sprawy odbudowania niepodległego, naszego, państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1456218139086916513?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1456218139086916513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/natolinczycy-i-puawianie-czyli-stare.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1456218139086916513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1456218139086916513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/natolinczycy-i-puawianie-czyli-stare.html' title='Natolińczycy i Puławianie, czyli stare kotlety wciąż w menu.'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6905042812384259990</id><published>2010-11-17T14:16:00.001-08:00</published><updated>2010-11-17T14:22:41.163-08:00</updated><title type='text'>Dzień Listopadowy (zarys opowiadania)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Był pochmurny listopadowy dzień. Ambasador G. spoglądał przez okno swego gabinetu na warszawską ulicę. Z głośnika telewizora dobiegały odgłosy konferencji prasowej grupki posłów. „Zakładamy stowarzyszenie o nazwie Polska Jest Najważniejsza” referowała z ekranu jedna z uczestniczek konferencji. „Da, da, Polsza jest najważniejsza” pomyślał w duchu ambasador G. Ileż razy powtarzał mu to samo na Kremlu pułkownik P., zanim trafił do polskiej stolicy w charakterze dyplomaty. &lt;br /&gt;     Energiczne pukanie do drzwi wyrwało ambasadora z sennych rozważań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Wejść!” – wykrzyknął, nie odrywając oczu od widoku zza szyby. Do pokoju wszedł młodszy radca, pieszczotliwie nazywany przez G. „Generałem – lejtnantem”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „A to wy? No jak tam sprawy? – zapytał się ambasador spoglądając na radcę. „Generał – lejtnant” dyskretnie zerknął na telewizor i zauważył, że ambasador ogląda konferencję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Jak już widzicie, nasi posłowie zawiązują konfederację. Będą mieli trochę formalnych problemów z nazwą, ale do wyborów samorządowych wystarczy, że narobią szaszoru, a potem nazwę będzie można zmienić” – rozpoczął radca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Czy na czele tej konfederacji będzie stała ta cycata brunetka?” – przerwał wypowiedź radcy ambasador, wyraźnie podekscytowany widokiem wypowiadającej się dla mediów posłanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Formalnie tak, chociaż jeszcze chyba do końca tego nie ustalili między sobą, ale kluczowych jest tam dwóch posłów, którzy zjedli lunch z naszym głównym razwiedczykiem na Ukrainie. To prawdziwe mózgi tej grupy. Reszta to, jak mawiają Polaczki, polityczni celebryci”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Nu ładna” - skwitował odpowiedź radcy ambasador, powracając do beznamiętnego lustrowania ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Ważne są też, Wasze Błagarodje, inne nasze działania operacyjne. Jak wiecie Marsz Niepodległości nie zakończył tak jak tego oczekiwaliśmy. Liczyliśmy na jakąś śmiertelną ofiarę, aby nasi towarzysze z „Wyborczej” mogli puścić w świat informację, że faszyzm w Polsce podnosi zbrojne ramię i trzeba interweniować. Ale nie zasypujemy gruszek w popiele” – dodał filuternie radca, lubiący błyskać poznanymi w Polsce bon motami. „Do końca tego roku różne organizacje narodowe pozostające pod naszą dyskretną opieką, zorganizują jeszcze kilka takich marszy na terenie całego kraju. Możemy się spodziewać ostrej zimy. Pierwszy z nich rozpocznie się już za trzy kwadranse”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Kto będzie szedł? – zapytał ambasador.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „No jak zwykle ci narodowo – radykalni, monarchiści, antywojtylianiści…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Kto?” – zdziwił się ambasador, wlepiając w radcę przenikliwy wzrok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „No ci przywiązani do tradycji, którzy uważają, że Wojtyła był złym papieżem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Aaaa” – zrozumiał ambasador i z powrotem utkwił wzrok w warszawską ulicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Poza tym kibice, no i co najważniejsze paru znanych publicystów i dziennikarzy, którzy są ostro cięci na towarzysza Michnika. Także podobnie jak 11 listopada”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „No a czy druga strona gotowa?” – dopytywał się ambasador.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Oczywiście – geje i lesbijki w blokach startowych, socjaliści, anarchio – komuniści, erotomani – gawędziarze, rodzimowiercy – ci od słowiańskich bóstw” – dodał pospiesznie radca spodziewając się kolejnego szybkiego pytania ambasadora – „no i ten Dominik T. pseudonim Rambo. Także zrobimy małą powtóreczkę przed kolejnymi odsłonami. Tym razem jednak daliśmy polskiemu ministrowi od spraw wewnętrznych wyraźny prikaz, aby policja nie interweniowała” zakończył radca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Nu ładna” – odpowiedział ambasador. „Jestem zadowolony z Waszej pracy Towarzyszu. Nie zapominajcie rozdmuchiwać ducha nacjonalizmu wśród Polaków. Ta stara broń dobrze się nam przysłużyła w opanowaniu poszczególnych narodów jeszcze w czasach wojny domowej po rewolucji. Potem udało nam się zainstalować towarzysza Hitlera na kanclerskim stołku. Teraz też musimy odgrzewać te burżuazyjne kotlety. Polacy czuły naród, dadzą nabrać się…” – ambasador zmrużył oczy. „Tak, jak łatwo dają się rozgrywać. Już generał Kiszczak – nasz druh nieoceniony, zauważył, że Polacy bardzo szybko nabrali się na ten jego pluralizm. Kazał nawymyślać swoim oficerom różne partie, żeby Polacy mogli się zapisywać i kłócić  o to, która doktryna jest najlepsza. Podobno partie wymyślano na podstawie jakiegoś podręcznika dla studentów.  Ha, ha , ha!” – zaśmiał się rubasznie ambasador, dając znać radcy, żeby się przyłączył. Gabinet ambasadora wypełnił się głośnym rechotem. &lt;br /&gt;     Z telewizora wyglądała smutna mina posła z siwiejącą bródką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Teren przy pomniku Romana Dmowskiego był wypełniony ludźmi. Flagi biało – czerwone  powiewały na wietrze. Z daleka dochodziły krzyki i wybuchy petard. Młody chłopak z megafonem krzyczał do zgromadzonego tłumu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Jak wielokrotnie twierdził nasz Wielki Mistrz, Rosja jest krajem nastawionym pokojowo. Nie w głowie jej wojny i przemoc. Owszem jak trzeba to się broni przed terroryzmem islamskim, ale nie tak brutalnie jak imperialiści amerykańscy. Wiemy, choćby z ostatniego filmu wspaniałego reżysera Jerzego Skolimowskiego, jakimi oprawcami są imperialistyczni funkcjonariusze amerykańskich służb” – tłum zaczął energicznie bić brawo, najmocniej zaś klaskał w ręce elegancko ubrany staruszek w kapeluszu i muszce. „Polska nie potrzebuje żadnych awantur na wschodzie. Przeciwnie, tam szukajmy sojuszy!”. Entuzjazm zgromadzonych narastał z każdą chwilą. Nagle w sam środek tłumu wbiła się klinem grupa osób uzbrojonych w bejsbole i lance ozdobione tęczowymi chorągiewkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Bić faszystów!” – krzyczał tęczowy tłum i zaczął okładać pałkami narodowców. Na placu zakotłowało się. Policja stała w pewnej odległości i nie interweniowała. Po krótkiej szamotaninie poszczególne grupki antagonistów zaczęły walczyć osobno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Trzech tęczowych dorwało barczystego faszystę w bramie położonej niedaleko kamienicy. Mężczyzna próbował się bronić jednak szybko uległ przewadze napastników. Okładany tęczowymi bejsbolami upadł na ziemię. Z kieszeni płaszcza wysunął się zwinięty w rulon numer miesięcznika „Pro Fide, Rege et Lege”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Przestańcie koledzy! Zostawcie! – jęczał faszysta. „Jestem od Was! Słyszycie! &lt;br /&gt;Osłupieni bojówkarze zamarli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Jesteś prowokatorem z Wyborczej?” – zapytał leżącego faszystę jeden z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     „Nie…, ale też jestem gejem…” – wycedził przez krwawiące wargi faszysta, spoglądając tępo na okładkę leżącej obok niego gazety. Na wizerunek św. Ludwika lała się krew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6905042812384259990?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6905042812384259990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/dzien-listopadowy-zarys-opowiadania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6905042812384259990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6905042812384259990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/dzien-listopadowy-zarys-opowiadania.html' title='Dzień Listopadowy (zarys opowiadania)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-8502771536584353953</id><published>2010-11-12T06:06:00.000-08:00</published><updated>2010-11-12T06:07:47.560-08:00</updated><title type='text'>Czy Rafał Ziemkiewicz zamówił już pięć piw?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Znany z ciętego i dowcipnego stylu Rafał Ziemkiewicz napisał bardzo poważny felieton, uderzający w górne tony, o Marszu Niepodległości i związanych z nim „atrakcjach” (http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/blumsztajn-i-jego-faszysci,1556590). Pan Ziemkiewicz broni w nim prawa do demonstrowania swego patriotyzmu przez organizacje narodowe takie jak ONR, zaznaczając jednocześnie, że wcześniej bronił prawa do demonstrowania swych poglądów przez sodomitów podczas parad równości (chociaż na ich parady nie chadzał osobiście).  Kiedy zwolennicy miłości homoseksualnej paradowali na ulicach byli zaczepiani m.in. przez tych, których wczoraj popierał pan Ziemkiewicz. Można zatem zauważyć, że na wczorajszym marszu, lewacy zrewanżowali się po prostu „patriotom” spod znaku salutu rzymskiego. Redaktor Ziemkiewicz wchodzi jednak na wysoki diapazon i z całej siły (i „głębi tego tysiąclecia”) pomstuje na michnikowszczyznę i Gazetę Wyborczą za ich „antyfaszystowską” propagandę, która odbiera prawo głosu nie lubianym przez salon środowiskom. Nie czepiałbym się pana Ziemkiewicza gdyby nie fakt, że broniona przez niego organizacja odwołująca się do przedwojennej nazwy ONR, propaguje na swej stronie internetowej  takie „patriotyczne” i „katolickie” gesty jak wspomniany już rzymski salut oraz podobnie „katolicko – patriotyczną” symbolikę trupiej czaszki (http://www.onrpodhale.boo.pl/index.php?kat=gadzety. Zwrócił na to również uwagę na swoim blogu Lestat: http://lestat.salon24.pl/249017,pare-patriotycznych-gadzetow-dla-rodzinki-od-onr). &lt;br /&gt;     Teraz tylko czekam na zdjęcia pana Rafała zamawiającego w knajpce 5 piw w otoczeniu swych nowych kolegów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Nie mam nic przeciwko marszom a zwłaszcza marszom niepodległościowym. Szczególnie teraz  kiedy po Smoleńsku nasza krucha, cząstkowa suwerenność państwowa reprezentowana przez zlikwidowany 10 kwietnia obóz prezydencki przestała istnieć. Marszów i jakichkolwiek innych niepodległościowych akcji nie powinno u nas zabraknąć. Jednakże to czego byliśmy świadkami 11 listopada to tylko popłuczyny takiej niepodległościowej akcji. Wrogiem niepodległościowców nie są  bowiem środowiska gejów i lesbijek czy anarchistów, ale władza POstkomuny. Marsz Niepodległości powinien odbyć się  podczas uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza  kiedy to POPP, czyli Pełniący Obowiązki Polskiego Prezydenta wraz ze swoją świtą odgrywał patriotyczną szopkę w tym świętym dla Polaków miejscu. Wtedy to zwolennicy niepodległości powinni zareagować i zamanifestować swoje przywiązanie do idei Wolnej Polski. To było to miejsce i ten czas. Przepychanki z Piotrem Ikonowiczem i jego towarzyszami sprawy niepodległości nie posuną nawet o milimetr. Odnoszę wrażenie, że ów Marsz Niepodległości miał za zadanie odwrócić uwagę młodych patriotów od rzeczywistego zagrożenia (władza POstkomuny) i skierować ich aktywność w stronę bezsensownych utarczek z lewackimi bojówkami. Polacy zamiast wspólnie wystąpić przeciw prawdziwym wrogom wolności dają się podzielić i biją między sobą ku uciesze „zaprzyjaźnionych” telewizji. Dziwię się, że red. Ziemkiewicz tego nie dostrzega.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem kolejni politycy PiS uwiarygadniają się przed Centralą, że nie chcą mieć nic wspólnego ze złym Kaczorem. A co za tym idzie wybierają ciepłe posadki i wesołe życie celebrytów zamiast wyjaśnienia smoleńskiego zamachu i podjęcia na nowo konfrontacji z WSI. No cóż, trudno mieć pretensje do ludzi o to, że chcą spokojnie żyć a nie wylądować na jakimś drzewie zamiast na lotnisku. Mogliby jednak robić to z większą klasą. Odejść po prostu a nie popierać kandydatów wrogiej partii jak robi to obecnie Paweł Poncyliusz. Niedoszły pracownik kancelarii prezydenta (gdyby jego strategia wyborcza przyniosła zwycięstwo Kaczyńskiemu) żali się mediom, że kandydaci niezależni, nie związani z żadną wielką partią nie mają możliwości przebicia się w wyborach samorządowych. Gdyby żal pana posła był szczery to podczas tej kampanii wyborczej nie przybyłby do Wejherowa aby tam popierać jakiegoś poznanego niedawno Platfusa, tylko wsparłby autentycznie niezależnego kandydata na wójta gminy Wejherowo – Marcjusza Kwidzińskiego, który właśnie wbrew wszelkim lokalnym układom i układzikom rzuca rękawice swym konkurentom. Ale panu Poncyliuszowi nie chodzi przecież o żadne nowe zasady, nowe „jakości”. Tylko o uwiarygodnienie się przed tymi, którzy naprawdę rządzą POlską – „Jestem z Wami, nie z Kaczorem!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Śp. Lech Kaczyński nie miał szczęścia do niektórych swych współpracowników, skoro tylu z nich po jego śmierci nie zachowuje się wobec Niego lojalnie i zamiast wesprzeć pracę Antoniego Macierewicza, mającą na celu odsłonięcie kulis zamachu smoleńskiego, robią krecią robotę Jarosławowi Kaczyńskiemu w trudnym okresie kampanii wyborczej. Jak już dawno temu stwierdziłem, za dużo w PiS – ie Brutusów a za mało Walerych Sławków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      Jad sączy się powoli. Jak zauważył już dawno temu Andrzej Niemojewski: „Kto przyjrzy się uważniej dziejom polskim, tego zastanowi niewątpliwie jeden rys szczególny charakteru narodowego: zdumiewająca łatwość ulegania zaborom pokojowym.  Przeciwko zaborom mieczowym Polacy bronili się jeszcze jako tako a nawet wyrobili sobie w tym kierunku tradycje. Ale myśl o odpieraniu zaborów pokojowych nigdy poważniej się nie przejawiła”. Niezwykle to trafna diagnoza. A przecież Andrzej Niemojewski kiedy ją wygłaszał nie wiedział, że komunizm wymorduje polskie elity i przy pomocy terroru i propagandy  wyrobi w społeczeństwie odruch bezwzględnego posłuszeństwa wobec władzy. Nie przewidział zwycięstwa nowomowy i upadku klasycznej polityki na rzecz palikotowych happeningów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ciężko mi pisać te słowa, ale w obliczu szopek jakich jesteśmy świadkami, zarówno tych pod grobem Nieznanego Żołnierza odstawianych przez POPP- a, jak i  tych zapodawanych nam przez „faszystów” i „antyfaszystów” wolałbym jednak klasyczne rozbiory. Rosyjsko – niemiecka okupacja przez przedstawicieli, jaka obecnie ma miejsce na ziemiach polskich, oznacza spokojne, podskórne sączenie się jadu w organizmach polskojęzycznej masy, podczas gdy klasyczna okupacja Polski przez obcych generał – gubernatorów mogłaby spowodować otrzeźwienie w zafascynowanych Palikotem POlakach. Wszak „przeciwko zaborom mieczowym” wyrobiliśmy sobie tradycje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-8502771536584353953?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/8502771536584353953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/czy-rafa-ziemkiewicz-zamowi-juz-piec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8502771536584353953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8502771536584353953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/11/czy-rafa-ziemkiewicz-zamowi-juz-piec.html' title='Czy Rafał Ziemkiewicz zamówił już pięć piw?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4057441528498706503</id><published>2010-10-31T05:47:00.000-07:00</published><updated>2010-10-31T05:48:50.747-07:00</updated><title type='text'>Trzecia faza, czyli opętanie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Rozpoczyna się listopad a zatem warto spojrzeć na sprawę polską przez pryzmat świąt i rocznic jakie w tym miesiącu obchodzimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Przejeżdżając przez swe rodzinne miasto obserwuję wizerunki kandydatów różnych komitetów, aspirujących do zasiadania we władzach samorządowych. Zastanawiam się czy wszyscy ci kandydaci uświadamiają sobie, że na obecnym etapie dziejowym, w który po 10 kwietnia br. wkroczyliśmy, zajmowanie się polityką jest niebezpieczne dla życia. Grozi śmiercią. Wydarzenia w Łodzi pokazały, że nawet działacze dolnego szczebla mogą zginąć tragicznie. A zatem w tym biznesie już nie chodzi tylko o ustawienie się w życiu, jak do tej pory nam się mogło wydawać. Każdy z zaangażowanych w życie polityczne, zarówno na szczeblu centralnym jak i samorządowym może spotkać swojego Ryszarda C. Certyfikaty z takim ostrzeżeniem powinna rozdawać po wyborach Państwowa Komisja Wyborcza wszystkim tym, którzy zdobyli mandaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Mord, którego dokonał wspomniany, jak to ładnie ujmują media, „szaleniec”, pokazuje nam, że historia zatacza koło. W czasach II Rzeczpospolitej strzelaniny i bijatyki między reprezentantami różnych stronnictw politycznych były na porządku dziennym. Właściwie demonstracje bez ofiar śmiertelnych uznawano by za straconą. Było tak zarówno w czasach demokracji jak i po zamachu majowym. Przemoc była częścią polityki. Tak samo było po 1945 r. Dopiero lata 90., czyli okres Republiki Magdalenkowej (skojarzenia z Republiką Weimarską wskazane) uśpiły naszą czujność. Wmówiono nam, że polityka to dyskusja i pokojowe ścieranie się na argumenty. A siłę stosują tylko „neofaszyści”, których od razu wykluczano z dyskusji, bez sprawdzenia czy rzeczywiście są faszystami. I oto macherom z zaplecza, którzy zaprogramowali nasze życie polityczne pod okrągłym stołem zachciało się wrócić do starych, sprawdzonych czasów, kiedy to zaangażowani „szaleńcy” mogą komuś publicznie natłuc po pysku, dźgnąć go nożem albo wystrzelić z przerobionego gazowca. Nakręcana od 2005 r. spirala nienawiści wobec jednej z partii i jej wyborców przynosi owoce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Republika Magdalenkowa z jej rozbudowanym teatrem demokratycznym, którego widzom wydaje się, że są rzeczywistymi depozytariuszami władzy poprzez akt wyborczy, kończy się. Nadchodzi czas ostentacyjnego „zatykania trąby”, „brania za mordę”. Pozostaje pytanie – kto weźmie nas za pysk? Czy będzie to Palikot czy macherzy z zaplecza wystrugają z banana jakiegoś innego wodza narodu? A może władzę w Polsce przejmą wreszcie oficjalnie faktyczni jej dysponenci z Kremla i (lub) Berlina?&lt;br /&gt;     Społeczeństwo polskie, nawet POlacy, wydają się być zmęczeni ta spiralą nienawiści rozpętaną przez macherów. Chyba zaakceptowaliby każdą formę dyktatury jaka zaistniałaby dziś na ziemiach polskich. Wielu powitałoby ją z nieukrywaną radością tak jak Niemcy powitali po latach weimarskiego bezhołowia swego zbawiciela z wąsikiem. Byleby nastąpił porządek i spokój.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;     Ponieważ po tzw. prawej stronie sceny politycznej nie mamy Piłsudskiego, a Jarosław Kaczyński chyba nie pasuje do roli (wbrew propagandzie POstkomuny) kogoś kto mógłby wziąć za pysk (chciałbym się mylić) jesteśmy raczej skazani na dyktaturę kogoś w rodzaju Palikota (lub palikotopodobnego). Bronisław K. czy marszałek Szrek raczej na wodzów się nie nadają co najwyżej na Jeżowów czy innych Beriów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;     Chyba że, jak napisałem powyżej, nasi towarzysze i „przyjaciele” z zagranicy postanowią przestać „dwór ten finansować” ze względu na „zbyt wysoki koszt” i osobiście przejmą władzę nad terytorium polskim (władzę nad państwem już mają). Ale jak naucza nas demonologia, diabłu nie zależy na zdemaskowaniu. Chce panować z ukrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Wspomniałem o listopadowych świętach a zatem przejdźmy do rozważań polityczno – eschatologicznych. Specjaliści od zagadnień demonicznych wyodrębniają z grubsza trzy formy diabelskiego oddziaływania na człowieka. Są to: dręczenie, zniewolenie i opętanie. Gdybyśmy mieli przetransponować te elementy na obecną sytuację polityczną Polski, moglibyśmy zauważyć, że przeszliśmy formę dręczenia i znajdujemy się  w fazie zniewolenia (ewentualnie, że obie te fazy występują jednocześnie). Nasze państwo nie jest samodzielne, jego włodarze nie wykonują suwerennej władzy, tylko wskazówki z centrali. Ale obserwatorom z zewnątrz wydaje się, że wszystko jest w porządku. Wszak zarówno premier jak i pełniący obowiązki polskiego prezydenta nie zioną ogniem, nie wydają z siebie straszliwych okrzyków w różnych językach ani nie demonstrują nadludzkiej siły wobec osób trzecich. A więc o żadnym wpływie demonicznym (zagranicznym) nie może być mowy. Co prawda odznaczają się awersją do krzyża (przynajmniej jednego) co mogło by sugerować duchowe zniewolenie, ale ambiwalentny stosunek do symboli religijnych gwarantuje im konstytucja więc w sferze publicznej wszystko jest ok. Gdyby doszło do przejęcia władzy bezpośrednio przez reprezentantów centrali, czyli gdyby do Warszawy oficjalnie zajechał generał – gubernator i zamieszkał na Krakowskim Przedmieściu, weszlibyśmy w fazę opętania, kiedy to demon zmuszony jest się ujawnić. Oznacza to de facto jego klęskę bowiem wszyscy już wiedzą z kim mają do czynienia. Wtedy słowa oszołomów, którzy od dawna patrzą na Polskę jako kraj rządzony przez obcych znalazłyby potwierdzenie. Zrozumiałe więc, że ludzie z centrali nie chcą takiego rozwiązania i prędzej zainstalują nam na wodza Palikota. Dla nas jednakże, dla niepodległościowców, wizja nowych rozbiorów i zainstalowanie się obcego gubernatora nie musi być zła. Może okazać się wręcz zbawienna. O wiele łatwiej zmobilizować ludzi do walki z wrogiem zewnętrznym niż z własnymi rodakami, którzy mu się wysługują. Łatwiej cisnąc bombę lub wymierzyć rewolwer w stronę rosyjskiego generał – gubernatora niż w stronę Aleksandra hr. Wielopolskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     A zatem faza opętania, czyli zdemaskowania się demona powinna być przez nas wyczekiwana. A że „listopad to niebezpieczna dla Polaków pora”, bądźmy czujni…&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4057441528498706503?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4057441528498706503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/10/trzecia-faza-czyli-opetanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4057441528498706503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4057441528498706503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/10/trzecia-faza-czyli-opetanie.html' title='Trzecia faza, czyli opętanie'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3161708536288954304</id><published>2010-10-20T12:39:00.000-07:00</published><updated>2010-10-20T12:40:53.371-07:00</updated><title type='text'>Odpowiedzialni, ale za co?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Komentarze „wiodących” mediów dotyczące wczorajszego mordu oraz tzw. wojny polsko – polskiej przypominają mi komentarze „wiodących” historyków na temat mordów jakie komuniści dokonywali na polskich patriotach po 1944 r. Wtedy też, według niektórych, za „eskalację” konfliktu między agentami Moskwy i ich ogłupionymi pomagierami a polskim podziemiem niepodległościowym odpowiedzialne były obie strony. „Choć nie w równym stopniu” jak wspaniałomyślnie zaznacza Paweł Lisicki. Tzn. tak mi się wydaje, bo może ten większy stopień odpowiedzialności za agresję spada dziś na PiS a wtedy na akowców i nsztowców?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jaka jest więc nasza (tzn. niepodległościowców) odpowiedzialność za obecne krwawe żniwa?  Jaka jest moja osobista odpowiedzialność za krwawą wojnę POlsko – polską?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Od pamiętnego 1989 r., kiedy to wmówiono nam wiekopomne zmiany w tzw. obozie państw socjalistycznych ludzie tacy jak ja, domagali się ukarania komunistycznych zbrodniarzy i symbolicznego (przynajmniej) odcięcia się od PRL –u jako państwa niesuwerennego. Aby zbudować prawdziwie wolne państwo były to działania niezbędne. Tak jak De Gaulle wiedział, że musi radykalnie odciąć budowaną przez siebie nową republikę od państwa Vichy, skazując „niezawiśle” bohatera Wielkiej Wojny – marszałka Petaina. Tak samo my – niepodległościowcy, wiedzieliśmy, że konieczne jest ukaranie gen. Jaruzelskiego i towarzyszy, jako ludzi odpowiedzialnych za zniewolenie Polski. Skoro Francuzi byli zdolni skazać swojego dawnego bohatera, który dla Francji zrobił w przeszłości wiele, to tym bardziej my Polacy powinniśmy być zdolni do skazania człowieka, którego jedynym bohaterskim epizodem był szlak bojowy do Berlina (nie licząc tułaczki na sowieckim zesłaniu). A jednak stało się inaczej i uroczystego, sądowego, „niezawisłego” zerwania z zaprzaństwem nie było. Komuna żadnych ofiar nie poniosła, nie licząc zaszlachtowanego (być może przez ludzi od Jaruzelskiego) gen. Jaroszewicza, natomiast druga strona, chcąca budować nowe państwo co rusz jakąś ofiarę ponosiła (i ponosi). A to Michał Falzmann, który wpadł na trop afery FOZZ, a to jego szef Walerian Pańko, a to gen. Papała… I tak aż do Smoleńska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     A zatem zabrakło nam determinacji. Nie zdołaliśmy rozliczyć Komuny, ani „niezawiśle” sądowo, ani „zoologicznie” dziko, gilotyn ani szubienic dla czerwonych nie było, a sami tracimy swoich. I jesteśmy za to współodpowiedzialni wg Pawła Lisickiego, „choć nie w równym stopniu”. Od 2005 r. wybrany w wyborach powszechnych prezydent był opluwany przez POstkomunę. Za to też jesteśmy współodpowiedzialni panie Lisicki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Kto mógłby dziś przywrócić autorytet władzy w Polsce? Z Lechem Kaczyńskim zginął kwiat generalicji. Nikt z nich już na czele ewentualnego zamachu wojskowego nie stanie. A może Pan Generale Skrzypek? Wróć Pan z Sulejówka! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3161708536288954304?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3161708536288954304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/10/odpowiedzialni-ale-za-co.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3161708536288954304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3161708536288954304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/10/odpowiedzialni-ale-za-co.html' title='Odpowiedzialni, ale za co?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-7862264899350705154</id><published>2010-10-19T11:31:00.000-07:00</published><updated>2010-10-19T13:15:04.064-07:00</updated><title type='text'>Dożynanie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„O bracia wilcy brońcie się &lt;br /&gt;nim wszyscy wyginiecie”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kolejna ofiara polityki miłości. „Pokojowa transformacja” wchodzi w nowy etap. Już nie trzeba lecieć nad teren wroga aby zostać dorżniętym. Niedługo będą podrzynać nam gardła we własnych domach podczas snu. Niedawno minister Wróbel, dziś asystent europosła Wojciechowskiego. I co najciekawsze, w Łodzi, w której na prezydenta kandyduje współpracownik śp. Lecha Kaczyńskiego, p. Waszczykowski, człowiek który sporo wie o naszej polityce zagranicznej.&lt;br /&gt;     Czy mamy bezczynnie czekać aż załatwią nas wszystkich? Może już czas aby obóz niepodległościowy stworzył własne służby ochronne? Przynajmniej jeden ochroniarz, zdeterminowany i gotowy na wszystko  w każdym biurze pisowskim w Polsce! Niech nasi wrogowie wiedzą, że drogo sprzedamy własne życia. Rzucamy swój „los na stos”, ale nie jesteśmy stadem baranków idących ślepo na rzeż! Czas aby „szaleńcy”, którzy biorą sobie na serio wynurzenia „świńskiego ryja” zaczęli się wreszcie bać! Nie dajmy się sterroryzować plującej na Krzyż hołocie!&lt;br /&gt;     Dziennikarze bajają dziś o konieczności uspokojenia nastrojów. W awangardzie „uspokajaczy” – Paweł Wroński z sowieckiej ekspozytury w Polsce, czyli „GW”. Ci, którzy przez ostatnie miesiące kreowali „gumowego penisa” na nowego męża opatrznościowego polskiej polityki obłudnie wzywają do pokoju. &lt;br /&gt;     Donald Tusk obiecywał nam kiedyś, że wyginiemy jak dinozaury. Dinozaury nie ginęły w „katastrofach” lotniczych, ani od kul i noży. &lt;br /&gt;     Nawet tej obietnicy, człowiek udający premiera, nie jest w stanie wypełnić.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dum spiro, spero&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-7862264899350705154?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/7862264899350705154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/10/dozynanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/7862264899350705154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/7862264899350705154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/10/dozynanie.html' title='Dożynanie'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1956454612534370648</id><published>2010-09-05T11:45:00.000-07:00</published><updated>2010-09-05T11:47:04.785-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (5)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Leminggrad jest oburzony wywiadem jakiego udzielił niszowemu portalowi internetowemu Jarosław Kaczyński. Prezes PiS – u powiedział w nim rzeczy, które stanowią dla lemingów myślozbrodnię. Wydawało się, że Kaczyński będzie podejmować dialog z Mig(d)alskim albo innymi Poncyliuszami a on ostro wyłożył „kawę na ławę”. Szok! Graś w imieniu tzw. rządu zaapelował o zaufanie do „polskiego państwa”. Do jakiego państwa panie tzw. ministrze? Do tej atrapy, protezy, którą stworzyliście? Polskiego państwa nie ma i dopóki będziecie stać tam gdzie stoicie, długo nie będzie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     POPP, czyli Pełniący Obowiązki Polskiego Prezydenta przyleciał dziś na Jasną Górę. Tak, tak drodzy Czytelnicy, na Jasną a nie Łysą. Choć to ta ostatnia byłaby dla POPP-a bardziej a propos. Ale doleciał na Jasną. Mówił, że śmigłowcem, ale powinien lecieć „na drzwiach od stodoły”. Odważnego mamy POPP –a, mimo doświadczeń Smoleńska, nie boi się latać. A przecież jak udowadnia „Rzeczpospolita” oraz telewizyjne „Wiadomości” w Polsce pilotów się praktycznie nie szkoli. Przychodzą sobie gdzieś, do kogoś i wypisują fikcyjne kwity. W tych kwitach wpisują ile to godzin niby wylatali i już. A potem mamy katastrofy. Taką sieczkę przynajmniej wbijają lemingom „niezależne media”. A lemingi łykają i łykają…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Wracając do naszego odważnego POPP –a, to przyleciał na tę Jasną Górę i doznał afrontu, bo mu arcybiskup celebrujący mszę coś o krzyżu zaczął gadać. Nie chodziło co prawda o ten sprzed pałacu, ale przecież POPP nie tylko jest odważny, lecz również inteligentny, więc powinien skumać „o co kaman”. Nie wiem czy teraz ten arcybiskup oraz gospodarze klasztoru nie zostaną zalani jakimiś listami od PO, którymi „nasza partia” raczy już proboszczów z Małopolski. Tych proboszczów kusi różnymi obietnicami finansowymi lecz Ojców Paulinów może za ten afront postraszyć. Jedyna nadzieja, że potomkowie przeora Kordeckiego żadnego pohukiwania się nie boją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem w Przemyślu ktoś bezcześci krzyże. Arcybiskup Michalik ze zbolałą miną udzielił wywiadu „Wiadomościom”. Teraz arcybiskup Michalik ma zbolałą minę i przeżywa fakt walki z krzyżem. Ale jeszcze  nie tak dawno, uśmiechnięty, w towarzystwie arcybiskupa Nycza, mówiąc o Krzyżu Smoleńskim twierdził, że to nie ich (biskupów) sprawa. Więc Krzyż Smoleński mógł być plugawiony przez hołotę, a te postawione w „legendarnym miejscu” w Przemyślu nie? No cóż, hołocie to, Ekscelencjo, bez różnicy czy nasikać na krzyż postawiony przed pałacem prezydenckim czy w „legendarnym miejscu”. „Jest krzyż, jest imprezka!”. Pozwoliliście (Wy Biskupi) hołocie raz bluźnić przeciw krzyżowi, będzie to robić dalej! Nie napomnieliście POPP –a kiedy był na to czas, żeby zostawił krzyż w spokoju, to teraz macie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     No cóż, rozumiem, że arcybiskup obawia się nowej (starej) władzy. Kiedy szefem IPN był Janusz Kurtyka, wystawiono arcybiskupowi „świadectwo moralności” w sprawie kwitów jakie się odnalazły. Teraz kiedy Janusz Kurtyka doleciał tam gdzie mu ruscy czekiści wskazali, sytuacja może być inna i z POPP – em lepiej nie zaczynać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jarosław Kaczyński zaapelował do swoich partyjnych koleżanek i kolegów o lojalność. Zaapelował za późno, ale lepiej późno niż wcale. Po 10 kwietnia stało się jasne, że politycy, którym zależy na niepodległej Polsce są zagrożeni. Każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie – czy jestem gotów zginąć tak jak Lech Kaczyński? Po 10 kwietnia polityka polska to nie kapelusze i strzelanie z palców na briefingu, tylko ostra, jeszcze ostrzejsza niż dotychczas, walka. Politycy i sympatycy PiS – u muszą to sobie wreszcie uświadomić. Czy ten list im w tym pomorze, niewiadomo. Oczywiście wykształciuchów nie brakuje nawet w orbicie partii Kaczyńskiego. Dlatego taki list może wywołać u nich tylko oburzenie. Niektórzy krytykują prezesa Kaczyńskiego, że swoimi działaniami utożsamia PiS z Polską, z polską racją stanu. Ale tylko PiS ustami większości posłów i swego prezesa ostro domaga się wyjaśnienia sprawy Smoleńska i trzymania twardego kursu wobec Rosji. Pozostałe partie wzorem przedwojennych komunistów, w pełni ufają rosyjskiemu KC w tej sprawie. Poświęcają pamięć o swoich koleżankach i kolegach w imię fałszywego pojednania. Pozwalają POPP – owi i jego urzędnikom szydzić z ich tragicznej śmierci przez zezwalanie na antykrzyżowe akcje oraz odstawianie szopek z „bieda – tablicami”. Nic zatem dziwnego, że oczy wszystkich Polaków stanowiących Naród („We, the People”) zwrócone są w stronę Kaczyńskiego. Oby nie okazał się zbyt słaby do udźwignięcia tej odpowiedzialności.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1956454612534370648?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1956454612534370648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/09/wiesci-z-leminggradu-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1956454612534370648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1956454612534370648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/09/wiesci-z-leminggradu-5.html' title='Wieści z Leminggradu (5)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-284500285214287977</id><published>2010-08-31T08:54:00.000-07:00</published><updated>2010-08-31T08:57:40.396-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (4)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Leminggrad świętuje. Hucznie. A nawet gwiżdżąc i bucząc. Świętuje powstanie związku, który po 1989 r. służył jako listek figowy dla komunistów do przeprowadzenia operacji „Upadek komuny i wielka grabież”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Uwaga Sobiesiaki, Miry, Zbychy, Zdzichy, Lwy! Uwaga wszelkiej maści przekrętacze, aferzyści i cwaniacy!!! Jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie wam stanąć przed sądem lub ostrzałem nieprzychylnych gremiów „kaczystowskich” siepaczy, nie męczcie się sami! Z pomocą przyjdzie wam bohaterka do wynajęcia. Henryka Krzywonos. Że niby lepszy jest Wałęsa? Nie! Po pierwsze za drogi, po drugie ciągnie się za nim smród „Bolka”. A tu macie „charyzmatyczną działaczkie”, która poradzi sobie z „podpitymi” krzykaczami lepiej od Lecha. Więc po co przepłacać? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jeśli celem wczorajszych uroczystości było wygwizdanie premiera i POPP- a (przypominam: Pełniący Obowiązki Polskiego Prezydenta) to można mówić o sukcesie. Telewizja „zaprzyjaźniona” nie może wyjść z oburzenia na organizatorów tego sabatu. Miło było posłuchać owacji dla Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy rzeczywiście musimy fundować sobie takie „uroczystości”? Czy to konieczne? Czy nie należy rozpocząć bojkotu Sobiesiaków i reszty Zbychów podczas tego typu rocznic, nawet jeśli „przypadkowo” piastują państwowe urzędy? Czy wreszcie ktoś z wierchuszki solidarnościowej nie powinien wyjść i powiedzieć wprost: „Rok 1989 to wielki szwindel! Daliśmy się zrobić komuchom i naszym byłym kolegom w ch… znaczy się w balona! Picie wódki w Magdalence z Kiszczakiem było błędem. Picie wódki z mordercami ks. Popiełuszki było po prostu obrzydliwe!”. Itd. Itp. Była wczoraj okazja do wypowiedzenia takich słów. Naród (We, the people!) na nie czeka. Lemingom (przynajmniej niektórym jednostkom) mogą pomóc wyjść z letargu. Czas wreszcie na nową politykę historyczną!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jak mogło wyglądać przygotowanie słynnych „przemian demokratycznych” w Polsce w drugiej połowie lat 80.? Generał Kiszczak, sam nie należący do czołówki intelektualnej resortu, nakazał swym podwładnym, którzy chociaż na WUML –u się wyróżniali i szlag bojowy I Armii potrafili wyrecytować na pamięć, przynieść podręcznik doktryn politycznych i prawnych, z jakiego uczyli się studenci prawa. Następnie zlecił przeczytanie owego i stworzenie wg zawartych tam schematów, stosownych „nurtów politycznych”. „Ma być pluralizm to będzie!” – zarządził generał. Na liderów powyznaczał swych tajnych współpracowników lub pożytecznych idiotów gotowych za darmo bronić sojuszy i po herbacie. Partie stały się faktem. „Demokracja jak zwykle zwyciężyła!”.&lt;br /&gt;     Potem poszło z górki – Polacy, którzy pozapisywali się do tych różnych partii, zgodnie z hasłem usłyszanym z ust TW Bolka – „Chcieliście pluralizmu, to macie!”, zaczęli się między sobą bić o zasady (a przy okazji o posady). Walczyć o zasady pozapisywane grubym drukiem w skrypcie dla studentów z PRL – u. Żreć niemiłosiernie i smagać batogiem! Sejm – ten nieodzowny element pluralistycznej rzeczywistości stał się widownią namiętnych pojedynków.&lt;br /&gt;     A w tle, towarzysze wespół z dobranymi kolegami z opozycji, uświęceni kropidłem zaprzyjaźnionych hierarchów, spokojnie rozkradali… znaczy się prywatyzowali… znaczy się pardon!... komercjalizowali sobie majątek wypracowany wspólnie przez Polaków w czasach, kiedy skrypt z doktrynami politycznymi czytywany był tylko przez studentów przed sesją.&lt;br /&gt;     I tak trwa do dziś. PRL – u już nie ma, ale Polacy Rzeczpospolici Ludowi (określenie Klaudiusza Wesołka – ostatniego „człowieka z żelaza”) pozostali i nadają ton. Taki Polak (Rzeczpospolity Ludowy) uważa, że żyje w państwie prawa. Oburza się kiedy jacyś wredni „handlarze” walczą o prawo do swobodnego sprzedawania majtek na ulicy. Ma pretensje do władzy, że takich handlarzy skutecznie nie usunie. Ten Polak (Rzeczpospolity Ludowy) cieszy się i raduje kiedy hołota przeszkadza ludziom modlić się na ulicy przy krzyżu. I przyklaskuje sprywatyzowanemu (skomercjalizowanemu) ZOMO, czyli firmie ochroniarskiej kiedy ta używa wobec tych ludzi siły. Taki Polak (Rzeczpospolity Ludowy) nie potrzebuje prawdy o otaczającym go świecie. Taki Polak to nie bohater sztuki Moliera, który ucieszył się na wieść o tym , że „mówi prozą”. On taką wiedzą byłby obruszony, w najlepszym razie zakłopotany. Co z nią robić? A zatem tkwi w swoim świecie, utwierdzany o swej wyższości przez współczesnych komisarzy ludowych. Taki komisarz ludowy naszych czasów np. KUPA Wojewódzki, imponuje Rzeczpospolitemu Ludowemu swoim lajfstajlem i furą. Chce być jak on! To nie to samo co walonki i „Towarzysz Mauser”. Neokomuna nauczyła się skutecznie kusic… &lt;br /&gt;     ‎"Nie sądzę ażeby propaganda bolszewików stanowiła niebezpieczeństwo dla tych, &lt;br /&gt;którzy ich znają" powiedział kiedyś Józef Piłsudski, mając na myśli doświadczenia wojny polsko - bolszewickiej. Niestety w Polsce AD 2010 propaganda postbolszewików zwycięża, mimo doświadczeń z lat 1939 – 1989. Zwycięża ponieważ zmieniła taktykę – przyjęła opakowanie z Zachodu, ładne  i kolorowe. Polacy (Rzeczpospolici Ludowi) zachwycą się – tu jeszcze raz zacytuję Klaudiusza Wesołka -  każdym ładnie opakowanym g….m. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem „Słońce Peru” zapowiedział, że nie będzie „łupić banków”. Zadowoli się łupieniem lemingów. I ma rację. Taki leming z radością zapłaci swemu wybawcy, który uratował POlskę przed kaczyzmem. A taki bankier? O, taki to się może zdenerwować i coś zrobić. Kredytu nie dać na rządowe pomysły i w ogóle. Nie, nie z bankierami to trzeba ostrożnie. Tu nawet bohaterska Henryka Krzywonos jest za krótka. Połajać związkowców z okazji rocznicy – o, tu nasz odważny premier się pręży! Ale postawić się bankierom? Co to, to nie! No cóż lemingi, już niedługo znów zaczniecie hodować „prosię różowe” w łazience, bo „zachodni bankierzy nie będą mogli się swego doliczyć”.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-284500285214287977?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/284500285214287977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-4.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/284500285214287977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/284500285214287977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-4.html' title='Wieści z Leminggradu (4)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1129536983329272291</id><published>2010-08-25T13:21:00.000-07:00</published><updated>2010-08-25T13:28:36.639-07:00</updated><title type='text'>Będę pierwszym artystą, który pokaże jak papież robił kupę – rozmowa z reż. Pawłem Chochlewem</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Minął rok od czasu premiery pańskiego filmu pt. „Tajemnice Westerplatte”. Film zdobył sobie uznanie międzynarodowej i części polskiej krytyki – nagroda specjalna na festiwalu w Berlinie, wyróżnienie w Cannes, dwie nominacje do Oskara (za scenografię i muzykę), ciepłe słowa red. Torbickiej w „Kocham Kino”- można mówić o sukcesie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rzeczywiście, jestem dumny z tego filmu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A jednak nie spodobał się polskiej publiczności, nawet szkoły nie chciały wykupywać biletów i to pomimo ogromnej kampanii reklamowej – przypomnijmy: spotkania w klubach filmowych w kraju, płyta ze ścieżką dźwiękową, album ze zdjęciami z planu wykonanymi przez żonę Bogusława Lindy, zatytułowany „Co wy, kurwa, wiecie o Westerplatte?!” Jak Pan sądzi, dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;No cóż, polskie społeczeństwo nie dorosło do wybitnej sztuki. Okazało się podatne na propagandę ojca Rydzyka i jemu podobnych. To smutne, ale prawdziwe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy nie uważa Pan jednak, że mogły wpłynąć na to zbyt wulgarne sceny, w które film obfitował?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wulgarne sceny?! Nie przypominam sobie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Np. ta gdy żołnierze urządzają sobie, na dzień przed niemieckim atakiem, „zawody” w onanizowaniu się. Wygrał ten, który zdołał „wystrzelić” na wiszący na ścianie portret marszałka Rydza – Śmigłego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Naprawdę uważa Pan, że to zbyt wulgarna scena?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tak odebrali to widzowie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie zgadzam się. Żołnierze z Westerplatte byli normalnymi, zdrowymi mężczyznami. Mieli swoje naturalne potrzeby. Chciałem pokazać ich jako ludzi a nie chodzące pomniki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A scena, w której major Sucharski (grany świetnie przez Bogusława Lindę), po pijaku, dobiera się do żołnierza odbywającego wartę? Czy dotarł Pan do jakiś dowodów świadczących o tym że major Sucharski był gejem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To nie istotne czy mam jakieś dowody czy nie. Pan nie rozumie sztuki. Zresztą wymyśliłem tę scenę na prośbę Bogusia, który chciał nadać tej postaci jakiś konkretny wymiar. Sucharski w scenariuszu wydał mu się mało męski, mało aktywny. Myślę, że sprostałem wymaganiom. Nie zrozumiał Pan przesłania tego filmu. Jak większość polskich widzów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie, nie ja dobrze zrozumiałem. Nie chciałem Pana urazić. Przepraszam. Po prostu wczuwam się w przeciętnego polskiego widza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chyba w jakiegoś psychola od Rydzyka. Nie ma w kogo!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przejdźmy zatem do pana najnowszej produkcji. Pracuje Pan właśnie nad filmową biografią papieża Jana Pawła II. I znów, jak w przypadku „Tajemnic Westerplatte”, pracom na planie towarzyszy szum medialny, a to za sprawą jednej ze scen.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak, to moja ulubiona, a zarazem najważniejsza scena w filmie.&lt;br /&gt;Jan Paweł II funkcjonuje w świadomości Polaków jako nadczłowiek. Chodzący anioł. Nie zgadzam się z tym i jako twórca i jako Polak. Wojtyła był takim samym człowiekiem jak my wszyscy, jak ci żołnierze z Westerplatte.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zaczynam się bać! Czy będzie w tej scenie coś, czego nie ma w scenariuszu?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie, nie! Trzymam się scenariusza. Pokażę papieża w normalnym ludzkim odruchu, jakim jest załatwianie potrzeb fizjologicznych. Mówiąc bez ogródek, będę pierwszym artystą, który pokaże jak papież robił kupę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ale po co?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Z tych samych powodów, dla których odbrązowiłem westerplatczyków. Chcę pokazać papieża jakim był naprawdę. Ta scena ma głęboką wymowę. Papież, cierpiący na rozwolnienie, podczas załatwiania potrzeby, sięga po ołówek i notes i coś piszę. Być może wiersz? A może fragment encykliki. Ta scena ukazuje go jako humanistę w każdym calu. Naprawdę w każdym!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podobno były protesty Watykanu?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Skończyły się czasy, w których stawaliśmy na baczność gdy Kościół protestował. Wolność sztuki nie zna ograniczeń! …Ale przepraszam musimy już kończyć rozmowę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Śpieszy się pan gdzieś?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak, na tradycyjne, piątkowe imprezy u Kuby Wojewódzkiego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O! ciekawe. Będzie się działo coś ciekawego?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Spotkania u Kuby są naprawdę ekscytujące. Często szukam tam twórczych inspiracji.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Naprawdę? To co tam się dzieje?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Najpierw pijemy, potem, dla otrzeźwienia wciągamy ścieżkę, a na końcu sramy i wbijamy w gówno polskie flagi. Ale na dziś Kuba miał przygotować coś ekstra.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zatem nie zatrzymuję i życzę wielu twórczych inspiracji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wywiad" powstał w 2008 r., a dotyczyć miał roku 2010. &lt;br /&gt;Film Chochlewa nadal jest trzymany w konspiracji przed widzami, jak tablica Michałowskiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1129536983329272291?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1129536983329272291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/bede-pierwszym-artysta-ktory-pokaze-jak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1129536983329272291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1129536983329272291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/bede-pierwszym-artysta-ktory-pokaze-jak.html' title='Będę pierwszym artystą, który pokaże jak papież robił kupę – rozmowa z reż. Pawłem Chochlewem'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3548785222879532063</id><published>2010-08-24T16:00:00.000-07:00</published><updated>2010-08-24T16:03:15.875-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (3)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Podziemia Leminggradu tętnią życiem. Nie, to nie społeczeństwo konspiruje w Leminggradzie przeciw władzy. To władza, ta prawdziwa, skupiona w rękach postsowieckich służb, nieustannie konspiruje przeciw społeczeństwu. Konspirują przeciw niemu również oficjalni urzędnicy jak Jacek Michałowski, prezydencki specjalista od nieoczekiwanego zawieszania „bieda – tablic” z błędami ortograficznymi. Ale ta prawdziwa konspira jest głębsza…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Janusz Palikot montuje nową partię. Będzie to nowe polityczne zaplecze dla POPP- a, czyli Pełniącego Obowiązki Polskiego Prezydenta. Stare, czyli PO za chwilę może runąć pod wpływem nie tyle afer typu hazardowej (która notabene tak jak Jezus Chrystus, nigdy nie zaistniała – wojujący bezbożnicy spod znaku CCCP wiedzą o co chodzi) czy stoczniowej, ale pod wpływem mega afery całego zasrane… znaczy się, cudownego żywota III RP, czyli „afery smoleńskiej”. Obecny rząd niewątpliwie zostanie „umoczony” tą właśnie aferą przez swych „strategicznych” partnerów, z którymi od 2008 roku „ociepla stosunki”, po ich ochłodzeniu przez „najgorszego prezydenta Polski”. Oczywiście nie oznacza to, że łby umoczonych polecą. No może z jedną, albo dwie dla spektaklu się zetnie medialną gilotyną, ale generalnie to faktyczni zabójcy (mocodawcy) Lecha Kaczyńskiego i pozostałych delegatów pozostaną bezkarni, tak jak mordercy gen. Jaroszewicza i jego żony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Skoro już jesteśmy przy Jaroszewiczu. III RP ma krew na rękach! Elity III RP mają krew na rękach! Krew gen. Jaroszewicza! Był tak samo odpowiedzialnym za zbrodnie komunizmu jak Jaruzelski. Ale nie zginął w wyniku decyzji sądu niepodległego państwa, tylko w wyniku gangsterskich porachunków wewnątrz komunistycznej mafii, czyli służb specjalnych. Okoliczności jego śmierci nie zostały dotąd wyjaśnione. Panie profesorze Nałęcz! Panie POPP –ie! Prokuraturo Generalna! Gdzie jesteście! Blidę zabił Kaczyński z Ziobrą – to już wiemy, ale kto zamordował Jaroszewiczów?! Koledzy, przyjaciele i podwładni generała – gdzie jesteście!? Dlaczego nie wyjaśniacie prawdy?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Wróćmy zatem do służb. Rozwiązane Wojskowe Służby Informacyjne trzymają się jak Chińczyki u Wyspiańskiego. Mocno. Mimo, że same wojsko przędzie coraz gorzej. Kolejni generałowie podają się do dymisji. I tak mają lepiej niż Jaroszewicz, albo uczestnicy lotu do Smoleńska, ale zawsze. III RP stanie się niedługo chyba pierwszym krajem mającym silne wojskowe służby informacyjne przy jednoczesnym braku armii. Zauważa to nawet gen. Petelicki, mimo, że sam związany był (jest) z wywiadem cywilnym. Skoro nie ma armii to dzielni mołojcy muszą się wyżywać w polityce, nie mają wyjścia. I tu pan Palikot z POPP – em wychodzą im naprzeciw – założą im nową partię. Nowa partia w miejsce starej. Elektorat już jest. Sprawdził się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Tylko tego „Rambo” trzeba będzie chyba wymienić na kogoś z jajem. Przynajmniej jednym. No chyba, że były to tylko manewry, a rozpoznanie walką dopiero przed nami…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Może do nowej formacji uda się przyciągnąć dezerterów (ewentualnych) z PiS – u? To by ją bardzo uwiarygodniło, jako „nową jakość”, gdyby do starych, sprawdzonych towarzyszy i „młodych, wykształconych, nie lubiących krzyża”, dołączyli ci „wspaniali” antykaczystowscy posłowie, o przyjaznych minach, niektórzy z literackim zacięciem. Przyjazne miny – przyjazne państwo! Od razu żyje się lepiej… Już widzę te sążniste artykuły publikowane w „Rzepie” o nowym rozdaniu w polskiej polityce czy ulepszonej wersji PO – PiS, ale bez obciążeń. „Spójrzcie – napisałby taki, dajmy na to Ziemkiewicz, albo sam redaktor Lisicki – PO pozbyło się Tuska („afera smoleńska”!), Kaczyński pozostał sam ze swoją sektą smoleńsko – krzyżową a tu powstaje prawdziwa nadzieja dla Polski. Palikot, Nałęcz, Migalski, Poncyliusz w jednym! Cudownie! Ach! Och!. Teraz zaczną obniżać podatki, budować autostrady, zwiększać  ilość mleka w krowich cyckach…” itp. itd. Przesadziłem? No, tak. Takiego tekstu akurat Ziemkiewicz pewnie by nie nasmarował. Ale chodzą przypadki po ludziach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Paweł Poncyliusz, zmienia wizerunek i zapuszcza brodę. Ta broda chyba ma uwiarygodnić jego twierdzenia. Jakby powiedział Eryk Mistewicz – facet z brodą ma większe zadatki na autorytet w wielu dziedzinach. Więc pan Poncyliusz, z tą brodą, twierdzi, że strategia przedwyborcza Kaczyńskiego była dobra, przyniosła owoce i obecne działania prezesa niszczą to co zbudowano. Jakie były owoce tej strategii  to wiemy – przegrana w wyborach. A jakie są te obecne „niecne” działania Kaczyńskiego? Domaganie się wyjaśnienia „afery smoleńskiej” i brak odcięcia się od „oszołomów” spod Krzyża. To dwa grzechy główne prezesa. Ale nie łudźcie się lemingi, że na tym by się skończyło. Gdyby nawet Kaczyński wystąpił na konferencji i powiedział, że śledztwo jest super i on całkowicie ufa wszelkim komisjom i polskim i zagranicznym, a tak w ogóle, to winien tej katastrofy jest jego śp. brat a potem poszedł pod Krzyż i zakrzyknął: „Jest krzyż jest imprezka!”, to i tak pozostałby wrogiem publicznym nr jeden. Z tą różnicą, że Migalski czy Ziemkiewicz napisaliby, że Kaczyński nie nadaje się na lidera bo w zimie nie nosi czapki a latem sandałów. Albo siorbie przy piciu herbaty. A w „nowoczesnej demokracji” nie wolno siorbać przy picu herbaty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Poza tym co to za nowe obyczaje, żeby przegrany domagał się nagrody. Super strategia Poncyliusza i pani Rostkowskiej nie przyniosła zwycięstwa. Druga tura była jak szachy. Liczy się danie przeciwnikowi mata, a nie zajęcie drugiego miejsca. Kiedy w 2005 r. Jacek Kurski (nie sam oczywiście) zapewnił Lechowi Kaczyńskiemu zwycięstwo, nie został szefem jego kancelarii ani nie objął żadnego wyeksponowanego stanowiska. Mimo, że jego strategia ODNIOSŁA SUKCES. A teraz prezes ma nagradzać przegranych?! Inna sprawa jeśli wytyczne były następujące: „Róbcie tak żebym przegrał”. Wtedy to co innego. Pan Poncyliusz może czuć się urażony i oszukany. Ale cóż, jeśli zgodził się zostać ekspertem od przegrywania, niech teraz nie domaga się laurów. Niech po raz kolejny przegra z honorem. Znaczy się honorowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3548785222879532063?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3548785222879532063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3548785222879532063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3548785222879532063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-3.html' title='Wieści z Leminggradu (3)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4626242282814895044</id><published>2010-08-20T12:17:00.000-07:00</published><updated>2010-08-20T12:35:00.513-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu (2)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; „Janusz Palikot twierdzi, że śp. Lech Kaczyński ma krew na rękach”, „Janusz Palikot krytykuje Donalda Tuska”, „Janusz Palikot chwali Donalda Tuska”, „Janusz Palikot wizytował statek UFO pod Biłgorajem” – słyszymy ciągle w przekazach „medialnych metropolii”. Teraz dowiadujemy się, że Palikot tworzy swoją partię. Jej sekretarzem generalnym zostanie pewnie Zbigniew S pseudonim „Niemiec” a rzecznikiem prasowym Jarosław Kuźniar. Chociaż nie, dobiorą sobie jakąś panienkę z TVN, po co im smętny Kuźniar, ze swoimi przyciężkimi dowcipami o Kaczyńskim. Tylko Palikot będzie musiał uważać, żeby ta rzeczniczka nie wpadła w łapy tego „Niemca”, wszak wiemy co on lubi robić z k….  no, powiedzmy z „panienkami”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ale nie chciałem referować kolejnego odcinka serialu „Janusz Palikot” (kooprodukowanego zgodnie przez TVN i TVP) tylko zauważyć, że PiSowi taki własny Palikot też by się bardzo przydał. Wręcz byłby „na wagę złota”. W 2005 roku rolę taką pełnił Jacek Kurski, ale został przesunięty na odcinek europejski. Więc mamy wakat… A co takim pisowskim Palikotem można by robić. Odpowiem cytatem z klasyki: „Tym Palikotem otwieramy oczy i uszy wszystkim niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i ton nie jest nasze ostatnie słowo! […] Po co nam ten Palikot? No właśnie, nikt nie wie po co, dlatego nikt nie będzie pytał”. A po co PiSowi taki własny Palikot? Do wygrywania wyborów! To właśnie Janusz S pseudonim „Gumowy Kutas” wygrał Bronkowi prezydenturę, a nie żadne Wajdy, Maje Komorowskie czy inne Buce, znaczy się Kuce. Tylko Janusz S.! Te złogi michnikowskie, które robiły za „komitet honorowy” mogły tylko, co najwyżej, przyciągnąć samych siebie i trochę emerytów ze ZBOWiDu. Ale to „świński ryj” zagwarantował głosy „metropolii”!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Oczywiście piszę truizmy, wszyscy o tym wiemy, tym bardziej zastanawia mnie czemu PiS nadal nie stworzył swojego Palikota. Taki pisowski Palikot mógłby się nazywać, dajmy na to, Eustachy Walipies, i co dzień, zgodnie ze wskazaniami Eryka Mistewicza, zalewać media konferencjami, na których lałby maksymalną ilość „narracji”. Narracja za narracją, tak aby elektorat nie nadążał z myśleniem. Mógłby walić na tych konferencjach wszystko – tak jak oryginał z PO. Przykładowe niusy z wysokobudżetowych redakcji: „Walipies oskarża prezydenta Komorowskiego o tragiczną śmierć swych kolegów z PO w katastrofie pod Smoleńskiem!” (to w końcu marszałek sejmu prosił w oficjalnym dokumencie Lecha Kaczyńskiego o zabranie delegacji sejmowych na uroczystości katyńskie!). „Komorowski ma krew na rękach i wcale nie chodzi o gen. Bora – Komorowskiego!”, „Generał Janicki, szef BOR rżnie głupa – krzyczy Walipies”, „To całe śledztwo to pic na wodę i fotomontaż – panie Klich idź se pan na piwo!” itp. itd. Oczywiście, że medialne metropolie za takie wypowiedzi atakowały by Jarosława Kaczyńskiego i przynaglały do usunięcia Walipiesa (czy Walipsa?) z szeregów PiS. Taki Walipies to nie to samo co Palikot, który jest kryty przez Tuska i „zaprzyjaźnione telewizje”. Ale zawsze odciążyłby prezesa od konieczności atakowania tego bajzlu zwanego III RP i dostarczył widowni przedstawienia, a o to przecież chodzi! Tak więc apeluję do szefostwa PiS – stwórzcie swojego Palikota jak najszybciej!&lt;br /&gt;(Tacy upeerowcy to mają przynajmniej swojego Korwina…)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Wolnorynkowe wykształciuchy (a propos UPR) myślą, że uda im się pokonać rządzący Polską postsowiecki układ gadką o podatkach. Krzyż Smoleński to dla nich „awantura ciemnogrodu”, „woda na młyn określonych sił” itd. Podatki, podatki i jeszcze raz podatki, otworzą oczy lemnigom i pokierują ich sympatie w stronę „prawdziwej prawicy”. Tymczasem lemingi krzyczą głośno na placach i ulicach: „Zapłacimy 100% VAT – u byle ten dureń Kaczor więcej nie rządził!”. „Zapłacimy podatek katastralny tak wysoki jak sobie zażyczą wspaniały Vincent Rostowski z Michałem Bonim, byleby nie oglądać gęby Kaczora!”. „Wykastrujemy się i zjemy to co nam obcięto, żeby już nigdy…” itd. Rozumiem, że „prawdziwa prawica” żeby wygrać licytację z POstkomuną musi mocno zaangażować się w nielubienie Kaczora, żeby zdobyć jakąkolwiek sympatię lemingów. Ale czy dacie radę chłopaki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Czeski Instytut Badań nad Systemami Totalitarnymi (czy jakoś tak) uhonorował Ryszarda Siwca, który dokonał samospalenia w proteście przeciw agresji na Czechosłowację w 68 r. (przypominam lemingom maturzystom). Piękne i wzruszające, że Czesi pamiętają o tej postaci. I przykre i oburzające jest to, że w Polsce to nie Siwiec i jemu podobni są honorowani tylko taki gen. Jaruzelski, który wysyłał przeciw Czechom wojska. To właśnie obrazuję skalę upadku naszego kraju. A właściwie nie upadku, po 1989 r. przecież nasz kraj z niczego się nie podniósł. Oczywiście dla lemingów i wykształciuchów, nawet tych z „prawdziwej wolnorynkowej prawicy”, taki Siwiec to frajer. Dla jednych bo zamiast się napić i mieć „fun” walczył o pewne idee, dla drugich, że za mało poświęcał czasu kwestiom podatkowym. Gdyby się spalił w proteście przeciwko domiarowi z urzędu finansów, no to jeszcze miałoby sens. Ale ginąc za jakąś suwerenność? Głupota! Jak z tym krzyżem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Żołnierze z rozwiązanej WSI skarżą się, że są dyskryminowani. Jak geje i lesbijki. Może powinni w związku  z tym organizować jakieś parady? To miałoby swój urok – idzie tłumek byłych wojskowych ubeków z transparentami „Wolność Równość Tolerancja” oraz „Nie chcemy już sprzedawać marchewki – pozwólcie nam znów handlować bronią!” a na trybunach honorowych machają im Jaruzelski, Kiszczak i Bronek w asyście Jacka Michałowskiego trzymającego pod pachą okolicznościową tablicę w gotowości do jej zawieszenia.&lt;br /&gt;Tymczasem WSIoki chcą dalej państwowych stanowisk i pensyjek. No cóż, nie dziwę się. Po wykonaniu tak żmudnej operacji, jak operacja „Smoleńsk 2010”, potwierdzili swoją skuteczność. Chyba, że to Ruskie wszystko same…Oj, myślozbrodnia! Tak czy siak Bronek (i inni) może mieć z nimi problem. Tak jak Hitler ze swoim SA, czyli (przypomnijmy maturzystom) byłymi wojskowymi, którzy najęli się mu jako oprychy do brudnej roboty. Hitler postanowił rozwiązać problem SA… wyrzynając jej dowódców. Ciekawe co zrobi Bronek?... Czy ma takie swoje „długie noże”? Chyba że użyje na nich lemingów – ustawi stado tak, żeby stratowało WSIoków na amen. Może po to Palikot organizuje swoją partię?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4626242282814895044?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4626242282814895044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4626242282814895044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4626242282814895044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-2.html' title='Wieści z Leminggradu (2)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1600514036361558650</id><published>2010-08-19T12:35:00.000-07:00</published><updated>2010-08-20T03:07:18.708-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Leminggradu  (1)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Pani profesor Staniszkis, czyli wesoła „kobieta pracująca” co to żadnej pracy się nie boi i na emeryturę, w przeciwieństwie do reszty darmozjadów się nie wybiera, w sierpniu lubi (jak sama o tym pisze) podróżować po Polsce. W trakcie swych wojaży, przejeżdżając „przypadkiem” obok siedziby TVN24, wpadła tam i wyraziła swoje zdanie na temat Krzyża Smoleńskiego. Ponieważ pani profesor, jako się rzekło, żadnej pracy się nie boi więc zgłosiła chęć przeniesienia owego Krzyża „w godne miejsce” słowami: „przenieśmy wreszcie ten krzyż” czy jakoś podobnie. Zasugerowała też Jarosławowi Kaczyńskiemu aby zakończył te czuwania pod pałacem, podziękował wszystkim „broniącym” Krzyża i rozpuścił to towarzystwo w końcu do domów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Odnoszę wrażenie, że obecność w mainstreamowych mediach, które za cel stawiają sobie ogłupianie społeczeństwa, ogłupia nie tylko target, nie tylko tych, którzy tam pracują, ale również tych, którzy tam zbyt często występują. Kiedy pani Staniszkis podczas kampanii wyborczej poparła Kaczyńskiego i występowała na różnych przedwyborczych spotkaniach rejestrowanych przez niskobudżetowe internetowe telewizyjki, mówiła na nich całkiem do rzeczy. Kiedy tylko zasiada w TVN piep… znaczy się pardon!, trafi jej się wypowiedzieć różne głupstwa. Pani profesor jest sama dowodem na głoszoną przez siebie tezę o konieczności wspierania „obszarów peryferyjnych” a nie tylko metropolii. Medialne „obszary peryferyjne”, czyli niskobudżetowe telewizje internetowe prezentują ją w lepszym świetle niż "medialne metropolie", w których strzela gafy jak Bronek w kampanii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„12 groszy tylko nie płacz proszę, 12 groszy w zębach tu przynoszę!” śpiewał kiedyś Kazik Staszewski. 19 sierpnia br. ten stary kawałek Kazika przerobił Edmund Klich, który, jak przekonują nas „medialne metropolie”, czuwa nad śledztwem w sprawie tzw. katastrofy smoleńskiej. „12 przyczyn katastrofy, odnalazłem 12 przyczyn katastrofy!” przekonywał nas pan Klich zaczepiony przez reporterów wysokobudżetowej telewizji w drodze po Coca Colę. Jakie to przyczyny? Całych 12 nie zdradził, ale też „Wiadomości” i „Fakty” mają czas ograniczony, więc pan Klich przedstawił tylko kilka: złe szkolenie pilotów, zła pogoda, złe przygotowanie organizacyjne tej podróży. Resztę możemy sobie dośpiewać sami: opóźnienie lotu, pijany prezydent, znerwicowany pilot, znerwicowany pilot z nadciśnieniem, znerwicowany pilot z nadciśnieniem i cukrzycą itd., itp. Tyle głupot trzeba nawymyślać, żeby ukryć zwykły zamach, polegający na stuknięciu się polskiego samolotu z bezzałogowym samolotem rosyj… znaczy się pardon!, nieznanych sprawców (polecam w tej materii znakomity tekst FYM- a na jego blogu). No cóż stare przysłowie mówi „co zrobi mądry człowiek aby ukryć liść? Mądry człowiek zasadzi las aby ukryć w nim liść” I tak zastępy mądrych ludzi z różnych instytucji i służb sadzą las głupot i kłamstw, żeby ukryć w nim przed nami liść prawdy. Jedno z dzisiejszego telewizyjnego przekazu od pana Klicha jest pewne. Tam skąd wyszedł, gdzie powstawał pewnie cover piosenki Kazika, zabrakło zapitki (lub inaczej mówiąc zapojki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ale nie tylko Edmund Klich  produkował się 19 sierpnia w sprawie tzw. katastrofy. Naczelny Prokurator Wojskowy odebrał od Rosjan jakieś przełomowe dokumenty razem z nieznanym dotąd nikomu filmem. Ten film jest tak tajemniczy, że zachodzi obawa, że został nakręcony jeszcze przed 10 kwietnia, choć Rosja to tak duży kraj, że można było w nim nakręcić różne filmy nawet po 10 kwietnia w miejscach, o których zwykli śmiertelnicy nawet nie śnią. I to zarówno te wysokobudżetowe jak i nisko z obszarów peryferyjnych. A zatem co jest na tym filmie? Może dowiemy się z niego nie tylko o przyczynach tzw. katastrofy smoleńskiej, ale i poznamy prawdziwych zamachowców Kennedy’ego i tajemnicze istoty – ofiary katastrofy w Roswell. To może być większy hicior niż serial „Z archiwum X”. Mnie jednak bardziej zaintrygowało co innego – dlaczego Naczelny Prokurator Wojskowy występował w garniturze a nie w mundurze? Czyżby oszczędności na sprostytuo… znaczy się, chciałem napisać – sprofesjonalizowanej armii były tak duże, że oficerom brakuje na mundury? Może by ktoś z jakiejś grupy rekonstrukcyjnej panu prokuratorowi pożyczał mundur do występów telewizyjnych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Nowy doradca Bronka ds. polityki historycznej – Tomasz Nałęcz, też profesor, w TVN rozpoczął swoją misję doradczą. Stwierdził, że Krzyż Smoleński i cała „awantura” z nim związana,  przypominają mu nagonkę na prezydenta Narutowicza, zanim został zastrzelony. Ho, ho! Co za błyskotliwość u pana profesora! Jak przez 5 lat szczuto na śp. prezydenta Kaczyńskiego to pan Nałęcz cierpiał na ślepotę i głuchotę. Z niczym to mu się nie kojarzyło, mimo że zakończyło się tragiczną śmiercią nie tylko pana prezydenta, ale i innych 95 osób, w tym przyjaciół politycznych z lewicy pana profesora. Na podobną ślepotę i głuchotę cierpiał Maciej Zięba zwany ojcem, choć głowy nie dam, bo co rusz w telewizji występuje po cywilnemu, więc może porzucił już ostatecznie habit zakonny na rzecz „centrosolidarnościowego” biznesu. Teraz Maciejowi Ziębie nie podoba się brak szacunku okazywany Bronkowi z pałacu. A czy (chyba jeszcze) ojciec Zięba napiętnował publicznie Bronka, kiedy ten jeszcze jako marszałek sejmu, szydził z Lecha Kaczyńskiego? Kto sieje wiatr, zbiera burzę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     W pełnym umundurowaniu za to wystąpił w TVN24 TW „Filozof”. Dramaturgia tego wystąpienia była tak ogromna i rosnąca z każdą minutą, że powinno ono być wykorzystane do kolejnej części cyklu „Egzorcysta”…  „Potrzebny od zaraz”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Barierki i policja wokół pałacu prezydenckiego przypominają mi obrazki z filmów o konflikcie w Irlandii Północnej. Właściwie to na Krakowskim Przedmieściu brakuje tylko niewielu gadżetów. Drut kolczasty, zasieki, worki z piaskiem, stanowiska ogniowe karabinów maszynowych i transportery opancerzone. Wśród nich uśmiechnięty Bronek w swojej limuzynie wjeżdżający do pałacu. A może by tak od razu pójść na całość i oddzielić ten pałac od Krzyża i reszty ulicy murem jak w Berlinie w 1961 r. Po jednej stronie muru Bronek i Jacek Michałowski zawieszali by swoje tablice a drugą stronę oddałoby się do dyspozycji narodowi. Dzięki temu można by zwolnic z patrolowania Krakowskiego Przedmieścia tych policjantów co to skarżą się, że w nocy muszą patrolować i nie mają czasu na inne ważne policyjne zajęcia – np. jedzenie pączków. Nie mówiąc o strażnikach miejskich, którzy stojąc przy Krzyżu nie mają czasu na spokojne wlepianie mandatów źle parkującym kierowcom. No i pracownicy pałacu przestaliby żyć w ciągłym strachu, że przyjdzie jakiś „Rambo” albo inny Zbigniew S pseudonim „Niemiec” i będzie robił rozpierduchę przy pomocy butelki z kałem albo granatu. Tak więc warto przemyśleć…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1600514036361558650?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1600514036361558650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1600514036361558650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1600514036361558650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/wiesci-z-leminggradu-1.html' title='Wieści z Leminggradu  (1)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6719710687317978613</id><published>2010-08-17T14:23:00.000-07:00</published><updated>2010-08-17T14:30:19.850-07:00</updated><title type='text'>Kto wreszcie wyturla i porąbie okrągły stół?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak się dowiedzieliśmy, jednym z doradców byłego nauczyciela z seminarium a obecnie prezydenta jest Tomasz Nałęcz. Ale, jak sam nas poinformował znany fundator tablic z błędami, jego „strategicznym” doradcą zostanie Tadeusz Mazowiecki. Mamy zatem recydywę okrągłego stołu na całego. Ktoś kiedyś obwieścił śmierć Unii Wolności – ale informacja o tej śmierci była przesadzona. Sprawa Krzyża Smoleńskiego dobitnie pokazuje, że obecne elity polityczne i kościelne (jeden Głódź jaskółki nie czyni) znowu bawią się w Magdalenkę. Wręcz robią coś, co jest obecnie bardzo modne – organizują „rekonstrukcję z elementami inscenizacji”. Jest tylko jedna różnica między tym co działo się na przełomie lat 1988/89 a tym co dzieje się dziś. Wtedy ówczesna władza nie mogła liczyć na tak olbrzymie poparcie ze strony społeczeństwa. Miejsce walczącego z wypaczeniami towarzysza „Wiesława”, który zbierał oklaski od ogłupianego Narodu w 1956 r., zastąpił, reprezentujący „stronę społeczną”,  Lechu. Dzisiaj wszystko wróciło do normy i władza może znów cieszyć się pełnym społecznym poparciem. No prawie pełnym, gdyż społeczeństwo udało się podzielić, dzięki czemu lepiej się rządzi. Część nie wierzy władzy i aktywnie się sprzeciwia. Inni krytykują władzę, ale „konstruktywnie” bez wdawania się w „niepotrzebne awantury” o symbole. Jeszcze inni jak zwykle wybierają święty spokój a raczej św. Grilla i jest im wszystko jedno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Kiedy oglądałem obrazki z Krakowskiego Przedmieścia, gdy władza postanowiła urządzić niskobudżetową inscenizację fragmentu „Nie – boskiej komedii” Krasińskiego, w którym to pokazany jest w swej całej obelżywości obóz rewolucji, niszczący podstawy cywilizacji, naszła mnie refleksja, że Polacy jak zwykle marnują czas i energię. Zamiast kłócić się między sobą i dawać radochę sługom POwskiego Lewiatana, powinni ręka w rękę, trzymając przedmiot sporu, czyli ów Smoleński Krzyż, wedrzeć się do pałacu prezydenckiego, poszukać jego lokatora i… No domyślcie się Państwo sami co dalej… A po zajęciu pałacu ruszyć pod następne gmachy państwowe i zrobić w nich porządek (nie mylić z POrządkiem). Ale zamiast tego mieliśmy występy pijanego motłochu, który publicznie bluźniąc przeciw krzyżowi może sprowadzić na nas kolejne katastrofy. Jak mawiał bohater serialu „Dom”: „Pan Jezus cierpliwy, ale jak się zdenerwuje, jak zejdzie z tego św. Krzyża, jak kopnie w d… to…koniec świata!!!”. Miejmy nadzieję (to wszak jedna z cnót!), że zapamięta kogo konkretnie należy w tę dupę kopnąć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Skoro już wiemy jak wygląda sytuacja i że jest ona dla osób o orientacji niepodległościowej patowa, należy zastanowić się co dalej? Czas zadać sobie leninowskie pytanie „Co robić?” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Najpierw przypomnijmy punkt wyjścia: nie mamy („My Naród”) swojego państwa. To co nas otacza to kontynuacja PRL. „Korona zdobi komunę” jak śpiewał Kazik Staszewski. Przed nami dopiero droga do odbudowania nowego państwa, naszego państwa, jakkolwiek je nazwiemy i ponumerujemy. Nasze życie polityczne zaprogramowano w Magdalence i przy okrągłym stole. Za tą demokratyczną fasadą stoi prawdziwa władza uwłaszczonych komunistycznych oligarchów i służb specjalnych. Można dyskutować kto ma większą pozycję – oligarchowie czy służby, kto komu służy. W 2005 r. wypadek przy pracy spowodował, że władzę zdobyła partia braci Kaczyńskich a jeden z nich objął stanowisko prezydenta. Niestety ich rządy szybko się skończyły a ostatnia kampania wyborcza może sugerować, że Jarosław Kaczyński nie chciał zostać prezydentem. Trudno się temu dziwić – wejść głupio w paszczę lwa to nie odwaga. Nadal jest jednak PiS, będący, być może, też jakąś formą pomagdalenkowego układu politycznego, który jednakże zerwał się z łańcucha i został 10 kwietnia br. przywołany do porządku. Nie chcę przez to napisać, że nie należy popierać partii Jarosława Kaczyńskiego. Wręcz przeciwnie, nawet jeśli przyjąć pesymistyczne założenie, że prezes PiS jest tylko aktorem na okrągłostołowej scenie, to z racji tego, że jest „politykiem realnym” i zdołał boleśnie nadepnąć na magdalenkową żmiję, należy umożliwić mu robienie tego dalej. Ale w PiSie nie ma samych „człowieków z żelaza”, gotowych rzucić „swój los na stos” w walce z postkomunistyczną oligarchią. Gotowych skończyć jak Lech Kaczyński czy Aleksander Szczygło. Umiłowanie kariery i pieniędzy dotyczy PiSowców tak samo jak dotyczyło elit solidarnościowych zasiadających do wódeczki i zakąski z gen. Kiszczakiem. Jarosław Kaczyński, zakładając wariant optymistyczny, że jest bojownikiem o niepodległą Polskę, potrzebuje swojej „pierwszej brygady”, która gotowa będzie bez rękawiczek „wynosić gówienko dla ojczyzny”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     I tu dochodzimy ponownie do pytania „Co robić?”. Niektórzy nawołują aby masowo wstępować do PiS i stawać przy Jarosławie. Jest to jakaś droga, ale…Oficjalna droga kariery deprawuje i rozleniwia. A pamiętajmy co jest naszym celem – rozwalenie i porąbanie okrągłego stołu, spalenie drewna i rozsypanie popiołu  w cztery strony świata. Zniszczenie władzy oligarchii postkomunistycznej i postkomunistycznych służb specjalnych. Tego celu nie osiągnie się działaniem wewnątrz obecnego układu a przynajmniej nie tylko wewnątrz. Potrzebny jest ruch oddolny – społeczny, jakkolwiek go nazwiemy. Ja roboczo nazywam go Ruchem Drobnych Posiadaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     W szlacheckiej Rzeczypospolitej władza polityczna leżała między królem (i jego dworem), magnatami (oligarchami) i szlachta średnią. Dobra ekonomicznie kondycja szlachty średniej oraz jej przewaga w kraju nad oligarchami gwarantowały siłę państwa. Sytuacja psuła się gdy pozycja szlachty średniej spadała wobec oligarchów, którzy nie zawsze czuli się odpowiedzialni za swoje państwo przez duże P, tylko za swoje małe księstewka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Podobnie dzisiaj potrzeba nam szlachty średniej – drobnych posiadaczy, którzy podejmą walkę z oligarchią postkomunistyczną i odbiorą jej władzę nad Polską. Aby taki ruch powstał i mógł kiedykolwiek zagrozić pozycji dzisiejszym Radziwiłłom, należy uświadamiać jego potencjalnych członków, że są Polakami i że mają obowiązki polskie. Nie wszyscy bowiem zdają sobie sprawę z tych rzeczy. Wielu wystarcza bankomat i św. Grill. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Awangardą tego Ruchu Drobnych Posiadaczy mogliby być przedstawiciele prawicy wolnorynkowej (pod kierownictwem niepodległościowców!), którzy marnują swoją energię w takich organizacjach jak np. UPR czy WiP i zamiast „iść w drobnoszlachecki lud”, ubijają malutkie interesy dla pewnego pana w muszce, który apeluje ostatnio o walkę o powiaty, aby interes, przy okazji wyborów samorządowych, mógł się kręcić sprawniej. Niestety problem polega również na tym, ze wśród wielu przedstawicieli prawicy wolnorynkowej panuje brak zrozumienia dla obecnej sytuacji państwa (przedłużenia PRL). Niektórzy z nich to również zwykłe „wykształciuchy” tylko niegłosujące na PO. Problem posowieckiej agentury zbywają wzruszeniem ramion lub pukaniem się w czoło a kwestie obrony pewnego symbolu podsumowują stwierdzeniem „awantura ciemnogrodu”. Problem jest zatem podwójny. Zanim rozpocznie się oddolną akcję uświadamiającą społeczeństwu kim jest i jaka praca przed nim do wykonania, trzeba taką samą pracę uświadamiającą przeprowadzić wśród tych, którzy stanowić mają awangardę owej oddolnej akcji. Mówiąc prosto – zanim powiemy społeczeństwu, że mówi prozą, musimy uświadomić to sobie sami. Inaczej dalej będziemy brnąc w inicjatywy, które zamiast porąbać raz na zawsze okrągły stół, tylko go delikatnie rysują scyzorykiem po blacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Podsumowując: potrzebujemy „prawicowych bolszewików”, którzy nie będą wdawać się w konszachty z oligarchiczno – bezpieczniackim układem i skutecznie zapanują nad „prawicowymi mienszewikami”, kiedy ci ostatni dostaną władzę w swoje ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6719710687317978613?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6719710687317978613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/kto-wreszcie-wyturla-i-porabie-okragy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6719710687317978613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6719710687317978613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/kto-wreszcie-wyturla-i-porabie-okragy.html' title='Kto wreszcie wyturla i porąbie okrągły stół?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3839037313734256837</id><published>2010-08-13T08:26:00.000-07:00</published><updated>2010-08-13T09:31:46.228-07:00</updated><title type='text'>Krzyż a kwestia „wykształciucha”</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; „Kaczyński znowu czeka na cud” – stwierdza pan Rafał Ziemkiewicz. Cóż, może i prezes PiS czeka na cud, trudno zajrzeć komuś w duszę, ale czyż zastępy ludzi w Polsce, którzy nie uznają III RP za swoje państwo i chcieliby budowy nowego, nie oczekują właśnie cudu?  Bo w jaki sposób rozgonić to całe oligarchiczno – bezpieczniackie towarzystwo, które żeruje na polskim społeczeństwie już 20 lat tzw. „wolnej Polski”? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Pan Ziemkiewicz i inni uważają, że obecną władzę można pokonać wypunktowując jej błędy w polityce ekonomicznej (no powiedzmy roboczo, że rząd prowadzi jakąś politykę w tym zakresie). Konferencje krytykujące władzę za podnoszenie VAT –u czy „rabunek” OFE mają załatwić pisowskiej opozycji przepustkę do ringu, na którym pokona złego peowskiego Lewiatana! Zapominają tylko, że elektorat ma gdzieś „profesorskie” ględzenie o gospodarce. Udowodniły to ostatnie wybory. Pani Kluzik Rostkowska – jedna z trzech „aniołków” Kaczyńskiego, (dwie pozostałe panie, ekspertki od spraw ekonomicznych właśnie, jak wiemy zginęły) nie zdobyła dla prezesa urzędu prezydenckiego, nawet przy pomocy pana Poncyliusza. Elektoratowi spodobał się Palikot i jego gumowe gadżety! Elektorat lubi dym i happening! I tego mu władza dostarcza. Stanie na uboczu, wycofanie się do uniwersyteckich katedr, jak chcieliby tego krytycy ostatnich, ostrych wystąpień Kaczyńskiego – to oddanie pola wrogowi. Sprawa Krzyża przed pałacem to dowód, że nie należy odpuszczać walki o proste, zrozumiałe dla wszystkich symbole. Jeśli sprawa Krzyża zostanie przegrana – to będzie to dowód na to, że społeczeństwo polskie po prostu nie zasługuje na nowe państwo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Mianem „wykształciucha” zwykło się uważać wyborcę PO – „młodego, wykształconego mieszkańca dużego miasta”, który wiedzę o świecie czerpie z wiodących mediów. Niestety kategoria ta rozciąga się także na tych, którzy potrafią krytycznie patrzeć na obecną władzę czy wręcz być zdeklarowanymi wrogami Platformy, ale jednocześnie przyłączają się do chóru oskarżycieli „fanatyków” od Krzyża. „Cyrk przed pałacem”, jak nazywają oni ochronę pamięci o ofiarach tzw. katastrofy smoleńskiej, stanowi dla nich przejaw tego samego ciemnogrodu jak dla klasycznego wykształciucha made in Palikot Company. Ci ludzie brzydzą się tymi „oszołomami” tak samo jak brzydzi się nimi Anna Mucha obejmowana przez Zbigniewa S. pseudonim „Niemiec”. Tym „naszym” wykształciuchom („naszym”, czyli tym niekoniecznie kochającym PO) wydaje się, że z obecnym systemem władzy w Polsce, systemem stworzonym przez komunistów i wybranych przez nich przedstawicieli „Solidarności” i Kościoła, można walczyć metodą „bułkę przez bibułkę”. Tymczasem olbrzymich ilości łajna nie da się usuwać przy pomocy bibułki! Tu potrzeba wielu ostrych środków czyszczących i odkażających!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Taki „nasz” wykształciuch, mimo że mieszka w Warszawie lub okolicach,  nie pójdzie pod Krzyż i nie zaciągnie warty honorowej, bo nie chce aby koledzy zobaczyli go w otoczeniu egzaltowanych starszych pań, odmawiających różaniec. Dlatego woli z uśmieszkiem na ustach mówić o „oszołomach”, którzy przeszkadzają opozycji w prowadzeniu „prawdziwej” polityki. Ale gdyby to on razem ze swymi kolegami stanął tam przed pałacem, odebrałby prawdziwym oszołomom monopol na obronę Krzyża. Niestety wygodnictwo bierze górę…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Walka o symbole umożliwia nam najszybsze i najprostsze pokazanie tego kim jesteśmy. Jaka jest nasza tożsamość intelektualna, religijna, kulturowa i wreszcie polityczna. Wbrew pozorom walka o Krzyż Smoleński, mimo że rozpoczęta (zainspirowana) aby zasłonić nieudolność rządu i przygotowywany skok na kasę, mogłaby okazać się gwoździem do trumny dla PO. Mogłaby gdyby Polacy pokazali jaja! Przecież obrona tego Krzyża jako żywo przypomina szlacheckie rokosze, podczas których ówczesny Naród pokazywał królowi gdzie jego miejsce. Uzmysławiał mu, że musi przestrzegać praw których zaprzysiągł. Nic nie stoi na przeszkodzie aby pod Krzyż udawali się wszyscy ci, którzy mają za złe rządowi to, że dokonuje skoku na nasze portfele! Profesorowie i sprzątaczki. Uczniowie i nauczyciele. Cywile i mundurowi. Wierzący i niewierzący! To miejsce może stać się miejscem współczesnego rokoszu! Nową Stocznią Gdańską, pod którą władza może być zmuszona podpisać z Narodem nowe porozumienie (jeśli oczywiście warto z tą władzą cokolwiek zawierać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nie odpuszczajcie sprawy Krzyża! Nie opuszczajcie Krzyża! Jeśli nie będziemy zdolni wygrać batalii o ten prosty, a jednocześnie jakże głęboki symbol, nie wygramy nic!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3839037313734256837?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3839037313734256837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/krzyz-kwestia-wyksztaciucha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3839037313734256837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3839037313734256837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/krzyz-kwestia-wyksztaciucha.html' title='Krzyż a kwestia „wykształciucha”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1033499273165341660</id><published>2010-08-12T03:12:00.000-07:00</published><updated>2010-08-12T03:14:20.613-07:00</updated><title type='text'>Bieda – tablica odsłonięta!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przeważnie to społeczeństwo konspirowało przeciw władzy, podczas przeróżnych okupacji naszej ojczyzny, jakie miały miejsce w minionych wiekach. Od, mniej więcej, 1989 r. tendencja ta się odwróciła – to władza zaczęła konspirować przeciw społeczeństwu. Można oczywiście się spierać w którym momencie komuniści, czując, że nie wydolą, zaczęli przygotowywać operację „upadek komuny”, ale przyjmijmy roboczo, że był to rok 89. W tym to bowiem roku władza komunistyczna, część elit solidarnościowych oraz cześć hierarchii Kościoła, działając „wspólnie i w porozumieniu”, wbrew społeczeństwu, zawarli pakt. Efektem tego paktu było, jak doskonale wiemy, przekształcenie PRL w neoPRL, zwany III RP. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Sprawa Krzyża Smoleńskiego była czymś bardzo przypominającym słynne obrady okrągłego stołu. Znowu władza oraz cześć hierarchii kościelnej zawierały ponad głowami społeczeństwa, pragnącego uhonorować należycie ofiary tzw. katastrofy smoleńskiej, coś w rodzaju umowy – paktu. Wymyślono sobie, że Krzyż przeniesiony zostanie do kościoła św. Anny i śladu po nim na Krakowskim Przedmieściu nie zostanie. Społeczeństwo jednak zachowało się tym razem inaczej niż w 1989 r. i zaprotestowało przeciwko potajemnym zmowom. 3 sierpnia podczas próby usunięcia Krzyża, wystąpiło przeciw władzy i wspierającej jej grupie księży – patriotów. Obroniło Krzyż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     12 sierpnia władza postanowiła napluć w twarz społeczeństwu po raz kolejny i w konspiracji odsłoniła coś co można śmiało nazwać bieda – tablicą „z elementem krzyża”. Wszystko odbyło się niby jak należy – kompania honorowa, ksiądz – patriota odmawiający modlitwę, wieniec, znicze po 2.50 PLN. A jednak wrażenie oplucia zarówno ofiar jak i Narodu pozostaje…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Od momentu sprowadzenia ciała sp. Lecha Kaczyńskiego do ojczyzny mam wrażenie jakby powtarzała się historia z pochówkiem pomordowanych Polaków na Wybrzeżu w Grudniu 1970 r. Wtedy władza, która dopuściła się tego mordu, pragnęła zrobić wszystko aby pamięć o zastrzelonych robotnikach na zawsze została wymazana. Dlatego spędzano rodziny ofiar na cmentarze nocą i bez księdza oraz mszy grzebano ciała w „konspiracyjnych” mogiłach. Konspiracyjnych bo wiele z tych grobów było potem likwidowanych, albo bezczeszczonych przez nieznanych sprawców. Komuniści nie tylko mordowali fizycznie, ale także mordowali pamięć o swych ofiarach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Z ofiarami tzw. katastrofy smoleńskiej jest oczywiście inaczej. Tu nie można było odbębnić pogrzebów, bo sprawa dotyczyła najwyższych dostojników państwowych. Ale pośpiech z jakim sprowadzono ciało samego śp. Prezydenta oraz pozostałych dostojników (bez zrobienia należytej sekcji zwłok itd.) wskazuje, że spieszono się z uroczystościami. Sprowadzić, zakopać, pomodlić się i…zapomnieć! Oto styl działania obecnej władzy. Aha i jeszcze autoreklama – państwo zdało egzamin!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Pozostał Krzyż przed pałacem. Jak ten wrzód! Dwie „niepoświęcone” belki, przy których gromadziło się oszołomstwo, nie dając wydajnie pracować panu Michałowskiemu i innym pracownikom kancelarii. Dlatego wymyślono akcję „przenosiny”. Kiedy spaliła na panewce a Dominik Taras nie okazał się Dżonem Rambo, tylko „przemokniętym kapiszonem”, który nie porwał za sobą „młodych, wykształconych” i nie usunął nocą Krzyża, trzeba było zastosować scenariusz „C”. I mamy bieda – tablicę! &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;     Akcja obrony Krzyża przypomina mi dawne szlacheckie (sarmackie) rokosze podczas których społeczeństwo buntowało się przeciw łamiącemu prawo królowi i domagało się respektowania praw Rzeczpospolitej. Dziś właśnie, jak nigdy w historii III RP, widać jak deptane są prawa społeczeństwa do wiedzy o prawdziwych przyczynach tzw. katastrofy smoleńskiej oraz do należytego uhonorowania ofiar. Dlatego obrona Krzyża nie powinna zakończyć się taką farsą jak odsłonięcie tej bieda  - tablicy! Walka trwa dalej!&lt;br /&gt;     I tylko smutno jest patrzeć jak działacze PO, SLD i PSL zapomnieli o ofierze złożonej przez ich partyjne koleżanki i kolegów. Jak przeszli do porządku dziennego nad ich śmiercią. Jak dzisiaj, godząc się na plucie na Krzyż oraz szopki z odsłanianiem bieda – tablicy, bezczeszczą również ich pamięć. &lt;br /&gt;     Wstyd i Hańba!!!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1033499273165341660?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1033499273165341660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/bieda-tablica-odsonieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1033499273165341660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1033499273165341660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/bieda-tablica-odsonieta.html' title='Bieda – tablica odsłonięta!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1254394024644034367</id><published>2010-08-09T09:24:00.000-07:00</published><updated>2010-08-09T09:25:38.966-07:00</updated><title type='text'>Dan Brown polskiej prawicy znowu nadaje…</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kiedy przeczytałem po raz pierwszy wywiad Piotra Gursztyna z Januszem Korwin Mikkem, pomyślałem, że dziennikarz „Rzepy” jest do niczego i nie potrafi zadawać polskiemu Danowi Brownowi dobrych pytań. Ale po chwili się zreflektowałem, że jednak ten wywiad jest bardzo dobry. Obnaża głupotę Korwina tak jak niedawny wywiad pana Mazurka obnażył głupotę posłanki PO. Bo Korwin wygadując takie brednie jak w owym wywiadzie jest, stosując jego słynny podział,  „albo idiotą, albo sabotażystą”. I to pomijając już kwestie zamachu smoleńskiego. Ale wypowiadając się na temat Gibraltaru jest po prostu ignorantem (nie tylko w tej dziedzinie zresztą). Widać jak na dłoni, że stronnictwo stojące za „katastrofą” smoleńską wywala wszystkie ręce na pokład.&lt;br /&gt;     Prawico! Wyślij wreszcie „wrzeszczącego staruszka” na zasłużoną emeryturę! Nie dawaj się w kółko robić w…balona!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/519807.html&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1254394024644034367?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1254394024644034367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/dan-brown-polskiej-prawicy-znowu-nadaje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1254394024644034367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1254394024644034367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/dan-brown-polskiej-prawicy-znowu-nadaje.html' title='Dan Brown polskiej prawicy znowu nadaje…'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4460670568784682423</id><published>2010-08-08T11:59:00.000-07:00</published><updated>2010-08-08T12:05:33.256-07:00</updated><title type='text'>Warszawska policja jest bezradna</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; W Bogatyni mamy kolejną odsłonę „małej apokalipsy” a w stolicy podpite i bezwstydne bydło ciągle przeszkadza ludziom modlić się pod smoleńskim krzyżem. Jak twierdzą media „policja jest bezradna”. No cóż, podpity tłum debili stanowi dla warszawskiej policji problem nie do rozwiązania. Osobiście doradziłbym warszawskim policjantom aby zwrócili się o pomoc do policji gdyńskiej. Ta wiedziałaby co robić. Kiedy w 2003 r. przed wiekopomnym referendum w sprawie przystąpienia Polski do Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, dwóch studentów dokonywało w „mieście z morza i marzeń” obrzydliwego łamania prawa III Rzeczpospolitej, w postaci przyklejenia kilku naklejek o treści antyunijnej na wiatę przystankową (imiona i nazwiska znane autorowi), gdyńska policja przygotowała się solidnie. Przeciwko owym dwóm studentom zorganizowano obławę jakiej nie powstydziłby się, w latach okupacji, sam Hans Frank, albo inny Albert Forster. Policjantów i radiowozów pojawiło się wtedy w centrum Gdyni tyle, jakby samego „Bujaka aresztowali, albo kogoś ważniejszego”. Jeden z wrogów porządku prawnego III RP, schwytany podczas obławy, spędził poranek na komisariacie, gdzie był przesłuchiwany. Następnie sprawa, na wniosek policji, trafiła do sądu grodzkiego, który z kolei „uraczył” młodego terrorystę wyrokiem nakazowym, wydanym bez obecności tegoż terrorysty na rozprawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tyle opowieści styropianowych, ale jak widać policja i sądy potrafią sobie radzić z osobami niebezpiecznymi dla porządku publicznego. I to całkiem sprawnie. Ale nie w Warszawie. Tam „policja jest bezradna”. Nic dziwnego zatem, że tyle szumowin do stolicy zjeżdża, aby w tych dniach bezkarnie szydzić z symbolu męki pańskiej, który jest święty dla milionów chrześcijan na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Właściwie to bezradność warszawskiej policji jest już tradycją. Kiedy rok temu neozomowcy z prywatnej firmy starego ubeka, zwanej dla niepoznaki „firmą ochroniarską”, bili i gazowali warszawskich kupców z KDT, policja także stała bezradnie i nie broniła obywateli przed sprywatyzowanym ZOMO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Kiedy w Bogatyni ludzie walczą z morderczym żywiołem, podpite (naćpane) towarzystwo w stolicy dokonuje rytualnego bluźnierstwa. Gdybym to ja stał na czele „bezradnej” policji wiedziałbym co z tym tałatajstwem zrobić. Zebrać do kupy, zapakować w wagony i…do Bogatyni sypać wały! Powiecie, że jestem wrogiem wolności? Ajatollahem? Że chcę iranizacji Polski? Nie, nic z tych rzeczy! Jestem bardzo liberalny jeśli chodzi o kulturę. Jako prezydent Warszawy bez mrugnięcia okiem zezwoliłbym na happening polegający na tym, że ludzie przynoszą zdjęcia matek i ojców tych, którzy obrzucają bluzgami ludzi pod krzyżem i bluźnią przeciw samemu krzyżowi, a następnie publicznie oddają na zdjęcia, owych matek i ojców, mocz i kał. Prawda, że wyszukane!? Cóż za dowcip! Sam Palikot by na to nie wpadł! A ja jak najbardziej poparłbym taki performance. Nawet sam odlałbym się na takie fotografie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Skoro już przy pani &lt;span style="font-style:italic;"&gt;płezydent Wałszawy&lt;/span&gt; jesteśmy, to jej urzędnicy nie ułatwią policji wykonywania obowiązków. Bo oto &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wałszawski magistłat&lt;/span&gt; wydał zezwolenie na kolejną antykrzyżową hucpę jakiegoś kolesia, który fotografuje się w sieci z karabinem na wodę i w berecie. Policja znowu będzie mogła wykazać się „bezradnością” a pani Waltz zebrać punkty u wszelkiej maści lewaków i degeneratów, co przed wyborami samorządowymi jest ważne. Jedno mnie tylko poważnie zastanawia. W latach 90. pani Waltzowa twierdziła, że ma dobre kontakty z Duchem Św. Druga Osoba Boska miała ją nawet nawiedzać czy jakoś tak. Ale ja poważnie zastanawiam się co, a właściwie KTO, nawiedzał wtedy i być może dzisiaj panią Waltz&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4460670568784682423?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4460670568784682423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/warszawska-policja-jest-bezradna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4460670568784682423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4460670568784682423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/warszawska-policja-jest-bezradna.html' title='Warszawska policja jest bezradna'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-720181050622026035</id><published>2010-08-06T12:09:00.000-07:00</published><updated>2010-08-06T12:10:11.754-07:00</updated><title type='text'>Stanisław Michalkiewicz szoferem masona!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Oto cytat z tekstu Stanisława Michalkiewicza:&lt;br /&gt;„Z doktorem Markiem Edelmanem rozmawiał francuski dziennikarz, żydowskiego zresztą pochodzenia, Guy Sorman, którego, na jego prośbę do Marka Edelmana zawiozłem. W pewnym momencie Sorman zapytał Edelmana, czy nie obawia się jakiegoś wybuchu antysemickich nastrojów w Polsce z powodu nadreprezentacji Żydów w aparacie władzy państwowej. Kiedy Edelman wyśmiał pogląd Sormana o nadreprezentacji, ten zaczął mu wyliczać Żydów we władzach po nazwiskach. Edelman wydawał się zaskoczony, podobnie zresztą, jak i ja, nie tylko wiedzą Sormana na ten temat, ale przede wszystkim – liczbą wymienionych nazwisk. - No rzeczywiście – powiedział – sporo ich jest, ale nie, żadnych antysemickich nastrojów się nie obawiam. Skąd Sorman był tak dobrze zorientowany w tej kwestii? Nie wiem, ale myślę, że pewne znaczenie mogła mieć okoliczność, iż był masonem z Wielkiego Wschodu Francji, do którego należał również „drogi Bronisław”, czyli Bronisław Geremek i ta sprawa, z jakichś powodów uznana za ważną, mogła być w lożach znana. Okazuje się zatem, że ktoś te sprawy monitoruje, chociaż dla najbardziej zainteresowanych mają one pozostać tajemnicą”. (źródło: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1697)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Wnioski:&lt;br /&gt;1. Francuski dziennikarz posiadał większą wiedzę o tym kto sprawuje władzę w Polsce niż polski elektorat a nawet członkowie jego „okrągłostołowych” elit.&lt;br /&gt;2. Marek Edelman, czołowy reprezentant michnikowskiego salonu, w prywatnej rozmowie nie obawiał się wybuchu antysemityzmu w Polsce, którym „salon” straszył (i straszy nadal) Zachód, jeśli tylko do władzy nad Wisłą dorwie się opcja nie „poświęcona” w Magdalence.&lt;br /&gt;3. Stanisław Michalkiewicz, jeden z filarów konserwatywno – liberalnej Unii Polityki Realnej, najbliższy współpracownik Janusza Korwin – Mikkego w tej partii a obecnie komentator m.in. Radia Maryja, u progu III RP był szoferem masona z lewicowego Wielkiego Wschodu Francji, notabene zwalczanego ostro werbalnie przez tegoż Korwina. Mało tego, że był szoferem, ale nawet pełnił rolę łącznika („warszawski łącznik”) owego zagranicznego „farmazona” z reprezentantem słynnych, jak to powiedział sam Michalkiewicz, „Judejczyków, którzy zachodzą nas od tyłu”.&lt;br /&gt;Zapewne pan Michalkiewicz nie wiedział wówczas, że Sorman był „farmazonem” i to lewicowego Wielkiego Wschodu, wszak tenże francuski dziennikarz jawił się jako miłośnik wolnego rynku i w takim charakterze został do Polski, „wyzwalającej” się z komunizmu, zaproszony. Niemniej jednak jeśli pan Michalkiewicz  posiada dziś pełną wiedzę o p. Sormanie, z którą dzieli się ze swoimi czytelnikami czy nie powinniśmy krytycznie spojrzeć na ruch konserwatywno liberalny w naszym kraju? Nie chodzi mi o sama ideę, ale o ludzi stojących na czele. Konserwatywny liberalizm jako dywersja francuskich masonów z Grand Orient? Kierownictwo UPR pod wpływem bezbożnego wolnomularstwa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to wyjaśnia częste absurdalne wypowiedzi i zachowania Janusza Korwin Mikkego w mediach. Może to właśnie ktoś ze „Wschodu” zasugerował mu pełnienie roli Dana Browna polskiej prawicy? &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-720181050622026035?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/720181050622026035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/stanisaw-michalkiewicz-szoferem-masona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/720181050622026035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/720181050622026035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/stanisaw-michalkiewicz-szoferem-masona.html' title='Stanisław Michalkiewicz szoferem masona!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6283993458123019612</id><published>2010-08-05T12:15:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T12:16:56.618-07:00</updated><title type='text'>III RP czy III Rzesza?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Niemiecki zbrodniarz Adolf Hitler stał się współczesną ikoną zła. Do tego stopnia, że zagospodarował wszystkie negatywne emocje współczesnych Europejczyków, nie pozostawiając należnego miejsca w panteonie zbrodniarzy dla komunistów. Oczywiście zrobiono tak celowo aby dobre samopoczucie europejskich i światowych komunistów nigdy ich nie opuszczało. Dlatego pisanie o komunizmie i powstającym na naszych oczach neokomunizmie to syzyfowa praca. Zastępy „młodych, wykształconych i z dużych miast” nie dostrzegają problemu w odradzającym się (czy kiedykolwiek upadło?) kagiebowskim imperium na Wschodzie i rekonstruowanym Układzie Warszawskim. Dlatego aby wytłumaczyć im grozę sytuacji w jakiej znajduje się nasza ojczyzna, trzeba odwołać się właśnie do nazistowskiej ikony zła (nie będę mieszał w głowach „młodym” i pisał o narodowym socjalizmie – za dużo definicji do zapamiętania a jesteśmy już po maturach). Oczywiście i takie odwołania nie gwarantują sukcesu, wszak „partia się nigdy nie myli” a to co za chwilę przeczytają to „stek pisowskich bredni”, ale trzeba próbować. Może da się przekonać chociaż jednego „młodego”?&lt;br /&gt;     Kierowana przez Adolfa Hitlera partia, nosząca skrót NSDAP, zdobyła władzę w Niemczech na drodze demokratycznych, legalnych wyborów.  Jej program po prostu spodobał się sporej części Niemców. Podobały im się także uliczne rozróby jakie organizowali bojówkarze tej partii, zgrupowani w organizacji noszącej skrót SA, podczas których tarmosili za uszy i dawali prztyczki w nos swym oponentom politycznym. Wielu Niemców zaczytywało się w wydawanych przez NSDAP gazetkach, w których wyjaśniano im kto jest odpowiedzialny za całe zło świata, w tym za kryzys ekonomiczny jaki akurat miał miejsce oraz co należy z tymi odpowiedzialnymi za to zło zrobić, aby Niemcy na powrót stały się czymś w rodzaju „zielonej wyspy” na tle przeżywających kryzys zgniłych reżymów. Oczywiście na początku nie pisano o zastosowaniu wobec tych złych osób komór gazowych, tylko zadowalano się publicznym wytarmoszeniem ich za uszy i daniem prztyczka w nos. Nie mniej jednak zastosowanie agresji wobec „złych”, odpowiedzialnych za całe zło świata, podobało się wielu Niemcom, dlatego właśnie oddali swój głos na sympatycznego pana z wąsikiem i jego ferajnę.&lt;br /&gt;     Parę słów o szefie zwycięskiej drużyny. Swoją karierę polityczną zaczynał jako agent Reichswehry, czyli niemieckiej armii, oddelegowany do szpiclowania monachijskich partyjek radykalnych, jakich wysyp notowano po upadku cesarstwa. Do jednej z takich partyjek się zapisał i nawet, jako zdolny mówca, zrobił błyskawiczną karierę. Otoczył się tam byłymi żołnierzami, którzy po demobilizacji nie mieli co z sobą robić i marzyli o zdobyciu władzy nad krajem. Z nich właśnie rekrutowało się SA. Po latach jednak Hitler odwdzięczył się Reichswerze, czyli swoim mocodawcom z tamtejszego WSI  i kazał powyrzynać aspirujących do roli nowych przywódców narodowej armii szefów SA. Resztę społeczeństwa też wziął za mordę, co było o tyle łatwe, że spora część była zadowolona z jego rządów a ci, którym władza nazistów mniej się podobała byli przekonywani w specjalnych ośrodkach odosobnienia do polubienia czy wręcz pokochania wodza. „Milcząca większość” niemieckiego społeczeństwa jak zwykle się nie wychylała, czekała na to co będzie. Tak doczekała roku 1945 i kompletnej dewastacji swojego kraju.&lt;br /&gt;     Właściwie mógłbym zakończyć na tym ten tekst, wszak domyślni czytelnicy już wiedzą o co mi chodzi i potrafią dopowiedzieć sobie resztę sami. Ale nie zapominajmy o tym, że piszę ten „pisowski paszkwil” dla „młodych, wykształconych”, którzy dzisiaj, gdyby mogli, z radości pozdrawialiby rzymskim salutem swego premiera, podnoszącego im, wbrew wyborczym obietnicom podatki. A zatem musimy przejść do łopatologii.&lt;br /&gt;     Rządząca Polską partia ma dziś zdobytą w demokratycznych, legalnych wyborach władzę absolutną. Swoich oponentów politycznych zepchnęła do getta z napisem „nieodpowiedzialne oszołomy, odpowiadające za kryzys a nawet całe zło świata”. Nawet jeśli ktoś nie jest członkiem nie lubianej przez obóz władzy partii Prawo i Sprawiedliwość, to i tak został zepchnięty wraz z innymi do owego getta i żadne tłumaczenia nic nie poradzą. „O tym kto jest Żydem decyduję ja!” wykrzykiwał swego czasu pomocnik Hitlera marszałek Goering. „O tym kto jest zaplutym pisowcem decydujemy my!” wykrzykują dziś prominenci rządowej propagandy. &lt;br /&gt;     Partia Hitlera miała swych propagandzistów, na czele z Józefem Goebbelsem. Obóz władzy w Polsce też ma swych szturmowców dezinformacji – na czele z Januszem Palikotem, prawdziwym „Der Stürmerem” III RP. Ba! Jak przypomniał 4 sierpnia br. w sejmie poseł Girzyński, w szeregach PO zasiadają też tuby antyżydowskiej propagandy z czasów pamiętnego marca 1968 r. Kandydata na urząd prezydenta tej partii poparł też gen. Wojciech Jaruzelski, który po marcu „odżydzał” Ludowe Wojsko Polskie, pchane następnie przez niego na front walki z własnym społeczeństwem. Do grona sympatyków tej opcji zaliczyć też można niektórych biskupów, w tym jednego, który pół roku temu powiadomił świat o żydowskim spisku i złej imperialistycznej polityce państwa Izrael. Tego samego kandydata poza gen Jaruzelskim, popierało grono „zdemobilizowanych” przez złego Kaczora funkcjonariuszy Wojskowych Służb Informacyjnych, z którymi kiedyś…ten tego…no, znał się. Kraj nasz jest przed kolejną odsłoną kryzysu, tylko czekać kiedy władza będzie szukała kozłów ofiarnych…Wprawdzie Żydów już niewielu, ale pisowców dużo…&lt;br /&gt;     Ale nie to wszystko jest najgorsze i napawające lękiem. Najbardziej przerażające są zastępy owych „młodych, z dużych miast”, którzy przypominają mi właśnie te tłumy hajlujące swemu Fürherowi podczas Parteitagów. Cokolwiek powie wódz – ma rację! Kto nie z nami – ten przeciw nam! „Zapakować resztę pisowców do drugiego Tupolewa i wysłać do Smoleńska” – to cytat z pewnego oglądacza „Szkła Kontaktowego”, który podzielił się swymi refleksjami z resztą POlaków za pośrednictwem tego, jakże wyszukanego intelektualnie programu, nadawanego przez „zaprzyjaźnioną telewizję”. Ta eskalacja niechęci czy wręcz nienawiści wobec ludzi krytykujących rządy PO nie jest rzeczą przypadkową. Do czego doprowadzi?&lt;br /&gt;     Przesadzam? Wypisuje brednie? Otóż nie, drodzy „młodzi z dużych miast”! Przykładem zaplanowanej akcji mającej na celu dyskredytację „pisowców” i nakręcenie przeciw nim „oświeconej” reszty społeczeństwa jest sprawa krzyża przed pałacem. Gdyby nowo wybrany prezydent chciał naprawdę zakończyć spór, zwany przez niektórych „wojną polsko – polską  (powinno się raczej pisać POlsko – polską) i zbudować zgodę – wyciągnąłby rękę do swych oponentów i powiedział: „Krzyż zostanie tak długo jak długo będzie na to zapotrzebowanie ze strony społeczeństwa”. „Spotkajmy się przy tym krzyżu”. Tymczasem dla nowo wybranego prezydenta priorytetem było właśnie usunięcie tego krzyża (w propagandzie: przestawienie go w godne miejsce) – nie kryzys finansów i jego rozwiązanie, nie emerytury, podwyżki, ale właśnie usunięcie krzyża sprzed swego nowego miejsca pracy i wypoczynku.&lt;br /&gt;     Awantura wokół krzyża, sprowokowana celowo przez rządzących, też nasuwa mi podobieństwa do działań rządzących Niemcami nazistów. To oni właśnie po zajęciu Polski, w rocznicę kryształowej nocy z 9 na 10 listopada 1939 r., rozpoczęli na Pomorzu akcję niszczenia przydrożnych krzyży i figurek.&lt;br /&gt;     A zatem „młodzi, z dużych miast” oraz Wy, którzy stanowicie w kraju niegłosującą „milczącą większość”! Wołam do Was! Nie wpędzajcie nas wszystkich na drogę do zniewolenia! Nie podoba Wam się PiS? W porządku, w następnych wyborach zagłosujcie i wybierzcie kogoś innego, choćby Dana Browna polskiej prawicy – Janusza Korwin Mikkego. Ale nie skazujcie nas na władzę absolutną Mira, Zbycha, Rycha, Janusza Palikota i Iwony Śledzińskiej - Katarasińskiej! Nie idźcie tą drogą!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6283993458123019612?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6283993458123019612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/iii-rp-czy-iii-rzesza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6283993458123019612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6283993458123019612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/iii-rp-czy-iii-rzesza.html' title='III RP czy III Rzesza?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1012056212375923140</id><published>2010-08-03T12:07:00.001-07:00</published><updated>2010-08-03T12:07:59.399-07:00</updated><title type='text'>Karły obroniły krzyż (Do przerwy 1:0)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Medialne ałtorytety, księża w koloratkach i bez, jezuita w podkoszulku oraz zastępy dziennikarzy, rzuconych  przez swych szefów na „odcinek katolicki”, od godziny 13.00, trzeciego sierpnia 2010 r., wmawiali mi przez ekran telewizora, że jestem niewierzący. Bo przecież osoba wierząca (jak twierdzili) musiała się tego dnia wstydzić za tych awanturników, którzy obronili krzyż smoleński przed przeniesieniem go w  godne miejsce. A ja jakoś się nie wstydziłem. Przeciwnie – odczuwałem radość z tego drobnego zwycięstwa. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że odczuwałem radość ewangeliczną, ale wobec sugestii ałtorytetów, że prawdopodobnie jestem niewierzący, powstrzymam się od takich deklaracji. A zatem radowałem się niezmiernie. Z tego, że przed pałacem prezydenckim „zwyciężyła demokracja”. Że Polacy wzorem sarmackich obrońców swych wolności dali prztyczka w nos tym, którzy gardzą własnym narodem. „Prawda przeciw światu” głosili pierwsi chrześcijanie. Po 2 tysiącach lat hasło nadal aktualne.&lt;br /&gt;     Bartosz Arłukowicz stwierdził w TVN 24, że ta krzyżowa „awantura” obnażyła relatywizm moralny kościoła instytucjonalnego. Mocne słowa. Ale przyznaje całkowitą rację panu posłowi. To prawda. Powiem więcej, kościół instytucjonalny, a więc ten pisany dużą literą, nie tylko został obnażony jako instytucja opanowana przez relatywistów. Kościół zachował się jak Poncjusz Piłat – umył ręce. Ta „awantura” go nie obchodzi. Z tym, że jak zwykle w takich wypadkach, jednostka ratuje honor całej instytucji. Podczas gdy arcybiskupowi Nyczowi polewano ręce nad miską i podawano ręcznik, do obrońców krzyża udał się ks. Stanisław Małkowski, przyjaciel ks. Popiełuszki i poświęcił krzyż. Jak pamiętamy fakt nie poświęcenia wcześniej tego krzyża był argumentem przeciwko jego obecności pod pałacem. Katoliccy formaliści zapomnieli, że krzyż na którym ukrzyżowano Chrystusa także był niepoświęcony. Taka postawa zdaje się, jest określana przez katolickich zawodowców jako „bardziej papieska od papieża”. 3 sierpnia, w dniu „awantury”, krzyż smoleński był już poświęcony. Dzięki odważnemu księdzu, który wykonał tę posługę w zastępstwie, poobsadzanych na biskupich godnościach, zastępów współczesnych Piłatów.&lt;br /&gt;     Przodowniczka na „odcinku katolickim” w „Rzeczpospolitej”, pani redaktor Czaczkowska, stwierdziła z kolei, że niektórzy wierni (tzn. ci awanturnicy spod krzyża) nie obdarzają należnym autorytetem hierarchów Kościoła. Kolejny strzał w dziesiątkę! Racja całkowita. Na autorytet trzeba sobie zapracować. Niektórym hierarchom coś na ten temat mogliby powiedzieć księża Wyszyński, Popiełuszko oraz Karol Wojtyła. Mogliby, gdyby żyli. Niestety nie ma już ich pośród nas a ich następcy nie zadają sobie trudu w poznaniu, na czym polegała wielkość tych osób. Na szczęście są jeszcze wśród księży odważne jednostki, które nie tylko nie wstydzą się obrońców krzyża, ale co ważniejsze, nie wstydzą się własnej sutanny…&lt;br /&gt;     Tymczasem biskup Pieronek, który pół roku temu odkrył i podzielił się ze światem wiedzą o żydowskim spisku, dając sygnał innym księżom patriotom w kraju, że już można krytykować imperialistyczny Izrael i popierać pokojowo nastawionych Palestyńczyków, ogłosił, że w Polsce narodził się karlizm. Tak, tak konserwatyści spod znaku „Pro Fide rege…”. Co prawda ten nasz karlizm nie ma wiele wspólnego z tym oryginalnym, hiszpańskim. Ten nasz dotyczy ludzi, którzy dla swych, brudnych, politycznych celów wykorzystują symbole religijne. I dlatego się karlą (czy karleją – nie pamiętam dokładnie). No cóż jestem wdzięczny biskupowi Pieronkowi za te słowa. Kiedy o godzinie 13.00, trzeciego sierpnia br. powiedziano mi, że jestem niewierzący, przez wiele godzin zastanawiałem się kim naprawdę jestem. Na szczęście nie musiałem męczyć się długo. Słowa biskupa Pieronka wskazały moją tożsamość  intelektualno – religijną. Teraz już wiem – jestem karłem! Zaplutym karłem reakcji!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1012056212375923140?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1012056212375923140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/kary-obroniy-krzyz-do-przerwy-10.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1012056212375923140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1012056212375923140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/08/kary-obroniy-krzyz-do-przerwy-10.html' title='Karły obroniły krzyż (Do przerwy 1:0)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1279399636720396382</id><published>2010-07-26T04:15:00.000-07:00</published><updated>2010-07-26T04:16:44.091-07:00</updated><title type='text'>Duch Kominternu unosi się nad Polską…</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; W latach 1937 – 1939 z rozkazu tow. Stalina ściągano do Moskwy z Polski i Europy elitę partyjną Komunistycznej Partii Polski a następnie ja likwidowano. Dla wielu komunistów był to szok. Ale znajdywano wytłumaczenie. Wszak „nasi sowieccy towarzysze” nie mogą się mylić. Jeśli nas likwidują – znaczy się zasłużyliśmy…Dwójmyślenie osiągnęło sukces. „Liczy się interes proletariatu a nie nasz jednostkowy”.&lt;br /&gt;     Dlaczego o tym wspominam? Dzieje KPP i jej tragiczny finał przychodzą mi na myśl kiedy oglądam i słucham wypowiedzi niektórych członków rodzin tzw. katastrofy smoleńskiej. A konkretnie pani Sariusz – Skąpskiej, córki byłego szefa Federacji Rodzin Katyńskich czy pani Komorowskiej, wdowy po Stanisławie Komorowskim. A więc tych osób, które sprzeciwiają się „wykorzystywaniu” przez PiS ich osobistej tragedii. Sprzeciwiają się kiedy „robi” to partia Jarosława Kaczyńskiego, ale ochoczo dają się wykorzystywać politycznie telewizji pana Waltera. Kiedy zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza zadaje pytania rządowi – to mamy dowód na polityczną nekrofilię obliczoną na polityczny zysk. Ale kiedy telewizja pana Waltera chce dołożyć  PiSowi – to nazywa się to walką (jedynie słuszną zresztą)  z politycznym traktowaniem tej, jak to się przyjęło mówić, „katastrofy”. Dochodzi do tego, że pani Sariusz – Skąpska już wie na pewno, że 10 kwietnia nie doszło do żadnego Katynia 2, czyli nie było wtedy żadnej zbrodni, tylko zwykły „wypadek”. Skąd to wie pani Sariusz Skąpska? Była na seansie u wróżki? A może dzwonił do niej sam premier Putin i osobiście ją o tym zapewnił a kobieta wrażliwa to i uwierzyła?&lt;br /&gt;     A może jest prostsze wyjaśnienie tej kwestii. „Nasi towarzysze nie mogą się mylić…” Ofiara Katynia 2, pan Andrzej Sariusz Skąpski był Tajnym Współpracownikiem o pseudonimie „Igor”.  Nie piszę o tym dlatego aby pastwić się nad „tragicznie zmarłym w tym wypadku” byłym szefie Federacji Rodzin Katyńskich. Ale jego przeszłość może być jakimś tropem w zrozumieniu słów pani Sariusz Skapskiej wypowiedzianych  w TVN 24. Gra jest wieczna – jak napisał kiedyś Waldemar Łysiak. Zasada „dziel i rządź” odnosi się także do rodzin ofiar. Podzielenie ich i skłócenie to niewątpliwie zadanie jakie postawiliby sobie ci, którzy wiedzą jak to było z tym „wypadkiem” naprawdę. A każdy sposób dobry.&lt;br /&gt;     Zastanawia mnie tylko czy dla pani Sariusz Skapskiej, albo pani Komorowskiej, śledztwo naprawdę jest dobrze prowadzone. Nie mają wobec polskich władz żadnych zastrzeżeń? Ufają stronie rosyjskiej bezgranicznie? Naturalnym odruchem (i pragnieniem) człowieka któremu nagle i niespodziewanie ginie jego najbliższa osoba, jest poznanie całej prawdy, zrekonstruowanie każdej sekundy tragicznego zdarzenia i odpowiedź na pytanie czy można było tego uniknąć? Tak mi się przynajmniej wydawało. Tak ja bym zareagował. Tak reaguje np. wdowa po ministrze Tomaszu Mercie. Ale, jak widać, są osoby, które takich potrzeb nie mają. Nieudolne śledztwo, nieustanne robienie ludzi „w konia” traktują oni jako coś naturalnego. Jak ci towarzysze z KPP z lat 30. „Partia wie co robi”. „Towarzysze mają zawsze rację”. Nawet jeśli był to Katyń 2, to widocznie tak musiało być, a źli politycy PiS – u niech lepiej zajmą się czym innym, niż „brudną grą polityczną” nad trumnami.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1279399636720396382?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1279399636720396382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/duch-kominternu-unosi-sie-nad-polska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1279399636720396382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1279399636720396382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/duch-kominternu-unosi-sie-nad-polska.html' title='Duch Kominternu unosi się nad Polską…'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3333001631413292811</id><published>2010-07-22T07:56:00.000-07:00</published><updated>2010-07-22T07:57:43.334-07:00</updated><title type='text'>Platforma skomercjalizowana!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Maciej Płażyński nie żyje. Andrzej Olechowski wegetuje gdzieś na kanapie o nazwie Stronnictwo Demokratyczne. Być może jest trzymany w odwodzie, ale patrząc na jego wynik wyborczy to raczej w przyszłości będzie już tylko, co najwyżej ałtorytetem. Zytę Gilowską uwalono dawno temu, zresztą z pożytkiem dla niej i dla ministerstwa finansów. Jan Rokita odszedł trochę później.&lt;br /&gt;     Platforma Obywatelska została skomercjalizowana. Przez posła z Lublina. Jej twarzą został „świński ryj”. Co prawda pozostawiono jeszcze, dla niepoznaki parę innych twarzy, typu Gowina, ale to dla kamuflażu. Wokół „świńskiego ryja” kręcą się gęby  Niesiołowskiego i Kuca, które pomagają mu w robieniu skutecznego wizerunku. Jest jeszcze co prawda posłanka Mucha, ale prawdziwa kariera przed nią dopiero wtedy, gdy zrobi sobie rozbieraną sesję do plejboja czy innego pisemka dla „wykształconych, z dużych miast” ołpenerowców.&lt;br /&gt;     Skoro już o „młodych, wykształconych” mowa – to nowe zastępy ZMP. Jak w latach 50. tak i dzisiaj ta armia „upośledzonych emocjonalnie debili” kształtować będzie życie publiczne w Polsce, lub w tym co z Polski zostanie. Będą organizować seanse nienawiści przeciwko faszystom od Pospieszalskiego i Rydzyka. Będą na zebraniach „partyjnych” w zakładach pracy potępiać zachowania „pisowskiej mniejszości”. Przy czym pod „pisowską mniejszością” rozumieć będą każdego, kto krytycznie wyraża się o władzy i pośle z Lublina, niezależnie od tego jakie ma poglądy i czy należy do jakiejkolwiek partii. Wróg to wróg – jak w stalinizmie. Hasło do ataku na „pisowską reakcję” dawać będą ołpenerowcom, poza „świńskim ryjem”, zastępy intelektualistów, pisarzy, aktorów i reżyserów filmowych suto za to nagradzanych przez nowy KC. Zakwitnie donosicielstwo. Za niewinne żarty będzie można znów beknąć. Przesadzam? &lt;br /&gt;     PO jest już skomercjalizowana. Teraz czas na państwo polskie. A następnie społeczeństwo.&lt;br /&gt;     Kto by pomyślał w latach 90. że michnikowszczyzna w roku 2010 będzie miała gębę nie redaktora Michnika a posła Palikota!? Widać znak czasu. Enteligencja z początków III RP potrzebowała za przewodników profesorów (z maturą lub bez). Dzisiejszym potomkom wyborców Unii Demokratycznej i okolic – owym zastępom „młodych” itd. wystarczy cham Palikot. Wiekopomna reforma edukacji ministra Handkego się powiodła!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3333001631413292811?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3333001631413292811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/platforma-skomercjalizowana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3333001631413292811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3333001631413292811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/platforma-skomercjalizowana.html' title='Platforma skomercjalizowana!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-8869105176474001722</id><published>2010-07-21T12:37:00.000-07:00</published><updated>2010-07-21T12:52:17.425-07:00</updated><title type='text'>Palikot na pielgrzymkę!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jarosław Gowin nie jest zadowolony z faktu, że poseł Palikot ma zostać (został) członkiem pisowskiej komisji ds. Smoleńska. Jarosław Gowin wstydzi się swego partyjnego kolegi. No cóż Panie Gowin! Wstyd to słuszna reakcja. Ale jeśli ten pański wstyd jest szczery, powinien Pan coś z tym fantem zrobić! Np. wystąpić z wnioskiem o usunięcie Palikota z szeregów PO. Jeśli ten wniosek spotkałby się z odmową egzekutywy partyjnej, pozostałoby Panu, jako człowiekowi honoru ( w rozumieniu klasycznym, nie okrągłostołowym!), drugie wyjście. Opuszczenie szeregów Platformy. Ale ani jednego, ani drugiego rozwiązania dotąd Pan nie zastosował, a zatem niech Pan nie udaje cnotki!&lt;br /&gt;     Tymczasem dwa tefałenowskie pajace, czyli Kupa Wojewódzki (tak, tak dobrze odczytaliście, w miejsce „b” wstawiamy „p”) oraz Szymon Majewski powinni obawiać się konkurencji ze strony wspomnianego wielbiciela „małpek” z Lublina. Wszak odstawiał dziś w sejmie widowisko niezgorsze od wygłupów Ędwarda  Ąckiego.  A tłumek usłużnych dziennikarzyn latał za nim z kamerami i mikrofonami zachęcając do działań i zaczepiając innych posłów. Merdali przy tym ogonkami tak fikuśnie, że najlepsze określenie na nich to sfora. Palikot natomiast ani przez chwilę nie odniósł się do kwestii stanu zdrowia prezydenta – elekta. Zresztą żaden (żadna) z dziennikarzyn nie zadał mu pytania z tym związanego.&lt;br /&gt;     Posłowie PiS – u od dawna zastanawiają się jakie haki ma Palikot na Tuska, że ten go utrzymuje przy platformerskiej wizji i fonii. Ale jedno jest dziś pewne. Palikot nie ma haków na ruską (tak, tak – ruską!) komisję ds. dezinformacji w sprawie Smoleńska, albowiem stwierdzono dziś, że śp. Lech Kaczyński nie był pijany, co sugerował przez cały czas Palikot. &lt;br /&gt;Chyba że, Palikot, jako nowo upieczony członek komisji sejmowej, zacznie teraz głosić, że ta wiadomość to ruskie kłamstwo i domagać się przejęcia przez polską stronę całości śledztwa.&lt;br /&gt;     Uzgodniono już kwestię smoleńskiego krzyża. Rząd, harcerze i strona kościelna „podjęły” decyzję o usunięciu krzyża sprzed pałacu. Zanim trafi do kościoła św. Anny zostanie poniesiony prze pielgrzymów do Częstochowy. Jestem ciekaw czy na pielgrzymkę tę wybiera się poseł Palikot. Myślę, że razem z posłem Gowinem mogliby w ramach „zgody”, która „buduje”,  ponieść ten krzyż osobiście. Przez kolejne dni media pasjonowałyby się tą pielgrzymką, dzięki czemu rząd i schorowany prezydent nie musieliby wracać do, zapowiadanej przez Tuska w dniu wyborów, „roboty”.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-8869105176474001722?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/8869105176474001722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/palikot-na-pielgrzymke.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8869105176474001722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8869105176474001722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/palikot-na-pielgrzymke.html' title='Palikot na pielgrzymkę!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1239824132693245683</id><published>2010-07-20T12:20:00.000-07:00</published><updated>2010-07-20T12:23:05.144-07:00</updated><title type='text'>W tym znaku zwyciężysz?</title><content type='html'>Jak się dowiadujemy, prezydent elekt cierpi na problemy sercowe. Nie powiedział nam o tym znany tropiciel prezydenckich chorób i nałogów, czyli Janusz Palikot, nad czym ubolewam. Ale cóż! Jeszcze wszystko przed nim. Skoro nie pisnął ani słowem podczas kampanii o chorobie Bronisława K. to może teraz w ramach zadośćuczynienia, czy, jak to się mówi podczas konsumpcji „małpek” – karniaka, wyjawi nam jakiś prezydencki nałóg? Albo chociaż będzie domagać się raportu o stanie zdrowia nowego prezydenta, tak jak domagał się tego od śp. Lecha Kaczyńskiego?&lt;br /&gt;     Nie dziwią mnie problemy zdrowotne Bronisława Komorowskiego. Wszak przez ostatnie lata żył w ciągłym napięciu. Najpierw komisja likwidująca szemraną organizację, zwaną dla niepoznaki służbami informacyjnymi, opublikowała raport z tej likwidacji. Potem sporządziła jeszcze aneks do tego raportu. Oba dokumenty były dla byłego członka opozycji demokratycznej, delikatnie mówiąc, nieprzyjemne. Szczególnie aneks, który do 10 kwietnia br. wisiał nad kandydatem PO na najwyższy urząd jak ów mityczny miecz Damoklesa. Właściwie 10 kwietnia pan Komorowski mógł dopiero odetchnąć z ulgą…&lt;br /&gt;     Nic zatem dziwnego, że stan serca pana Komorowskiego może być nienajlepszy. Któż wytrzyma taki stres?&lt;br /&gt;     Ale skoro ze zdrowiem problemy, to dziwi mnie podejście pana Komorowskiego do kwestii krzyża. Wszak wszyscy jesteśmy śmiertelni, zwłaszcza kiedy cierpimy na jakieś konkretne schorzenia, które uprzykrzają nam życie. W sytuacji pokonywania choroby człowiek staje w obliczu pytania o to co  w życiu najważniejsze. Krzyż jest symbolem, który wskazuje nam m.in. odpowiedź na to arcytrudne pytanie. Wielu ludzi w takich trudnych chwilach, związanych z chorobą, wraca do krzyża. Czerpie z niego siłę do walki z własną słabością. I nadzieję…&lt;br /&gt;     &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pan Komorowski nie potrzebuje jak widać tego znaku. Nie musi czerpać z niego żadnej siły bo ma za sobą, jak mu się wydaje, znacznie potężniejszą. Która niejednego „króla” z tronu „zrzuciła. Tę siłę posiada organizacja, która  z pewnością posługuje się innym znakiem firmowym niż chrześcijaństwo. Cóż tam zatem, w obliczu tej potęgi, znaczą te dwa skrzyżowane drewienka?!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1239824132693245683?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1239824132693245683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/w-tym-znaku-zwyciezysz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1239824132693245683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1239824132693245683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/w-tym-znaku-zwyciezysz.html' title='W tym znaku zwyciężysz?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1065369389536118541</id><published>2010-07-12T12:26:00.000-07:00</published><updated>2010-07-12T12:29:59.487-07:00</updated><title type='text'>Fakty przed Faktami. Wydanie Specjalne!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Halo studio!?...Sprzed Krakowskiego Przedmieścia wita państwa Katarzyna Pastorałka – Jeziorna. To właśnie dziś ma nastąpić przeniesienie słynnego już w całej Europie krzyża, zwanego w niektórych kręgach prezydenckim, sprzed Pałacu Prezydenckiego, w inne godne miejsce. Nasza stacja będzie relacjonować to wydarzenie. Jak Państwo widzicie od samego rana na Krakowskim Przedmieściu gromadzą się tłumy. Są zwolennicy pozostawienia krzyża tu przed pałacem, są przeciwnicy tego pomysłu. Atmosfera jest bardzo napięta, dlatego warszawska policja przysłała dziś w to miejsce dodatkowe wsparcie. Prezydent miasta z kolei, poprosiła o obecność także zaprzyjaźnioną firmę ochroniarską, której zleciła ochronę krzyża przed zbezczeszczeniem. O Pani Prezydent jest tu obok nas, witamy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Prezydent: Witam Państwa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Prosimy o parę słów komentarza!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Prezydent: No cóż pani łedaktoł, ponieważ należałam kiedyś do głupy odnowy w Duchu Świętym, często miewałam coś w łodzaju przeczuć. I dziś od łana też miałam takie metafizyczne przeczucie, że może dojść do płofanacji tego krzyża. Dlatego zadzwoniłam łano do p. Zubrzyckiego, żeby wysłał tu do nas swoich dzielnych ochłoniarzy, tak aby nic i nikt nie zakłócił porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dziękujemy pani Prezydent. A ja teraz zmierzam w stronę dość nietypowej grupki, której przewodzi jak się zdaje…tak nie mylę się, pan Waldemar Kuczyński. Wraz z nim grupa ubranych na czarno długowłosych panów z ciemnym makijażem na twarzy, rozpoznaję lidera grupy Behemoth, pana Nergala. Witam panów!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nergal – Ave Satan!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuczyński: Dzień dobry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jakie są Panów komentarze w związku z dzisiejszym dniem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kuczyński – Pani redaktor, sprawa jest bardzo prosta! Mówiłem już o tym i jeszcze powtórzę do kamery. To szatan postawił tu ten krzyż! Tak jest! Szatan!!!&lt;br /&gt;Nergal – Ave Satan! Ave, ave ave!!!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ale jak to…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuczyński – Pani redaktor, wiem co mówię, pan Nergal potwierdzi…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nergal: - Ave Satan!!!!! Ave!!!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dziękuje Panom, proszę państwa, jak widać emocje są spore, takie emocje zafundowali nam właśnie politycy PiS, którzy kategorycznie, wbrew zdrowemu rozsądkowi, nie zgodzili się na usunięcie krzyża w inne godne miejsce, tylko postanowili wykorzystać go w brudnej grze politycznej. Najgorsze w całym tym położeniu jest to, że kuria biskupia nie zabrała dotąd głosu w tej sprawie, wszyscy spodziewają się dziś przybycia tu na miejsce Arcybiskupa, ale nie wiemy czy zdecyduje się zabrać głos czy będzie milczał… Ja tymczasem podchodzę do pana posła Janusza Palikota, który przybył na Krakowskie Przedmieście już o 6 rano i rozstawił swój stragan z pamiątkami. Co my tu mamy? Pistolety na wodę, koszulki z logo „Jestem gejem”…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palikot: Zapraszam do mnie, zapraszam, wyroby z gumy też mam (śmiech). Ale hitem dzisiejszego dnia są koszulki z wizerunkiem Lecha Kaczyńskiego z napisem „Morderca Smoleński”. Rozchodzą się jak woda…Poza tym mam również zestawy Małego Modelarza z TU – 154…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ale o to proszę państwa widzimy Jana Pospieszalskiego, który z kamerą rozmawia z ludźmi, tak, zadaje pytania, chyba szykuje kolejny film…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palikot: Ale co najwyżej puści go sobie na You Tubie! Albo u Rydzyka Ha ha ha! W publicznej to ma przesrane…Zresztą i za Internet się też weźmiemy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tymczasem proszę państwa, tak, widać jak zajeżdża limuzyna i wysiada z niej…Tak, proszę państwa! Arcybiskup….ale nie nasz, tylko ten filozof… to znaczy…arcybiskup lubelski! Jest w otoczeniu księdza Puszczyka z naszej zaprzyjaźnionej stacji. Księże, zapraszamy do nas, tu do straganu! Dzień Dobry! O koloratka księdzu spadła.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ks. Puszczyk: Dzień dobry, witam państwa! Nie, nie noszę koloratki w miejscach publicznych. Nie chcę obrażać niewierzących!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A więc biskup lubelski jest z nami?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. Puszczyk: Tak jest, przybył aby czuwać nad przebiegiem przestawienia krzyża w inne godne miejsce, tak aby nie doszło do żadnych aktów profanacji. Arcybiskup należy do grona odważnych hierarchów i w odróżnieniu od innych, nie boi się zabierać głosu w ważnych sprawach społecznych. Nie boi się piętnować tych, którzy wykorzystują symbole religijne w brudnej grze politycznej! O jaki ładny model samolotu!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Księże dyrektorze a co z harcerzami, którzy postawili ten krzyż? Czy nie będzie im przykro?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. Puszczyk: Mam całodobowy kontakt z tymi harcerzami. Absolutnie nie będzie im przykro, teraz jest im przykro, że ten krzyż stał się symbolem brudnej gry politycznej polityków prawicy. Od kilku dni otrzymuję masę listów od harcerzy z całego świata, którzy proszą mnie, a za moim pośrednictwem hierarchię kościelną, o przeniesienie tego krzyża w inne godne miejsce!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dziękuję za rozmowę, ale musimy ją przerwać, gdyż oto kordon ochroniarzy podchodzi wolnym krokiem do krzyża, tak, państwo to widzą, policja stoi naokoło i oddziela ludzi z rodziny Radia Maryja, skandujących jakieś hasła do ochroniarzy. Proszę państwa może być ostro, jak rok temu pod KDT! Ochroniarze mają przygotowane maski przeciwgazowe…Lecz nagle…Tak, środkiem ulicy maszeruje nowa fala tłumu…Na jej czele…tak, proszę państwa…Arcybiskup, ale zaraz, który?! Chyba nie nasz?! Lubelski też nie bo stoi za mną i przymierza koszulkę od Palikota…Kto to jest? Wyraźnie widzę…tak piuska, pas, krzyż…no biskup, ale nie rozpoznaję twarzy. Tłum milknie i stoi nieruchomo. O widzę marszałka Niesiołowskiego, wybiega przed ochroniarzy…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefan Niesiołowski: Co to za podłe, nikczemne milczenie!!! Krzyczcie coś! Krzycz hołoto!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Proszę państwa, biskup staje w niedalekiej odległości od krzyża i błogosławi ochroniarzy, którzy tymczasem usiłują podnieść krzyż. Ochroniarze zmieszani stają, nie wiedzą co robić. Policja nie interweniuje. Biskup milczy…Nie powiedział coś… Chyba… Dwa słowa?...Coś na ny….?? No…?...Non…&lt;br /&gt;Justyno, Bogdanie oddaję głos do studia…&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1065369389536118541?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1065369389536118541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/fakty-przed-faktami-wydanie-specjalne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1065369389536118541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1065369389536118541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/fakty-przed-faktami-wydanie-specjalne.html' title='Fakty przed Faktami. Wydanie Specjalne!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1685590785841952205</id><published>2010-07-11T14:40:00.000-07:00</published><updated>2010-07-11T14:52:38.955-07:00</updated><title type='text'>Znaki</title><content type='html'>Rok temu ukułem określenie: „polski Dżekson”. To taki odpowiednik terminu „leming”, czyli osoby nie mającej pojęcia o otaczającej jej rzeczywistości, wiedzę o świecie czerpiącą z wiodących mediów i zadowolonej z kondycji naszego państwa. Tak jak nieżyjący już „król popu”, „polski Dżekson” żyje w stworzonym matrixie – „Neverlandzie” i czuje się w nim wyśmienicie. I nie jest tylko tak, że ten matrix zaserwowały mu wyłącznie zakłamane media. On sam nie chce poznać prawdy, nie chce podjąć wysiłku intelektualnego, jest zadowolony z tego co ma. „Żyją sobie niebożęta (tzn. Dżeksony) w swoim Neverlandzie i o bożym świecie nie wiedzą. Państwo prawa – tak: a to Polska właśnie. W sprawie Olewnika giną ludzie i dokumenty. Polski Dżekson dalej upiera się, że żyje w państwie prawa. Sąd i prokuratura chroni satanistę obrażającego Kościół – a jakże, państwo prawa. Służby specjalne zamykają dziennikarza zajmującego się sprawą mordu na ks. Popiełuszce i zabierają mu dokumenty w tej sprawie – państwo prawa. Itd. Itp. &lt;br /&gt;     Ale polski Jackson nie zajmuje sobie głowy takimi sprawami. Może nawet nie ma o nich zielonego pojęcia. Nie kojarzy nawet dlaczego jego dzieci wyjeżdżają z ojczyzny, nie widząc dla siebie tu przyszłości. Bo skoro nic się nie opłaca, skoro Polska nie ma mieć przemysłu, własnego handlu, tylko żyć z wyimaginowanej turystyki, to zostaje im tylko praca w zagranicznej korporacji, gdzie poddani zabiegom prania mózgu przez współczesnych komisarzy politycznych, czyli menedżerów, będą pracować kilkanaście godzin na dobę aby dać firmie jak najwięcej.  Życie rodzinne zastąpi romans z koleżanką z pracy i bilans wyjdzie na zero”.&lt;br /&gt;     Tymi słowami pastwiłem się wówczas nad Dżeksonami. Dziś mógłbym tylko dodać, że tych Dżeksonów jest ponad 8 milionów i stanowią elektorat Bronisława K. A co za tym idzie (zakładając, że wybory nie zostały sfałszowane) rządzą Polską, lub raczej tym co z niej pozostało. Mówiąc bez ogródek – jest ich więcej niż tych Polaków, których śmiało i bez oporów można nazwać Narodem („We, the People!”).&lt;br /&gt;     Znakiem firmowym tej polskojęzycznej masy stał się dziś Janusz Palikot ze sztucznym pistoletem, gumowym fiutem i plugawym jęzorem. Jest wyrazicielem ich pragnień, uosobieniem człowieka sukcesu, idolem i arbitrem elegancji. Tymczasem słychać głosy potępienia, postulaty odsunięcia Palikota od wizji i fonii, ukarania itd. Nawet w samej Platformie niektórzy udają, że chcą Palikota „ukarać”. Stanowczo protestuję!&lt;br /&gt;     Wolę Palikota od Gowina! Dlaczego? To proste. Gowin jest potrzebny PO aby uwiarygodniać ją swym pseudointelektualizmem. Aby robić mądre miny do złej gry a w zasadzie kreciej roboty. Palikot to zerwana maska Platformy i zastępów popierającej jej masy Dżeksonów. Każdy, kogo rodzice nauczyli choć podstaw kultury, to dostrzeże. Wszak te 8 milionów (z ogonkiem), które poparły Bronisława K. a de facto Palikota, to rzeczywiście więcej niż elektorat Kaczyńskiego. Ale nie wiemy jakie preferencje kulturowe ma „milcząca większość”, czyli ci którzy nie głosują. To spośród nich trzeba rekrutować przyszłych potencjalnych wyborców obozu niepodległościowego. Dlatego powinni być kłuci chamstwem i ordynarnością Palikota dzień i noc. Rządy platformesrkiego Frontu Jedności Narodu powinny mieć właśnie niewydarzoną gębę posła z Lublina. Aby każdy wiedział z kim i z czym ma do czynienia. Janusz Palikot powinien pozostać liderem PO. Mało tego powinien również reprezentować Polszę na zewnątrz, robić obciach drużynie Tuska za granicą. Dałby radę – w końcu ma do pomocy Niesiołowskiego i Kutza.&lt;br /&gt;     Tymczasem naszym znakiem rozpoznawczym pozostaje dziś Krzyż Prezydencki stojący (jeszcze) przed Pałacem. Krzyż nad którym zbierają się czarne chmury. Dżeksony nie chcą tego krzyża. Kłuje ich w oczy. Powoduje wyrzuty sumienia. Dżekson, nie rozumiejąc czym są wyrzuty sumienia, nie chcąc odrzucić grzechu i naprawić wyrządzoną szkodę, wynikającą z jego błędu, ucieka w agresję. Atakuje Tego, który samą swoją obecnością, przypomina mu o grzechu. Stąd taka zapiekłość Dżeksonów w chęci usunięcia tego Krzyża spod Pałacu. Niektórzy z nich nazywają się nawet katolikami i deklarują chodzenie do Kościoła. Ale tak naprawdę to w tym Kościele wybierają sobie tylko to, co im pasuje. To co zbyt uwiera, jest odrzucane. A najważniejsza w Kościele i wierze dla Dżeksona to…impreza komunijna. Dla takiego kogoś Krzyż  Prezydencki to obciach. Tak mu to wytłumaczył ksiądz „w podkoszulku” Sowa, lider nowej odmiany Księży Patriotów. Tak wmówił mu to Ryszard Kalisz,  dbający o szacunek wobec niewierzących, których ten Krzyż rzekomo mógłby „obrazić”. Pan Kalisz jako minister i poseł nie dbał o szacunek wobec rodziny Krzysztofa Olewnika, ale z wielką troską dba o szacunek wobec, dajmy na to, zboczeńców, zwanych dziś dla niepoznaki gejami, którzy lubią poparadować sobie od czasu do czasu w stolicy.&lt;br /&gt;     Ale Dżeksony i ich irracjonalna niechęć do Krzyża to jedno. A plany Frontu Jedności Narodu i Bronisława K. wobec Krzyża to drugie. A te wydają się proste. Gdyby Bronisław K. chciał pijarowsko wygrać sprawę Krzyża, to pozwoliłby mu trwać w miejscu, w którym go postawiono. „Patrzcie jaki jestem! Pomimo słów niewybrednej krytyki, pozwalam zwolennikom PiS – u zbierać  się pod Pałacem, aby palili znicze!” – mógłby wykrzykiwać na prawo i lewo. Wszak Donald Tusk powiedział, że „katastrofa” smoleńska to największa tragedia Polski po 1945 r. Jeśli to prawda, to czyż ofiary nie powinny być szczególnie uhonorowane? Jednak strach przed tym znakiem i wyrzuty sumienia są silniejsze. Albo…&lt;br /&gt;     Bronisław K. razem ze swoim błaznem dworskim Palikotem, usiłował nie raz podczas kampanii wyborczej sprowokować swego konkurenta i jego zaplecze do jakiejś ostrej reakcji. Wtedy to się nie powiodło. Jarosław Kaczyński i jego sztab zachowali do końca zimną krew wobec bezpardonowych ataków S(r)alonu. Ale teraz kampania się skończyła. Czas ostatecznego „dorżnięcia watahy” zbliża się. Okazją do niego może być właśnie…usunięcie Krzyża sprzed Pałacu. Być może ciemnogrodzianie w końcu się ruszą i zrobią dym, dzięki któremu oświecony Bronisław K. i jego świnktank będzie mógł pokazać światu jacy to podli, nikczemni i niebezpieczni ludzie. I zrobić z nimi porządek. Nie chcę, broń Boże, zniechęcać ludzi do obrony Krzyża Prezydenckiego, wręcz przeciwnie, ale musimy zdawać sobie sprawę z zagrożenia prowokacją. Jeśli już „robić dym” to porządnie! I skutecznie!&lt;br /&gt;     Niestety doświadczenia z przeszłości, związane z Krzyżem na Żwirowisku pokazują, że tej batalii nie wygramy. Platforma ma w swoich szeregach Jerzego Buzka, „premiera wszechczasów”, który skwapliwie wykonał wolę Tych, którym tamten Krzyż przeszkadzał. Więc na pewno sięgną do tych doświadczeń. Wiele zależy też od hierarchii kościelnej, ale…”koń jaki jest każdy widzi”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1685590785841952205?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1685590785841952205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/znaki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1685590785841952205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1685590785841952205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/znaki.html' title='Znaki'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-8926600906403072454</id><published>2010-07-05T12:29:00.000-07:00</published><updated>2010-07-05T12:30:27.475-07:00</updated><title type='text'>A to POlska właśnie!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I świętych kopców rząd&lt;br /&gt;Wawelu wzniosły mur&lt;br /&gt;Świetląca się Wisły toń&lt;br /&gt;Hejnałów złotych chór&lt;br /&gt;Rycerskich skrzydeł szum&lt;br /&gt;I warty w dole tłum&lt;br /&gt;I wokół mowa swojska&lt;br /&gt;Wciąż kłamią mi, że to Polska&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Czech, Wyspiański&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Każdy ma taką Annę Chapman na jaką zasługuje. Narodopodobna masa polskojęzyczna wybrała sobie Annę Chapman pod postacią pana z wąsem herbu „czereśnia”. Paniom z owej polskojęzycznej masy może to wystarcza. Może widzą „coś” w tym wąsie, tak jak w 1995  i 2000 r. widziały „coś” w  magistrze Aleksandrze Kwaśniewskim, herbu „ziemia kaliska”. Przypominam maturzystom – to  od całowania ziemi kaliskiej, którego dokonał, na polecenie pijanego TW „Alka”, jego przydupas Marek Siwiec a co było szyderstwem z dokonującego takich gestów Jana Pawła II. Ujawnienie tego, niezwykle wyrafinowanego poczucia humoru ówczesnej głowy państwa i jego świnktanku, podczas kampanii wyborczej, kosztowało Kwaśniewskiego…wygranie w cuglach już w pierwszej turze wyborów w 2000 r. Roku w którym katolicy pod przewodem swego Pasterza, przeżywali okres milenijny. Polskojęzycznej masie, która wtedy stawiła się do urn, spodobał się prezydencki „dowcip”.&lt;br /&gt;     Na tym tle o wiele łatwiej jest zrozumieć obecną klęskę Jarosława Kaczyńskiego. Jeszcze raz widać, że wybór jego śp. brata w 2005 r. to wypadek przy pracy. Ale minęło kolejne 5 lat i wszystko wraca do normy. Polskojęzyczni mieszkańcy RP znów wybierają rynsztokowe poczucie humoru. Miejsce rozbawionego, napitego Kwacha, zajmuje Janusz Palikot. Człowiek, no nazwijmy go roboczo człowiekiem, który obraża śp. Prezydenta, ofiarę niezbadanego jeszcze „wypadku”, w sprawie którego śledztwo zostało haniebnie oddane przez jego kumpli w ręce putinowskiej prokuratury. Który obraża osieroconą w wyniku tego „wypadku” córkę śp. Prezydenta. Który wcześniej, w chamski sposób obraził inną ofiarę owej „katastrofy” – śp. Grażynę Gęsicką (sprawdźcie maturzyści jak ją nazwał?). POlactwu podoba się ten rodzaj poczucia humoru! Dają mu, jak powiedział Donald Tusk, kredyt. I to już kolejny raz. Konkretnie trzeci od 2007 r. Platforma wygrywa po raz trzeci!&lt;br /&gt;     Już słyszę głosy sprzeciwu. To prawda w 2000 r. Polakom podobały się „żarty” Kwaśniewskiego, ale 5 lat później przeżywali narodowe rekolekcje po śmierci papieża. Tak jak po 10 kwietnia czcili pamięć ofiar Smoleńska. Wtedy się policzyliśmy!&lt;br /&gt;     Odpowiadam – policzyliśmy się 4 lipca. Jest nas dużo, ale ICH jest więcej. Jesteśmy na drugim miejscu! Jak w partii szachów. Dostaliśmy mata! Większość w Polsce stanowi właśnie owa polskojęzyczna masa bez honoru i szacunku wobec naszej tradycji. W 2000 r. Kwach napluł na papieża – i co? W 2010 napluto na Prezydenta i pozostałe ofiary Smoleńska – i co?!!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ludzie, co mnie mijają&lt;br /&gt;I czymś tam się pocieszają&lt;br /&gt;Pociecha dla nich jak tarcza&lt;br /&gt;I to już im wystarcza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Większość żołnierzy walczących w Afganistanie (42% do 24%) zagłosowała na Kaczyńskiego. No proszę, prawdziwi mężczyźni nie dali się nabrać na priwiślańską podróbkę Anny Chapman. Nie urzekł ich jego wąs, czereśnia, ani Palikot ze swoim gumowym penisem i niewydarzoną gębą. Podobnie wyborcy w USA – oni przynajmniej mogli z bliska obejrzeć „amerykańską” wersję Komorowskiego, czyli prawdziwą panią Chapman. Być może dlatego nowy prezydent chce aby polscy żołnierze opuścili Afganistan. I być może również NATO. Tam na misjach, w ciągłym niebezpieczeństwie „hartuje się stal”. Tworzy się prawdziwy Naród. Oni widzą wszystkie braki jakie ma nasze państwo. W końcu walczą w trudnych warunkach nie tylko ze względu na teren i klimat, ale także ze względu na wyposażenie jakie otrzymali. Trzeba z tym skończyć! Niech wracają do kraju, gdzie „Kuba” Wojewódzki zrobi z nich prawdziwych, wartościowych POlaczków. Niech dołączą do rozbawionej i podpitej masy głosującej w Rewalu.&lt;br /&gt;     Niedługo na polach Grunwaldu odbędzie się inscenizacja zwycięskiej bitwy. 4 lipca rycerskich skrzydeł szum słuchać było podczas inscenizacji bitwy pod Kłuszynem. Co rusz wyrastają jak grzyby po deszczu podobne inicjatywy. Dotąd mnie to cieszyło. Ale od wczoraj przestało. Wolałbym aby bezmyślne patrzenie na rycerskie stroje i broń zastąpiło myślenie o naszej historii i jej konsekwencjach. Bo niestety to umiłowanie szopek nie przynosi ze sobą żadnych intelektualnych konsekwencji. POlacy pozostają masą myślącą ahistorycznie. Można by rzec, że im więcej takich inicjatyw jak Grunwald, tym ignorancja historyczna wzrasta.&lt;br /&gt;     Aleksander Ścios stwierdził, że Polaków oszukano. Nie pokazano im prawdy o kandydacie Komorowskim, przez co nie mogli dokonać świadomego wyboru. Załgane media manipulowały i kłamały. To prawda. Ale jest też druga prawda, bardziej bolesna. Ludziom ta prawda o Komorowskim nie jest potrzebna. Nawet gdyby w „Wiadomościach” non stop trąbili o aferze aneksowej czy Wojciechu Sumlińskim (maturzyści do Googolów!) to POlactwu byłoby wszystko jedno. Skoro większości POlakom jest wszystko jedno w sprawie tzw. katastrofy smoleńskiej w której poległa głowa państwa, to czyż przejęliby się bardziej losem jednego dziennikarza czy byłego ministra obrony oskarżonego niesłusznie o korupcję? Zignorowaliby to tak samo jak zignorowali rozpędzenie kupców KDT w Warszawie (transmitowane przez cały dzień!) w zeszłym roku, upadek stoczni, aferę hazardową itd. POlactwo woli Mira, Zdzicha, Grzecha, penisa, pijanego Kwacha et consortes. A bezkompromisowych szeryfów walczących ze złem to co najwyżej na filmie. Bo w realu,  z największą przyjemnością obrzucą Mariusza Kamińskiego łajnem kiedy „niezawisły sąd” będzie go wtrącał do pierdla. Być może nawet pierwszym który, ku uciesze gawiedzi, rzuci kamieniem w byłego szefa CBA będzie… „świński ryj” z Lublina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja o Polsce marzę&lt;br /&gt;Co nie jest tylko witrażem&lt;br /&gt;I nie komedią na scenie&lt;br /&gt;Ale spełnieniem&lt;br /&gt;Niechże się taka stanie&lt;br /&gt;Co by nie była udaniem&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;By szyldem tylko nie była&lt;br /&gt;Lecz żeby żyła&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-8926600906403072454?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/8926600906403072454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/to-polska-wasnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8926600906403072454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8926600906403072454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/to-polska-wasnie.html' title='A to POlska właśnie!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1530836545893684595</id><published>2010-07-05T04:35:00.001-07:00</published><updated>2010-07-05T04:35:45.646-07:00</updated><title type='text'>POlactwo wybrało prezydenta!</title><content type='html'>Joanna Kluzik – Rostkowska  samotnie stała na czele komitetu Jarosława Kaczyńskiego. Samotnie, ponieważ jej koleżanki – Aleksandra Natalii – Świat oraz Grażyna – Gęsicka  tragicznie zginęły pod Smoleńskiem. A jak pamiętamy, jakiś czas temu, te trzy właśnie panie okrzyknięte zostały „aniołkami” Kaczyńskiego. &lt;br /&gt;     Niestety polskojęzycznej masie, zwanej omyłkowo narodem, trzy kulturalne, sympatyczne i kompetentne kobiety (a po 10 kwietnia br. jedna), nie przypadły do gustu. POlskojęzyczna masa woli chama Palikota, pieniącego się ze wściekłości Niesiołowskiego i wulgarnego erotomana Kutza.&lt;br /&gt;     A zatem chamstwo wygrało i zanim jeszcze PKW ogłosiła oficjalny wynik wyborów, Palikot – prawdziwa twarz Platformy, zaatakował śp. Lecha Kaczyńskiego i oskarżył Go o „sprawstwo kierownicze” smoleńskiej tzw. katastrofy. Oto owa „zgoda” w wykonaniu PO! Macie co chcieliście!&lt;br /&gt;     Niestety, ale obóz niepodległościowy jest mniejszością. Łudzimy się jeszcze, że za rok wygramy wybory parlamentarne. Ale na zdrowy rozum – jeśli teraz, kiedy elektorat na świeżo ma w pamięci afery: hazardową i stoczniową, opieszałość i zdradę w sprawie Smoleńska, trzy lata nieudolnych rządów i mimo to głosuje na Komorowskie…pardon!, Palikota, to czy da PiSowi pierwsze miejsce za rok? W momencie kiedy służby mają już całkowicie wolna rękę? Kiedy każda odwojowana przez PiS z rąk „salonu” po 2005 r. instytucja jest z powrotem we „właściwych” rękach? (Zakładam, że wybory nie zostały sfałszowane)&lt;br /&gt;     Powiedzmy sobie jasno – rok 2005 i podwójna wygrana braci Kaczyńskich były dla rządzących Polską służb wypadkiem przy pracy. Dlatego nie mogą się powtórzyć. Chyba, że cześć bezpieczniaków nawróci się na niepodległość. Albo reprezentanci obozu władzy pożrą się między sobą i zacznie się walka na noże, jak po aferze Rywina. Ale rok 2005 chyba ich nauczył, że trzeba uważać. Być może, jak stwierdza blogger FYM, czeka nas walka na ulicach. Ale kto zdecyduje się wyjść? W zeszłym roku mieliśmy przedsmak tego w Warszawie, kiedy to „budująca zgodę” władza ciemniaków rozpędziła, przy pomocy tzw. firmy  ochroniarskiej starego ubeka, kupców z KDT. Czy ktoś z gapiów przyłączył się czynnie do walki po stronie polskich przedsiębiorców? Czy „wolnorynkowy” od Korwina sprzeciwili się wówczas czynnie Lewiatanowi? Gdzie wówczas byli czołowi polscy „biznesmeni” w rodzaju Jeremiego Mordasewicza? Nie oszukujmy się Polacy wybierają ciepłą wodę w kranie, Ołpenera,  Kubę Wojewódzkiego i święty spokój. Choćby cmentarny.&lt;br /&gt;     Obóz władzy wie co robi. A robi wszystko aby świadomość narodowa oraz szacunek dla własnej przeszłości się nie rozprzestrzeniały. Dlatego ogranicza się nauczanie historii w liceum. Dlatego błędna i szkodliwa reforma edukacji z czasów premiera „wszechczasów” Buzka nie jest odwoływana. Lech Kaczyński sam jeden wykonał większą edukacyjną pracę na rzecz przywrócenia szacunku dla własnej historii niż wszyscy szefowie MEN  wraz z zastępami autorytetów razem wzięci. Czeka nas olbrzymia praca u podstaw. Trzeba na nowo, jak w czasach zaborów, masie polskojęzycznej uzmysłowić kim jest. Jeśli jeszcze będzie chciała tego słuchać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1530836545893684595?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1530836545893684595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/polactwo-wybrao-prezydenta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1530836545893684595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1530836545893684595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/polactwo-wybrao-prezydenta.html' title='POlactwo wybrało prezydenta!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4616387232994962605</id><published>2010-07-04T13:13:00.000-07:00</published><updated>2010-07-04T13:14:38.927-07:00</updated><title type='text'>POlsza jest najważniejsza!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pamiętajcie Bronku, w naszej geopolitycznej układance, Polsza jest najważniejsza!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Premier Putin w rozmowie telefonicznej z Bronisławem Komorowskim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Razem z Putinem postawimy go tak wysoko, że wszyscy zobaczą jego małość!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Donald Tusk do żony przy obiedzie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Solidarnie, razem zbudujemy zgodę. Panie Wojciechu Sumliński! Proszę kontynuować swoje badania w sprawie śmierci ks. Popiełuszki. Osobiście, solidarnie i zgodnie obejmę patronat nad pana nową książką. Dopilnuje, aby ABW zwróciła Panu wszelkie skonfiskowane w 2008 r. materiały w tej sprawie. Do pracy![…]&lt;br /&gt;Panie ministrze Szeremietiew! Z największą przyjemnością zapraszam pana do współpracy nad poprawą sytuacji naszej armii! Co było a nie jest, nie pisze się w rejestr. Czy zgodzi się pan objąć funkcję szefa MON – u? Albo chociaż zastępcy. Ostatecznie mógłby pan wstąpić do narodowej rezerwy (śmiech).[…]&lt;br /&gt;Panie Pospieszalski! Zwolniło się miejsce attache kulturalnego w Mongolii. Pokocha Pan ten kraj i jego mieszkańców![…]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niewypowiedziane fragmenty przemówienia Bronisława Komorowskiego z 4 lipca 2010 (skreślone przez gen. Dukaczewskiego, tuż przed odkorkowywaniem szampana)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie marszałku, minęło już 400 dni z 500 o jakie prosił premier Tusk, dlaczego mimo tego nie zrealizowaliście swojego programu, o którym tyle mówił w kampanii prezydent Komorowski?&lt;br /&gt;Stefan Niesiołowski: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jak to nie zrealizowaliśmy, właśnie że zrealizowaliśmy, myli się pani.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co konkretnie?&lt;br /&gt;SN: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jan Pospieszalski przestał pracować w telewizji publicznej!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No dobrze, to jedno a co np. z gospodarką?&lt;br /&gt;SN: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niestety PiS nam nie pozwolił!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak to, przecież są w mniejszości?!&lt;br /&gt;SN: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kiedy tylko rozpoczynaliśmy w sejmie jakieś merytoryczne dyskusje, to albo nas zagłuszali i to w taki ordynarny sposób, że marszałek sejmu, pan Palikot, musiał długo walić swoją plastikową penisolaską marszałkowską  w pulpit, żeby ich uciszyć, albo milczeli tak nikczemnie, tak plugawo, tak ksenofobicznie, że nie mogliśmy normalnie glosować!!! Po prostu nie daliśmy rady tej hołocie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Fragment wywiadu ze Stefanem Niesiołowskim &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;[…]Dziś już wiemy z całą pewnością, że na katastrofę smoleńską złożyło się wiele niezależnych od siebie czynników. Po pierwsze: błąd pilota, po drugie: presja zwierzchników na pilota (w tym prezydenta Kaczyńskiego), po trzecie: presja psychologiczna Jarosława Kaczyńskiego na Lecha Kaczyńskiego aby konieczne lecieć do Katynia na uroczystości […]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Fragment raportu międzynarodowej (rosyjsko – białorusko – osetyjskiej) komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy&lt;br /&gt;I giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie&lt;br /&gt;Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy!&lt;br /&gt;O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jacek Kaczmarski, Obława&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4616387232994962605?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4616387232994962605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/polsza-jest-najwazniejsza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4616387232994962605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4616387232994962605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/polsza-jest-najwazniejsza.html' title='POlsza jest najważniejsza!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5088422278123857538</id><published>2010-07-02T03:43:00.001-07:00</published><updated>2010-07-02T03:43:48.983-07:00</updated><title type='text'>Pokażmy Putinowi środkowy palec!</title><content type='html'>Kiedy w niedzielnej debacie Jarosław Kaczyński wypadł zdecydowanie lepiej od Komorowskiego, „eksperci” wmawiali nam remis. Kiedy w środę, podczas drugiej debaty, rozjechał kandydata PO walcem, „eksperci” musieli uznać przewagę szefa PiS. Nie daliby rady wciskać widzom „kitu” bez kompletnego ośmieszenia się. Mówiąc językiem młodzieżowym – taka „chamówa” by nie przeszła. Ale wtedy zaczęli nam objawiać, że debaty i tak nie mają znaczenia a co poniektórzy nawet stwierdzili, że powszechne wybory prezydenckie to oszustwo (prof. Dudek).&lt;br /&gt;     Dziś w stacji TVN24 (czy raczej TVN48, jakby powiedział marszałek Komorowski), „komentatorzy” stwierdzili, że wybrany 4 lipca prezydent RP będzie miał niepełny mandat do sprawowania swej funkcji, ze względu na to, że różnica między konkurentami wyniesie kilka tysięcy lub nawet kilkaset głosów. Oczywiście, czego nie powiedzieli wprost, dotyczy to Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli to on wygra nieznaczną ilością głosów, będą walić w tubę, że nie posiada dostatecznego mandatu do sprawowania władzy. Jeśli wygra Komorowski, będzie miał, w oczach ałtorytetów dostateczny mandat, aby pokazać opozycji gdzie jej miejsce.&lt;br /&gt;     Zwycięstwo Kaczyńskiego jest w zasięgu ręki. Oni już się boją!&lt;br /&gt;     Kilka dni temu Amerykanie rozbili u siebie siatkę rosyjskich szpiegów. 4 lipca, w rocznicę śmierci Premiera RP i Naczelnego Wodza – gen. Sikorskiego (ostatniej, jak się wtedy wydawało, ofiary Katynia), pokażmy Putinowi, Miedwiediewowi i stojącym za nimi posowieckim służbom środkowy palec!&lt;br /&gt;     4 lipca powiedzmy nasze stanowcze „nie” rządom Anny Chapman et consortes w Polsce! Powiedzmy „nie” rosyjskiej protekcji! Wbrew ałtorytetom, wbrew Wielkiej Orkiestrze Tego i Owego!&lt;br /&gt;     Z „zatkanymi nosami i uszami”, z rozdziawionymi gębami, z wykształceniem wyższym czy bez, po małym piwku czy na trzeźwo, na Ołpenerze czy w zamkniętym pomieszczeniu, z małego miasteczka czy z metropolii – głosujmy na Kaczyńskiego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Wybierzmy Polskę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5088422278123857538?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5088422278123857538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/pokazmy-putinowi-srodkowy-palec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5088422278123857538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5088422278123857538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/07/pokazmy-putinowi-srodkowy-palec.html' title='Pokażmy Putinowi środkowy palec!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-9127439868121943110</id><published>2010-06-30T08:18:00.000-07:00</published><updated>2010-06-30T08:19:52.669-07:00</updated><title type='text'>Stolnik na królewskim stolcu</title><content type='html'>Wiek XVIII to dla Rzeczpospolitej czas upadku. Wtedy to nasze państwo wydane zostało, przy pomocy ówczesnych elit, na łup carycy Katarzyny II. Choć zniewolenie można datować już od roku 1717, kiedy to miał miejsce słynny Sejm Niemy, to jednak na drugą połowę tego wieku przypada zorganizowana akcja podporządkowania sobie przez Rosję jej zachodniego sąsiada. Kiedy na naszych oczach państwo nasze znowu ginie, warto spojrzeć w  przeszłość, bowiem historia lubi się powtarzać. &lt;br /&gt;     5 października 1763 r. w Dreźnie zmarł August III zwany Sasem, król Polski, wielki książę litewski i książę saski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Za panowania Augusta III  kraj cały nie wytrzeźwiał jeszcze, rozpojony przez              Augusta II;  pijaństwo zrodziło axiomata, in vino veritas, drugie, qui fallit in&lt;br /&gt;vino, fallit in omni. Na fundamencie pierwszego wszystkie najważniejsze interesa,                tak publiczne jako i prywatne, między świeckimi jako i duchownymi, robiły się przy kielichach, drugie zmuszało wszystkich nie oszukiwać kompanii, tak użyciem zafarbowanej wody zamiast wina, jako też wylewaniem na stronę kielichów.  Nie było tedy balu, uczty tak magnatów i obywateli świeckiego stanu, jako i duchownych, aby nie wyprowadzano pijanych, nie mogących się utrzymać na nogach, wyzutych zupełnie z przytomności”.&lt;br /&gt;     Tak o ówczesnych obyczajach pisał Adam Moszczyński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     17 października, nad ranem wiadomość o  śmierci króla polskiego dotarła do Petersburga. Tego dnia najwyższe czynniki państwowe Rosji, pod przewodnictwem Notre Dame de Petersburg, czyli Katarzyny II,  przystąpiły do zorganizowania akcji, mającej na celu osadzenie na tronie w Warszawie „swojego człowieka”. Na naradzie tej stanęło, że królem Polski musi zostać ktoś „z Piastów”, tak aby wiedział, że swoje wyniesienie zawdzięcza obcemu dworowi. To miało zapewnić jego bezgraniczne oddanie wobec „przyjaciół” z Petersburga. Ponieważ interesów rosyjskich w polskiej stolicy pilnował sędziwy już poseł Kajserling, postanowiono dodać mu do pomocy młodego, rzutkiego, wykształconego (i z dużego miasta), 29 letniego generała – majora Mikołaja Repnina. To właśnie on pokierował całą operacją w Polsce, śląc raporty do swego protektora na carskim dworze – Nikity Panina oraz bezpośrednio do carycy.&lt;br /&gt;     „Swoim człowiekiem w Warszawie” wytypowany został oczywiście Stanisław Poniatowski, stolnik litewski. Repnin poznał go wcześniej w Petersburgu, gdzie obaj robili za tzw. „złotą młodzież” (bananową) zajmującą się korzystaniem z dworskich uroków. Tam właśnie Repnin spoufalił się z Poniatowskim, wiedząc, że może on w przyszłości odegrać ważną rolę w rosyjskiej grze o panowanie nad Europą. Zauważył też, że przyszły król Polski świetnie nadaje się do tej roli a to ze względu na „słabą, wrażliwą, histeryczna niemal naturę przyszłego wybrańca narodu” (cyt za Aleksander Kraushar, Książę Repnin i Polska w pierwszem czteroleciu panowania Stanisława Augusta (1764-1768), Warszawa – Kraków 1900).&lt;br /&gt;     Z tą właśnie misją miał przybyć do Warszawy książę Repnin, wiedząc o Polsce i Polakach tyle ile „młody, wykształcony, z dużego miasta” karierowicz powinien wiedzieć. A zatem wiedział, że Rzeczpospolita to kraj słaby, rozdzierany przez zwalczające się stronnictwa zarządzane przez oligarchów. Znał doskonale naturę wielu z nich – chciwą i nienasyconą w posiadaniu łask, urzędów i pieniędzy. Wiedział, że aby opanować tę zgraję trzeba zastosować prastarą zasadę: dziel i rządź. A zatem nie wystarczy trzymać się, prorosyjsko nastawionej wówczas, najpotężniejszej „familii” Czartoryskich, ale także innych rodzin i wybitnych osobników. Trzeba podjudzać jednych przeciw drugim. Szczuć biednych na bogatych, innowierców na katolików i odwrotnie. Króla na poddanych i poddanych na króla. Gra ta przyniosła szybko swoje efekty…&lt;br /&gt;     „Kombinacja operacyjna” przebiegała wieloetapowo. Przede wszystkim należało uaktywnić masy, czyli poobjeżdżać prowincje aby skaptować sobie przyszłych posłów wysyłanych na sejm elekcyjny. Rosyjscy najemnicy czynili to sprawnie, więc popleczników Katarzyny II nie zabrakło. W tym celu przesłano posłowi rosyjskiemu specjalne fundusze. Jeszcze zanim Repnin rozpoczął swą misję, imperatorowa Wszechrusi poleciła staremu Kajserlingowi skaptować sobie prymasa Łubieńskiego i „poświecić na ten cel choćby sto tysięcy rubli jeśli mniej nie można będzie”. Jednocześnie zabezpieczono całą operację militarnie, silny korpus rosyjski zgromadzono nad granicą. Sami Czartoryscy w swym memoriale złożonym w grudniu 1763 r. na ręce Kajserlinga, prosili carycę o jak najszybsze odkomenderowanie do Polski „800 a jeśli można 1000 lekkokonnych kozaków czugujewskich jako najwaleczniejszych i najkarniejszych, by odeprzeć zbrojne kupy ks. Radziwiłła i hetmana Branickiego przygotowujących się orężnie do przyszłej elekcji”. A zatem strona prosząca obcych o interwencje militarną sama donosiła na swych rodaków, ze stronnictwa hetmańskiego, o ich przygotowaniach do obrony przed obcą przemocą.&lt;br /&gt;     21 grudnia 1763 r. Repnin przybył do stolicy Rzeczpospolitej. Następnego dnia konferował ze stolnikiem litewskim, zapewniając go o pełnym rosyjskim poparciu w dziele osadzenia go na tronie. Stanisław Poniatowski pewny swego, rozpoczął akcję robienia sobie dobrego pijaru na ulicach Warszawy i salonach elity. Odtąd w otoczeniu gromady „młodych i wykształconych” młodzieńców i zacnych panien, którzy wkrótce stworzyć mieli dwór nowego króla,  pokazywał się często w wielu najważniejszych miejscach stolicy. Jego pewność siebie podtrzymywały: „przelew” 3 tys. dukatów, jaki na ręce Poniatowskiego dokonał Repnin oraz zapowiedź zapłacenia do końca roku 1764 wszystkich długów przyszłego Augusta.&lt;br /&gt;     Tymczasem Czartoryscy w lutym 1764 r. zażądali wzmocnienia rosyjskiej siły zbrojnej w Polsce dwoma tysiącami piechoty. Siły takie podesłano do Polski pod pozorem zastąpienia rozpuszczonych kadr wojska saskiego. Jednocześnie dwór w Petersburgu bardzo dbał, aby inne europejskie dwory nie kojarzyły tych faktów z chęcią opanowania i podporządkowania sobie dawnego środkowoeuropejskiego mocarstwa. Elementem owej „kombinacji operacyjnej”, zabezpieczającym i dezinformującym, były artykuły publikowane na zamówienie Katarzyny II w europejskiej, głównie niemieckiej prasie. Kiedy 14 lutego 1764 r. „Gazeta Kolońska” opublikowała korespondencję z Warszawy, w której napisano, że w dniu urodzin stolnika litewskiego ks. Repnin „sowicie go obdarował”, na życzenie imperatorowej berlińskie, hamburskie i holenderskie gazety prześcigały się w stwierdzeniach, że wiadomość ta jest fałszywą. &lt;br /&gt;     Wkroczenie wojsk rosyjskich w ziemie Rzeczypospolitej pobudziło stronnictwo hetmańskie do wystąpienia przeciwko dwuznacznej polityce prymasa Łubieńskiego. To z kolei skłoniło posłów Rosji i Prus do zamanifestowania poparcia dla kandydatury Poniatowskiego. Rezydent króla pruskiego, Fryderyka, Benoit  wyjednał od swego monarchy order orła czarnego dla stolnika litewskiego by podnieść jego znaczenie w oczach „familii” Czartoryskich oraz pokazać stronnictwu hetmańskiemu, że od tej właśnie kandydatury Polska nie ucieknie. Ten pośpiech ze strony Prus nie był na rękę Stanisławowi, bowiem pragnął on najpierw przyjąć order z rąk rosyjskich. Książę Repnin raportował do Petersburga: „Tak jawne świadectwo przychylności króla pruskiego wzmocni naszą sprawę, lecz dla dodania Poniatowskiemu większego jeszcze splendoru, trzeba mu przysłać order św. Andrzeja. Pragnie on tego gorąco, lecz sam – prosić o to nie śmie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cdn.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-9127439868121943110?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/9127439868121943110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/06/stolnik-na-krolewskim-stolcu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/9127439868121943110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/9127439868121943110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/06/stolnik-na-krolewskim-stolcu.html' title='Stolnik na królewskim stolcu'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5518790253019037917</id><published>2010-06-29T10:59:00.000-07:00</published><updated>2010-06-29T11:00:00.504-07:00</updated><title type='text'>Plastikowi Ojcowie i droga do zniewolenia</title><content type='html'>„Wiemy dobrze o co toczy się gra” – śpiewał swego czasu Krzysztof „Grabaż” Grabowski lider Pidżamy Porno w piosence „Bal u senatora”. Było to zanim zaczął  śpiewać rymowanki dla wykształciuchowatych panienek w nowym zespole „Strachy na Lachy”, stając się dla nich surogatem Gałczyńskiego. Tę metamorfozę artystyczną „Grabaża” można uznać za symboliczną metamorfozę naszej rzeczywistości społeczno – politycznej ostatnich 30 lat.  Lata walki z komuną, okrzyków „Solidarność!”, malowania haseł na murach i machania „naszemu” papieżowi chorągiewkami, zamieniamy na nieograniczone „korzystanie z ciepłej wody w kranie”, zakupy w hipermarketach, „kraniki, dywaniki” i Ołpener festiwal.  Gra, o której wiedzieliśmy wtedy o co się toczy, powoli kończy się. Westernizacja Peerelu zakończona. Gminny, czerwononosy socjalizm, pszenno – buraczany, zastąpiono Ołpenerem na licencji zachodniej, którego wykształcona młodzież z dużych miast nie tylko nie musi się wstydzić, ale w który nawet ochoczo musi się zaangażować. Co najważniejsze na obecnym etapie: piwa i kart do głosowania na tej imprezie nie zabraknie! Organizatorzy powinni jednakże od razu zakreślić na tych kartach nazwisko hrabiego, aby młodzież zmęczona faktem obcowania z kulturą nie myliła się przy urnie. Jeszcze jakieś nieszczęście gotowe z tego wyniknąć! &lt;br /&gt;     W 1980 r. Polacy (wśród nich pewnie i młody „Grabaż”) wiedzieli „o co toczy się gra”. W kolejnych latach dawali temu wyraz. Wśród marzeń pojawiały się i te, aby wreszcie wyrwać się z objęć Wielkiego Brata. Starego Niedźwiedzia, który w 1945 przyniósł nam „wyzwolenie”. Na bazie tych marzeń Polacy w latach 90. i w pierwszym dziesięcioleciu dwutysięcznych, wybierali Zachód jako kierunek, nie tylko emigracji zarobkowej, ale także kierunek polityczny. Stąd zdecydowana akceptacja dla integracji z Unią Europejską. Dla obecności w NATO. Odsuwano na bok wszelkie negatywne konsekwencje integracji, wyśmiewano oszołomów, którzy wskazywali na zagrożenia płynące z Zachodu. Liczyła się tylko, instynktowna niemalże, chęć radykalnego odcięcia od Wschodu. Od „modelu białoruskiego”. Jeśli nie UE to będziemy mieli Białoruś – mówił znany hierarcha Kościoła z Lublina, w pewnych kręgach znany jako TW „Filozof”. I Polacy przyjęli tę argumentację. „Nie chcemy być Białorusią, wybieramy Zachód!”. &lt;br /&gt;     I co? Nie minęło 10 lat od integracji a już zapomniano „o co toczy się gra”. Większość wyborców z powrotem wybiera Wschód. Kieruje nasze, no nazwijmy je roboczo naszym, państwo w stronę Białorusi właśnie. Tak odbieram 5 procentową przewagę hrabiego nad Jarosławem Kaczyńskim oraz wysoki wynik uśmiechniętego „głupka gazowego”, Grzegorza Napieralskiego. Czyżby było to wynikiem rozczarowania obecnością w UE? Nie to po prostu klasyczny polski zanik pamięci. Połączony z politycznym analfabetyzmem.&lt;br /&gt;     Jak to możliwe, że pierwsze miejsce zajmuje reprezentant partii, która jest odpowiedzialna za kolejne afery: hazardową, stoczniową, „rocznicową” (uniemożliwianie śp. Prezydentowi godnego reprezentowania rocznicy katyńskiej) czy wreszcie za haniebne odstąpienie od wyjaśnienia tzw. katastrofy smoleńskiej? Odpowiedzialnej za łamanie natowskich procedur przy organizowaniu wyjazdu oficjalnej delegacji. Partii, której prominentnymi działaczami są takie osobniki jak Palikot, Niesiołowski czy Kutz, posługujące się chamstwem, prostactwem i obscenicznością w przestrzeni publicznej. Obniżające poziom naszej publicznej dyskusji do poziomu rynsztoka. &lt;br /&gt;     Jak to zatem jest? Kilka lat temu straszono nas Białorusią jeśli nie wybierzemy integracji z Zachodem. A dzisiaj kandydat partii rządzącej prowadzi nas w objęcia ZBiR – u przy aplauzie tych samych ałtorytetów, które wcześniej stręczyły nam UE. Bo tym właśnie – powrotem Polski do czegoś co zwało się Układem Warszawskim, będzie zwycięstwo wyborcze Komorowskiego. Ci sami artyści, którzy 13 grudnia 1981 r. rozpoczęli bojkot telewizji oraz walenie w Towarzysza Generała, teraz, razem z nim gardłują za Komorowskim i przyjaźnią polsko – rosyjską (czyt. klęknięciem przed Putinem). W jednym są chyba wierni – teraz też bojkotują telewizję publiczną za obecność na antenie znienawidzonego Jana Pospieszalskiego, którego traktują tak, jak porządni ludzie w latach 80. traktowali Urbana. Sam minister propagandy Jaruzelskiego jedzie obecnie razem z nimi na jednym promoskiewskim wózku i ten fakt nie wzbudza u nich obrzydzenia.&lt;br /&gt;     A zatem nasza ojczyzna, w której jak stwierdziła tow. Szczepkowska w 1989 r. „skończył się komunizm”, powraca do „macierzy”, którą na mocy decyzji teherańskich i jałtańskich stała się ojczyzna światowego proletariatu. Ale zarówno tam, jak i u nas po 1989 r. doszło do westernizacji, kapitalistycznopodobnego liftingu, dzięki któremu towarzysze mogli przetrwać trudny okres transformacji. Zmianę etapu najdobitniej pokazuje również audycja wyborcza pana hrabiego, w której wizytuje on razem ze swoim politycznym sojusznikiem, tow. Cimoszewiczem cerkiew prawosławną w Hajnówce. Zabrakło mi tylko obok nich Towarzysza Generała. Kiedy był jeszcze tylko szefem sztabu LWP nie wszedł do kościoła na mszę żałobną w intencji własnej matki, ponieważ mogłoby to mu, na ówczesnym etapie, zaszkodzić w karierze. Teraz to co innego mógłby razem z TW „Carexem” wejść do tej dziupli dilerów opium dla ludu i posłuchać śpiewu cerkiewnego chóru.&lt;br /&gt;     Czyżby stolica apostolska również spisała nasz kraj na straty czyniąc prymasem Polski TW „Cappino”?  Abp Kowalczyk, na którego spada ten zaszczyt, ale jednocześnie ogromny ciężar, udzielając jednego z pierwszych wywiadów dla telewizyjnej Panoramy (08.05.2010) stwierdził, że „nie będzie grał roli ojca narodu” bo taka gra niczego dobrego nie przyniesie. &lt;br /&gt;     Muszę wyznać, że słysząc te słowa z ust wysokiego hierarchy, w przededniu jego wywyższenia w polskim Kościele, poczułem się, delikatnie pisząc, zniesmaczony. Co oznacza to wyznanie? Czy poprzedni prymasowie w Kościele „odgrywali” tylko jakąś rolę? Czy Prymas Tysiąclecia był zwykłym komediantem kiedy wygłaszał słynne „Non possumus”? Czy wreszcie Jan Paweł II – niewątpliwy monarcha naszych dusz, też był tylko aktorem, który zbyt mocno wczuł się w rolę? A co za tym wszystkim idzie, dopiero teraz, otrzymujemy wreszcie prymasa, który zerwie te teatralne maski i przestanie nas zabawiać, jak czynili to jego poprzednicy?&lt;br /&gt;     W pewnym sensie abp Kowalczyk ma rację. Wierni nie potrzebują kogoś „kto gra rolę ojca narodu”. Wierni potrzebują kogoś kto jest Ojcem! Ich Ojcem!  Przewodnikiem na dobre i złe. I wyczuwają to instynktownie. Garną się do kogoś takiego. Tak jak garnęli się do ks. Karola Wojtyły. Tak jak przyciągał ich ks. Popiełuszko. A ktoś kto nie odgrywa ról, ale jest Ojcem, nie cofa się przed złożeniem z siebie ofiary. Tak jak ks. Popiełuszko. Tak samo jak gotów był na to Prymas Tysiąclecia.&lt;br /&gt;     Czy zatem wchodzimy w okres „plastikowych” patriarchów? I to w momencie kiedy tragicznie ginie część naszej elity? Kiedy nasza niepodległość znów staje się zagrożona? Czyż właśnie teraz, Anno Domini 2010 nie potrzebujemy znów Ojca Narodu z prawdziwego zdarzenia?&lt;br /&gt;     Oczywiście czarny scenariusz nie musi zostać zrealizowany. 4 lipca nie musi wygrać Komorowski. Wyrok może być odroczony. Obawiam się jednak, że zbyt dużo Polaków zapomniało „o co toczy się gra”. Tym, którzy nie wybierają się w weekend na Ołpener festiwal proponuję zanucić sobie, razem z Lechem Janerką piosenkę „Jest jak w niebie” :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jak w niebie&lt;br /&gt;Pieniądze tracą sens&lt;br /&gt;Gdzieś gra obsesja&lt;br /&gt;O łódź podwodną w szkle&lt;br /&gt;Groźna profesja&lt;br /&gt;I więcej nie ma nic&lt;br /&gt;Chyba, że znów ruszy front&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Obawiam się, że powstaje plan zatykania trąby&lt;br /&gt;Dokładny plan w którym nie masz już&lt;br /&gt;szpar ani dziur…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo razem ze „starym” Grabażem „Bal u senatora”…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5518790253019037917?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5518790253019037917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/06/plastikowi-ojcowie-i-droga-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5518790253019037917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5518790253019037917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/06/plastikowi-ojcowie-i-droga-do.html' title='Plastikowi Ojcowie i droga do zniewolenia'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5478661443356416016</id><published>2010-06-27T14:04:00.000-07:00</published><updated>2010-06-27T14:05:38.207-07:00</updated><title type='text'>Przed wyrokiem…</title><content type='html'>Zaglądam na S24 i widzę tytuł wpisu Antoniego Dudka: „Remis”. Że niby Kaczyński zremisował z Komorowskim w debacie. Zaiste trzeba być salonowcem, żeby tak odbierać rzeczywistość. Zupełnie tak samo jak pleść androny o odpowiedzialności gen. Milewskiego za śmierć ks. Popiełuszki.&lt;br /&gt;     Wygląda na to, że Platforma bardzo chciałaby mieć jakiś „super hak” na Kaczora, coś co przyćmiłoby „dziadka z Wehrmachtu” sprzed 5 lat. Ale nic z tego! Zamiast „super haka”, Komorowski na zakończenie debaty wymachiwał tylko jakimś, (zapewne) kilkakrotnie kserowanym, papirusem z pudełka po adidasach, na którym rzekomo miało być coś o tym, że źli kaczyści chcą ograbić rolników.&lt;br /&gt;     Miażdżony przez Jarosława Kaczyńskiego gajowy nie ustosunkował się do wytkniętego przez szefa PiS, faktu brutalnego rozprawienia się z warszawskimi kupcami z KDT przez wynajętych w tym celu oprychów z tzw. firmy ochroniarskiej. Za to Komor wraz  z usłużnymi dziennikarzami rozprawiać teraz będzie o rzekomej wpadce Kaczyńskiego w sprawie Białorusi. Jak wiemy Białoruś jest członkiem czegoś co zwie się ZBiRem. Dlatego rozmowa o sprawach Polaków mieszkających na Białorusi może być toczona również w Moskwie. Jeśli pan Komorowski nie wie szto eto  takoje „ZBiR” to niech sprawdzi w Wikipedii. Myślę, że jednak wie, bo w końcu sam chce nas tam wciągnąć. &lt;br /&gt;     Ja tymczasem mam nadzieję, że cała prawica realna wraz z Natolinem, pochwali szefa PiS za tę wypowiedź. Dla rusofilów zapowiedź rozbioru Białorusi do spółki z Miedwiediewem powinna wprawić ich w dobry nastrój. &lt;br /&gt;     A propos Natolina. Janusz Korwin Mikke wraz ze swym „obozem politycznym” świętuje bycie czwartą siłą w Polsce. Prasa natolińska już umieszcza go na swych okładkach. Ale spokojnie moi mili. Kiedy za jakiś czas sondaże dadzą Wam 5 lub więcej procent poparcia, Wasz guru dokona kolejnego spektakularnego, politycznego „harakiri” i cała wasza para pójdzie (jak zwykle) w gwizdek!&lt;br /&gt;     Tymczasem trzecią siłą okazał się być Grzegorz Napieralski. Kampania uśmiechów upodabniająca Napieralskiego do „głupka gazowego” (kiedyś o takich mówiło się „głupek wiejski”) przyniosła efekty. Myliłby się ten, kto by pomyślał, że głosował na niego jakiś żelazny elektorat ubecko – WSIowy. Ten zapewne też. Ale wielu glosujących na niego to ludzie, którzy dali się uwieść tej uśmiechniętej minie i efektownym bliźniaczkom (nie z powodu ich „śpiewu” oczywiście).&lt;br /&gt;     4 lipca minie kolejna rocznica śmierci gen. Sikorskiego. Tego dnia możemy odzyskać przyczółek prezydencki i odroczyć wyrok na Polskę, jaki zapadł na nią na Kremlu (czy w innym Kujbyszewie). Albo zostać Kazachstanem. Kolejną republiką WNP, w której piszący prawdę dziennikarze (a jest ich niewielu) będą rozjeżdżani przez TIRy, albo będą podcinać sobie żyły we własnych domach. W której Internet będzie cenzurowany, szpitale sprywat… tzn. pardon!, skomercjalizowane, a gaz wydobywany co najwyżej z głupków, zgrupowanych w miejscach odosobnienia tu na miejscu, lub gdzieś tam w np. Kałudze czy na Magadanie. Wybór zatem należy do nas!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5478661443356416016?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5478661443356416016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/06/przed-wyrokiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5478661443356416016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5478661443356416016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/06/przed-wyrokiem.html' title='Przed wyrokiem…'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5448438398980718389</id><published>2010-05-15T14:50:00.000-07:00</published><updated>2010-05-15T14:53:30.721-07:00</updated><title type='text'>Palikotus obiit. Hic natus est Palikotus.</title><content type='html'>Im bliżej dnia wyborów tym walka zaostrza się. Oto na naszych oczach poległ pan redaktor Janke, którego usunięto z „radia informacyjnego”. Na nic zdało się bycie ultramegaobiektywnym dziennikarzem. Na nic gadanina o pojednaniu polsko - rosyjskim itp. dyrdymałach. Czekiści z Czerskiej nie ufają ludziom nie należącym „do grupy”. Podział jest prosty: albo jesteś nasz albo pisowski. Poniał? Więc żadnej „obiektywistycznej” postawy nam nie trzeba! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tymczasem Donald Tusk pokazał hrabiemu Komorowskiemu, że jeszcze nie wypadł z gry. Można nawet stwierdzić, że przebił Komorowskiego, przelicytował jego moskiewski sukces z dnia Pabiedy. Wszak hrabia otrzymał, w przeddzień dnia pogromców faszyzmu, od Miedwiediewa zaledwie jakieś (zapewne kilkakrotnie kserowane) kserówki dotyczące śledztwa katyńskiego, przełożone na tę okoliczność z pudełek po adidasach do ekskluzywnych segregatorów. A Tusk? Proszę bardzo! Dostał medal! Ha! Łyso Wam, Panie Hrabio? Medal jest dla pana premiera absolutnie zasłużony, choć zostało jeszcze trochę polskich ośrodków lub instytucji  do polikwidowania. Ale mamy czas. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;     A zatem dwór pruski nie próżnuje i przypomina, że też ma wpływ na to kto w Polsce coś znaczy. Czy linia podziału wpływu została już między mocarstwami ustalona i podobnie jak w 1939 r. przebiega wzdłuż lini Wisły, Bugu i  Sanu czy podzielono nasz kraj metodą równoleżnikową? Polska północna – Kaszuby, Pomorze Zachodnie, Mazury i Wielkopolska dla Donalda a „dół” dla hrabiego? Szalenie ciekawe w której strefie każdy z nas któregoś dnia się obudzi. No i czy wprowadzą na nowo jakieś kenkarty i ausweisy czy jednak pozostaniemy „keine grenzen”? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Okazało się, że Towarzysz Generał nie popiera kandydata SLD, tylko hrabiego „Errora”. Tego chyba jeszcze nie było! Zagadkę ową może rozwikłać fakt, że Grzegorz Napieralski jako urodzony po 1972 r. nie musi składać oświadczenia lustracyjnego a więc koledzy i oficerowie prowadzący Towarzysza Generała pewnie nic na Napieralskiego nie mają. Żadnego haka. Cóż to zatem za kandydat dla prawdziwego komunis… o pardon! Socjaldemokraty! Przecież od zamierzchłych czasów okrągłego stołu wiadomo, że najlepszy kandydat to umoczony kandydat. Jak nie jakimś świństwem z czasów młodości (donosik, lojaleczka) to chociaż wódą pitą w Magdalence (o zakąsce i musztardzie nie wspominam). Zatem Panie Grzegorzu, Pan nie! Jeszcze długo nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Poza tym może odezwały się w Towarzyszu Generale młodzieńcze wspomnienia. Przypomniał sobie, że podobnie jak Bronisław „Error” „Jamajka” „drzwi od stodoły” Komorowski też jest szlachcicem. A więc mamy tu jakieś klasowe podobieństwo, które działa jak magnez. No nie wiem czy spodoba się to gen. Kiszczakowi. Może będzie musiał wyciągnąć i uaktualnić teczkę „Wolskiego”? Ale zaraz, mamy przecież nowy etap, na którym można wyciągać pochodzenie ze sfer wyższych. Nawet dilerzy opium dla ludu też są potrzebni, więc spokojnie. Wszystko ładnie się komponuje. Myślę, że na jakimś wyborczym spotkaniu Komorowskiego z ludźmi z wyższych sfer Towarzysz Generał mógłby poopowiadać jakieś ziemiańskie anegdotki. Z kolei wśród kombatantów mógłby przedstawić swą dzielną służbę w walce z reakcją. Pan Komorowski jest w stanie załatwić sobie Towarzyszem Generałem całą kwestię polityki historycznej, którą zawłaszczyli sobie do tej pory źli kaczyści. Kto wie, może czas pomyśleć o Muzeum Towarzysza Generała, które skupiałoby wokół „Errora” Komorowskiego jego „świnktank” i zakasowało popularnością te kaczystowskie Muzeum Powstania Warszawskiego? Dyrektorem mógłby zostać Palikot (zawsze ma przy sobie jakieś ciekawe gadżety) a wycieczki z gimnazjum oprowadzać np. Niesiołowski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ciekawi mnie kto jeszcze z zasłużonych znajdzie się w honorowym komitecie poparcia? Oberczłowiek honoru chyba jeszcze głosu nie zabrał. Grzegorz Piotrowski też nie. Może Stefan Michnik? Bo Adam Humer już nie żyje niestety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     No bo cóż, poza gadżetami może wnieść merytorycznego do tej kampanii taki np. Palikot? Nawet odmieniony. Gdyby „niezależne media” drążyły dalej sprawę „eugeniki”, czyli in vitro tylko dla übermenschów, którą postulował „Error Jamajka”, to wtedy Janusz Palikot mógłby ogłosić się dawcą nasienia. Jedno z haseł mogłoby brzmieć: „Zagłosuj na Bronka, dostaniesz nasionka!”. „Jego nasienie zapewni dobre wykształcenie!”. Czy jakoś tak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Ciekawe też jakie „kwity” i na kogo wyciągać będzie w tej kampanii Andrzej Lepper, cudem (czy raczej psim swędem) zarejestrowany kandydat. Czy rzeczywiście, jak myślą niektórzy na Jarosława Kaczyńskiego czy może jednak na hrabiego? Jak na razie dla niepoznaki szwęda się po jakiś bazarach, pewnie po to, żeby nauczyć się za ile dziś można kupić kilo kartofli czy pęczek rzodkiewki (co przyda się do ewentualnych debat), ale już niedługo…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5448438398980718389?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5448438398980718389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/palikotus-obiit-hic-natus-est-palikotus.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5448438398980718389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5448438398980718389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/palikotus-obiit-hic-natus-est-palikotus.html' title='Palikotus obiit. Hic natus est Palikotus.'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-7208389051406582884</id><published>2010-05-09T13:58:00.000-07:00</published><updated>2010-05-09T14:00:48.464-07:00</updated><title type='text'>VVon!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;czyli rozpędzeni w różnych krajach za3majcie się!&lt;br /&gt;Maj 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pierwsze ofiary ocieplenia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;     Jak podaje specjalna komisja Ministerstwa Zdrowia na terenie naszego kraju pojawiły się pierwsze przypadki oparzeń spowodowanych nagłym, radykalnym ociepleniem stosunków polsko – rosyjskich. Sytuacja może się drastycznie pogorszyć po, zapowiadanej na 9 maja, akcji zapalania zniczy na grobach żołnierzy sowieckich. Komisja apeluje o spokój i rozwagę w dawkowaniu ocieplenia. „Jeśli tak dalej pójdzie będzie można mówić o epidemii. Zaapelowałam już do swoich kolegów z Ministerstwa Spraw Zagranicznych aby spowodowali coś, co chociaż na chwilę, oziębiłoby nasze relacje ze wschodnim sąsiadem” powiedziała szefowa resortu zdrowia Ewa Kopacz. Rzecznik MSZ stwierdził, że resort kierowany przez Radosława Sikorskiego pozytywnie odpowiedział na apel min. Kopacz i w celu postulowanego oziębienia odmawia przyjęcia od strony rosyjskiej czarnych skrzynek z rozbitego Tupolewa, zwalając całą winę na, Bogu ducha winnych, rosyjskich śledczych. „Będziemy również świadomie rozwalać ewentualne ogrodzenia stawiane przez Rosjan w miejscu smoleńskiej katastrofy, aby odkrywane tam przedmioty należące do ofiar mogły być nadal rozkradane przez miejscową ludność” dodaje rzecznik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Bronisław Komorowski zakłada antykwariat&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;     P.o. prezydenta RP, marszałek Komorowski otrzymał od prezydenta Miedwiediewa 67 tomów akt ze śledztwa katyńskiego. Kancelaria marszałka już przygotowuje specjalne certyfikaty, które wydawać będzie historykom chcącym zapoznać się z ich zawartością. Wiadomo, że zakaz wglądu do akt obejmie etatowych pracowników IPN oraz dziennikarzy niektórych mediów (m in. Naszego Dziennika i Rzeczpospolitej). Tymczasem to nie koniec szczęśliwych informacji dotyczących uzyskiwania przez Komorowskiego ważnych i nieznanych dotąd dokumentów i innych cennych przedmiotów. Następna wizyta marszałka sejmu obejmuje Sztokholm, gdzie Komorowski otrzyma egzemplarz pierwszego wydania „O obrotach sfer niebieskich” Mikołaja Kopernika. W Waszyngtonie z kolei dostanie oryginał „Deklaracji Niepodległości” a w Sevres pod Paryżem odbierze wzorzec metra. Lech Wałęsa zapowiedział przekazanie Komorowskiemu wszystkich dokumentów dotyczących agenta o pseudonimie „Bolek”, które swego czasu „wypożyczył” z UOP – u. Do kancelarii dzwonił również anonimowy osobnik gotowy pośredniczyć w operacji przekazania marszałkowi Komorowskiemu Bursztynowej Komnaty. „Bronisław Komorowski ma po prostu szczęśliwą rękę do podarunków” podsumował sprawę dr Andrzej Krzysztof Kunert, przyszły kierownik marszałkowskiego antykwariatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nowy Prymas nie będzie grał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;     Nowym Prymasem Polski zostanie arcybiskup Józef Kowalczyk. W wywiadzie dla telewizyjnej Panoramy, stwierdził, że „nie będzie grał roli ojca narodu”. Były pułkownik Służby Bezpieczeństwa Walerian Molibden podkreśla, że zapewnienia abpa Kowalczyka są szczerą prawdą. „Rzeczywiście JE ks. abp nie będzie grał roli ojca narodu. W resorcie przygotowaliśmy dla niego dawno temu zupełnie inną rolę. Już wyciągamy z archiwów gotowy scenariusz” – podkreślił pułkownik Molibden. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Lista Żakowskiego” budzi kontrowersje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Od kilku tygodni dostępna jest w internecie lista katalogowa pracowników i współpracowników Instytutu Pamięci Narodowej zwana „listą Żakowskiego”. Publicysta „Polityki” skopiował ją nielegalnie w czytelni IPN w Warszawie a następnie zamieścił w sieci. Kilku profesorów, których nazwiska znalazły się na liście, zamieściło na łamach prasy list protestacyjny, potępiając poczynania Żakowskiego. W piśmie tym zwrócono uwagę na to, że na tzw. liście znajdują się zarówno pracownicy Instytutu jak i osoby, które tylko korzystały z warszawskiej czytelni IPN, przeglądając akta, które są w posiadaniu tej placówki, ale nie utożsamiając się z jej dotychczasowymi działaniami. Zamieszczenie przez Żakowskiego listy w internecie poparli: redaktor Adam Michnik oraz abp Józef Życiński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Katyń 1940&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak poinformowały rosyjskie media Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, w ramach ocieplania stosunków polsko – rosyjskich, przygotowuje scenariusz rekonstrukcji historycznej (z elementami inscenizacji) rozstrzelania polskich oficerów w Katyniu podczas II wojny światowej. Ambasador Grynin przekazał już specjalne zaproszenie na rekonstrukcję dla Jarosława Kaczyńskiego i całego klubu parlamentarnego PiS. Strona rosyjska proponuje posłom PiS – u czynne uczestnictwo w przygotowywanym przedstawieniu i prosi o podanie dokładnych rozmiarów, aby zdążyć na czas z uszyciem odpowiednich mundurów, w których goście z Polski mieliby wystąpić w przyszłym roku w Katyniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trybunał w Strasburgu wyrokuje!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Potomkowie mieszkańców Sodomy i Gomory przeżywają chwile tryumfu. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nakazał wszystkim wydawcom Biblii wykreślenie z jej kart fragmentów naruszających dobre imię mieszkańców dwu wymienionych miast. „To niedopuszczalne aby w XXI wieku publikowano oszczerstwa o postępowych, wyprzedzających swoją epokę upodobaniach seksualnych starożytnych Sodomitów” – czytamy  w oświadczeniu Trybunału. Potomkowie Judasza Iskarioty zapowiadają złożenie przed europejskimi sądami podobnych pozwów, mających oczyścić dobre imię szlachetnego apostoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Radosław Sikorski trenuje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Minister Radosław Sikorski ostrzega stronę niemiecką, że jeśli nie dotrzyma ona obietnicy umieszczenia fragmentu gazociągu północnego pod dnem Bałtyku, aby nie zakłócał on żeglugi do portu w Świnoujściu, to on sam osobiście „wkopie 20 kilometrów gazowej rury”. W tym celu szef MSZ już od tygodni intensywnie trenuje nurkowanie oraz pobiera nauki operowania łopatą przy budowie stadionu narodowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koniec problemów ze Steinbach!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rzecznik polskiego MSZ ogłosił kolejny sukces polskiej dyplomacji. Od maja br. skończą się nasze kłopoty z szefową Związku Wypędzonych Eriką Steinbach. „Nazwisko tej Pani już nigdy nie zakłóci naszych relacji z Niemcami. Dokładnie 1 maja 2010 r. Erika Steinbach zmienia nazwisko na Steinbuch! To wspaniałe zwycięstwo!” – dodaje rozentuzjazmowany prof. Bartoszewski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;VVon! jest częścią kwartalnika Powiernictwa Polskiego&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-7208389051406582884?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/7208389051406582884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/vvon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/7208389051406582884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/7208389051406582884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/vvon.html' title='VVon!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-2279240996207117157</id><published>2010-05-09T13:55:00.000-07:00</published><updated>2010-05-09T13:57:41.223-07:00</updated><title type='text'>Pojednanie z komunizmem?</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rozpad Związku Sowieckiego to największa &lt;br /&gt;katastrofa geopolityczna XX wieku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Włodzimierz Putin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Pojednanie. To słowo robi furorę w pewnych kręgach. Jest odmieniane przez wszystkie przypadki w mediach. Co rusz słyszymy o nowych inicjatywach, mających na celu pogłębianie go. Pojednanie polsko – rosyjskie.&lt;br /&gt;     Ale właściwie o jakie pojednanie chodzi? Jakie krzywdy mielibyśmy zapomnieć Rosjanom? Przecież od lat 20. XX wieku mamy do czynienia nie z Rosją tylko ze Związkiem Sowieckim – ojczyzną światowego proletariatu. Gigantycznym państwowym aparatem terroru skierowanym przeciwko własnym obywatelom oraz ośrodkiem terroryzmu wymierzonego przeciwko reszcie świata. &lt;br /&gt;     Co zatem miałoby być przedmiotem obecnego polsko – rosyjskiego pojednania? Jakie konkretne winy mielibyśmy przebaczyć Kremlowi?  Rozbiory Rzeczypospolitej? Rzeź Pragi dokonaną z rozkazu Suworowa? Konfiskaty majątków uczestników powstania listopadowego? Wielką emigrację popowstaniową? Terror kozacki na ulicach Warszawy? Bo te właśnie wydarzenia stanowią m. in. o rosyjskiej winie. To są właściwe rosyjskie zbrodnie popełnione na Polsce. Wszystko co wydarzyło się po 1917 r. idzie na konto bolszewików (również narodowości rosyjskiej, ale nie tylko).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Władimir Putin realizuje z żelazną konsekwencją politykę reaktywacji ZSRS i bloku wschodniego. I choć dzieje się to pod płaszczykiem Mateczki Rossiji to przecież gołym okiem widać, że te wszystkie wielkoruskie gesty to pic na wodę i fotomontaż. Kolejna odsłona w bolszewickim teatrze. Etap na którym trzeba pokazać ludowi  nacjonalistyczne hasła, portrety carskich generałów zdobywców Azji i Europy, cerkiewnych przebierańców, dilerów opium dla ludu,  zabezpieczających „odcinek” duchowy ogłupionego do reszty społeczeństwa. To samo robił przecież Wujek Stalin kiedy został napadnięty „wiarołomnie” przez swego pupila Adolfa Hitlera w 1941 r. Musiał wówczas ratować swoją skórę przed ewentualnym społecznym wybuchem. Wtedy też wykopano  nacjonalistyczno – religijny zestaw haseł aby pokazać ludowi i światu, że jesteśmy dawną, dobrą Rosją. „To wszystko się tak cyklicznie powtarza…”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jak zatem jednać się z  (post)bolszewikami, którzy wcale nie żałują swych zbrodni, a wręcz przeciwnie – chcą dalej bezkarnie je popełniać? Politkowska, Litwinienko, setki tysięcy Czeczeńców to tylko wybrane przykłady z ostatnich lat (nie wliczając w to „katastrofy” smoleńskiej). Ukazujące, że współczesna Rosja nadal stosuje te same metody jak wtedy gdy po Europie szalała słynna grupa Jaszy. Świat zachodni przymyka na to oczy, widząc w Rosji tylko handlowego kontrahenta. Sztab niemiecki po 1917 r. dawał Leninowi pieniądze na jego wywrotową działalność w Rosji a wódz proletariatu cześć z tych funduszy od razu przekazywał swym niemieckim towarzyszom aby rozwijali rewolucję w Niemczech. Ta krótkowzroczna polityka funkcjonowała do ostatnich dni ZSRS. Fetowany na Zachodzie Michaił Gorbaczow otrzymywał wsparcie finansowe dla sypiącej się gospodarki sowieckiej, które przeznaczał m in. na wspieranie „ruchów narodowowyzwoleńczych” w różnych zakątkach globu. Świat zachodni, handlując z sowietami, finansował pośrednio terrorystów, których celem było zniszczenie zachodniej cywilizacji. Tak kończy się polityka zagraniczna prowadzona przez „sklepikarzy”.&lt;br /&gt;     Jak zatem ma wyglądać pojednanie z terrorystycznym aparatem państwowym byłego ZSRS? Bo przecież to on wyrządził gigantyczne szkody Polakom. O pojednaniu z Rosjanami trudno mówić w momencie gdy oni sami mają problemy z rozliczeniem komunizmu. Zresztą po co sięgać po Rosjan. Czy my  nie mamy problemów z rozliczeniem epoki PRL?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     To oczywiście pytanie retoryczne. Losy książek Sławomira Cenckiewicza, Pawła Zyzaka, problemy sądowe Krzysztofa Wyszkowskiego itp. pokazują nam, że zanim zaczniemy myśleć o pojednaniu polsko – rosyjskim musimy uporządkować najpierw sprawy  z naszego podwórka. A co na naszym podwórku? Recydywa PRL pełną gębą.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;     Jednym z głównych filarów systemu komunistycznego była walka z prawdą. Myślenie niezgodne z wytycznymi biura politycznego kompartii było już traktowane jako działalność antykomunistyczna. Dlatego walka z pamięcią była dla bolszewików wszystkich krajów najważniejsza. Być może nawet ważniejsza od samej zbrodni – jak fizyczna likwidacja wrogów. Od zbrodni katyńskiej, czyli wymordowania polskiej elity ważniejsze stało się dla sowieckich planistów zapanowanie po wsze czasy kłamstwa katyńskiego. Zmuszenie polskiego narodu do wyznawania wiary w jedynie słuszną wersję tej zbrodni. Dlatego z taką zajadłością prześladowano tych, którzy znali prawdę o katyńskim ludobójstwie i nie zamierzali milczeć. Podobnie sprawa ma się z dużo późniejszymi  wydarzeniami jak masakra na Wybrzeżu  w grudniu 1970 r. Tu również od samej zbrodni, czyli brutalnego spacyfikowania mieszkańców północnych miast, ważniejsze było wymuszenie na polskim społeczeństwie właściwej interpretacji tej komunistycznej zbrodni. Dlatego walczono z pamięcią o ofiarach, które zginęły na ulicach. Nie pozwalano rodzinom nawet na normalne pogrzeby swych bliskich, tylko na szybkie, nocne zakopywania ciał bez księdza i uroczystej mszy. To haniebne potraktowanie ofiar i ich rodzin potęguje winę komunistycznych aparatczyków PRL. Można zabić wroga. Ale odmówić mu prawa do ostatniej drogi, odmówić rodzinie prawa do pamięci o nim to zbrodnia potworniejsza od samych grudniowych strzałów! A przecież historia komunistycznych zbrodni na całym świecie obfituje w takie właśnie scenariusze. Zabić a potem pohańbić! Zniszczyć pamięć! Napluć w twarz najbliższym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Niestety walka z pamięcią ma się u nas dobrze u progu kolejnego dziesięciolecia nowego wieku. Zaangażowanie aparatu władzy, w tym samego premiera Tuska w likwidację niezależności IPN, w zastraszanie Krzysztofa Wyszkowskiego i innych, którzy ośmielają się myśleć inaczej o najnowszej historii Polski niż wytyczne biura politycznego i mówić o tym głośno, pokazuje, że nie wyszliśmy z komunizmu. Tkwimy w nim nadal obiema nogami i zapadamy się coraz głębiej. W takiej sytuacji o żadnym pojednaniu wewnątrzpolskim nie może być mowy a co dopiero o jednaniu się z (post)sowiecką Rosją. Zwłaszcza, że obok kłamstwa katyńskiego rosyjscy stratedzy serwują nam kłamstwo smoleńskie. Robią to ręka w rękę ze swymi polskimi kolegami z obozu władzy. To jedyne pojednanie polsko – rosyjskie jakie ma obecnie miejsce. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pojednanie polsko – rosyjskich kłamców. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-2279240996207117157?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/2279240996207117157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/pojednanie-z-komunizmem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/2279240996207117157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/2279240996207117157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/pojednanie-z-komunizmem.html' title='Pojednanie z komunizmem?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5788517256224054350</id><published>2010-05-09T13:52:00.000-07:00</published><updated>2010-05-09T13:54:56.408-07:00</updated><title type='text'>Kilka słów na Dzień Zwycięstwa (Pyrrusowego)</title><content type='html'>Bohaterscy śledczy Związku Sowiec… znaczy się pardon! – Federacji Rosyjskiej ustalają aktualne wersje prowadzonego przez siebie śledztwa w sprawie „katastrofy” smoleńskiej. Nad czarnymi skrzynkami z rozbitego polskiego samolotu pracują tak intensywnie, jak ci śledczy archeologowie z CzeKa, którzy w znanym dowcipie zmusili mumię jednego z faraonów do przyznania się kim jest. Czarne skrzynki zostają poddawane takim obróbkom, po których będzie można z nich usłyszeć chyba wszystko, łącznie z zarejestrowanym dźwiękiem należącym do pozaziemskiej cywilizacji. Polscy śledczy nie ustępują na krok swoim rosyjskim kolegom w bohaterskim dochodzeniu do prawdy o „wypadku” prezydenckiego Tupolewa. Można wręcz mówić o pełnym, profesjonalnym w każdym calu, polsko – rosyjskim pojednaniu ekspertów. Kolejne odsłony smoleńskiego dramatu, z których dowiadujemy się co dzieje się na miejscu „katastrofy”, jak walają się tam przedmioty należące do ofiar oraz ważne dowody rzeczowe (jak fragment urządzenia do wypuszczania podwozia, który też sobie tam jak gdyby nigdy nic zalegał)) można podsumować jednym zdaniem. To śledztwo to farsa! Przedstawienie dla ubogich!  Na następnej konferencji prasowej prokuratora Seremeta i spółki, „nasi eksperci” mogliby się w ogóle nie wypowiadać tylko wpuścić na salę np. posła Palikota aby na oczach „niezależnych” mediów wyżłopał „małpkę” a potem zakąsił czymś odpowiednim. Wymowa takiego performance’u byłaby całkowitym odzwierciedleniem tego jak społeczeństwo (opinia publiczna) jest traktowane przez fachowców od katastrof.&lt;br /&gt;     Tymczasem dzięki inicjatywie klubu parlamentarnego PiS, który domagał się by sejm wysłał rezolucję do premiera aby Polska przejęła śledztwo od strony rosyjskiej, wiemy kto wśród zatrudnionych przez Polaków na Wiejskiej posłanek i posłów zakłada współczesną Targowicę. Tak bowiem traktuję głosowanie przeciwko zgłoszonemu przez klub Jarosława Kaczyńskiego projektowi. Jako akces do Targowicy! Wysłanie sygnału do Centrali – „Jestem z wami Towarzysze!”. Lista posłów głosujących przeciw polskiemu śledztwu powinna wisieć na słupach wyborczych z odpowiednią informacją.&lt;br /&gt;     Z kolei w sieci wisi już inna lista, ale stworzona w tej samej sprawie. Wysłania sygnału (post)sowieckim towarzyszom o treści: „Jesteśmy przy Was! Pamiętamy!” Chodzi mi oczywiście o akcję palenia zniczy na grobach krasnoarmiejców 9 maja br. Lista „podpalaczy”, tzn. chętnych do zapalenia znicza, obfituje w znane autorytety ze świata kultury i nauki. W awangardzie „podpalaczy” jest m. in. dziekan Wydziału Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego, pan prof. Zbigniew Opacki. Pan prof. zajmuje się historią Rosji więc nic dziwnego, że „pali się” do palenia. Dziwi mnie jednak to, że mówiąc (wypowiedź dla telewizyjnych wiadomości z 06.05. 2010) o końcowej fazie II wojny na ziemiach polskich, czyli drugim (po 17 września 1939 r.) wkroczeniu Armii Czerwonej na nasze terytorium używa terminu „wyzwolenie”. Czyżby nagła śmierć szefa IPN pod Smoleńskiem oznaczała nie tylko zmianę na stanowisku szefa tej placówki, ale także wymianę podręczników na nowe (stare), w których wracamy do sprawdzonej przez lata terminologii? Powrót w dawne koleiny wiedzy? Wydział Historyczny UG nie da sobie odebrać palmy pierwszeństwa w tym procederze. Może w ten sposób chcą Centrali wynagrodzić krzywdy, jakich doznała w wyniku haniebnej działalności pseudonaukowej różnych takich „Centkiewiczów”, ośmielających się pluć na najsłynniejszego (po Kozakiewiczu albo nawet przed nim!) skoczka, który nie używając tyczki, wziął i obalił…no darujmy sobie szczegóły znanej wszystkim hagiografii (dr Cenckiewicz jest z Gdańska i przez chwilę był zatrudniony na UG). A zatem prof. Opacki występuje w roli kapłana, który w geście zapalenia znicza przebłaga Bóstwo Naczelne i zapewni swemu akademickiemu ludowi spokój i bezpieczną pracę na rzecz polskiej nauki.&lt;br /&gt;     Gwoli ścisłości należy uzupełnić, że jeszcze zanim wystrugano akcję „Znicz na 9 maja” grupa toruńskich luminarzy nauki (ale nie ze szkoły ojca Rydzyka tylko z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika) poparta przez posła Zbigniewa Girzyńskiego, wyszła z inicjatywą utworzenia w Smoleńsku uniwersytetu polsko – rosyjskiego im. Lecha Kaczyńskiego. Pomysł wytrysnął jeszcze przed pochówkiem pary prezydenckiej na Wawelu, ale potem jakoś ucichł. Można powiedzieć, że stado Filipów wyskoczyło z konopi (bardzo możliwe, że indyjskich) ogłosiło swój znakomity projekt, po czym, gdy euforia minęła a wizje się skończyły, schowało się znów w swoje konopie. No cóż, nawet jeśli publika „nie łyknęła” wiekopomnego pomysłu to sygnał do…wiedzą Państwo kogo, o treści… wiecie Państwo jakiej, został wysłany. No i pierwszeństwo przed „zniczowcami” się należy!&lt;br /&gt;     Na koniec trochę poważniej. Mamy rocznicę zakończenia II wojny światowej. Dla nas nie jest to żadne święto zwycięstwa. Chyba, że pyrrusowego. Ale jest to dzień zadumy nad losem żołnierza. Tego, który nie zajmując się wielką polityką, idzie walczyć za swój kraj. I ginie wierząc, że jego śmierć nie pójdzie na marne. Polscy żołnierze, którzy we wrześniu 1939 r. dostali karabiny i poszli bronić napadniętej przez dwóch agresorów Ojczyzny, wierzyli, że za tydzień, góra dwa, pokonają wroga i odbędą defiladę zwycięstwa w Berlinie. Nie zdawali sobie sprawy jak sytuacja się skomplikuje. Jak ich losy tragicznie się potoczą. W najśmielszych snach nie mogliby przypuszczać, że przyjdzie im lać krew na afrykańskiej pustyni, obok norweskich fiordów, pod klasztorem na Monte Cassino czy na rosyjskiej (nieludzkiej) ziemi. Że pływać będą po Morzu Śródziemnym, Atlantyku, latać i strącać niemieckie samoloty nad londyńskim niebem a ich Wódz Naczelny zginie w tragicznych okolicznościach pod Gibraltarem – gdzieś, gdzie kończy się Europa a zaczyna nowy świat. Nie zdawali sobie sprawy, że za 6 lat świat o nich zapomni a zachodni sojusznicy nie wpuszczą na swoją defiladę. Tym bardziej my pamiętajmy! Pamiętajmy o naszych bohaterach! Zapalmy znicze polskim żołnierzom! Odmówmy za nich modlitwę. Jeśli my o nich nie zadbamy, nikt tego za nas nie zrobi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5788517256224054350?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5788517256224054350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/kilka-sow-na-dzien-zwyciestwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5788517256224054350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/5788517256224054350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/kilka-sow-na-dzien-zwyciestwa.html' title='Kilka słów na Dzień Zwycięstwa (Pyrrusowego)'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-1206467593838222285</id><published>2010-05-03T08:26:00.000-07:00</published><updated>2010-05-03T08:27:05.696-07:00</updated><title type='text'>Majowa jutrzenka w cieniu doktryny Breżniewa</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Smutne były to obchody trzeciomajowego święta. Nie zobaczyliśmy Prezydenta. Nie usłyszeliśmy jego słów o Polsce i jej dorobku. Nie odznaczył już kolejnych bohaterów  skazanych w III RP na ośmieszenie lub zapomnienie. Tragizm naszego obecnego losu uwidoczniło nam składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza przez delegacje reprezentujące najważniejsze instytucje państwa. Nie było wśród nich tych, których pochłonęła ziemia smoleńska. Nawet niebo musiało dziś zapłakać…&lt;br /&gt;     Tymczasem trwa kampania wyborcza. Jak gdyby nigdy nic, zastępy „drobnych”, „niskoprocentowych”  kandydatów, koniecznie muszą zareklamować się przed elektoratem. Jak gdyby 10 kwietnia nic poważnego dla naszego państwa, dla jego „być albo nie być”, się nie zdarzyło. A to „wolnościowiec z misją”, a to obrońca życia nienarodzonych, a to rozczarowany prezydenturą śp. Lecha Kaczyńskiego Solidarnościowiec Walczący. Po prostu wysyp mężów stanu. Każdy z nich to najlepsze wyjście dla Polski. Długa kolejka chętnych do odbycia kolejnego lotu w kierunku Smoleńska…&lt;br /&gt;     No właśnie! Czy Panowie ci nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą prezydentura w naszym kraju. Czy 10 kwietnia nie jest dla nich znakiem? Czy, nawet jeśli nie obawiają się służb rosyjskich, to przynajmniej są gotowi na nagłą, poranną akcję „naszego rodzimego” ABW? Jak chcą samodzielnie rządzić naszym państwem w obliczu powrotu doktryny Breżniewa?&lt;br /&gt;     17 września 2009 r. Stany Zjednoczone dały nam do zrozumienia, że oddają nas w pacht Rosjanom. Wtedy dowiedzieliśmy się, że tarczy antyrakietowej „u nas niet”. Potem był haniebny dla świata zachodniego układ START 2, w wyniku którego USA rezygnuje z przewagi wojskowej w broni niekonwencjonalnej, niszcząc tym samym resztki reaganowskiego zwycięstwa nad sowietami. Ten sprzyjający dla Imperium czas został (zostaje) wykorzystany przez jego kolektywny zarząd do uporządkowania spraw w dawnym bloku.  Natychmiast po katastrofie  smoleńskiej spolegliwe służby lokalne szybko przystąpiły do akcji „zbierania materiałów DNA” z osobistych rzeczy tragicznie zmarłych urzędników państwowych. Z czego najlepiej zebrać DNA? Z laptopa rzecz jasna. Świat dostał jasny sygnał – wraca doktryna Breżniewa.  Oczywiście zmodyfikowana, ale istota zostaje ta sama. &lt;br /&gt;     Szybko zrozumiała to rządząca Polską kasta. Do tej pory rządziła naszą ojczyzną „koalicja strachu” przed ujawnieniem wstydliwej przeszłości jej prominentnych uczestników. Teraz ta koalicja z jednej strony odetchnęła z ulgą – wszak aneks do raportu z likwidacji WSI we właściwych rękach a Janusz Kurtyka melduje się Marszałkowi w niebiańskich Oleandrach – lecz nadal strach jej nie opuszcza. Tym razem strach przed Centralą. Strach, który paraliżuje, odbiera swobodę itd. Wprawdzie Bronisław K. mówił coś dzisiaj, że po tragedii zdaliśmy egzamin jako państwo i tym  podobne dyrdymały, ale coś przecież musiał powiedzieć. Chyba, że miał na myśli dobrze zdany egzamin przed sowiecką komisją. Tymczasem widać jak na dłoni (dla tych, którzy patrzą i widzą!), że nasze państwo jest w rękach wystrachanych „urzędniczyn” o charyzmie „mokrej ścierki” i wyglądzie…no nie obrażajmy urzędników bankowych.&lt;br /&gt;     W obliczu powracającej doktryny Breżniewa jako podstawy ustrojowej naszego kraju, każdy który chce zostać w Polsce prezydentem musi zając jakieś stanowisko w tej sprawie. Mówiąc krótko: „akceptuję rosyjską dominację nad sobą czy nie”. „Jestem gotów podjąć rzuconą przez Generała Mgłę rękawicę i walczyć o Niepodległość czy uklęknę przed nim i złożę hołd lenny” (monarchistom by się spodobało). Kandydaci mieniący się prawicowymi muszą odpowiedzieć elektoratowi na to pytanie. Cóż nam po „wolnościowcu”, który nie wprowadzi żadnej wolności jak Kreml się nie zgodzi? Cóż nam po obrońcy życia nienarodzonych, jeśli Centrali nie zależy na podtrzymywaniu etyki katolickiej w Priwislańskim Kraju? Wszak Kościół to rozsadnik niebezpiecznych zachodnich idei z Watykanu. Jeszcze by tego brakowało aby w Polsze było więcej luda niż w Kraju Rad! Czy obrońca życia da radę realizować swą misję w objęciach doktryny Leonida B? Zwłaszcza jeśli „ich ludzie” w Polsce przystąpią do likwidacji „sekty wojtylian”? Znany podróżnik i jego cięty język nie wystarczą w tej batalii, nawet jeśli rzuciłby ekskomunikę na całe kremlowskie biuro polityczne. No i wreszcie czy legendarny Solidarnościowiec Walczący ma zamiar rządzić suwerennie naszą ojczyzną w konspiracji? No chyba, że Rosja to sojusznik w pansłowiańskim pochodzie ku powszechnej szczęśliwości.&lt;br /&gt;     Dużo pytań. Mało odpowiedzi. Ale przecież w USA nie będzie wiecznie rządził dowcipny pan, który publicznie lubi używać słów typu „fucking”. W końcu zastąpi go ktoś bez „sklepikarskiej” mentalności. Gotowy porzucić intratny handel z ludożercami. Musimy przetrwać aby doczekać nowego Napoleona. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-1206467593838222285?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/1206467593838222285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/majowa-jutrzenka-w-cieniu-doktryny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1206467593838222285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/1206467593838222285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/majowa-jutrzenka-w-cieniu-doktryny.html' title='Majowa jutrzenka w cieniu doktryny Breżniewa'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6430442013803692563</id><published>2010-05-02T15:21:00.000-07:00</published><updated>2010-05-02T15:24:27.180-07:00</updated><title type='text'>„O co tu idzie?”</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Największym problemem społeczeństw tzw. wolnego świata w relacjach z blokiem komunistycznym była mentalność sklepikarska. Ludzie o takim podejściu do rzeczywistości świetnie sprawdzają się w kwestiach polityki wewnętrznej  (szczególnie w finansach) i są tam niezbędni. Niestety w momencie kiedy zajmują się polityką zagraniczną swego kraju, mogą wyrządzić mu olbrzymie szkody. Zwłaszcza kiedy podejmują rozmowy z tak bezwzględnymi graczami, jakimi w przeszłości byli sowieccy dyplomaci a dzisiaj ich następcy, wywodzący się z tych samych szkół i służb. Wtedy handlowe podejście do polityki zawodzi. Zachodnim „sklepikarzom” wydaje się, że z ludźmi, z którymi rozmawiają można zawrzeć jakieś trwałe układy. Że umów tych, raz zawartych, będą solennie przestrzegać. Tymczasem strona sowiecka w przeszłości i postsowiecka dzisiaj, nie zawiera układów w celu dotrzymania ich postanowień, tylko w celu manipulowania Zachodem. Pokazania mu, że jest tak samo cywilizowana. Zawierając dany układ strona (post)sowiecka wie, że już niedługo (za godzinę, dzień, tydzień, miesiąc, rok) zerwie go bez mrugnięcia okiem. I tak ta swoista zabawa Zachodu z blokiem komunistycznym trwała sobie w najlepsze i nie widać, żeby coś miało się zmienić w przyszłości. Tzn. do władzy w świecie zachodnim dochodziły w międzyczasie osoby, które odrzucały mentalność sklepikarską, ale nie zdobyły jej (tzn. władzy) na trwałe, niestety. W ten sposób, niedługo  po rewolucji, bolszewicy awansowali na dżentelmenów, zrzucając walonki i wkładając najlepsze fraki. Zachodnim geszefciarzom to wystarczyło, aby uznać ich za pełnoprawnych partnerów do rozmów. Geszefciarz wszak marzy o dwóch rzeczach: zysku i świętym spokoju. Dlatego będzie handlował nawet z ludożercami, sprzedając im mięso z własnych braci. Cytując Lenina: sprzeda bolszewikom sznur, na którym oni go powieszą.&lt;br /&gt;     Nie wiem czy ta mentalność sklepikarska w uprawianiu nowoczesnej polityki to spuścizna rewolucji francuskiej. Przewrót ten jak wiemy odsunął od władzy i częściowo zlikwidował reprezentantów starego ładu, czyli arystokrację wywodzącą się z rycerstwa. A zatem tę grupę społeczną, dla której liczył się nie tyle zysk ile ideały, które wyznawała. Dla których gotowa byłą ponosić ofiary. Burzyć „święty spokój”. Lecz rewolucja, której ton nadawał stan trzeci (więc m.in. sklepikarze), także wydobyła z ludzi niskiej konduity największe poświęcenie dla „sprawy”. Wszak marszałkami Napoleona byli właśnie tacy biedni, drobni geszefciarze, kombinatorzy, którzy rzucili „swój życia los na stos”. Więc to chyba nie jest wina rewolucji. W każdym czasie i w każdej grupie społecznej znajdą się ludzie „czynu” i ludzie „geszeftu”.&lt;br /&gt;     W Polsce sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana albowiem dochodzi tu jeszcze czynnik strachu. Rządząca obecnie kasta polityczna (nie elita a właśnie kasta) boi się wschodniego sąsiada. Po 10 kwietnia jest to całkiem zrozumiałe. Niestety strach jest złym doradcą i kierujący się nim politycy obecnego układu dalej będą szkodzić sprawie polskiej. Ten strach emanujący z przedstawiciela obozu władzy, szczególnie było widać podczas programu „Bronisław Wildstein Przedstawia” z 2 maja br. Eurodeputowany Jacek Sariusz – Wolski w taki oto sposób argumentował dlaczego strona polska nie domaga się przejęcia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej (cytat niedosłowny, ale oddający treść): „lepiej by było aby to strona polska prowadziła śledztwo, ale skoro istnieje podejrzenie, że Rosjanie się na to nie zgodzą, to nie ma co ich naciskać bo będzie to źle odebrane”. Podobnie źle odebrana przez Rosjan byłaby prośba o międzynarodowy arbitraż. Bez komentarza.&lt;br /&gt;     Dzieje strachu w Polsce wchodzą w nową fazę i żeby zrozumieć ten fenomen należy chyba zaprosić do nas „światowej sławy historyka” Jana Tomasza Grossa aby kontynuował swoje badania w tym temacie.&lt;br /&gt;     Opadł już kurz „dyskusji” jaka przetoczyła się w mediach na temat spoczynku na Wawelu Tego, który w polityce nie kierował się strachem i mentalnością sklepikarską. Pochówek  ten nie podobał się ciekawej koalicji medialno – politycznej, podobnej w swym składzie do koalicji obrońców dobrego imienia Towarzysza Generała po wyświetleniu pamiętnego filmu. Obecności śp. Prezydenta wraz z Małżonką w Krakowie sprzeciwiali się funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy ustanowionego po Okrągłym Stole i ich satelici, drobni i średni geszefciarze. To jasne. Ale do grona krytyków dołączyli ludzie, którzy z tym obozem nie mieli raczej do czynienia. Często ludzie zacni i z dorobkiem naukowym. Nie będę wymieniać nazwisk aby nikogo nie pominąć. Dla niektórych z nich Wawel to coś w rodzaju mitycznego Olimpu, na który ludziom współczesnym nie wypada nawet zerkać. Nie chcą oni dostrzec, że życie polityczne toczy się tu i teraz i nawet Opatrzność Boża w naszych porewolucyjnych, „jakobińskich” czasach coś nam chce powiedzieć. Skoro już jesteśmy przy Opatrzności. Cześć z krytyków zarówno pochówku Prezydenta na Wawelu jak i jego polityki, wyciągała i wyciąga nadal kwestie katolickie na pierwszy plan, robiąc ze Zmarłego i jego Małżonki aborcjonistów. Przypomnijmy sobie znanego podróżnika „nakładającego” swego czasu na Prezydenta ekskomunikę. Do owego znanego podróżnika dołączają inni „zawodowcy” („zawodowi” katolicy), którzy postanowili chyba utworzyć coś na kształt papieskiego ORMO. Co ciekawe, niektórzy z nich jako zwolennicy tradycji katolickiej krytykują papieża i hierarchię za tolerowanie modernizmu w Kościele czy wręcz nazywają Kościół Katolicki sektą „wojtylian”. Ci ludzie (gdyby mieli realny wpływ na politykę) nie tylko odmówiliby katolickiego pogrzebu Lechowi Kaczyńskiemu, ale nawet nie daliby tego prawa Janowi Pawłowi II. Sięgając dalej w naszą przeszłość, nie uhonorowaliby takiego np. gen. Józefa Bema, bohatera powstania listopadowego, który przeszedł na islam. Być może zakwestionowaliby katolicyzm Cypriana Kamila Norwida za to, że napisał „Bema Pamięci Żałobny Rapsod”. Skoro tak, to może również dostałoby się Czesławowi Niemenowi za skomponowanie muzyki do tego poematu. Przesadzam? Znając katolickie „zawodowstwo” tych publicystów nie wydaje mi się. Wszak ludzie ci odrzucają naszą romantyczną przeszłość, walkę „za naszą i waszą wolność”, na rzecz spokojnego handlu z ludożercami i kultu „świętego spokoju”. Dla nich Adam Mickiewicz podnoszący głos na papieża, aby pamiętał o cierpieniach Polaków to świętokradca. „O co tu idzie Panowie?” - pytał się kiedyś legionistów Józef Piłsudski. I odpowiadał: „Otóż tu idzie o plucie!”.&lt;br /&gt;     Kilkadziesiąt lat temu poprzednicy naszych „zawodowców” atakowali Józefa Piłsudskiego za jego osobiste grzeszki i omawiali mu prawa do wiary. Papieskie ORMO czuwało i czuwa nad tymi, którzy swoim życiem dowiedli tego, że zasada Dulce et decorum est pro Patria Mori jest dla nich świętą maksymą. Ludzie czynu nie mieli w Polsce łatwego życia i wygląda na to, że chyba nic się nie zmieni. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6430442013803692563?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6430442013803692563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/o-co-tu-idzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6430442013803692563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6430442013803692563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/05/o-co-tu-idzie.html' title='„O co tu idzie?”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4674196782770012191</id><published>2010-04-11T03:27:00.001-07:00</published><updated>2010-04-11T03:27:55.339-07:00</updated><title type='text'>Zastanawiam się…</title><content type='html'>Zastanawiam się czy Szymon Majewski i Kuba Wojewódzki zapalili znicz pod Pałacem Prezydenckim…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się czy niemiecki szmatławiec „Die Tageszaitung” zamieścił już informację o nadchodzącym pogrzebie „nowego polskiego kartofla”…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się czy Jacek Żakowski obgryzie sobie język (jak zadeklarował jeśliby Lech Kaczyński nie starał się o reelekcję)…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się czy Witold Waszczykowski i pozostali pracownicy Kancelarii Prezydenta zabezpieczą aneks do raportu o WSI i inne ważne dokumenty przed przejęciem ich przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sowieckich agentów&lt;/span&gt;…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się czemu cały ośrodek prezydencki oraz czołowa generalicja zostały zapakowane do jednego samolotu i poleciały do Smoleńska na ostatnią chwilę…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy we wrześniu ubiegłego roku gościliśmy na Wybrzeżu byłego funkcjonariusza KGB, pół Sopotu było zamknięte a cały Grand Hotel łącznie z molo do dyspozycji sowieckich służb. Dziś niechciany przez tegoż funkcjonariusza na oficjalnych obchodach w Katyniu, Prezydent Polski leciał do Katynia na złamanie karku…Mając do dyspozycji starego rzęcha i mało czasu…Mimo to nie trzeba było pakować wszystkich do tego samolotu. Nie trzeba było robić takiego prezentu naszym wrogom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Boże…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4674196782770012191?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4674196782770012191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/04/zastanawiam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4674196782770012191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4674196782770012191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/04/zastanawiam-sie.html' title='Zastanawiam się…'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-8312181501105596502</id><published>2010-04-05T12:33:00.000-07:00</published><updated>2010-04-05T12:34:12.268-07:00</updated><title type='text'>Zlikwidować  „swojego Kiszczaka”</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dwie ważne postacie w polskiej historii XX w.: Józef Piłsudski i Lech Wałęsa. Co ich łączy? Obaj mieli ambicje. Chcieli odegrać ważną rolę w dziejach swego kraju. Los rzucił ich w wir ciekawych i niebezpiecznych wydarzeń. Obaj wykorzystali swoją szansę. Obaj mieli styczność ze służbami specjalnymi, choć Piłsudski tego chciał i niejako sam szukał „dojścia”, Wałęsa zaś wpadł w szpony. Co ich dzieli? Piłsudski szlachcic z Litwy. Wałęsa chłop, później robotnik. Piłsudski musiał wziąć władzę w wolnej Polsce siłą, Wałęsie ją podano. Ale nie to dzieli ich najbardziej.  &lt;br /&gt;     Zarówno jeden jak i drugi nie chciał aby prawda o konszachtach ze służbami wyszła na jaw, wybrali jednak inne drogi do realizacji tego celu. Celu, którym było zatarcie śladów przeszłości. Lech Wałęsa szedł w zaparte – nie byłem agentem!  Nawet w godzinie próby jaką było wykonanie uchwały lustracyjnej przez Antoniego Macierewicza, wycofał oświadczenie dla PAP, w którym stwierdzał, że podpisał jakieś dokumenty. Wtedy z pomocą przyszli mu politycy, którzy postanowili obalić rząd. Niektórzy z nich nie chcieli także ujawnić swojej ciemnej przeszłości jak Leszek Moczulski. Udało się. Tajni współpracownicy, na czele z Wałęsą odetchnęli z ulgą. Wszystko wróciło do normy.&lt;br /&gt;     Józef Piłsudski wybrał inną drogę. Także nie miał zamiaru się poddawać i ogłosić Polakom, że był agentem austriackim i niemieckim. Ale postąpił inaczej. Nie szukał poparcia u znających prawdę byłych oficerów austriackiego wywiadu. Gen. Zagórski nie był proszony przez niego o świadectwo moralności tak jak gen. Jaruzelski przez Wałęsę. Piłsudski postanowił… zlikwidować „swojego Kiszczaka”. Tym brutalnym sposobem odciął się od swej przeszłości. Pozostali, którzy znali wstydliwe fakty wiedzieli, że z marszałkiem nie ma żartów, więc nie ma się co wychylać.&lt;br /&gt;     Jakże inaczej potoczyłyby się losy naszego kraju gdyby Lech Wałęsa zamiast być na pasku tajnych służb, zlikwidował szantażujących go generałów.&lt;br /&gt;     Puśćmy wodze fantazji…&lt;br /&gt;     Lech Wałęsa zostaje zaprzysiężony. Kilka miesięcy później gen. Kiszczak zostaje internowany i przetrzymywany w nieznanym miejscu. W tym czasie nieznani sprawcy podpalają jego dom. Po pół roku zostaje zwolniony po czym… przepada bez wieści. Gazety spekulują, że potajemnie opuścił Polskę, uciekł do Moskwy albo na Kubę. Gen. Jaruzelski w obawie, że on również może „zniknąć” w programie Moniki Olejnik odpiera zarzuty, że Wałęsa kazał „sprzątnąć” Kiszczaka. Znany z „propaństwowej” postawy minister Milczanowski udaje głupiego, gdy Tomasz Lis oskarża go o kierowanie grupą nieznanych sprawców, którzy spalili dom byłego szefa MSW i po nocach wydzwaniali do członków jego rodziny z pogróżkami. Po kilku tygodniach medialnej burzy sprawa ucicha i staje się jedną z zagadek III RP, do której po latach wraca już tylko Jerzy Urban na łamach tygodnika „NIE” oraz Ryszard Kalisz w „Kawie na Ławie” Rymanowskiego.&lt;br /&gt;     A Wałęsa? Razem z Janem Olszewskim i Antonim Macierewiczem oczyszczają z agentów Sejm i Senat. Prezydent stawia tylko jeden warunek. Zostawiacie Mietka Wachowskiego i ks. Cebulę w spokoju. „Poza tym macie wolną rękę”.&lt;br /&gt;     Tak mogło być…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-8312181501105596502?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/8312181501105596502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/04/zlikwidowac-swojego-kiszczaka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8312181501105596502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8312181501105596502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/04/zlikwidowac-swojego-kiszczaka.html' title='Zlikwidować  „swojego Kiszczaka”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3821244728150803231</id><published>2010-02-12T14:00:00.000-08:00</published><updated>2010-02-12T14:03:28.007-08:00</updated><title type='text'>„Przy Tobie Najjaśniejszy Putinie stoimy i stać chcemy!”</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czyli poczet jedynie słusznych kandydatów na namiestniczy tron w Warszawie.&lt;br /&gt;(z cyklu Niezbędnik Okrągłostołowego Inteligenta – może być bezpłatnym dodatkiem do tygodnika „Polityka”)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Kto ostatecznie zostanie namaszczony do zastąpienia drogi Złemu Kaczorowi, który tyle krwi napsuł salonom europejskim, niewiadomo. Ale linia została wytyczona i z grubsza możemy przyjrzeć się tym, którzy wstępnie są gotowi do wyścigu.&lt;br /&gt;Donald Tusk – wprawdzie jeszcze przed koronacją ogłosił uroczyście swą abdykację, ale zawsze może zmienić zdanie. W końcu pułkownik Molibden z majorem Lesiakiem mogą opracować przy wódeczce i zakąskach nowy plan. Tusk jest pod pewnymi względami idealny jako namiestnik. Wręcz wzorcowy (gdyby w Sevres pod Paryżem chciano umieścić wzorzec namiestnika na tronie warszawskim, Tusk pasowałby idealnie) :&lt;br /&gt;• Europejczyk pełną gębą (z „dziadka pradziadka” można by rzec),&lt;br /&gt;• pupil zaprzyjaźnionych dworów – a to nagroda Karola Wielkiego (od Prusaków), a to przyjacielska wizyta w metropolii u wujka Wołodii („Przy Tobie Najjaśniejszy… stoimy” itd.) tudzież rewizyta tegoż w naszej prowincji,&lt;br /&gt;• przy okazji skromny w obyciu, niemalże asceta, żeby nie powiedzieć abnegat – nie lubi blichtru, jaki niesie ze sobą urząd namiestniczy, (szczególnie niecierpi żyrandoli) itp. Ot zadowoli się piłką kopaną w miłym towarzystwie. Gdyby został namiestnikiem zamówiłby u stolarza następujący zestaw mebli do swego gabinetu: „deska do spania, wiadro do srania, hak na fufajkę i półka na bałałajkę”.&lt;br /&gt;Ale mimo swoich plusów ma też minusy. W zasadzie wszystkie wymienione wyżej atuty, mogą okazać się gwoździem do trumny. W końcu epigoni konfederacji barskiej pod przewodnictwem ks. Marka (aktualnie rezydującego nie w Barze lecz w Toruniu, choć i tam musi być przynajmniej jakiś barek) mogą wytknąć mu to wszystko jako jeden wielki minus. Tymczasem Donald jako premier zamiast „dorżnąć” ową „ watahę” , co to „nigdy z królami nie będzie w aliansach” oraz „nigdy przed mocą nie ugnie szyi”, pozwolił jej swobodnie oddychać i teraz sam jest sobie winien, że pułkownik Molibden (jako ten Ksawery Branicki) w porozumieniu z jenerałem Apraksinem nie chcą go wystawiać do boju. Poza tym zima była (jest) sroga, wiosną zaczną się roztopy… Z wartkim nurtem naszych rzek jeden premier, który obecnie jeszcze nie wie czy ma kandydować,  już kiedyś popłynął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro jesteśmy przy „dożynaniu”, spójrzmy na sylwetkę drugiego „asa”.&lt;br /&gt;Radosław Sikorski – młody, zdolny, ambitny, zna języki, podróżował, słowem idealny kandydat dla „młodych, wykształconych z dużych miast”. Terminował u największego autorytetu III RP -  Bronisława Geremka. Ale, niestety ma również swoją piętę Achillesa. Można by powiedzieć, że każdy ma swojego „dziadka w Wehrmachcie”. Tym dziadkiem Radosława jest jego żona. Wprawdzie „młodzi, wykształceni z dużych miast” nie wiedzieliby w czym problem, nazwisko żony pana Sikorskiego mogłoby się im kojarzyć jedynie z jakimś sprzętem komputerowym albo jabłecznikiem, ale ta straszna konfederacja barska (tzn. „toruńska”, mogłaby tym młodym wytłumaczyć o co chodzi z tym nazwiskiem. Zresztą co tam motłoch od tego szarlatana w sutannie, skoro swoje zdolności translatorskie ujawnia już nie kto inny tylko Janusz „Blood &amp; Sperma” Palikot. To właśnie on jako pierwszy harcownik wystąpił przeciwko żonie ministra spraw zagranicznych. No, nic dziwnego, w końcu Palikot jest czołowym platformerskim „damskim bokserem”, jeśli przypomnimy sobie jego niewybredne ataki na minister Gęsicką. A zatem: „Et tu Brute, contra me!” mógłby wykrzyknąć Radosław Sikorski do swego partyjnego towarzysza. Pamiętajmy również o silnej nadal w naszym kraju frakcji natolińskiej, która stawiając sobie za wzór poczynania gen. Jaruzelskiego („Blood &amp; Honor”) z pewną mniejszością, też przystąpiłaby do ataku prędzej czy później, mając do pomocy epigonów z frakcji puławskiej zresztą. &lt;br /&gt;A zatem Radku – „Pan nie. Jeszcze długo, długo nie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bronisław Komorowski – najmniej chyba znany na salonach. Musiałby sporo nadrabiać, zwłaszcza, że i z angielskim słabo…Ale pal licho angielski, z towarzyszami z Puszkino czy innego Kujbyszewa się dogadamy…&lt;br /&gt;Pod pewnym względem idealny jako namiestnik. Idzie po władzę po to, żeby ograniczyć czy w ogóle zlikwidować prezydenckie veto. Proszę, proszę: „idziemy po władzę, żeby oddać ja ludziom” – tak 10 lat temu deklarował nasz inny czołowy obecnie Europejczyk, Jerzy Buzek. Komorowski mógłby powtórzyć te słowa precyzując dokładnie o jakich ludzi chodzi konkretnie. Czy tych z Puszkino, Kujbyszewa czy jeszcze jakiś innych. W każdym razie to swoisty ewenement, żeby kandydat na, bądź co bądź, najwyższy urząd w państwie sam się pozbawiał tej namiastki władzy, którą przewiduje nasza konstytucja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i wreszcie „nasz najdroższy” – Andrzej „Baby Sitter” Olechowski. To kandydat! Duże miasta wilgotnieją  na samo brzmienie jego nazwiska. Poza tym chyba jako jedyny ma konkretny program pozytywny, tzn. nie chce ograniczać swej władzy, rezygnując z jej uprawnień, wręcz przeciwnie. Chce „zapoczątkować” zmiany itd. No i żyrandole mu nie przeszkadzają.&lt;br /&gt;Program Olechowskiego to najkrócej ujmując:&lt;br /&gt;• zwiększenie liczby żłobków (stąd przydomek „Baby Sitter”) – były tenor myśli widocznie, że społeczeństwo po jego wygranej, „napalone” jego widokiem zacznie masowo… „łączyć się w pary”,&lt;br /&gt;• większy dostęp do szerokopasmowego Internetu – oczywiście, w domyśle, „oczyszczonego” z blogerskiej szumowiny. Chodzi o to żeby społeczeństwo mogło efektywniej ściągać sobie pornole i zamieszczać więcej zdjęć na „naszej klasie”,&lt;br /&gt;• zlikwidowanie transmisji z obrad komisji śledczych – po pierwsze: ludzie zamiast pracować emocjonują się tymi głupotami, po drugie: komisje mogą wykreować jakiegoś nowego Ziobrę, a przecież jeszcze nie „dorżnęliśmy” starego, po trzecie: po co nam w ogóle telewizja skoro mamy szerokopasmowy Internet?…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To oczywiście przegląd tych najważniejszych. Cimoszewicz, także by pasował do tego grona, bo również byłby gotów słać tytułowy adres do metropolii. Ale na tym na razie poprzestańmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciąg dalszy, być może, nastąpi…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;f236283bd3d03af5254e698f58645465&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3821244728150803231?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3821244728150803231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/przy-tobie-najjasniejszy-putinie-stoimy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3821244728150803231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3821244728150803231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/przy-tobie-najjasniejszy-putinie-stoimy.html' title='„Przy Tobie Najjaśniejszy Putinie stoimy i stać chcemy!”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4146819700587627867</id><published>2010-02-12T13:56:00.000-08:00</published><updated>2010-02-12T13:59:48.944-08:00</updated><title type='text'>„Być może ostatni pocałunek”. Wywiad z Judaszem Iskariotą.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Thomas Lies&lt;/span&gt;: - Witam Państwa serdecznie! To jest program Thomas Lies Live na kanale Konserwatywna Judea! &lt;br /&gt;(Burzliwe oklaski publiczności w studio)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Thomas Lies (TL&lt;/span&gt;): - Parę dni temu wiele kontrowersji i dyskusji wzbudził wyemitowany na kanale publicznym film pt. „Apostoł apostata”, będący swoistą, kontrowersyjną biografią polityczną Judasza Iskarioty. Sam bohater tej produkcji napisał list protestacyjny, w którym w ostrych słowach skrytykował autorów filmu za „kłamstwa, uproszczenia i manipulacje”, których mieli się dopuścić.  Dziś bohater tego filmu jest naszym gościem – witamy serdecznie Rabbi!&lt;br /&gt;(Burzliwe oklaski publiczności w studio)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Judasz Iskariota&lt;/span&gt;: - Witam!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Drugim gościem jest profesor Plikowski z Instytutu Pamięci Powszechnej. Witamy Profesorze!&lt;br /&gt;(Mniej burzliwe, ale intensywne oklaski publiczności w studio, w momencie wymawiania nazwy instytutu subtelne buczenie osób z tylnych miejsc)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Rabbi, dlaczego film „Apostoł apostata” został przez Pana skrytykowany w tak mocnych słowach?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Judasz Iskariota (JI)&lt;/span&gt;: - Drogi Panie Redaktorze! Cieszę się ogromnie, że zostałem zaproszony do pańskiego programu, który tak cenię. Uważam Pana za arystokratę wśród dziennikarzy i mimo, że jestem rabinem rewolucjonistą i arystokratów zasadniczo nie cierpię to…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Rabbi! Stawia mnie Pan w niezręcznej sytuacji…Wróćmy do tematu naszego spotkania…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: Oczywiście! Już wyjaśniam. Trudno omówić wszystkie problemy w tak krótkim czasie jakim dysponuje ten program, ja w ogóle uważam, że zaprasza się mnie do telewizji stanowczo za mało. Ale film, który rzekomo ma opowiadać o mojej drodze społeczno – politycznej jest po prostu kłamliwy. Autorzy w ogóle nie niuansują problemów o jakich chcą opowiadać,  opierają się na niedoskonałej, delikatnie mówiąc, „wiedzy” z Instytutu Pamięci Powszechnej a co najgorsze – głównym ekspertem tego filmu jest niejaki Paweł z Tarsu, który kreuje się w nim na wielkiego chrześcijanina, mojego osobistego wroga a w rzeczywistości jest zwykłym renegatem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - To bardzo mocne słowa Rabbi. Jak to Paweł z Tarsu jest renegatem? Wyjaśnijmy to naszym widzom.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Dzisiaj nazywa się Paweł, ale jeszcze nie tak dawno był zwykłym Szawłem, którego ojciec kupił sobie obywatelstwo rzymskie, wzbogaciwszy się na handlu… Nie pamiętam dywanami czy jakoś tak? W każdym razie był Szawłem, gorliwym wyznawcą judaizmu, szczerze nienawidzącym nauki Jezusa z Nazaretu i co najgorsze – wziął czynny udział w ukamienowaniu jednego z pierwszych chrześcijan – Szczepana, zwanego dziś świętym.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: Rabbi! Znów wytacza Pan najcięższe armaty…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Ale taka jest niestety smutna prawda redaktorze.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Oddajmy głos profesorowi. Co Pan na te zarzuty?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Profesor Plikowski (PP)&lt;/span&gt;: - Ja przyznaję jedno – film, o którym mówimy nie jest doskonałą biografią. Gdybym to ja był reżyserem nakręciłbym zdecydowanie lepszy. Ale cóż mamy to co mamy i musimy się jakoś ustosunkować do tego. Nie chcę komentować słów rabbiego Iskarioty, byłem świadkiem jak Pawła z Tarsu usiłowano zniszczyć za jego prochrześcijańską postawę. A przeciw Judaszowi Iskariocie przemawiają po prostu fakty. Owego wieczora, działając wspólnie i w porozumieniu z Sanhedrynem żydowskim, wydał władzom rzymskim Jezusa z Nazaretu, wziąwszy wcześniej za tę „usługę” 30 srebrników – choć muszę lojalnie przyznać, że w archiwach naszego Instytutu nie ma żadnego śladu pokwitowania przez Judasza tej kwoty. Wiemy, że doszło do tej transakcji z opublikowanej niedawno notatki sekretarza prokuratora Piłata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Panie redaktorze, muszę zaprotestować! Notatka, o której wspomina Pan profesor jest niewiarygodna!  Z tymi rzymskimi źródłami to w ogóle jest tak, że IPP wybiera i podaje tylko te, które są mu wygodne a inne, które przeczą jego koncepcji dziejowej, bagatelizuje. Nie brałem żadnych pieniędzy od Sanhedrynu ani od Rzymian. Nie byłem „rzymskim lokajem” jak nazwał mnie w filmie Szaweł vel Paweł z Tarsu. Decyzja, którą podjąłem a która zaprowadziła mnie owego wieczoru do ogrodu oliwnego, była po prostu wyborem mniejszego zła. Wspomnienia członków Sanhedrynu potwierdzają, że mój wybór był słuszny. Działalność Jezusa z Nazaretu groziła nam, Żydom, straszliwymi konsekwencjami – rozlew naszej krwi wisiał na włosku. Gdybyśmy nie powstrzymali Jezusa – Rzymianie wkroczyliby do Jerozolimy i innych miast. Dokonano by okrutnej rzezi – pamiętajmy, że terroryści, bo tak trzeba ich nazwać, od Barabasza czekali z bronią u nogi. Czekali na sygnał…Sytuacja była maksymalnie napięta.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Ale tak tłumaczy się Pan od zawsze, czy naprawdę nie było innej możliwości tylko wydanie Jezusa na śmierć? Jak Pan się czuł podejmując taką decyzję?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Było mi ciężko. Proszę mi wierzyć…Kilka dni przed wspomnianą akcją w ogrodzie, sporządziłem sobie sznur… Wisiał na moim progu. Kładąc się spać, zawsze na niego spoglądałem…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Myślał Pan o samobójstwie?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Tak…To były straszne dni. Ale lepiej aby jeden człowiek zginał za cały naród niż…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PP&lt;/span&gt;: - Ale nie zginął jeden!!  Przecież zabijano później następnych – wspomniany przez Pana Szczepan…A co z antychrześcijańskimi czystkami w aparacie administracyjnym Judei?! Ile karier urzędniczych złamano tylko dlatego, że wykorzystywano nagonkę antychrześcijańską, przeprowadzaną, również za Pańską inspiracją. A wiemy, że za wszystkim stali Rzymianie…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - To kolejny mit! Nigdy nie brałem udziału w żadnej nagonce! To ten Paweł vel Szaweł rzucał kamieniami w Szczepana!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Ale podobno nie rzucał, tylko pilnował szat tych, którzy rzucali…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Wszystko jedno panie redaktorze! Ten człowiek usiłuje mnie opluć! A sam jest zaplutym karłem reakcji!!! Decyzja o wydaniu Jezusa na sąd była trudna, ale słuszna! Podjąłem ją suwerennie w poczuciu odpowiedzialności za mój naród. Zawsze byłem realistą politycznym i nim pozostałem, choć w młodości zdarzyło mi się dołączyć do grupy zelotów (śmiech) i biegać po ulicach z pałką. Szybko jednak wywiało mi z głowy te niepoważne idee.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Ale jednak dołączył Pan do szkoły Jezusa z Nazaretu. To też były niepoważne idee?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Z przykrością stwierdzam, że tak! Miłość bliźniego? Wybaczanie krzywd nieprzyjaciołom? Przyjęcie cierpienia jako cnoty uszlachetniającej duszę? Prawda? Straszne, nieodpowiedzialne, nierealistyczne!!! Po prostu głupie! Dziecinada! Odnalazłem prawdę w socjalizmie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - Rabbi, musimy kończyć. Na pocieszenie mogę dodać, że Poncjusz Piłat, były prokurator Judei, obecnie mieszkający w Brytanii, którego nazwisko pada w filmie w niekorzystnym dla Pana kontekście ( rzekomo miał nazwać Pana zdrajcą), postanowił wytoczyć proces sądowy jego twórcom.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JI&lt;/span&gt;: - Świetnie! Przyjdę na ten proces! A teraz chciałbym Panu i Państwu zarekomendować moją najnowszą książkę: „Być może ostatni pocałunek”, w której opisuję prawdziwe dzieje mych relacji z Jezusem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TL&lt;/span&gt;: - A zatem zapraszamy do księgarń! Dziękuje Państwu za uwagę! Do zobaczenia!&lt;br /&gt;(Burzliwe brawa publiczności w studio)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4146819700587627867?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4146819700587627867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/byc-moze-ostatni-pocaunek-wywiad-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4146819700587627867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4146819700587627867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/byc-moze-ostatni-pocaunek-wywiad-z.html' title='„Być może ostatni pocałunek”. Wywiad z Judaszem Iskariotą.'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3859270559155539803</id><published>2010-02-07T14:21:00.000-08:00</published><updated>2010-02-07T14:22:35.720-08:00</updated><title type='text'>Antykomunizm – utracona tożsamość prawicy?</title><content type='html'>Tak jak przewidywałem, po emisji filmu „Towarzysz Generał” głos zabrał Towarzysz Winnicki i zaczął „niuansować”. Oczywiście mam na myśli „zbiorowego” Towarzysza Winnickiego, bo przeciwko filmowi Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka wystąpiła cała koalicja przeciwników rozrachunku z dziedzictwem PRL. Jest to koalicja ciekawa jeśli przyjrzymy się jej uczestnikom. O tym, że przeciwko filmowi opowiedzą się tacy ludzie jak Jacek Żakowski, Wojciech Mazowiecki czy posłowie SLD trudno się dziwić. Film o Jaruzelskim, będący logiczną kontynuacją tematów poruszanych przez autorów w poprzednich produkcjach (np. o agencie „Bolku”) burzy okrągłostołowy układ. Niweczy kompromis jaki komuniści zawarli z wyselekcjonowanymi „dysydentami” działając wbrew oszukiwanemu po raz kolejny w PRL – u społeczeństwu. Wdzięczność pseudo – elit, którym Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski zapewnili współudział w rządzeniu neopeerelem, była tak ogromna, że nawet pozapominano byłemu moczarowcowi Jaruzelskiemu udział w  antysemickiej czystce w wojsku. W czasie kiedy Gazeta Wyborcza wyciągała lub preparowała najmniejsze przesłanki antysemityzmu wśród polityków prawicy czy dziennikarzy, generał Jaruzelski był hołubiony przez redaktora Michnika i zastępy jego apostołów. Pokazywało to i pokazuje najdobitniej, że tzw. „walka z antysemityzmem” to polityczna broń okrągłostołowej elity w eliminowaniu swoich przeciwników. „O tym kto jest Żydem decyduję ja!” – miał powiedzieć swego czasu jeden z przywódców III Rzeszy Herman Goering. „O tym kto jest antysemitą decyduję ja!” – mógłby powtórzyć po latach współrządca neopeerelu Adam Michnik.&lt;br /&gt;     Dajmy jednak spokój „prorokom większym” (Michnik) i „mniejszym” (Żakowski). Nie wspominajmy nic o SLD. Dlaczego jednak w obronie gen. Jaruzelskiego występują ludzie mieniący się prawicą, ba! – nawet określający siebie mianem prawdziwej i jedynej prawicy w odróżnieniu od bandy „jakobinów” , którymi to epitetami określają inne środowiska (np. PiS). Dlaczego od Jaruzelskiego nie chcą się odciąć (z wyjątkami – np. Maciej Eckardt) spadkobiercy endecji jak grupa skupiona wokół  Myśli Polskiej z red. Engelgardem na czele? Jak to możliwe, że pozytywnie o szefie WRON wypowiada się od lat Janusz Korwin Mikke? Co powoduje, że ludzie ci stają ramię w ramię z, skądinąd, krytykowanym przez siebie red. Michnikiem i postkomunistami aby bronić „dobrego imienia” byłego włodarza Polski Ludowej?&lt;br /&gt;     Siła komunizmu tkwiła przez lata (i tkwi nadal) w słabości tzw. wolnego świata. Nawet tak cyniczna i bezwzględna, znająca się na uprawianiu polityki realnej jak mało kto elita polityczna Wielkiej Brytanii w starciu z cynizmem i bezwzględnością elit komunistycznej Rosji jawi się jako klub popijających herbatkę dżentelmenów, rozprawiających o pogodzie. Sowieci doprowadzili sztukę dezinformacji i prowokacji do perfekcji. Nie odnosiliby swoich zwycięstw gdyby nie armie agentów wpływu w krajach Zachodu. I nie chodzi tu o partie komunistyczne, będące hodowlą kadr na wypadek zwycięstwa rewolucji w danym, tubylczym kraju. Najbardziej liczyły się zakamuflowane „śpiochy”, które w odpowiednim momencie przygotować miały grunt pod przeprowadzenie większej lub mniejszej operacji medialnej. &lt;br /&gt;     Komunizm po zdławieniu wszelkiej opozycji i zlikwidowaniu lub pozyskaniu ludzi dawnego, przedrewolucyjnego ustroju, sam zaczął kreować na własne potrzeby rozmaite „nurty” wewnątrzpartyjne (lub okołopartyjne) aby elity społeczne Zachodu miały co analizować. Jednym z takich działań było wymyślenie sporu pomiędzy towarzyszami partyjnymi żydowskiego pochodzenia a towarzyszami akcentującymi narodową drogę do socjalizmu. Oczywiście wewnątrz partii, między funkcjonariuszami systemu były prawdziwe spory, kończące się często rozlewem krwi, ale sama „kwestia żydowska” była tylko wykorzystywana w tych rozgrywkach na kolejnych etapach. Elity władzy w państwach komunistycznych w sposobie rządzenia przypominały (i przypominają) organizacje gangsterskie. Walka o władzę była (i jest) tam brutalna, towarzysze pozbawiani władzy odstawiani byli w niebyt i zapomnienie. Przerzucanie się odpowiedzialnością za komunistyczne zbrodnie w czasach stalinowskich przez „frakcje” „narodowe” i „żydowskie było bardzo wygodne dla komunistów aktualnie przygotowujących się do przejmowania władzy. W zależności od okoliczności szermowano hasłami narodowościowymi, które z jednej strony miały przyciągnąć ku niej własne społeczeństwo, a z drugiej dać zachodnim „analitykom” argumenty przemawiające za „ewolucją” komunizmu – od dzikiego i nieokiełznanego z czasów rewolucji do uczesanego, ugrzecznionego, realizującego tylko i wyłącznie socjalne i narodowe prawa wyzyskiwanych wcześniej społeczeństw.  I faktycznie – „analitycy” często wpadali w propagandowe sidła. Stawali się ofiarami manipulacji.&lt;br /&gt;     „Kwestia żydowska” oraz idąca za nią akcja odnajdywania antysemitów wykorzystywana jest wg tych samych mechanizmów również w ostatnim dwudziestoleciu. Szczególnie widać to było ostatnio na przykładzie „byłego neonazisty” Piotra Farfała  do niedawna p.o. prezesa TVP. Po objęciu przez niego funkcji prezesa telewizji wiadoma gazeta i jej przybudówki rozpętały przeciw niemu nagonkę, używając tych właśnie epitetów tylko dlatego, że publikował wcześniej w narodowo – radykalnym piśmie „Szczerbiec”. W obronie Farfała stanął obóz prawicy „prawdziwej”, widząc w jego prezesowaniu telewizją odniesienie zwycięstwa nad „obozem postępu”. Ale jednocześnie oba zwalczające się (niby) środowiska cieszyły się z niektórych posunięć Farfała takich jak np. usunięcie programu „Misja Specjalna” czy programu Tomasza Sakiewicza „Pod prasą”. Okazało się, że te dwa przeciwstawne obozy mają wspólnego wroga – antykomunistyczną prawicę („jakobińską” – doda miłośnik felietonistyki Adama Wielomskiego) skupioną m. in. wokół „Gazety Polskiej” (nazwanej również przez Korwin – Mikkego „komunistyczną szmatą” – jak widać antykomunizm w specyficznej formie jest przez nich stosowany). W ten sposób pod płaszczykiem nowej odsłony walki „Chamów” z  „Żydami” mięliśmy podskórne, zakulisowe działania czynione w interesie tych, dla których antykomunizm jest zagrożeniem.&lt;br /&gt;     Stosunek do generała Jaruzelskiego prezentowany przez wymienione przeze mnie środowiska ukazuje w jaki sposób odnoszą się one do kwestii antykomunizmu. Twórca stanu wojennego jest niejako żywą „arką przymierza” między epigonami frakcji puławskiej i natolińskiej oraz ich następcami. Uczestnik moczarowskich czystek hołubiony przez Michnika i otaczany opieką przez duet Wielomski/Engelgard. Każdy widzi w nim swojego guru – dla Michnika i środowiska Gazety Wyborczej to człowiek honoru, który podzielił się z nimi władzą nad Polską i zabezpieczył ich przed „antysemickim ciemnogrodem”, który tylko czekał, żeby rzucić się do ich gardeł. Z kolei dla liderów postendecko - konserwatywno – zachowawczych były współpracownik Informacji Wojskowej o pseudonimie „Wolski” jest ucieleśnieniem politycznego realizmu, ratującym Polskę przed anarchią „żydokomuny korowskiej”, która po opanowaniu „Solidarności”, idąc na pasku amerykańskim wywołałby w Polsce, za idące stamtąd dolary kolejne powstanie. Z jednej strony gwarant naszej władzy i pozycji medialno – biznesowej, z drugiej pogromca żydokomuny. &lt;br /&gt;     Jak wiemy  środowiska prawicy konserwatywnej spod znaku „Pro Fide Lege et Rege” czy „Najwyższego Czasu!” akcentują walkę z wszelkimi odmianami socjalizmu, w związku z tym nie wyodrębniają w sposób szczególny postawy antykomunistycznej. Ich reprezentanci potrafią dyskutować, na najwyższym poziomie intelektualnym, o tak palących nasz kraj problemach jak kwestia legitymizmu a zbywają śmiechem problematykę (post)sowieckiej agentury i jej wpływu na obecną sytuację Polski. Uważam, że jest to błąd, tym groźniejszy, że młodzież o prawicowej orientacji, poszukująca autorytetów i odnajdująca ich w osobach Janusza Korwin – Mikkego, Adama Wielomskiego czy Jana Engelgarda pozbawiona zostaje przez nich możliwości skutecznego zaimpregnowania się przed (post)komunistycznym zagrożeniem. Ośmieszanie przez w/w osoby kwestii dekomunizacji (Korwin – Mikke) czy lustracji (Wielomski, Engelgard), niedocenianie (świadome lub nie) zagrożeń ze strony (post)sowieckiej Rosji przyniesie w niedalekiej przyszłości negatywne konsekwencje w życiu politycznym Polski. Porzucenie postawy antykomunistycznej, domagającej się rozliczenia zbrodni rządców PRL,  jest błędem tej części polskiej prawicy. Jedyną nadzieją pozostaje postawa tych młodych ludzi, którzy wzorem Młodzieży Wszechpolskiej przełamują projaruzelskie sympatie swych „profesorów” i 13 grudnia pod domem byłego I sekretarza PZPR dołączają do antykomunistycznych „jakobinów”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3859270559155539803?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3859270559155539803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/antykomunizm-utracona-tozsamosc-prawicy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3859270559155539803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3859270559155539803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/antykomunizm-utracona-tozsamosc-prawicy.html' title='Antykomunizm – utracona tożsamość prawicy?'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3860287017733313696</id><published>2010-02-02T14:42:00.000-08:00</published><updated>2010-02-02T14:43:39.383-08:00</updated><title type='text'>Księża Patrioci Reaktywacja</title><content type='html'>JE ks. biskup Pieronek po długiej przerwie  dał o sobie znać. I to z mocnym przytupem. Jeden z czołowych „telewizyjnych hierarchów”, który od wczesnych lat 90. niestrudzenie wykazywał się na odcinku medialnym w tropieniu niewłaściwych poglądów i postaw i nie cofał się nawet przed publicznym krytykowaniem, a to prymasa Glempa, a to całego episkopatu (w 2008 r. nagrodzony Orłem Jana Karskiego za krytykę „ekstremizmu” Radia Maryja), powraca i to w wielkim stylu. Wielkim, choć wydaje się, że jeszcze mało docenionym. Tym razem, wzorem innych „autorytetów” (jak Bronisław Geremek czy Adam „Odpieprz się od generała!” Michnik) postanowił zabłysnąć przed zachodnią, „burżuazyjną” tzw. opinią publiczną i podzielił się z nią swoimi przemyśleniami na temat holokaustu, Żydów i Palestyńczyków. Stwierdzenia ks. biskupa mogą trochę szokować polskiego czytelnika. Jest to owocem kilkunastoletniego tresowania polskiego społeczeństwa, które najkrócej rzecz ujmując, polegało na wbiciu nam do głów, że każda krytyka Żydów to przejaw antysemityzmu a kwestionowanie wyjątkowości holokaustu to zbrodnia stanu. Gorsza niż „wyrok za gwałt”. Tresura przebiegała, jak to zwykle bywa, dwupoziomowo. Z jednej strony nagradzano pojętnych uczniów, którzy w lot łapali o co chodzi („o co kaman” jakby powiedzieli widzowie MTV) i powtarzali zasłyszane opinie treserów z najwyższą czcią, z drugiej surowo karano tych, którzy  okazywali się zbyt oporni na przyswajanie wiedzy. Nie wspominając o tych, którzy ośmielili się kontestować treść owych „kursów przygotowawczych”  dla polskiego ciemnogrodu. Najbardziej znanym, choć już dziś pewnie zapomnianym, przykładem karania klasowych „gamoni”, była sprawa dr Dariusza Ratajczaka, pracownika naukowego Uniwersytetu Opolskiego, który po opublikowaniu (zdaje się własnym sumptem) zawrotnej ilości (100 czy 200 egzemplarzy) swojej książeczki pt. „Tematy niebezpieczne” (w której referował tylko stanowiska zagranicznych rewizjonistów holokaustu), został wyrzucony ze swojej uczelni oraz pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Ten przykład miał odstraszyć innych, potencjalnych śmiałków, którzy oświadczenie pani Szczepkowskiej o upadku komunizmu 4 czerwca 1989 r. wzięli zbyt dosłownie. Innym przykładem, tym razem pozytywnym, nagradzającym właściwą postawę, był festiwal pozytywnych recenzji i nagród dla „światowej sławy historyka” Jana Tomasza Grossa i jego wiekopomnego dzieła „Sąsiedzi”, traktującego o polskich antysemickich zbrodniarzach z czasów okupacji niemieckiej.&lt;br /&gt;     Nic zatem dziwnego, że aktualne słowa ks. biskupa Pieronka mogą wywołać szok u nieprzygotowanego polskiego odbiorcy, karmionego jedynie słuszną wizją dziejów. Ale spokojnie, proszę państwa, proszę nie popadać w panikę. Wchodzimy po prostu w nowy etap a szokujące przemyślenia ks. biskupa to po prostu wytaczanie nowego kierunku. &lt;br /&gt;     W PRL, jak pamiętamy, państwo Izrael utożsamiane było  zarówno przez społeczeństwo polskie, jak i władzę z zachodnim (czyt. amerykańskim) imperializmem. Z tą różnicą, że władza żydowskie państwo potępiała a społeczeństwo cieszyło się z jego zwycięstw nad Arabami (wspieranymi przez ZSRS). Dlatego niejako sprawująca „rząd dusz” nad Polakami Gazeta Wyborcza miała w latach 90. ułatwione zadanie związane z  prożydowską tresurą tubylców. Sporo tej sympatii pozostało. Niestety postęp w świecie jest nieunikniony. Nic nie zatrzyma koniczności dziejowej. Kiedy u nas społeczeństwo w temacie żydowskim w najlepsze kształciło się ustawicznie na kursach doszkalających, pod okiem instruktorów z centrum edukacji kierowanej przez red. Michnika, świat postępowy potępiał już zbrodnie żydowskie dokonywane na bezbronnych Palestyńczykach. Co bardziej ambitni mówili nawet o palestyńskim holokauście. Jakoś te informacje niby do nas docierały, ale jednak nie nadawano im zbytniego rozgłosu. Trudno byłoby z jednej strony wmawiać potomkom polskich chłopów wysysającym antysemityzm z mlekiem matki, że krytyka Żydów jest „be” a jednocześnie pokazywać obrazki przedstawiające członków zachodniej lewicy w awangardzie antyizraelskich nagonek. Z jednej strony uświadamiać polskiemu ciemnogrodowi, że Żydom należy się od niego pieniężna rekompensata za wojenne straty materialne a drugiej pokazywać męczeństwo palestyńskich bojowników o wolność i demokrację. Przyznają wszyscy, że jak na jeden etap to stanowczo za dużo.&lt;br /&gt;     Ale oto poprzedni etap kończy się na naszych oczach. Być może kwestia płacenia haraczu przedsiębiorcom holokaustu  jest przesądzona, zatem można wdrażać etap drugi. Na razie powolutku, nieśmiało, ale konsekwentnie. „Nie za wiele od razu, mamy czas” jakby powiedział przypalający ogniem Kmicica płk Kuklinowski.&lt;br /&gt;     Pewne jaskółki nowego etapu odkryłem w (nomen omen) marcu roku 2009, oglądając program pierwszy TVP, kierowanej wówczas przez „byłego neonazistę” Piotra Farfała. W czasach krótkiej prezesury dawnego publicysty pisma „Szczerbiec”, telewizja lubiła puszczać rosyjskie kino „neoradzieckie”, czyli filmy produkowane przez naszych wschodnich przyjaciół po rozpadzie ZSRS, ale odwołujące się do nieśmiertelnego mitu o dzielnych sowieckich bojcach walczących za wiarę i ojczyznę. Za wiarę w Stalina i komunizm oczywiście. Kilka godzin przed emisją jednego z takich dzieł – notabene świetnie zrobionego filmu pt. „Dziewiąta kompania” przeprowadzono wywiad z palestyńskich dziennikarzem (nazwiska niestety nie pomnę), który wprowadzić miał widzów TVP w „temat” problematyki afgańskiej. Ponieważ rzeczony film opowiada o sowieckiej agresji na Afganistan, wydawałoby się, że rozmowa dotyczyć będzie tego właśnie okresu. Ale był to tylko wstęp do właściwej tematyki rozmowy, którą okazała się „inwazja USA na Afganistan” dokonana po słynnych zamachach z 11 września 2001 w ramach walki z terroryzmem. Zwróciło wówczas moją uwagę użycie przez rozmówcę terminu „inwazja” i nie oponowanie przez przeprowadzającą z Palestyńczykiem wywiad dziennikarkę programu pierwszego. Było to chyba pierwsze tego typu stwierdzenie określające dzisiejszą wojnę w Afganistanie w publicznej (i nie tylko) telewizji w Polsce. Tym bardziej zastanawiające, że Polska brała i bierze w tej wojnie udział. Nigdy, mówiąc o wojnie czy to w Iraku czy to Afganistanie, polscy komentatorzy nie mówili mieszkańcom naszego kraju, że są agresorami i dokonują inwazji na Bogu ducha winne państwa. Tym razem kontekst był inny. Zwłaszcza, że podczas rozmowy nie dotknięto problematyki terroryzmu ani owych zamachów z 11 września. Palestyński dziennikarz rozczulał się wówczas tylko nad losem żołnierzy, traktowanych przez swoje władze jako mięso armatnie. Po wysłuchaniu tej rozmowy sądziłem, że telewizja kierowana przez Piotra Farfała pójdzie o krok dalej i zacznie piętnować holokaust Palestyńczyków na całego. Niestety nie doczekałem się wówczas takich aktów. Aż do słynnego wywiadu ks. biskupa Pieronka…&lt;br /&gt;     Trudno odmówić słuszności w wielu stwierdzeniach wypowiadanych przez ks. biskupa. To prawda, że w obozach nie ginęli tylko Żydzi, ale również Polacy i Cyganie. To prawda, że niektóre wpływowe środowiska żydowskie zawłaszczają holokaust dla swoich komercyjnych celów. To prawda, że Żydzi tworzą swoje silne lobbies i zajmują się propagandą. To prawda, ale… No właśnie, gdy te same słowa padały w Radiu Maryja organizowano przeciwko niemu seanse nienawiści. W tych seansach uczestniczył także sam ks. biskup i odebrał nawet za to wspomnianą na wstępie nagrodę. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na kontekst wypowiadanych na falach tego medium opinii, wręcz przeciwnie manipulowano nimi aż do obrzydzenia. Nie „niuansowano”, jakby powiedział Wojciech Mazowiecki, walono maczugą i patrzono czy równo puchnie. Kamieniowano a ks. biskup Pieronek nie oponował tylko podawał co większe bryły. A teraz…Skąd taka zmiana? Można by powiedzieć „co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie!”.  &lt;br /&gt;     Odpowiedź wydaje mi się, dają zawarte w wypowiedziach ks. biskupa kwestie palestyńskie. Palestyńczycy jako ofiary żydowskiej agresji to obraz kreowany przez współczesnych pogromców zachodniego (czytaj amerykańskiego) imperializmu. Prześladowani przez izraelskich siepaczy ku obojętności ogłupionej przez propagandę żydowskich lobbies zachodniej opinii publicznej. W tym obrazie nie mówi się o islamskim terroryzmie, a jeśli już to rozgrzesza się „wspaniałych chłopców” (określenie Aleksandra Małachowskiego wobec zamachowców z 11 września), którzy walczą w nierównej wojnie o swoje narodowe i socjalne prawa.  Biskup Pieronek wyznacza nam dziś kierunek właściwego myślenia. Niedawno pisałem o prawicy konserwatywnej zmierzającej do Natolina. Czyżby następowała również powolna reaktywacja formacji Księży Patriotów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.wprost.pl/ar/185349/Biskup-Pieronek-wywiad-nie-byl-autoryzowany/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3860287017733313696?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3860287017733313696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/ksieza-patrioci-reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3860287017733313696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3860287017733313696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/02/ksieza-patrioci-reaktywacja.html' title='Księża Patrioci Reaktywacja'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-321077193482068385</id><published>2010-01-25T13:08:00.000-08:00</published><updated>2010-01-25T13:09:27.475-08:00</updated><title type='text'>Za dużo Brutusów, za mało Sławków</title><content type='html'>Jacek Świetlicki, radny sejmiku województwa śląskiego, były przewodniczący klubu PiS w sejmiku wojewódzkim, postanowił opuścić „sektę” Kaczyńskiego (http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/4975/). Jak sam stwierdził w wywiadzie dla portalu konserwatyzm.pl: „stracił wiarę w tę partię”. Co skłoniło go do opuszczenia PiS – u? Oczyszczenie Polski z agentury? Ukaranie winnych afer gospodarczych III RP? Wyjaśnienie tajemniczych zgonów wysokich urzędników państwowych i ukaranie ich morderców? Nie, nic z tych rzeczy. Jacek Świetlicki odchodzi ponieważ „formacja ta uległa degeneracji”. Dlatego potrzebna jest rekonstrukcja prawicy „tak aby skutecznie bronić wartości konserwatywnych w realnej rzeczywistości. Bez fanatyzmu , ale z honorem i wiernością dla wyznawanych idei”. &lt;br /&gt;     No cóż Polska rządzona przez obecną ekipę (realna rzeczywistość) to rzeczywiście miejsce idealne do obrony konserwatywnych wartości. Szczególnie podczas zbliżającej się w stolicy kolejnej imprezy zboczeńców. Wartości można też bronić wdając się w intelektualne pojedynki z posłem Januszem „Blood&amp;Sperma” Palikotem. Myślę, że fanatyzm można odstawić również w sprawie Wojciecha Sumlińskiego i zarekwirowanych mu przez ABW materiałów dotyczących mordu na ks. Popiełuszce. Honor – ta „ rzecz bezcenna w życiu narodów i państw” przyda nam się jak nigdy podczas kolejnego medialnego festiwalu Czesława „Blood&amp;Honor” Kiszczaka i Wojciecha „Za sanacji też strzelano” Jaruzelskiego. Wierność wyznawanym ideom będziemy mogli zaprezentować kiedy likwidować się będzie IPN oraz zamykać kolejne zakłady przemysłowe wybudowane, jak np. słynny Cegielski, jeszcze pod zaborami. Pan Świetlicki będzie miał dużo możliwości w tej materii. Tylko z kim „panie dzieju”, z kim realizować się będzie na odcinku „skutecznej obrony wartości konserwatywnych”?&lt;br /&gt;Panu Świetlickiemu nie podobało się w PiSie wiele – m. in. retoryka antyniemiecka. „Jednym z głównych motywów (kampanii do Parlamentu Europejskiego – przyp. Ł.K.) była „obrona polskiego Szczecina przed krzyżacką nawałnicą”. To hasła rodem z czasów PRL – jakaś mutacja „Moczaryzmu”. To mówi radny sejmiku województwa śląskiego? Nie widzi zagrożeń ze strony niemieckich przesiedleńców. Nie dostrzega indolencji naszych władz centralnych i samorządów w uporządkowaniu ksiąg wieczystych, aby uchronić Polaków przed roszczeniami? „Uważam, iż rozsądna prawica w kraju Europejskim, w państwie Unii Europejskiej nie powinna używać tak prostackiej retoryki, metodologii, która nie ocenia faktów a jedynie stara się manipulować nastrojami społecznymi, kierować emocjami” – głosi dalej nasz pogromca polityki Jarosława Kaczyńskiego. Czy pan Świetlicki uznaje niemiecką CDU za „rozsądną prawicę”? Jeśli tak to powinien wiedzieć, że ta „rozsądna” partia z panią Merkel na czele odwoływała się do takiej samej retoryki podczas ubiegłorocznej eurokampanii i ubiegała się o poparcie koleżanek i kolegów Eriki Steinbach, grając na ich nastrojach. Przypomnijmy, że elektorat tzw. wypędzonych liczy ok. 2 mln ludzi. Czyżby naszym zachodnim sąsiadom wolno było więcej?&lt;br /&gt;     Być może pan Świetlicki czuje się niedoceniony. Być może jego negatywny stosunek do partii, która niedawno rządziła, wynika z przyczyn osobistych, o których nie chce mówić. Czemu jednak kala własne gniazdo, które w przeszłości współtworzył? I to w momencie, kiedy jak nigdy, wychodzi na jaw dlaczego koalicja strachu robiła wszystko aby obalić rząd znienawidzonego Kaczyńskiego. Kiedy widzimy jakie niebezpieczeństwo dla nich stanowił. Kiedy kolejne ciemne geszefty wychodzą na jaw.&lt;br /&gt;     Jarosław Kaczyński doprowadził w 2005 roku do zwycięstwa swoją formację polityczną. Dzięki jego strategii tacy ludzie jak Zbigniew Ziobro, Mariusz Kamiński czy Antoni Macierewicz mogli objąć wysokie funkcje w państwie. Podjąć się trudnego dzieła przebudowy naszej ojczyzny. Dzieła przerwanego przez koalicję strachu przed prawdą. Pan Świetlicki był częścią tej machiny. Kiedy była u władzy wszystko było dobrze. Problem pojawia się wtedy, kiedy trzeba być w opozycji. Kiedy trzeba powstrzymać ambicje, schować wystającą buławę głębiej do tornistra. Zacisnąć zęby. To zadanie jest zbyt trudne dla wielu. Okazało się za ciężkie dla Ludwika Dorna. O „zawodowych ministrach” typu Kazimierza Ujazdowskiego nie wspomnę. Ale bycie w opozycji to sprawdzian charakterów. Nie każdy nadaje się na Walerego Sławka. Zbyt wielu pragnąc stać się od razu Piłsudskim, przyjmuje rolę Brutusa. Polska potrzebuje dziś zdecydowanie więcej Sławków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-321077193482068385?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/321077193482068385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/za-duzo-brutusow-za-mao-sawkow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/321077193482068385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/321077193482068385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/za-duzo-brutusow-za-mao-sawkow.html' title='Za dużo Brutusów, za mało Sławków'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4796494122862411970</id><published>2010-01-24T10:55:00.000-08:00</published><updated>2010-01-24T11:09:43.642-08:00</updated><title type='text'>Kornel Morawiecki i Iwanow</title><content type='html'>Brzmi jak rozdział książki o kontaktach legendarnego lidera Solidarności Walczącej z funkcjonariuszem GRU albo KGB. Ale chodzi o innego Iwanowa. Chociaż...&lt;br /&gt;Przeczytajcie to:&lt;br /&gt;http://www.abcnet.com.pl/historia-wielkiego-poslania-polakow&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.abcnet.com.pl/falsz-i-obluda-czy-jeszcze-cos-innego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym polecam poniższy tekst. Podpisuję się pod nim podobnie jak prof. Miodek pod traktatem akcesyjnym do UE - "całym swoim jestestwem"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://seaman.salon24.pl/152119,pijmy-zdrowie-kaczynskiego&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4796494122862411970?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4796494122862411970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/kornel-morawiecki-i-iwanow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4796494122862411970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4796494122862411970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/kornel-morawiecki-i-iwanow.html' title='Kornel Morawiecki i Iwanow'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-8320290046915664763</id><published>2010-01-24T06:13:00.000-08:00</published><updated>2010-01-24T06:15:50.628-08:00</updated><title type='text'>Prawica na drodze do Natolina</title><content type='html'>Pan prof. Adam Wielomski zaapelował na łamach „Najwyższego Czasu!” (nr 04, 2009) do „kolegów z PiS – u” aby odstąpili od wystawienia Lecha Kaczyńskiego jako kandydata na prezydenta w tegorocznych wyborach. Swoją prośbę motywuje m.in. tym, że sondaże publikowane przez media nie dają obecnemu prezydentowi żadnych szans. Szczególnie celuje w tym, zacytowana również przez Wielomskiego, „Gazeta Wyborcza”. Według sondażu opublikowanego w tym właśnie niezależnym medium, Lech Kaczyński przegrywa w drugiej turze nawet z Jerzym Szmajdzińskim. Dla Adama Wielomskiego taki sondaż to wystarczający powód aby położyć krechę na kandydaturze Kaczyńskiego. Wygląda na to, że lider zachowawczych monarchistów, będący jednocześnie doktorem habilitowanym nauk politycznych daje się wodzić za nos specom od tworzenia sondaży. A przecież publikowane w zeszłym tygodniu prognozy wyborcze, w których Lecz Kaczyński przegrywa ze wszystkimi pozostałymi kandydatami mogłyby pójść krok dalej. Widać, zespoły badawcze kierowane przez majorów Lesiaków czy pułkowników Molibdenów nie chcą jeszcze pokazać swych pełnych możliwości w kreowaniu polityki sondażowej. Można by pokazać społeczeństwu, że Lech Kaczyński przegrywa nie tylko ze Szmajdzińskim, ale nawet – dajmy na to – z Eugeniuszem Kłopotkiem, Kubą Wojewódzkim, Ędwardem Ąckim czy Joanną Senyszyn. Ale co tam osoby realne. Taki wzorcowy sondaż mógłby pokazać, że Lech Kaczyński przegrywa w drugiej turze z człowiekiem widmo – everymanem. Tu w miejsce zdjęcia konkurenta obecnego prezydenta wkleiłoby się zaciemnione kontury tajemniczego kandydata Nemo. Wtedy Polacy nie mieliby już żadnych złudzeń, że Lech Kaczyński jest skończony i pan prof. Wielomski nie musiałby apelować do „kolegów z PiS”.&lt;br /&gt;     Dodatkową ciekawostką jest fakt, że pan Wielomski nie podaje na czyją to korzyść miałby Lech Kaczyński ustąpić. Kto miałby być tym naturalnym liderem w wyborach na prawicy? Wiemy, że na pewno nie Marek Jurek a to ze względu na swoje „judeochrześcijaństwo”. Nasi zachowawczy – monarchiści są uczuleni na wszystko co ma konotację z „judeo”, więc Jurek odpada. Mimo, że z innych względów byłby dla Wielomskiego strawny. Np. kwestia Jaruzelskiego. To właśnie dzięki postawie m. in. Marka Jurka jako posła sejmu kontraktowego, ten wybitny przedstawiciel polityki realnej w Polsce (a raczej w Kraju Nadwiślańskim) został wybrany prezydentem. Jednak co tam polityka realna, skoro mamy do czynienia z „judeo”.&lt;br /&gt;     A zatem na czyją korzyść powinien ustąpić Kaczyński? Na pewno nie Kornela Morawieckiego. To w końcu także socjalista, „solidaruch” (tyle, że walczący – to jeszcze gorzej niż ten kompromisowy) i „jakobin”. O takich postaciach jak Zbigniew Ziobro czy były szef CBA nie wspominam aby nie wywołać migotania przedsionków u naszych „prawdziwych” prawicowców. Więc kto? Kto na prawicy jest w stanie w tym roku zebrać chociaż jedną czwartą głosów złego Lecha? &lt;br /&gt;Adam Wielomski apeluje wzorem „klasyka” aby PiS „nie szedł tą drogą”, czyli odstąpił od Lecha Kaczyńskiego jako kandydata. Należy jednak przyjrzeć się jaką drogą kroczy sam Adam Wielomski oraz środowisko zachowawczo – wolnorynkowe. I najważniejsze dokąd ta droga prowadzi?&lt;br /&gt;     W tym samym „Najwyższym Czasie!” redaktor naczelny tego tygodnika (oraz inni publicyści) ubolewa nad wydawaniem publicznych pieniędzy na takie inwestycje jak muzea. Chodzi głównie o budowę muzeum Żydów polskich, ale możemy się domyśleć, że państwo w ogóle nie ma finansować z podatków takich przedsięwzięć. Jednak budowę muzeum Żydów popierał Lech Kaczyński jeszcze jako prezydent Warszawy, więc zarzut ten jest niejako elementem kampanii antykaczystowskiej prowadzonej przez skupioną wokół „NCz!” prawicę zachowawczo - wolnorynkową. Zastanawia mnie ten żydowski akcent w bieżącej walce. Czyżby w środowisku „prawdziwej” prawicy do głosu doszła frakcja neonatolińska?&lt;br /&gt;     Dzieje ludności żydowskiej stanowią cześć naszej historii. Historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów (a naprawdę Wielu Narodów). Nie widzę nic niestosownego w tym, aby państwo polskie wspierało budowę muzeum dziejów tej mniejszości. To, że pewne żydowskie środowiska zajmują się upokarzaniem Polski i wyłudzaniem od naszego państwa pieniędzy, nie może mieć wpływu na naszą politykę historyczną i kulturalną. Budowa takiego muzeum w Polsce to doskonały przykład polityki realnej, tak hołubionej przez „prawdziwą” prawicę. Zadaje kłam propagandzie antypolskiej, głoszącej, że Polacy to urodzeni antysemici. To jasny przekaz idący na zachód – Polska dba o pamięć o swych współobywatelach.&lt;br /&gt;     Odnoszę wrażenie, że środowisko „prawdziwej” prawicy idzie drogą przedwojennej młodej endecji. Tacy narodowcy jak Jędrzej Giertych, czy Adam Doboszyński (o ONR owcach nie wspominając) atakowali rządzącą sanację o sprzyjanie Żydom, czy wręcz prowadzenie polityki prożydowskiej. Ta prożydowskość sanacji przejawiała się między innymi w tym, że tworzono w Polsce obozy szkoleniowe dla żydowskich bojowników, mających w przyszłości walczyć o żydowskie państwo w Palestynie. Robiono to właśnie w imię Realpolitik – kiedy Żydzi będą mieli własne państwo, będą emigrować z Polski, tym samym kwestia żydowska, tak problematyczna dla endecji, rozwiąże się sama. Dla młodych endeków jednak sama myśl o współpracy z Żydami była nie do przyjęcia więc walili w sanację i jej żydowską politykę jak w bęben. Podobnie jak dzisiejsi zachowawczy – wolnorynkowcy walą w politykę pisowską. Czy już niedługo do obozu jednoczącej się „prawdziwej” prawicy zaproszony zostanie również Leszek Bubel?&lt;br /&gt;     Cytowany już wcześniej Adam Wielomski często stawia swoim czytelnikom za wzór do naśladowania politykę Putina wobec żydowskich oligarchów. Po okresie jelcynowskiego rozpasania i rozkradzenia majątku rosyjskiego, oligarchowie mieli być wzięci za mordę przez byłego prezydenta i zmuszeni do uległości. Wielomski nie dodaje tylko, że to rozkradanie majątku dokonane przez żydowskich oligarchów nastąpiło z woli byłych sowieckich służb i skończyło się wraz ze zmianą etapu dziejowego. Nie wszystkich jednak oligarchów wzięto za mordę, gdyż taki np. Roman Abramowicz działał sobie najspokojniej dalej jako gubernator Czukotki, podczas gdy innych putinowska oprycznina ładowała za kratki. Teza o dobrym Putinie i złych oligarchach to niestety bajeczki neonatolińczyków.&lt;br /&gt;     Najciekawsze jest jednak to, że gdy Putin łamał kręgosłupy złym oligarchom (oraz zabierał im majątki) był chwalony przez naszych zachowawców. Kiedy to samo w Polsce usiłował zrobić Jarosław Kaczyński – zmusić rodzimych „biznesmenów” ze słynnym „największym płatnikiem” do służenia  państwu polskiemu –  doczekał się tylko  niewybrednej krytyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-8320290046915664763?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/8320290046915664763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/prawica-na-drodze-do-natolina.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8320290046915664763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/8320290046915664763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/prawica-na-drodze-do-natolina.html' title='Prawica na drodze do Natolina'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6129920736206424989</id><published>2010-01-17T07:29:00.000-08:00</published><updated>2010-01-17T07:44:42.562-08:00</updated><title type='text'>Dwaj Panowie N</title><content type='html'>Był trzeci dzień maja 1891 r. W setną rocznicę uchwalenia konstytucji 3 maja, warszawscy patrioci – studenci, postanowili zorganizować manifestację. Nielegalną oczywiście. Tłum wyległ na ulice i uformował pochód. Jeden z dorożkarzy, niezadowolony z  blokady chciał koniecznie przebić się przez ludzką masę. Ponieważ manifestanci mieli gdzieś jego pohukiwania, zaczął „wyrąbywać” sobie przejście batem. Nagle z tłumu wyskoczył młody student, chwycił końską uzdę, zaś dorożkarza zdzielił kijem przez plecy. „- Co to za jeden?” rzucił pytanie świadek zdarzenia do swego towarzysza. Ten przyglądając się zmrużonymi oczyma chudej sylwetce  pogromcy dorożkarza odparł po chwili namysłu: „- To dawny uczeń Szkoły Rysunkowej a obecnie student Akademii w Petersburgu – niejaki Niewiadomski”.&lt;br /&gt;     Takie były początki politycznego zaangażowania przyszłego „królobójcy”. Gdyby nie ów polityczny mord, który wstrząsnął Polską, Eligiusz Niewiadomski stałby się pełnoprawnym członkiem tzw. pokolenia niepokornych, które wywalczyło niepodległość. Kim był morderca pierwszego prezydenta Odrodzonej Rzeczypospolitej? Malarzem, historykiem sztuki, krytykiem, pedagogiem, wykładowcą wielu uczelni wreszcie publicystą i autorem cenionych książek o malarstwie. Jego zaangażowanie polityczne wynikało z tradycji rodzinnych. Jako syn powstańca styczniowego nie mógł być obojętny na sprawę polską. Najpierw działał w tajnych kółkach uczniowskich, w Petersburgu był prezesem organizacji polskich studentów. Od 1897 r. należał do Ligii Narodowej z członkostwa której zrezygnował jednak podczas rewolucji 1905 r. Wówczas chciał aby narodowcy zorganizowali antyrosyjską akcję dywersyjną w Królestwie Polskim. Do piłsudczyków się jednak nie zbliżył a po wybuchu I wojny światowej odrzucał możliwość współpracy z obozem Komendanta. Nawiązuje ją jednak w 1920 r. podczas wojny z bolszewikami. Służy w II Oddziale Sztabu Głównego. Po demobilizacji wraca na urzędniczą posadę w Ministerstwie Kultury i Sztuki.&lt;br /&gt;     Ofiarą Niewiadomskiego stała się również nietuzinkowa osoba. Gabriel Narutowicz, szlachcic ze Żmudzi, podobnie jak jego kat, był potomkiem powstańca styczniowego. Inżynier, konstruktor, budowniczy hydroelektrowni w kilku miejscach europy Zachodniej, profesor na Politechnice w Zurychu, po powrocie do kraju w 1919 r. minister robót publicznych oraz szef MSZ. W grudniu 1922 r. wybrany przez Zgromadzenie Narodowe pierwszym Prezydentem Odrodzonej Rzeczypospolitej. &lt;br /&gt;     16 grudnia 1922 r. podczas otwarcia wystawy w warszawskiej „Zachęcie” Eligiusz Niewiadomski, stanąwszy w niedalekiej odległości od prezydenta Narutowicza, oddał w jego kierunku trzy strzały z rewolweru. Prezydent zginął na miejscu a jego zamachowiec oddał się w ręce policji bez próby stawiania najmniejszego oporu. 30 grudnia 1922 r. Niewiadomski skazany został na karę śmierci. W czasie trwania procesu, sam, tej właśnie kary dla siebie żądał. Wyjawił także wtedy motywy swojego okrutnego czynu – Narutowicz, człowiek Piłsudskiego, współodpowiadał za lewicowy, zdaniem Niewiadomskiego, rozkład narodu i państwa. Gdy stanął przed plutonem egzekucyjnym miał wykrzyknąć: „Ginę za Polskę, którą gubi Piłsudski!”. &lt;br /&gt;     Tyle wiemy na pewno. Czy jednak Niewiadomski działał sam i jakie były prawdziwe przyczyny tego zabójstwa – pozostaje niewiadomą. &lt;br /&gt;     Proces Niewiadomskiego trwał jeden dzień. Jakby ktoś chciał szybko wyeliminować go spośród żywych i zatrzeć ślady. Jeden dzień, mimo, że zgłoszono sądowi wiadomość wymagającą sprawdzenia. Otóż w dniu zabójstwa prezydenta, lecz na kilka godzin przed faktem, były adwokat i redaktor dwóch wychodzących w Sosnowcu pism, Władysław Ludwik Evert miał poznać plany zamachu oraz personalia prezydenckiego zabójcy. Sąd postanowił nie przesłuchiwać tego świadka, aby nie przedłużać procesu. Po II wojnie wyszło na jaw, że Evert był, podobnie jak Eligiusz Niewiadomski, związany z II Oddziałem Sztabu Generalnego. Czy zatem II Oddział Sztabu Generalnego maczał palce w zamachu? Czy Józef Piłsudski i jego polityczny obóz planowali przejęcie władzy w drodze zamachu stanu już cztery lata przed słynnym majem?&lt;br /&gt;     W dniu zaprzysiężenia Narutowicza – 11 grudnia 1922 r. na ulicę wylegli jego polityczni wrogowie aby wyrazić swe oburzenie. Wyszli też sprzymierzeńcy spod znaku PPS. W tym czasie nie palono opon, ani nie ograniczano się do rzucania petard. Strzelano. Podczas starcia zastrzelono robotnika Jana Kałuszewskiego. Pogrzeb ofiary politycznych walk miał odbyć się…w dniu zamachu na prezydenta. Jak pisał po latach polityk PPS Adam Pragier, a za nim Jędrzej Giertych, w czasie pogrzebu owego robotnika, po informacji o zamachu na prezydenta, pod wpływem wzburzenia, od uczestników pogrzebu odłączyć się miała bojówka PPS, i dokonać likwidacji przeciwników Narutowicza wg sporządzonych wcześniej list proskrypcyjnych. Morderstwa te miały być przeprowadzone właśnie przez PPS a nie jawnych piłsudczyków aby marszałek mógł wkroczyć jako „mąż opatrznościowy”, neutralny wobec prawicy i lewicy, który zakończy rozlew bratniej krwi. &lt;br /&gt;     Plan nie powiódł się przez Ignacego Daszyńskiego, który dowiedziawszy się o nim kategorycznie zakazał warszawskiej PPS branie w tym udziału. To między innymi o Daszyńskim Józef Piłsudski wyraził się wcześniej słowami „kury wam szczać prowadzać a nie politykę robić”. &lt;br /&gt;     Czy zatem Eligiusz Niewiadomski i Gabriel Narutowicz byli jedynie pionkami w wielkiej grze marszałka Piłsudskiego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6129920736206424989?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6129920736206424989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/dwaj-panowie-n.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6129920736206424989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6129920736206424989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/dwaj-panowie-n.html' title='Dwaj Panowie N'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-3618922696772986473</id><published>2010-01-10T07:14:00.000-08:00</published><updated>2010-01-10T07:17:38.441-08:00</updated><title type='text'>Czar rozczarowań</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Szczerość w naszym klubie to norma”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Jest taki człowiek w Polsce, który dotąd rozczarował wielu, a jeszcze w miarę upływu czasu, rozczarowywał będzie następnych. Kiedy w 2005 r. został wybrany prezydentem naszego kraju rozczarował Salon. Ba, sam fakt, że miał wysokie poparcie był kamieniem obrazy dla Towarzystwa. Później było tylko gorzej. Do grona rozczarowanych dołączali dotychczasowi sojusznicy jak Marek Jurek, Paweł Zalewski czy Kazimierz Ujazdowski. Rozczarowany został także Wojciech Cejrowski, który na tę okoliczność postanowił zabawić się w biskupa i rozdzielać ekskomuniki. W 1995 r. Cejrowski jeszcze jako  Naczelny Kowboj RP popierał kandydaturę Lecha Wałęsy na urząd prezydenta, mimo znanej dzięki filmowi „Nocna Zmiana” roli tego ostatniego w obaleniu rządu Olszewskiego. Popierał, bo uważał, że wybór postkomunisty jest gorszy niż rządy Wałęsy. Dzisiaj Cejrowski nie obawia się prezydentury Tuska i stojącego za nią Układu. Gorszy jest dla niego Lech Kaczyński. Dlatego angażuje się w popieranie Marka Jurka nie zważając na to, że dzięki m.in. jego postawie w 1989 r. prezydentem Polski został gen. Jaruzelski. &lt;br /&gt;     I chyba tylko środowisko konserwatystów zachowawczych się nie rozczarowało Kaczyńskim, bo od początku nie lubiło tego „jakobina” i „socjalisty”. Kilka dni temu swoje rozczarowanie prezydentem RP ogłosił także Kornel Morawiecki. W przeciwieństwie do konserwatystów zachowawczych nie rozczarował się prezydenckim socjalizmem, ale kwestią podpisania traktatu lizbońskiego oraz ‘błędnego podejścia do spraw kresowych”. &lt;br /&gt;No cóż, nie ma ludzi doskonałych. Jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził. A jednak zastanawia mnie ten „wysyp rozczarowań”.&lt;br /&gt;Nasz kraj opanowany jest przez mafię. To diagnoza m.in. Antoniego Macierewicza. Trupy wciąż padają, można więc mówić o podskórnej wojnie. Służby specjalne, przymykając oko na przekręty przy sprzedaży stoczni, zajmują się dręczeniem dziennikarzy piszących o najnowszej historii Polski – vide sprawa Wojciecha Sumlińskiego. Polski „Brudny Harry”, czyli Mariusz Kamiński za swoją dobrą służbę – wykrywanie afer – jest dymisjonowany przez swego przełożonego przy oklaskach dziennikarzy S(r)alonu. W kraju realizowany jest sukcesywnie program Krzysztofa Kononowicza: „niech nie będzie niczego”. Niech nie będzie stoczni, przemysłu ciężkiego, wydobywczego, Zakładów Cegielskiego i hali KDT w Warszawie. Niech nie będzie armii. Mało tego – ministerka zdrowia olewa Jurka Owsiaka i jego dzieło. Wyobrażacie sobie Państwo klangor S(r)alonu, gdyby na podobny pomysł bojkotu WOŚP wpadł np. Zbigniew Religa?&lt;br /&gt;Walka z Układem rozpoczęta przez Jarosława Kaczyńskiego w 2005 r. zakończyła się klęską dwa lata później. Jednak PiS wbrew krakaniu niektórych profesorów nadal trzyma się mocno a ośrodek prezydencki to ostatni bastion w tej walce. Przy prezydencie zgromadziło się spore grono osób, dla których rzeczywistość Rywinlandu nie musi być koniecznością. W 2005 r. Lech Kaczyński swym zwycięstwem przywrócił godność „Polsce B”. Tym którzy od 1989 r. byli systematycznie oszukiwani i okradani przez elity polityczne. Tym, którzy w latach 80. za swą antykomunistyczną postawę otrzymywali wyroki więzienia, w których nie mieli możliwości popijania koniaku serwowanego przez gen. Kiszczaka. Zatem czym po 4 latach swej kadencji Lech Kaczyński zasłużył sobie na falę krytyki ze strony środowisk określających się jako prawicowe? „Cóżeś Atenom zrobił Sokratesie?”&lt;br /&gt;Największym argumentem podnoszonym przez krytykujące prezydenta środowiska prawicy jest kwestia podpisania traktatu lizbońskiego. Podpisując ten akt prezydent pokazał, że nie jest obca mu polityka realna. Dopiero s(r)alony europejskie wespół z rodzimym rzuciły by się Kaczyńskiemu do gardła gdyby spróbował nie podpisać. Kwestia traktatu rozstrzygnęła się tak naprawdę w 2003 r. To wtedy miało miejsce referendum w sprawie przystąpienia do UE. Osobiście byłem przeciwko wstępowaniu do Eurosujuza. Naród jednak zdecydował inaczej. Od tego momentu gra toczy się wewnątrz Unii i pryncypialne odrzucanie tego traktatu (jak i każdego innego wysmażonego przez eurokratów), jakiego domagali się m.in. konserwatyści zachowawczy, nie stanowiłoby uprawiania,  tak wydawałoby się ukochanej przez nich, polityki realnej, lecz zdecydowanie potępianą przez to środowisko, politykę romantyczną, powstańczą. Lech Kaczyński udowadnia jednak, że daleko mu do insurekcjonisty. Wie, że gra toczy się dalej a podpis pod traktatem lizbońskim to tylko element teatru dla (w tym wypadku) zarówno elit jak i mas. Zrozumiał to nawet prezydent Czech, który nie stał się samotnym kowbojem i traktat również podpisał, za co nie spotkała go fala krytyki ze strony naszych zachowawczych „realistów”.&lt;br /&gt;Kiedy przeczytałem list Kornela Morawieckiego zapowiadający start w wyborach pomyślałem, że legendarny lider Solidarności Walczącej po prostu przystępuje do gry o wydarcie PiSowi lepszych miejsc w wyborach samorządowych i parlamentarnych dla swojego środowiska. Ot zwyczajne, przedwyborcze rwanie „czerwonego sukna”. Po lekturze wywiadu dla frondy.pl zmieniłem zdanie. O ile list jest banalny w swej treści (Polska sprawiedliwsza, bogatsza, i co najciekawsze – jest tam też o uwalnianiu energii Polaków – tego samego chce TW „Must” ) i zapowiada to co wszyscy chcą słyszeć, o tyle w wywiadzie Kornel Morawiecki dokłada Lechowi Kaczyńskiemu „konkretami”. Mamy zatem do czynienia z szarpaniem prezydenta za nogawki. Szarpaniem tym smutniejszym, że stroną szarpiącą jest środowisko, któremu m.in. Lech Kaczyński po latach przemilczeń czy wręcz zwykłego ośmieszania, przywrócił należne miejsce w zbiorowej pamięci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://wiadomosci.wp.pl/kat,91634,title,Cejrowski-ekskomunika-dla-prezydenta,wid,11438392,wiadomosc.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://niezalezna.pl/article/show/id/29408&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/kornel-morawiecki-zapowiada-start-w-wyborach-prezydenckich,51256,1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://fronda.pl/news/czytaj/morawiecki_pis_mnie_rozczarowalo_rzady_po_sa_gorsze_niz_sld&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-3618922696772986473?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/3618922696772986473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/czar-rozczarowan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3618922696772986473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/3618922696772986473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/czar-rozczarowan.html' title='Czar rozczarowań'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-7946236725361181581</id><published>2010-01-05T12:04:00.000-08:00</published><updated>2010-01-05T12:07:34.001-08:00</updated><title type='text'>Towarzysz Winnicki o „Towarzyszu Generale”</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CUsers%5CUser%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;link rel="themeData" href="file:///C:%5CUsers%5CUser%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_themedata.thmx"&gt;&lt;link rel="colorSchemeMapping" href="file:///C:%5CUsers%5CUser%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_colorschememapping.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:trackmoves/&gt;   &lt;w:trackformatting/&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:donotpromoteqf/&gt;   &lt;w:lidthemeother&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:lidthemeasian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:lidthemecomplexscript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:splitpgbreakandparamark/&gt;    &lt;w:dontvertaligncellwithsp/&gt;    &lt;w:dontbreakconstrainedforcedtables/&gt;    &lt;w:dontvertalignintxbx/&gt;    &lt;w:word11kerningpairs/&gt;    &lt;w:cachedcolbalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;m:mathpr&gt;    &lt;m:mathfont val="Cambria Math"&gt;    &lt;m:brkbin val="before"&gt;    &lt;m:brkbinsub val="--"&gt;    &lt;m:smallfrac val="off"&gt;    &lt;m:dispdef/&gt;    &lt;m:lmargin val="0"&gt;    &lt;m:rmargin val="0"&gt;    &lt;m:defjc val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent val="1440"&gt;    &lt;m:intlim val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim val="undOvr"&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" defunhidewhenused="true" defsemihidden="true" defqformat="false" defpriority="99" latentstylecount="267"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="0" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Normal"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="heading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="35" qformat="true" name="caption"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="10" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" name="Default Paragraph Font"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="11" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtitle"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="22" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Strong"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="20" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="59" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Table Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Placeholder Text"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="No Spacing"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Revision"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="34" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="List Paragraph"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="29" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="30" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="19" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="21" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="31" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="32" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="33" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Book Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="37" name="Bibliography"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" qformat="true" name="TOC Heading"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1107304683 0 0 159 0;} @font-face 	{font-family:Calibri; 	panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin-top:0cm; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:10.0pt; 	margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman";} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	font-size:10.0pt; 	mso-ansi-font-size:10.0pt; 	mso-bidi-font-size:10.0pt; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-hansi-font-family:Calibri;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-size:100%;" &gt;Miniony rok był okresem rocznic. Wspominaliśmy okrągły stół, wybory 89 r., najazd niemiecko – sowiecki na Polskę. Końcówka roku należała jednak do generałów. Czesław Kiszczak opowiadał nam („choć opowiem ci bajeczkę”) jak to zapraszał do siebie byłych opozycjonistów, dawał im ich teczki i pozwalał je niszczy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-size:100%;" &gt;ć &lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;w swojej niszczarce. Ciekawe czy Amerykanie, którzy chyba w Nowym Yorku wpadli na pomysł ustawienia dużej niszczarki na ulicy, do której przechodnie mogli wrzucać kartki z wypisanymi niepowodzeniami minionego roku, wzorowali się na doświadczeniach naszego byłego szefa MSW. To miło wiedzieć, że jesteśmy pionierami amerykańskich „nowych, świeckich tradycji”. Ta informacja powinna napawać nas większą dumą, niż to, że jesteśmy szóstą potęgą gospodarczą. Zatem generał Kiszczak zwierzał się nam z arkanów swego ministrowania w RPRL –u, prawdziwy jednak festiwal w mediach miał drugi z naszych ojców założycieli demokracji – gen. Jaruzelski. Rozmawiały z nim tuzy polskiego dziennikarstwa takie jak: Monika Olejnik czy Tomasz Lis, to i nic dziwnego, że żadnych skomplikowanych pytań Wojciech J. nie usłyszał. Żadnego „pokazu czarnej magii ze zdemaskowaniem” nie było. Tymczasem TVP Historia nadała w przeddzień rocznicy stanu wojennego niezły film Grzegorza Brauna „Towarzysz Generał” (który obecnie jest do oglądnięcia tylko w sieci). W pierwszej chwili pomyślałem, że szkoda, że nie wyemitowano go w którymś z głównych programów telewizji publicznej. Po obejrzeniu całości nabrałem wątpliwości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;Jak mówił w serialu „Alternatywy 4”, towarzysz Winnicki: telewizję oglądają „nie tylko przyjaciele, wrogowie również”. Taki „wróg” po obejrzeniu filmu o autorze stanu wojennego mógłby wyśmiać niektóre zarzuty wobec jego bohatera. W „trosce” o „merytoryczność” zarzutów wobec peerelowskiego ministra obrony pozwolę sobie wczuć się w rolę „wroga”. Film ukazuje karierę gen. Jaruzelskiego, z uwypukleniem jego współpracy z Informacją Wojskową. Niestety katalog zarzutów jakie stawiają twórcy stanu wojennego występujący w filmie historycy jest tak obszerny, że może wzbudzić uśmiech politowania. Obok poważnego zarzutu zdrady możemy usłyszeć i takie, że gen. był &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;zbyt wątłej postawy aby dźwigać karabin maszynowy podczas wojny, że wykonywał bezwzględnie rozkazy przełożonych, że jako minister obrony dbał o wojsko i walczył o zwiększony budżet dla niego, że sprawnie zorganizował operację wojskową w 1968 r., że trzymał armię twardą ręką. Jednym słowem jak na oficera same złe rzeczy nie licujące z żołnierskim fachem. Brakowało mi tylko w tej litanii zarzutów, że zapinał mundur na ostatni guzik i miał zawsze wyglancowane buty (a jako młody gimnazjalista nasikał do chrzcielnicy!).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;Wojciech Jaruzelski był zdyscyplinowanym i inteligentnym komunistą. Odmawianie mu zdolności i uzależnianie całej kariery od donosicielstwa to błąd. Poza tym był również żołnierzem – mógł polec na wale pomorskim, albo w Berlinie. Przeszedł również gehennę wywózki na Wschód. To, że donosił zapoczątkowało jego błyskawiczne awanse. Ale robić mu zarzuty, że dbał o wojskowy budżet w czasach gierkowskich? Albo, że zrobił czystkę w wojsku na fali antyizraelskiej akcji lat 1967 – 68? Przecież to stara sowiecka metoda, wypróbowana jeszcze za Stalina podczas czystki lat 30. Dzięki tamtej akcji Stalin stworzył zdyscyplinowaną armię gotową wykonywać rzeczy niemożliwe jak np. sforsowanie linii Mannerheima podczas wojny zimowej z Finlandią. Jaruzelski także stworzył sobie taką armię, dzięki której najpierw zorganizował najazd na Czechosłowację, później przeprowadził udany pucz antygomułkowski w 1970 r., następnie spacyfikował społeczeństwo polskie podczas stanu wojennego i przygotował grunt pod operację „upadek komunizmu”. Przyznacie Państwo, że dorobek imponujący. Gen. Stanisław Koziej w jednym z programów dotyczących wojska stwierdził, że Jaruzelski zachował autorytet wśród kadry oficerskiej jeszcze w latach 90. Autorytet podszyty po części niewątpliwe strachem (czystki), ale także wspomnieniem o „dużym budżecie” za komuny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Tak czy inaczej mamy do czynienia ze zdolnym organizatorem i twardym dowódcą. Czyż marszałek Piłsudski nie usuwał z wojska nieprzychylnych sobie ludzi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Wojciech Jaruzelski jest zdrajcą. Tylko tyle i aż tyle. Jeśli chcemy stworzyć naprawdę suwerenne państwo musimy tę zdradę osadzić. Bez sprawdzania motywów. Analizowania osobowości. To zadanie dla biografów. Państwo polskie musi osądzi&lt;/span&gt;ć &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-size:100%;" &gt;sowieckich kolaborantów ze szczytów władzy tak jak Francja osądziła marszałka Petaina za kolaborację z III Rzeszą. Osadzić i skazać na karę, której tu nie wymienię, aby nie zostać oskarżony o szerzenie nienawiści, ale którą parę lat temu opisał Jarosław Marek Rymkiewicz. Poważne państwo nie może pozwolić sobie na tolerowanie zdrady. Taka dziejowa konieczność. Kto jak kto, ale gen. Jaruzelski powinien to zrozumieć. W końcu w „dziejowej konieczności” się wyspecjalizował podczas swej służby.&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-7946236725361181581?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/7946236725361181581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/towarzysz-winnicki-o-towarzyszu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/7946236725361181581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/7946236725361181581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2010/01/towarzysz-winnicki-o-towarzyszu.html' title='Towarzysz Winnicki o „Towarzyszu Generale”'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-6713284666960023843</id><published>2009-09-12T10:55:00.000-07:00</published><updated>2009-09-12T11:00:05.572-07:00</updated><title type='text'>VVON!  Nr1</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt; &lt;span style="font-family:times new roman;font-size:180%;"&gt;Rozpędzeni w różnych krajach za3majcie się!&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;Moskwa&lt;br /&gt;Rosyjskie Ministerstwo Obrony niedługo ma opublikować zdjęcie polskiego przedwojennego ministra spraw zagranicznych płk Józefa Becka, wykonującego we własnym gabinecie salut rzymski na tle wiszącego portretu Adolfa Hitlera. „Kończymy już ostatnie komputerowe poprawki i na 17 września będziemy gotowi” – wyjaśnił redakcji VVonu! rzecznik rosyjskiego ministerstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waszyngton&lt;br /&gt;W specjalnym przemówieniu prezydent USA Barack Obama stwierdził, że sprawa zainstalowania tarczy antyrakietowej w Polsce jest tak samo pewna jak jego miejsce urodzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdańsk&lt;br /&gt;Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku rozpoczyna cykl szkoleń policjantów zatytułowanych „Jak posługiwać się pałą w obecności geja”. Szkolenia mają za zadanie uwrażliwienie stróżów prawa na potrzeby mniejszości gejowskiej na terenie województwa pomorskiego. W programie szkoleń jest m.in. wspólne odwiedzanie barów dla kochających inaczej. W przyszłości projektowane jest powołanie milicji gejowskiej, która wzorem kościelnej Semper Fidelis, ochraniałaby parady równości. Na uzbrojenie milicjanta składałaby się wyłącznie gumowa pałka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawa&lt;br /&gt;Warszawska dzielnica Bemowo przygotowała już kompleksowy plan imprez mających wypromować tę dzielnicę w Europie. Oprócz emocjonującego koncertu Madonny 15 sierpnia odbędą się następujące imprezy:&lt;br /&gt;1.      11 listopada br. w rocznicę odzyskania niepodległości wystąpi Chór Aleksandrowa. Po koncercie pokaz specjalny filmu „Oni walczyli za ojczyznę”. Przed projekcją słowo wstępne do widzów za pomocą telebimu wygłosi premier Rosji Władimir Putin.&lt;br /&gt;2.      25 grudnia br. w dzień Bożego Narodzenia odbędzie się uroczysty koncert pt. „Lucyfer Dzieciątku Jezus”. Wystąpią gwiazdy muzyki metalowej – zespoły: Kat, Vader oraz Behemoth. W programie m.in. publiczne podarcie Biblii, ukrzyżowanie penisa oraz spalenie kukły przywódcy „zbrodniczej sekty” – Benedykta XVI.&lt;br /&gt;3.      3 maja 2010 r. odbędzie się specjalne wydanie programu Kuba Wojewódzki Na żywo. Goście znanego i cenionego showmana rozdawać będą widzom programu oryginalny tekst Konstytucji 3 maja odciśnięty w ludzkim kale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Honorowy patronat nad wszystkimi imprezami objęli: Ośrodek Gender Studies, Kampania Przeciwko Homofobii oraz Kuria Warszawska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja Polsat przygotowuje nową edycję programu Idol – Wydanie Specjalne. Konkurs ma wyłonić trzeciego tenora do duetu Olechowski – Piskorski. Regulamin nowej edycji przygotowuje gen. Gromosław Czempiński.&lt;br /&gt;Z kolei telewizja TVN w jesiennej ramówce emitować będzie kolejną edycję programu Mam talent. Gościem pierwszego odcinka będzie minister Rostowski, który publicznie zwiększy dziurę budżetową o kolejne 50 miliardów PLN.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamięci Ernesta Röhma.&lt;br /&gt;     Niemiecki Związek Gejów i Lesbijek postanowił uczynić swym patronem postać Ernesta Röhma, wybitnego działacza społecznego, twórcy SA, propagatora kultury fizycznej i sportów wyczynowych oraz szczerego patrioty. – Ten zasłużony dla idei tolerancji człowiek to idealny kandydat na patrona naszego ruchu – powiedział jeden z liderów Związku podczas specjalnych uroczystości w ramach Dni Dumy Gejowskiej w Monachium. – Poza tym zamordowany przez hitlerowskich siepaczy w wyniku słynnej „nocy długich noży” stał się męczennikiem sprawy równouprawnienia gejów i lesbijek.&lt;br /&gt;     - To fatalna kandydatura – twierdzi szef gejowskiego pisma „Gay Stürmer”. - Gloryfikuje aktywistów ze środowiska S.A., ale pomija ludzi z SS. A tam nie brakowało oddanych sprawie homoseksualizmu działaczy. Sam Ernest Röhm słynął z brutalnego wymuszania uległości fizycznej wobec swoich podwładnych. Takie brutalne zachowania nie mogą być gloryfikowane – dodał.&lt;br /&gt;     - Środowisko pisma „Gay Stürmer” to zwykłe cioty – ripostują działacze NZGiL.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Kibice będą czuć się niekomfortowo!”&lt;br /&gt;     Tymi słowami podsumowała szefowa Związku Wypędzonych Erika Steinbach polskie przygotowania do mistrzostw EURO 2012. Wśród licznych zarzutów Steinbach wobec Polaków znajduje się i ten, który głosi, że krzesełka na nowo wybudowanych stadionach będą niewygodne. – Nie zgadzam się z tą krzywdzącą nas opinią – odpowiada minister sportu Mirosław Drzewiecki. – Firma, która wygrała przetarg na montaż krzesełek na stadionach, zaopatruje w fotele i krzesła Polski Związek Piłki Nożnej. Szczególnie zależało nam na tym, aby kibice czuli się równie komfortowo jak działacze PZPN.&lt;br /&gt;- My Polacy nie znamy pojęcia komfortu za wszelką cenę! – komentuje całą sprawę premier Donald Tusk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sejm RP postanowił ostatecznie zalegalizować istniejący od dawna stan rzeczy. Od 1 października br. na terenie polskiego parlamentu obowiązywać będzie całkowity nakaz palenia…&lt;br /&gt;Głupa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski został twarzą kampanii społecznej: Stop pajacom sejmowym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;VVon!  jest częścią Kwartalnika Powiernictwa Polskiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-6713284666960023843?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/6713284666960023843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2009/09/vvon-nr1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6713284666960023843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/6713284666960023843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2009/09/vvon-nr1.html' title='VVON!  Nr1'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-4732635126416367797</id><published>2009-09-03T10:15:00.000-07:00</published><updated>2009-09-03T10:45:24.287-07:00</updated><title type='text'>Putin z Engelgardem wskazują nam nowego prezydenta!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;     W przyszłym roku czekają nas wybory prezydenckie. Niektóre środowiska prawicowe takie jak np. portal konserwatyzm.pl, czy redakcja „Najwyższego Czasu” stają na rzęsach aby ośmieszyć osobę urzędującego prezydenta i wystawić inną „lepszą” kandydaturę. Kto ma reprezentować „prawdziwą prawicę” nie wiadomo. Środowiska te jeszcze tego nie ustaliły podobnie jak nie były w stanie wystawić jednej listy do europarlamentu w czerwcu br. Kto ma zatem przeciwstawić się Złemu Kaczorowi? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;     Czy będzie to Marek Jurek? Niektórym się podoba ponieważ skonfliktował się swego czasu z Jarosławem Kaczyńskim a to w środowisku „prawdziwej prawicy” wystarczy. Popiera go nawet Wojciech „Ekskomunika” Cejrowski, do tego stopnia, że widzi w nim swojego szambonurka. Tak, tak – szambonurka! W ten właśnie sposób w jednym z wywiadów były naczelny kowboj RP określił polityków. To szambonurki, których wynajmuje się do brudnej roboty. Pan Cejrowski już podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego postanowił wynająć sobie Marka Jurka. Czy sam były marszałek o tym wiedział, jakie to zaszczytne stanowisko mu przypadnie nie wiadomo. Na tym etapie nic z tego i tak nie wyszło i p. Cejrowski nie ma w Brukseli swojego – ehe! – reprezentanta.Tak czy inaczej poza Markiem Jurkiem nie widać innego poważnego kandydata „prawdziwej prawicy” na najwyższy urząd w państwie. No chyba, że środowiska te wysunęłyby kandydaturę Lecha Wałęsy. W końcu promotor globalizacji, nastawiony antyzwiązkowo, a zwłaszcza nie tolerujący jednego ze związków zawodowych, którego nazwa zaczyna się na „S”, pełen poczucia humoru, bywalec salonów i dobry biznesmen (vide – interesy z Declanem Ganleyem). To nie byłaby taka zła kandydatura. Poza jednym wyjątkiem – poparciem w granicach błędu statystycznego. Taki kolejny (po klęsce Libertasu) blamaż mógłby pogrążyć „prawdziwą prawicę” na amen. Ale jest modus vivendi! Podał go w sposób zawoalowany red. naczelny „Myśli Polskiej” w swym artykule pt. „Tę partię wygrał Tusk”.(&lt;/span&gt;&lt;a title="http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/3836" href="http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/3836" jquery1251998354297="118"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artyku...&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;)Chodzi oczywiście o rocznicowe wystąpienie premiera Tuska na Westerplatte, który wg red. Engelgarda odniósł dyplomatyczny sukces na całej linii. Po pierwsze „&lt;em&gt;ściągnął do Gdańska ponad 30 ważnych polityków z Europy&lt;/em&gt;”, w tym Putina, który bidulek, powinien nas, delikatnie mówiąc lekceważyć, za naszą antyrosyjską fobię i niewdzięczność. Tymczasem Putin przyjeżdża „&lt;em&gt;by pokazać między innymi to, że z obecnym rządem da się rozmawiać"&lt;/em&gt;. To oczywiście oznacza, że z poprzednim rządem rosyjskim czekistom rozmawiać się nie dało. Poświęcenie prezydenta Putina jest tym większe, że narażony był 1 września na obcowanie ze Złym Kaczorem, który w przeciwieństwie do premiera Tuska zachowywał się na Westerplatte jak „&lt;em&gt;agitator&lt;/em&gt;”, "&lt;em&gt;folgujący niepohamowanym namiętnościom&lt;/em&gt;”. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;     I tu dochodzimy do sedna przekazu redaktora Engelgarda. Prezydent Putin przyjechał aby nam tzn. tubylcom, mającym prawo wyborcze, a jednocześnie „&lt;em&gt;zmęczonym rusofobią&lt;/em&gt;” pokazać „&lt;em&gt;patrzcie, to jest mój partner polityczny, z którym będę rozmawiał, on może być waszym prezydentem [...] I Tusk to także zrozumiał – bo tak naprawdę przyjazd Putina to wielki sukces premiera. Tym bardziej, że media uczyniły z Putina postać centralną tych uroczystości"&lt;/em&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;font-size:130%;"&gt;    „Ex Oriente lux”! Mamy zatem najlepszego kandydata dla „prawdziwej prawicy” w Polsce! Jak mogliśmy tego nie zauważyć tyle czasu. Głowiliśmy się, zastanawiali, męczyliśmy na spotkaniach z międzynarodowymi biznesmenami, a tu proszę! Dopiero przyjazd bratniego premiera uświadomił nam najlepszą, niejako „naturalną” kandydaturę na prawicy. Po co się kłócić z Tuskiem jak można razem z nim, ramię w ramię podjąć bój ze Złym Kaczorem?Czy „prawdziwa prawica” podejmie wyzwanie i weźmie sobie wskazówki duetu Engelgard/Putin do serca?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-4732635126416367797?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/4732635126416367797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2009/09/putin-z-engelgardem-wskazuja-nam-nowego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4732635126416367797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/37446189898217854/posts/default/4732635126416367797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/2009/09/putin-z-engelgardem-wskazuja-nam-nowego.html' title='Putin z Engelgardem wskazują nam nowego prezydenta!'/><author><name>Człowiek szalony</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02410761267131239965</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-JPmYa48yupE/TitJIfAdSVI/AAAAAAAAACE/HPHzdCmjRiY/s220/B%25C3%25B3j.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-37446189898217854.post-5496935210448785926</id><published>2009-08-30T11:39:00.000-07:00</published><updated>2009-08-30T11:41:47.728-07:00</updated><title type='text'>Wsłuchajmy się w argumenty czekistów</title><content type='html'>Gdy pod koniec czerwca powołana przez prezydenta Rosji Miedwiediewa komisja badająca fałszerstwa polskich panów ogłosiła swoje pierwsze rewelacje na temat współpracy polsko – niemieckiej w latach 30. wiedziałem, że przed 1 września nastąpi jakieś przyspieszenie. Spodziewałem się, że opublikowane zostaną jakieś wspomnienia, z których dowiemy się, że minister Beck przyklękał każdego ranka przed wizerunkiem Hitlera (który wisiał w jego gabinecie) na oba kolana albo tropiciele fałszerstw upublicznią zdjęcie naszego przedwojennego ministra „zamawiającego pięć piw”. I oto spadkobiercy NKWD ogłaszają „Urbi et Orbi”, że minister Józef Beck był niemieckim szpiegiem a Stanisław Mikołajczyk szpiegiem angielskim. Innymi słowy odgrzewają starego kotleta, którym sowiecka i nasza rodzima propaganda karmiły świat ogłaszając co rusz zastępy agentów faszyzmu i imperializmu. Robią to wiedząc, że w Polsce dyskusje nad agenturalnością bohaterów historii budzą duże emocje. Może i jakieś trzęsienie ziemi by nastąpiło gdyby ujawnili coś o „Bolku” albo redaktorze naczelnym „Gazety Wyborczej”, ale w przypadku przedwojennego szefa MSZ raczej żywych sporów nie będzie.&lt;br /&gt;     Co jednak istotne – tendencja do opluwania Polaków staje się coraz bardziej pozbawiona finezji. Niedawne rewelacje tygodnika „Der Spiegiel”, w którym zarzucano m. in. Polakom współodpowiedzialność za holokaust czy nawet  bajdurzenia dr Aliny Całej o polskim antysemityzmie wyhodowanym przez Kościół katolicki były serwowane, mimo wszystko, na nieco wyższym poziomie. Przy nich obecne posunięcia ruskich szachistów można porównać do walenia młotkiem na oślep. Rosyjscy tropiciele tajemnic nie zadają sobie specjalnego trudu w swoim rewizjonizmie historycznym w przeciwieństwie do rewizjonistów niemieckich czy żydowskich. No chyba, że książka, którą wysmarowali zakasuje ustalenia dziennikarzy „Spiegla” czy wywody dr Całej na (nomen omen) całej linii. Ale o tym przekonamy się 1 września. Poziom antypolskiej nagonki obniża się coraz bardziej i niedługo sięgnie chyba po arsenał menelski. Cała sytuacja zmierza do tego aby podczas uroczystości 70. rocznicy premier Putin podszedł do naszego premiera i „natrzaskał”  mu publicznie po pysku.&lt;br /&gt;     Tymczasem nasz rząd jakoś specjalnie nie reaguje co jednym się nie podoba a drugim wręcz przeciwnie. W telewizjach co rusz występują rozmaite autorytety twierdząc, że nie powinniśmy dać się sprowokować. Do grona tych ostatnich nalezą członkowie SLD co specjalnie nie dziwi jeśli przypomni się wspólne biesiadowania niektórych prominentnych „socjaldemokratów” z takim Władimirem Ałganowem. Z kolei poseł Kłopotek z PSL uważa, że na rosyjskie zaczepki powinny reagować tylko stowarzyszenia i osoby prywatne. Poseł Kłopotek wie doskonale, że nasze niezależne (jak sądy) media tylko czekają, żeby w porze największej oglądalności wyemitować głosy reprezentantów niszowych środowisk, które mają inny niż ministrowie i posłowie punkt widzenia.&lt;br /&gt;     Wydawałoby się, że premier milczy bo napawa się dumą. Wszyscy wiemy jak dużą wagę obecny rząd przykłada do PR – u. A czyż można wyobrazić sobie lepszy międzynarodowy wizerunek jak ten jakim raczą nas nasi przyjaciele ze Wschodu. Oto II Rzeczpospolita okazuje się państwem tak niebezpiecznym, awanturniczym, terrorystycznym itp. że miłujące pokój  baranki w postaci III Rzeszy i ZSRS musiały zawrzeć antypolski pakt, aby zabezpieczyć się przed polską agresją. Wspaniały PR! Sławek Nowak nie wymyśliłby lepszego! Czy można atakować naszych przyjaciół za to, że tak ładnie o nas mówią i piszą? Tylko po to żeby uczynić zadość jakimś sierotom po „kaczyzmie” albo „psycholom od Rydzyka”?  Nie to byłoby gorsze od zbrodni! Społeczeństwo polskie co prawda nie jest jeszcze na takie prawdy gotowe, ale kiedy nauczanie historii usunie się zupełnie z systemu edukacji nie takie numery będziemy robić!&lt;br /&gt;     Tymczasem pojawiły się rysy na tym wspaniałym obrazie. Oto prezydent Miedwiediew spotkał się w Soczi z prezydentem Izraela i tam dali wspólny wykład mówiący o tym, że winę za rozpętanie wojny ponoszą wyłącznie hitlerowskie Niemcy. Premier Tusk musiał doznać zawodu. – Więc jak to? Nie Polska, tylko Niemcy!? Jakie rozterki musiał przeżywać w związku z tym oświadczeniem. Zabrać głos i wesprzeć jakoś Angelę, tak brutalnie zaatakowaną przez duet Rosja - Izrael czy milczeć? No i postanowił milczeć.&lt;br /&gt;     Ale ja osobiście wbrew pozorom współczuję premierowi Tuskowi. Tak jak współczuje się przegranym. Przed wyborami do europarlamentu niezłego kuksańca sprzedała mu kanclerz Angela Merkel popierając postulaty tzw. „wypędzonych” i wystawiając naszego premiera do wiatru, czyli narażając go na słuszną krytykę jego miałkiej polityki zagranicznej ze strony opozycji. Teraz z kolei dostaje „z blachy” od zimnego czekisty, przy jednoczesnej bierności tzw. sojuszników. Sytuacja naprawdę nieciekawa i Donald Tusk na pewno ma o czym rozmyślać.&lt;br /&gt;     No chyba, że Angela i Władimir bawią się z nami w dobrego i złego policjanta. Kiedy czekiści ogłaszają „prawdę” o pułkowniku Becku, Angela na swojej stronie internetowej potwierdza odpowiedzialność Niemiec za rozpętanie wojny i dziękuje naszemu premierowi za zaproszenie na obchody 1 września. Jej delikatna, zatroskana mina jawi się nam w tej sytuacji, w przeciwieństwie do skrzywionej facjaty Putina jako twarz anioła. W końcu imię zobowiązuje…W tym momencie opluci przez rosyjskie służby gotowi jesteśmy rzucić się Angeli w ramiona i załkać. Może o to w tej zabawie chodzi?&lt;br /&gt;     Co do samych rosyjskich „rewelacji” to dużo ciekawsze od rządowego milczenia są głosy ludzi doszukujących się w czekistowskiej propagandzie prawdy. Oto p. Łukasz Kobeszko na  „Prawicy.net” nawołuje do wysłuchania drugiej strony. (&lt;a href="http://prawica.net/node/18296"&gt;http://prawica.net/node/18296&lt;/a&gt;) Wsłuchując się w nią sam wpada w sidła sowieckiej propagandy. Np. stwierdzając, że: „Dokument (mowa o rosyjskim filmie „Sekrety Tajnych Protokołów”) słusznie przypomina, iż mniej więcej w połowie lat 30. stalinowskie władze porzucają trockistowską ideę "eksportu rewolucji bolszewickiej" na Zachód, która przyświecała nacierającym na Warszawę w 1920 roku oddziałom Budionnego. Na arenie międzynarodowej Kreml chciał wprawdzie dalej ugrać swoje karty popierając idee antyfaszystowskich frontów ludowych, które mogłyby przejąć władzę w stolicach Starego Kontynentu oraz angażując się w wojnę domową w Hiszpanii, jednak Stalin, racjonalnie dostrzegając słabości własnych sił militarnych, starał się nie prowokować otwartych konfliktów w Europie”.&lt;br /&gt;     Niestety autor dał się zwieść propagandzie trockistowskiej (podtrzymywanej zresztą przez stalinowców) zarzucającej Stalinowi zdradę ideałów rewolucji, czyli chęć budowania socjalizmu w jednym państwie kosztem eksportu rewolucji, którego rzecznikiem był Lew Trocki. Józef Stalin tymczasem wcale nie porzucił idei eksportu rewolucji. Nie zrobił tego bo wiedział, podobnie jak wszyscy komuniści potrafiący myśleć, że komunizm przetrwa tylko wtedy gdy opanuje świat. Gdy ludzie obróceni w niewolników nie będą już mieli dokąd uciec. Ale właśnie dlatego, że potrafił myśleć wiedział, że ojczyzna światowego proletariatu musi się przygotować do wyzwoleńczego marszu. Temu celowi służyła industrializacja, kolektywizacja oraz… czystka w armii. Musiał sterroryzować własną armię aby była gotowa dokonywać  rzeczy niewykonalnych dla armii burżuazyjnych. I stworzył taką armię, która dokonała rzeczy niemożliwej – przełamała linię Mannerheima w Finlandii podczas wojny zimowej.&lt;br /&gt;     „Stalin […]starał się nie prowokować otwartych konfliktów w Europie” twierdzi p. Kobeszko. No tak a co z Hiszpanią? Przecież Stalin nie na darmo wysyłał tam swoich doradców i broń. Zależało mu właśnie na podpaleniu Europy w tym miejscu. Liczył na to, że państwa burżuazyjne rzucą się na faszystów i rozgorzeje wojna, która wyniszczy oba bloki, dzięki czemu Rosja wkroczy jako ten znany z dowcipu gajowy i porozstawia walczące strony po kątach. To się nie udało a to dlatego, że w wojnę Hiszpańską nie chcieli się angielscy i francuscy burżuje angażować. I kiedy w Hiszpanii wojna się kończy Stalin rozpala wojnę na drugim krańcu Europy, spuszczając Hitlera ze smyczy i szczując go na Polskę.&lt;br /&gt;     Największą niewygodną dla współczesnej Rosji, czekistów i „wsłuchujących się w argumenty drugiej strony” prawdą jest to, że miłujący pokój Stalin pomógł Hitlerowi w dojściu do władzy. Pomógł mu bo chciał rozpętać w Europie wojnę podobną w swych skutkach do I wojny światowej. Bo tylko w warunkach takiej samej rzezi można wzniecić skutecznie rewolucję. Dlatego zakazał niemieckim komunistom wejść w sojusz z socjaldemokratami, po to aby nie mogli razem stworzyć skutecznego bloku skierowanego przeciw NSDAP. Dzięki temu Hitler mógł zostać kanclerzem i skutecznie wystąpić przeciw systemowi wersalskiemu. Na ten argument miłośnicy czekistowskiej wersji historii najnowszej nie mają kontrargumentu. Dlaczego niemieccy komuniści nie weszli w 1932 r. w sojusz z socjaldemokracją? Dlaczego niemiecka lewica pozwoliła złemu, niedobremu Hitlerowi zdobyć władzę?&lt;br /&gt;     Te niewygodne fakty przedstawia m. in. zrealizowany kilka lat temu, znakomity film dokumentalny w reż. Grzegorza Brauna pt. „Defilada zwycięzców”. Dlatego warto by było, w odpowiedzi na rosyjskie zarzuty, wyemitować go jeszcze raz w publicznej telewizji, tym razem w porze największej oglądalności zamiast „M jak Miłość”. Pan Grzegorz Braun nie pełni żadnych funkcji rządowych więc spełnia kryteria posła Kłopotka i jego film może spokojnie dać odpór stronie rosyjskiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/37446189898217854-5496935210448785926?l=blogpowiernika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blogpowiernika.blogspot.com/feeds/5496935210448785926/comments/default' title='Komentar
